Dodaj do ulubionych

W Lublinie rośnie przemysłowa pustynia?

14.06.08, 06:04
Brak komentarza. Szkoda słów.
Obserwuj wątek
    • Gość: J-k Re: W Lublinie rośnie przemysłowa pustynia? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.08, 08:54
      A ja proponuję Państwu dyskusję na temat walorów architektoniczno -
      urbanistycznych (!) osiedla "gargamela" przy ulicy Willowej. Jestem dziwnie
      spokojny o wygląd "przemysłowej pustyni" - najważniejsze aby powstała.
      • Gość: z branży Re: W Lublinie rośnie przemysłowa pustynia? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.08, 11:01
        Zgadzam się z przedmówcą, a zmiany do planu zagospodarowania w
        postaci dodatkowych wymagań można zawsze wprowadzić - i jesli będą
        szły w kierunku zazielenienia i porzadkowania otoczenia - pewnie
        radni szybko je uchwalą ( :-))) )
        Pytanie co można wymuszac na inwestorach - jesli Strefa dopiero
        rusza - pójdą gdzie indziej i co wtedy Zacna Komisjo ? Stworzycie
        nowe miejsca pracy ? Zachęcicie do inwestowania mówiąć budujcie tu 3
        razy drożej to za 30 lat będzie tu ładnie ?
        BTW,
        Osiedle Słowackiego to już skansen, żywotnośćtechniczna obiektów na
        skraju wyczerpania, można szykować nakazy rozbiórek, podobnie będzie
        z Kaliną i Czechowem - słynne systemy OWT i W70.
        O tym należy myśleć - to troska o LUDZI TU i TERAZ
        • marcinskrzypek Gargamel na Willowej a Żoliboż 14.06.08, 22:52
          Polecam zapis rozmowy ze spotkania "Paskuda mojego miasta":
          tnn.pl/k_596_m_3.html
          Jest tam m.in. porównanie urbanistyki Willowej z urbanistyką Żoliboża. Willowa
          to rzeczywiście koszmarek. Każdy developer sobie rzepkę skrobie.

          Nie można w nieskończoność urbanistycznej fuszery jak np. w strefie ekonomicznej
          usprawiedliwiać pośpiechem i koniecznością przypodobania się inwestorom. Należy
          zacząć planować miasto. Nie będę się rozpisywał, bo sytuacja na Wydziale
          Architektury jest znana.

          Dla porównania polecam wyniki warsztatów Stadtlab z jesieni ubiegłego roku
          tnn.pl/k_520_m_3.html
          Tam jest projekt przekształcenia okolic między Nowym Światem a Zemborzycką i
          Diamentową, mniej więcej. I to jest coś.
          • Gość: MalaRysa Re: Gargamel na Willowej a Żoliboż IP: *.chello.pl 15.06.08, 16:47
            Projket ma jedną wadę. Ludzie PiS nie mogą na nim zarobić więc nigdy nie wejdzie
            w życie.

