Jesienne odkurzanie

05.10.08, 17:49
...w komputerze. Gmeram, wywalem i patrzę, a tu sobie pliczek siedzi z zawartością radosną:

ŻYCIE, czyli wiersz o płycie

Na cmentarnej, czarnej płycie
Przycupnęło sobie życie
Wnet się tam zaczęło mnożyć
Jego prawo - chciało pożyć

Wkrótce śmielej się rozparło
I się nieco w płytę wżarło
Ciągle żarło, rosło, tyło
Przez co płyty wręcz ubyło

Problem to dla nieboszczyka
Gdy mu w kryptę życie wnika
Co gorsza - żarłoczność życia
Bardzo wzmogła proces gnicia

Wkrótce z krypty przez ubytki
Zapach się wydostał brzydki
A gdy już zabrakło płyty
Odór był niesamowity

WNIOSEK: Gdy ci czas do trumny
Udowodnij żeś rozumny
I nie pomyśl człeku sobie
Że spokoju zaznasz w grobie

Więc gdy lekarz stwierdzi zgon ci
Wiedz, że to banałem trąci
Wpis w twych aktach: „... brak cech życia ...”
To czczy frazes bez pokrycia

Raczej - mówiąc między nami
„Nakryłeś się kopytami”
Więc by spocząć bez kłopotów
Więcej płyt kup i bądź gotów

MORAŁ: Rym znów pospolity ...
CHCESZ BYĆ KRYTY - ZMIENIAJ PŁYTY
BO POMIMO ŻYCIA ZBYCIA
MOŻESZ MIEĆ COŚ DO UKRYCIA !!!


pozdrowienia dla autora gdziekolwiek jest...
    • empi Re: Jesienne odkurzanie 05.10.08, 18:03
      Jeśli o życiu mowa:

      Życie to nie teatr
      Życie to nie teatr, mówisz ciągle, opowiadasz;
      Maski coraz inne, coraz mylne się nakłada;
      Wszystko to zabawa, wszystko to jest jedna gra
      Przy otwartych i zamkniętych drzwiach.
      To jest gra!

      Życie to nie teatr, ja ci na to odpowiadam;
      Życie to nie tylko kolorowa maskarada;
      Życie jest straszniejsze i piękniejsze jeszcze jest;
      Wszystko przy nim blednie, blednie nawet sama śmierć!
      Ty i ja - teatry to są dwa.

      Ty i ja!

      Ty - ty prawdziwej nie uronisz łzy.
      Ty najwyżej w górę wznosisz brwi.
      Nawet kiedy źle ci jest, to nie jest źle.

      Bo Ty grasz!

      Ja - duszę na ramieniu wiecznie mam.
      Cały jestem zbudowany z ran.
      Lecz kaleka nie ja jestem, tylko ty!
      .....................................................................
      ..................
      .....................................................................
      ..................
      Dzisiaj bankiet u atrystów, ty się tam wybierasz;
      Gości będzie dużo, niedostepna tyraliera;
      Flirt i alkohole, może tańce będą też,
      Drzwi otwarte zamkną potem się.

      No i cześć!

      Wpadnę tam na chwilę, zanim spuchnie atmosfera;
      Wódki dwie wypiję, potem cicho się pozbieram;
      Wyjdę na ulicę, przy fontannie zmoczę łeb;
      Wyjdę na przestworza, przecudowny stworzę wiersz.
      Ty i ja - teatry to dwa.

      Ty i ja!

      Ty - ty prawdziwej nie uronisz łzy.
      Ty najwyżej w górę wznosisz brwi.
      I niezaraźliwy wcale jest twój śmiech.

      Bo ty grasz!

      Ja - duszę na ramieniu wiecznie mam.
      Cały jestem zbudowany z ran.
      Lecz gdy śmieję się, to w krąg się śmieje świat!

      Piosenki 1973 Edward Stachura.

      pzdr.
      • Gość: mat Posłanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.08, 09:11
        Jeśli o jesieni i życiu i tym czymś mowa:

        Idź do parku rankiem
        nim rydwan słońca wtoczy się na szczyt
        Bedziesz sam
        będziesz władcą
        wśród koronowanych głów topoli dębów sosen

        Idź do parku rankiem jesienią
        będziesz władcą sezonu
        łagodnego jak pieszczota
        przychylnego
        między terrorem lata i zimy

        Idź do parku jesiennym rankiem
        Czeka na ciebie
        z twarzą ukrytą w cieniu

        J. Hartwig
Pełna wersja