Gość: Clavis
IP: *.unitron.lublin.pl / 192.168.20.*
19.10.03, 18:21
Miejsce ławnika – sędziego z woli narodu od 1949 roku zajmował
przeważnie emeryt i rencista.
Miał bowiem dużo wolnego czasu, który do pełnienia tej funkcji
jest niezbędny, zaś rygory ustawy co do czasu pracy ławnika
można łatwo obejść.
Młodych ludzi zajętych pracą zawodową „na ławie” brakowało.
Zbyt częste zwolnienia z pracy, ( minimum 12 dni w roku)
powodowały różne perturbacje w stosunkach z pracodawcą.
W ostatnich wyborach ławników w 1999 r. nie udało się wybrać
100% kadry ławniczej.
Wiele osób zwłaszcza młodych nie zainteresowały te wybory.
Aż przyszedł rok obecny. I chętnych nie brakuje.
Emerytom i rencistom ustami ministra Hausnera wyjawiono plan
cięć socjalnych, który nawet w szeregach części towarzyszy
wzbudził szemranie, przybyła w wyniku rządów SLDUP konkurencja –
liczna grupa młodych, bezrobotnych.
Czy w tej sytuacji można się dziwić że mamy tylu chętnych „na
posadę” ławnika i że motywacja tych osób jest taka „podstawowa”?
Tylko czy osoby z taką jedynie motywacją nie powinny być przez
wybierającą radę odrzucone?