      • Gość: frere Zwracam uwagę na świetne połączenie komunikacyjne IP: *.197.158.213.umts.dynamic.eranet.pl 15.06.08, 10:05
        osiedla z miastem. Jedną zakorkowaną drogą z drogą krajową!!! Kto tam pozwolił
        budować bloki??
    • Gość: lbn W Lublinie rośnie przemysłowa pustynia? IP: *.chello.pl 14.06.08, 11:31
      "Wybiórcza" oczywiscie tylko potrafi krytykować, trzeba miejsc pracy a nie
      ładnych fabryk!!! Jakby otwierali nową Jesziwe tobyście byli wniebowzięci:)
      • Gość: aaa głupek IP: 87.205.146.* 14.06.08, 13:36
        Ibn, głupek jesteś. Przez takich głupków jak ty jeszcze długo będziemy zadupiem
        Europy. Odwiedziłem dziesiątki firm w Parkach Technologicznych w Niemczech,
        Francji i Beneluksie. Wwszedzie jest tak samo: magazyny, buira, fabryki i -
        zielono, skwery, ławki. Również dzięki temu ludzie tam wydajnie pracują a nie
        tylko odwalają robotę, myśląc jak tu jak najszybciej uciec do domu.
        Poza tym wprowadzenie takich wymagań do przygotowywanego planu NIC nie kosztuje.
        To znaczy sorry kosztuje bardzo dużo - trzeba POMYŚLEĆ, a to w naszym kraju
        towar bardzo deficytowy.
        • marcinskrzypek Wystarczy porównać... 14.06.08, 22:56
          ... naszą strefę ekonomiczną z propozycjami warsztatów Stadtlab (młodzi
          pracownicy Wydziału Architektury, reprezentacja Politechniki i Holendrzy):
          tnn.pl/k_520_m_3.html
          Jest tam jedna dobra ilustracja (podobnych efektów Stadtlabu było więcej):
          "Przykładowe wyniki opracowań urbanistycznych terenów przemysłowych i wojskowych
          między ul. Diamentową, Kruczkowskiego i Krochmalną (SOUTH). Widać dbałość o
          "ludzką skalę" zabudowań, czytelność układu i dużą ilość przestrzeni otwartych."
          • Gość: J-k Nic tylko wznosić te "szklane domy" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.08, 07:45
            Teren pomiędzy ul. Diamentową, Kruczkowskiego i Krochmalną (SOUTH) istnieje i
            nie widzę powodu aby ludzie odpowiedzialni za miasto nie spróbowali wcielić w
            życie tych "wyników opracowań urbanistycznych". Świetnie by było gdyby przy
            okazji pamiętali o kieszeniach podatników. Nie mamy w Polsce tradycji dobrej
            architektury (nieliczne wyjątki w większości tworzone były przez przybyszów z
            zagranicy). Nasze "narodowe poczucie estetyki" jest niestety kiepskie. Kiepski
            jest poziom naszego szkolnictwa zawodowego (w tym architektów i urbanistów). Do
            tego dochodzi swoista urzędnicza mentalność, która widzi winę zawsze w
            czynnikach zewnętrznych (a to system, a to deweloperzy...) i swoich niskich
            zarobkach.
            Na szczęście firmy, które zdecydują się na inwestycje w mającej powstać strefie
            ekonomicznej, działają na wolnym rynku. Tam znaczenie ma także tzw. wizerunek
            firmy. Dlatego jestem przekonany, że zadbają o wygląd mających powstać siedzib w
            stopniu znacznie wyższym niż mogli by to zrobić "przemęczeni i finansowo
            niedocenieni" miejscy projektanci. Zadbają także o komfort pracy dla swoich
            pracowników, bo na rodzącym się rynku pracobiorców nie będą miały innego
            wyjścia. W sumie jest szansa, że przyszła strefa nie będzie jednak pustynią (a i
            ta bywa piękna). Oby tylko ta strefa zaczęła w końcu działać!!!
            • Gość: Nikt Re: Nic tylko wznosić te "szklane domy" IP: *.dot-com.net.pl 15.06.08, 10:24
              Nie bardzo rozumiem, czy mówimy o architekturze czy urbanistyce?
              Jaki wpływ na rozwiązania urbanistyczne mają poszczególne firmy? Nie
              wątpię w to, że wspomniane FIRMY "zadbają o wygląd mających powstać
              siedzib w stopniu znacznie wyższym niż mogli by to
              zrobić "przemęczeni i finansowo niedocenieni" miejscy projektanci."
              Ale przecież, szereg dzieł sztuki rzuconych w przestrzeni w
              przypadkowy sposób, w nieładzie, bez określonych zasad, nie stworzy
              porządku i ładu, a najszczersze dążenia do uzyskania najlepszego
              wizerunku firmy mogą dzięki temu doznać porażki. To, co Jeden uzna
              za piękne i odpowiadające jego wyobrażeniom, nie musi być tak
              odbierane przez Innego, nawet jeśli w istocie jest piękne i
              użyteczne, a już na pewno nie musi być kontynuowane w innym
              rozwiązaniu. Rzeczy piękne w bałaganie nie tworzą piękna. Brak ładu
              i porządku, nawet jeśli składają się nań rzeczy architektonicznie
              uznane za dobre same w sobie, nie przekształci się z ich powodu w
              ład i porządek. Z krajobrazu Lublina i wielu miast Polski doskonale
              to znamy.
              Wydaje mi się, że nie jest główną rolą urbanisty dbałość o
              indywidualny wygląd tych siedzib, chociaż musi i to w pewnych
              granicach brać pod uwagę. Urbanista nie jest architektem. Nie bez
              powodu w urbanistyce, także w przepisach jej dotyczących, mówi sie o
              ładzie przestrzennym i to w bardzo wielu aspektach; od tego w
              przestrzeni miejsca po ład społeczny i ekonomiczny. Urbanista
              określa, ustala przeznaczenie ( czyli co?) oraz warunki zabudowy i
              zagospodarowania danego terenu (zatem zasady według, których może
              coś powstać, aby tworzyło to wspólnie z innymi utworami ład
              przestrzenny postrzegany w wielu aspektach). Architekt wskazuje,
