paco_lopez
29.05.11, 23:14
zabroniła mi kontaktów z pewnymi osobami i do tego jeszcze mówi, ze to moja wina, bo się do nich odezwałem nie tak jak trzeba. te osoby nic bezpośrednio mi nie dały do zrozumienia - więc ja nie rozumiem. twierdzi, ze się spóźniam i czepia się dwóch spóxnien. nawaliłem rzeczywiście raz w kwietniu, ale to chyba pierwszy raz na dystansie dekady, no i dzisiaj cos żeśmy się nie zeszli w fazie. za to wczoraj według jej gdybań miałem przyjśc na czterech , a wróciłem normalnie. ciągle coś od dwóch tygodni na mnie znajduje, a potem sie pyta czy ja chce dla niej szczęścia. mówie, że tak, a ona ze brzmiało jakbym miał to w dupie. kaze mi byc taktownym i kulturalnym, ale znowu trzymać jezyk za zębami, bo jestem anarchista i jak coś powiem, to nie wiem co??? i ze powinnismy się emocjonalnie oddalić.