Gość: zbyszek
IP: *.dw.lublin.pl
01.01.02, 17:32
Wiele głosów krytycznych pada pod adresem inżynierii ruchu w Lublinie. Zła
synchronizacja świateł, błędna geometria, itd. To jest jedna strona medalu. Z
drugiej strony widzę inny problem, równie istotny. Lublinianie nie potrafią
płynnie jeździć. Przykład: przez skrzyżowanie przejeżdża w ciągu jednego cyklu
śwuiateł dużo mniej samochodów, aniżeli w Warszawie. Nie dlatego, że mają
szybsze samochody. Dlatego, że u nas kierowcy ruszaja zbyt opieszale. Szybsze
ruszanie spod świateł spowodowałoby większą płynność ruchu - nie uważacie?
Codziennie przejeżdżam przez Plac Bychawski. Ostatnio stałem jako siódmy w
kolejce przy jeździe na wprost. Nie przejechałem. Każdy poprzedzający mnie
samochód ruszał z dużym opóźnieniem. Takich przykładów jest wiele. Okopowa -
Hempla. Skret w lewo. Jeden cykl to maksimum cztery, pięć aut. Paranoja.