              różne możliwości realizacji tego ‘czegoś’ według zasad określonych
              przez urbanistę. Możliwych rozwiązań może być bardzo wiele w
              zależności, między innymi, od wyobraźni twórcy , możliwości
              technicznych, a także potrzeb i potencjału inwestora. Z tego
              Inwestor może wybrać, rozwiązanie najlepiej - jego zdaniem -
              spełniające jego oczekiwania.
              Wydaje mi sie także, że nie można stawiać tezy, że podkreślone -
              przez cytowanych w Gazecie architektów i urbanistów – wymagania
              wobec planistów i władz miasta budowania ładu przestrzennego stoją w
              jakiejkolwiek sprzeczności z możliwością budowy i rozwoju tzw.
              Strefy Ekonomicznej. Albo, że będą wstrzymywać tę budowę. Trzeba
              więcej umiejętności w zarządzaniu miastem. Nie wystarczy mieć, jak
              to mówi jeden z bohaterów telewizyjnych - "pomysła". Jeszcze trzeba
              go profesjonalnie zrealizować. Profesjonalnie, tzn. biorąc pod uwagę
              wszystkie aspekty sprawy, przygotowując się wcześniej, aby na koniec
              nie usłyszeć, między innymi, właśnie takich słów krytyki, jakie
              płyną ze strony członków MKUA czy głosów niezadowolonych mieszkańców
              miasta, właścicieli działek. Moje obserwacje wskazują, że od lat w
              Lublinie, tzw. władza nie ma zielonego pojęcia jakim narzędziem jest
              planowanie przestrzenne, w jakim związku pozostaje z rozwojem
              miasta. Gdyby, w istocie, miała chociaż blade pojęcie o tym, nie
              dopuściła by do takiego nędznego stanu, tego ważnego obszaru
              zarządzania miastem. Niech politycy przestaną się stawiać w roli
              ekspertów (architektów, urbanistów, ekonomistów, inwestorów,
              socjologów, konserwatorów, przyrodników , itp., itd.), a bardziej do
              nich odwoływać, zanim podejmą swoje decyzje. Bo podejmowanie decyzji
              to właśnie ich rola. Zbyt często występują w roli znawców (
              przykłady: Górek Czechowskich, Strefy a ostatnio obszarów cukrowni,
              wcześniej Podzamcza, jasno na to wskazują). Pozostaję w przekonaniu,
              że gdyby wykonywali sumiennie swoje role nie wkraczając w
              kompetencje eksperckie, mniej mielibyśmy okazji do narzekania.
              Gdyby planowanie przestrzenne w Lublinie, co zauważyły media i część
              lokalnej społeczności, znajdowało u władz miejskich należytą rangę,
              a zarządzanie miastem podbudowane było wiedzą, to problem
              terytorialnego pokrycia miasta planami nie stanowiłby podstawowej
              troski Ojców Miasta. Można bowiem mieć stuprocentowe pokrycie złymi
              planami lub pokrycie procentowo mniejsze, w zakresie wynikającym z
              potrzeb rozwojowych miasta, z jego jasno określonej strategii
              działania na drodze rozwoju i realizowanych w związku z tym
              programów. Jaką zatem wizję miasta mają władze Lublina? Łatwo było
              rzucać totalnie nieprzemyślane pomysły, co do obrazu przyszłego
              Lublina na etapie gry wyborczej, na zasadzie - wiemy lepiej jak coś
              zrobić, chociaż sadzę że raczej myślało się wówczas bardziej o tym,
              aby dotrzeć do mety i zwyciężyć, mniej o przyszłej realizacji tych,
              pożal się Boże idei. Prawdziwych pytań nie zadawano sobie, bo i niby
              w oparciu o co? W gazetach o tym nie pisali.
              Tymczasem. czy pokrycie planami suburbiów wynika z potrzeb
              rozwojowych miasta, czy tylko ze schlebiania populistycznym
              politycznym zapędom tzw. lokalnych polityków i lokalnych grup
              nacisków? Czy pozostawienie centrum miasta bez planu to właśnie,
              strategicznie rzecz ujmując, pożądane i zamierzone działanie? Czy
              jest to w interesie miasta, jako pewnej całości? Które obszary
              tworzą wizerunek miasta? Czy są one przygotowane dla potrzeb
              inwestycyjnych: rewitalizacji i rozbudowy? Czy jesteśmy
              zabezpieczeni, poprzez odpowiednie przygotowanie, na presję silnych
              korporacyjnych inwestorów? Czy dotychczasowe działania planistyczne
              ( t. j. postawienie na rozwój suburbiów miejskich), w związku z
              ustawowymi obowiązkami miasta nie doprowadzi do problemów
              finansowych miasta? Jakie będą tego rozwoju rzeczywiste koszty? Czy
              planowanie przestrzenne w Lublinie funkcjonuje w jakimkolwiek
              związku z planowaniem ekonomicznym i finansowym?
              Możemy narzekać na miejskich planistów, i należy Im się to. Uważam
              jednak, że jeszcze gorzej będzie, kiedy miasto całkowicie utraci
              zdolność planowania przestrzennego. Rozdysponowanie planowania
              pomiędzy podmioty zewnętrzne ( prywatne biura planistyczne) ma swoje
              dobre i złe strony. Byłbym ostrożny przed zastąpieniem miejskich
              planistów planistami zewnętrznymi. Być może należy zmienić ludzi,
              ale nie organizację. Zajmując się miastem trzeba dostrzegać zarówno
              jego części, jak i całość. Liczne zespoły zewnętrzne nie mogą
              takiego stanu gwarantować. Owe części zawsze musza być postrzegane
              w kontekście całości. Zatem potrzebne są: i jednostka miejska i
              jednostki zewnętrzne. Sądzę, że rozwiązaniem jest połączenie sił.
              Do tego jest potrzebne, jak sądzę, odbudowanie, a właściwie
              zbudowanie od nowa miejskich służb planistycznych i określenie na
              nowo ich zadań. Zewnętrzne zespoły projektowe mogłyby realizować,
              określone zadania projektowo-planistyczne wynikające z realizacji
              przemyślanej strategii miasta i programów miejskich. Jak to zrobić
              z uwzględnieniem pilnych interesów, a jak z uwzględnieniem interesów
              ważnych – możliwych do załatwienia w dłuższym dystansie czasowym?
              Jest rzeczą pewną, że dopóki władze miasta nie uzmysłowią sobie
              potrzeby posiadania odpowiednich narzędzi do zarządzania miastem,
              efekty ich pracy będą bardzo mierne. Planowanie to jedno z takich
              narzędzi. To jego zadaniem jest, określanie celów, zadań i sposobów
              realizacji. Jak na razie, niewiele z tego nam wychodzi. Jakimś
              dziwnym trafem w większości dużych miast polskich, łącznie , w moim
              przekonaniu, ze skompromitowanym przez naszą władzę tu miejscowo w
              Lublinie, Wrocławiem i jego systemem organizacji Urzędu, istnieją
              wyodrębnione Biura Rozwoju Miasta. System organizacyjno-strukturalny
              winien być odzwierciedleniem celów i zadań jakie realizuje dana
              Organizacja. Zarządzanie to, między innymi, także planowanie. W
              Lublinie, planowania - w obecnie funkcjonującym systemie
              organizacyjnym Urzędu Miasta - nie widać, bo trudno o czymś takim
              mówić, gdy patrzy się, na przykład, na doczepkę urbanistyki do
              wykonawczej administracji - Wydziału Architektury, Budownictwa i
              Urbanisty
              • Gość: Nikt Re: Nic tylko wznosić te "szklane domy" IP: *.dot-com.net.pl 15.06.08, 14:00
                Nie zauwazyłem, że kawałek tekstu uciekło, oto on:
                W Lublinie, planowania - w obecnie funkcjonującym systemie
                organizacyjnym Urzędu Miasta - nie widać, bo trudno o czymś takim
                mówić, gdy patrzy się, na przykład, na doczepkę urbanistyki do
                wykonawczej administracji - Wydziału Architektury, Budownictwa i
                Urbanistyki (sic!). A gdzie jest reszta planowania? Nie można
                przecież za prawidłowe uznać także kolejnego „doklejka” w postaci –
                rozwoju - w Wydziale Rozwoju i Funduszy Europejskich. Planowanie to
                jeden z fundamentów działania organizacji, także takiej jak Urząd i
                winno znajdować jasne odzwierciedlenie, tak w działaniach jak i
                strukturze.
              • Gość: J-k Uff... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.08, 10:25
                Jestem przekonany, że strefa przemysłowa ma plan zagospodarowania przestrzennego
                nakreślony przez projektantów posiadających odpowiednie uprawnienia (w Polsce
                bez uprawnień nic nie można zaprojektować). Podejrzewam, że to ci sami
                projektanci, którzy stworzyli plan osiedla przy Willowej. Nie dziwię się więc
                obawom naszych "lokalnych tuzów od urbanistyki i architektury" o jakość tego
                projektu.
                Wiedza urbanistyczna i planistyczna wywodzi się z doświadczenia. Doskonałym
                przykładem jest tu średniowieczny proces lokowania miast. Ich twórcy doskonale
                rozumieli, że tworzenia miasta to nie tylko jego rozplanowanie przestrzenne, ale
                także stworzenie ekonomicznych warunków rozwoju miasta. Stąd akcji mierniczej
                towarzyszył proces oprzyrządowania miasta w szereg przywilejów ekonomicznych
                (zwolnienia podatkowe, prawo do odbywania targów i jarmarków, przywileje
                propinacyjne itd.) Powstanie strefy jest właśnie takim ekonomicznym elementem,
                które ma zapewnić możliwość rozwoju miasta w przyszłości. Obserwując dyskusje o
                naszym mieście ciągle mam wrażenie, że kolejnym pojawiającym się projektom
                brakuje właśnie tych ekonomicznych podwalin. I tak np. można wybudować na
                Podzamczu kolejny amfiteatr, można w miejscu po zlikwidowanej cukrowni
                zaprojektować promenadę i plac do gry w szachy a inwestorom w lubelskiej strefie
                nakazać wybudować podświetlaną fontannę, przed każdym wejściem - tylko pozostaje
                pytanie; kto za to wszystko zapłaci?
                Oczywiście należy dbać o przestrzeń publiczną. Wolałbym jednak aby był to proces
                ewolucyjny a nie rewolucyjny. Więcej pracy organicznej, mniej aktów strzelistych.
                I na koniec dwie drobne uwagi. Oczywiście zgodnie z obowiązującymi przepisami
                urbanista nie musi znać się na architekturze. Myślę jednak, że dla urbanisty,
                który nie "czuje" architektury najlepszym zajęciem jest zbieranie grzybów. Wiem
                też, że "zamknięci w wieży z kości słoniowej" specjaliści od projektowania
                przestrzeni publicznej marginalizują głos "firm i mieszkańców" w procesie
                twórczym - wszak wymaga on znajomości wiedzy tajemnej podbudowanej błyskiem
                geniuszu. Stąd zapewne główna droga tranzytowa dla tirów do lubelskiej dzielnicy
                przemysłowej Wrotków biegnie ulicą Wyzwolenia i Mickiewicza, a w perspektywie
                LDK-u stoi szary obskurny wieżowiec udekorowany krzykliwymi banerami.

              • Gość: J-k Uff... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.08, 10:35
                Jestem przekonany, że strefa przemysłowa ma plan zagospodarowania przestrzennego
                nakreślony przez projektantów posiadających odpowiednie uprawnienia (w Polsce
                bez uprawnień nic nie można zaprojektować). Podejrzewam, że to ci sami
                projektanci, którzy stworzyli plan osiedla przy Willowej. Nie dziwię się więc
                obawom naszych "lokalnych tuzów od urbanistyki i architektury" o jakość tego
                projektu.
                Wiedza urbanistyczna i planistyczna wywodzi się z doświadczenia. Doskonałym
                przykładem jest tu średniowieczny proces lokowania miast. Ich twórcy doskonale
                rozumieli, że tworzenia miasta to nie tylko jego rozplanowanie przestrzenne, ale
                także zapewnienie ekonomicznych warunków rozwoju miasta. Stąd akcji mierniczej
                towarzyszył proces oprzyrządowania miasta w szereg przywilejów ekonomicznych
                (zwolnienia podatkowe, prawo do odbywania targów i jarmarków, przywileje
                propinacyjne itd.) Powstanie strefy jest właśnie takim ekonomicznym elementem,
                które ma zapewnić możliwość rozwoju miasta w przyszłości. Obserwując dyskusje o
                naszym mieście ciągle mam wrażenie, że kolejnym pojawiającym się projektom
                brakuje właśnie tych ekonomicznych podwalin. I tak np. można wybudować na
                Podzamczu kolejny amfiteatr, można w miejscu po zlikwidowanej cukrowni
                zaprojektować promenadę i plac do gry w szachy a inwestorom w lubelskiej strefie
                nakazać wybudować podświetlaną fontannę, przed każdym wejściem - tylko pozostaje
                pytanie; kto za to wszystko zapłaci?
                Oczywiście należy dbać o przestrzeń publiczną. Wolałbym jednak aby był to proces
                ewolucyjny a nie rewolucyjny. Więcej pracy organicznej, mniej aktów strzelistych.
                I na koniec dwie drobne uwagi. Być może zgodnie z obowiązującymi przepisami
                urbanista nie musi znać się na architekturze. Myślę jednak, że dla urbanisty,
                który nie "czuje" architektury najlepszym zajęciem jest zbieranie grzybów. Wiem
                też, że "zamknięci w wieży z kości słoniowej" specjaliści od projektowania
                przestrzeni publicznej marginalizują głos "firm i mieszkańców" w procesie
                twórczym - wszak wymaga on znajomości wiedzy tajemnej podbudowanej błyskiem
                geniuszu. Stąd zapewne główna droga tranzytowa dla tirów do lubelskiej dzielnicy
                przemysłowej Wrotków biegnie ulicą Wyzwolenia i Mickiewicza, a w perspektywie
                LDK-u stoi szary obskurny wieżowiec udekorowany krzykliwymi banerami.

          • mwt Re: Do Karty Dobrej Przestrzeni Lublina????? 19.02.09, 18:40
            A moze nie tylko wystarczy porownac... A moze nalezy glosno zapytac:
            co sie stalo z Karta Dobrej Przestrzeni Lublina? Byl taki watek na
            tym forum, byla goraca dyskusja (jedna z ciekawszych) i
            zobowiazania... Ktory to byl rok? 2005!!! Minelo ponad 3 lata i
            znowu te same osoby mowia o urbanistyce, architekturze, szpetocie,
            planach zagospodarowania, odgrzebywane sa marne autorytety,
            uzalajace sie, ze nie dostaly kolejnego zlecenia od wladz
            miejskich... A kto i kiedy zrealizuje obiecane 3 lata temu zalozenia
            Karty Dobrej Przestrzeni Lublina? A moze to jest moje kolejne deja
            vu?

            klaniam;-)

            wisia
            • mwt Re: Do Karty Dobrej Przestrzeni Lublina????? 19.02.09, 18:42
              Dawno mnie tu nie bylo i za szybko kliknelam, nie wklejajac linka:

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=62&w=29606389

              Oooo, teraz jest dobrze, a ja zapadam w gawre niedzwiedzia znowu...

              klaniam;-)
              wisia
    • Gość: zdegustowany A ta Mącik to jakas swieta krowa? IP: *.lublin.mm.pl 14.06.08, 14:03
      nie do ruszenia?
      • Gość: Janek Re: A ta Mącik to jakas swieta krowa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.08, 18:05
        nie bede pracowal w zadnej fabryce, ani z zielenia ani bez
        co to to nie!!!!!!!!!!!!!
        poslowie z PO niech tam pracuja - niedlugo pojda w skarpetkach
        • zigzaur Re: A ta Mącik to jakas swieta krowa? 16.06.08, 14:40
          A ty sobie rentę załatwiłeś?
    • Gość: ES a rekrutacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.09, 20:24
      Mówi się że ruszyła rekrutacja !!! Tylko gdzie ????

      Bo nigdzie nie można znaleźć żadnego kontaktu!!!!

      Może ktoś wie to nie odpowie.

      A może firma poda ogłoszenie już oficjalnie !!!
    • Gość: Lublin ESK 2016 ikea w bialymstoku jednak IP: *.41.176.100.sub.mbb.three.co.uk 16.02.09, 13:15
      2000miejsc pracy jednak w Bialymstoku,ikea tam bedzie podobno budowac 5
      olbrzymich zakladow,ciekawe co wasilewski zrobil by utrzymac te miejsca
    • Gość: g osc z wlkp. W Lublinie rośnie przemysłowa pustynia? IP: *.icpnet.pl 17.02.09, 20:22
      Pruszon nic nie zalatwil -Wasilewskiemu idzie topornie sciaganie
      inwestorow -gorsze czsy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka