Dodaj do ulubionych

śmierć mojej babci

24.10.08, 14:49
Mam taki dylemat i nie wiem co o tym myśleć. Od ponad 4 lat żyję w
związku (razem też mieszkamy) z miom partnerem (bez ślubu). Wczoraj
zmarła moja babcia ok godz 9 rano. Wczoraj również mój partner
bezpośrednio z pracy ok godz 11 wyjeżdżał na dwudniową integrację
firmową do Wisły. Powiedziałam mu o śmierci mojej babci. Złożył mi
kondolencje .... i wyjechał. Jutro jest pogrzeb mojej babci. Dziś
się dowiedziałam że gdy ja wspólnie z moją rodziną opłakiwałam
śmierć babci to on do godz 4 rano razem z innymi pracownikami bawił
się na imprezce w Wiśle. Pili alkohol i tańczyli. Jak to bywa na
integracjach. Dziś wieczorem również będą się doskonale bawić.
Pogrzeb jest jutro w południe. Mój partner wróci dopiero na noc.Więc
nie będzie go ze mnąna pogrzebie mojej babci.
Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Czy powinien się tak
zachować?? On osobiście nigdy nie poznał się z moją babcią - ona
mieszkała w innym mieście. Czy powinien wogóle wyjechać na tą
integrację i się tak bawić.... czy powinien być ze mną i pojechać ze
mną na pogrzebie mojej babci ?? Pomimo że nigdy jej nie poznał ??
Powiedzcie co o tym sądzicie bo ja naprawdę nie wiem jak się
zachować wobec mojego partnera i co myśleć o jego postępowaniu ????
Obserwuj wątek
    • krzys-0 Z taki żyć trudno 24.10.08, 15:27
      Rzuc parynera, bo w przyszłości może Ci dopoiero wykręcać numery.
      Wyglada na zabawowego typa, a z takim zyc trudno.
    • jesien08 Re: śmierć mojej babci 24.10.08, 15:34

      Sedyciu,
      nie sądzisz, że za dużo wymagasz od swojego partnera ?
      On w ogóle nie znał Twojej babci, nigdy z nią nie rozmawiał, nie
      miał też obowiązku rezygnować z (być może) długo oczekiwanego
      wyjazdu ze znajomymi z pracy.

      • mayeczka9 Re: śmierć mojej babci 24.10.08, 15:40
        Przeczylatam to co napisalam i dwie odp. Obie radykalne, tylko kazda
        w inna strone. Mysle ze ani nie powinnas "rzucac" twojego partnera
        ani puszczac plazem tego ze cie nie wsparl. Ja powiedzialabym
        szczerze czuje i co mysle. Moze to wystarczy? I w przyszlosci bedzie
        przy tobie w trudnych chwilach
        • Gość: Maria Re: śmierć mojej babci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.08, 16:12
          ja bym wystawiła walizki bez słowa
          • dorota.be Re: śmierć mojej babci 24.10.08, 18:26
            Ja chyba tez wystawilabym,ale po kilku slowach wyjasnienia.
            Taki uklad jak wasz jest dla faceta najwygodniejszy z mozliwych.
            Niby maz i nie maz.Powiedzmy pelni obowiazki meza i wybiera to co
            dla niego najlepsze.
            W okresie "starania sie o twoje wzgledy" ,pewnie by zostal,aby
            zrobic na tobie i rodzinie dobre wrazenie,a teraz nie musi.On na
            pogrzebie powinien byc nie dla babci,ale dla ciebie,tobie powinien
            pomoc przetrwac trudna ceremonie.
            Najzreczniej byloby,gdyby ciebie zapytal co ma zrobic i tobie
            pozostawil decyzje.Zadecydowal za was oboje i wybral to co mu
            bardziej pasowalo.
            Jedno jest pewne,empatia koles nie grzeszy,wiec trudno bedzie na
            niego liczyc na innych zakretach.
            • Gość: Krzyś Co do wierności... IP: *.lublin.mm.pl 24.10.08, 18:48
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=86153319 Może pomoże
              w pomyślunku?
      • sedycia Re: śmierć mojej babci 26.10.08, 09:11
        co do wyjazdu mojego partnera to nie był on długo wyczekiwany... w
        tym miesiącu to była ich trzecia firmowa integracja ..., a dlaczego
        nie poznał wcześniej mojej babci ?? ... bo nigdy nie chciał ze mną
        do niej pojechać..., a babcia była mi bardzo bliska (mieszkałam z
        nią kiedyś przez 5 lat)
    • Gość: Ursus Konkubinacik... IP: *.111.245.210.static.crowley.pl 24.10.08, 21:02
      Siedlisko wszelkiej patologii... A Ty się dziwisz? Jak nie wróci z dynią na głowie, to znaczy, że wrażliwy gość.
      Żal mi takich jak Ty - same pakujecie się w bagno: byle jak i z byle kim, a potem wylewacie swe żale przed całym światem. Trzeba było myśleć GŁOWĄ 4 lata temu. Pozdrawiam.
      • krzys-0 Re: Konkubinacik... 24.10.08, 21:08
        I czekać na zmiłoweanie. Może Twoje? Jeden partner czy patnerka w
        życiu to było dobre, ale w powiesciach fantastycznych!
        • el36 Re: Konkubinacik... 24.10.08, 23:24
          Jeżeli nie jest z Tobą w Twoich trudnych chwilach,to jest tylko ze sobą, a na
          Tobie mu tak naprawdę nie zależy.Odpuść sobie;im szybciej tym lepiej
          • folkatka Re: Konkubinacik... 24.10.08, 23:33
            Po przeczytaniu postu otwierajacego watek miałam bardzo podobne odczucia co
            el36. Twój partner to egoista.
            • Gość: malpiarnia Re: Konkubinacik... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.08, 23:47
              ja to bym mu wyslal esemesa : czesc kochanie , slyszalam , ze miales
              wypadek, ale na pewno z ta zlamana noga dasz sobie rade
              zadzwonie za tydzien , bo sie spiesze na imprezke, gdyz poznalam
              nowego szefa
              i nie martw sie , ze ci te przednie zeby sie wybily, moj szef ma
              znajomego protetyka
              pa pa
              • abasia471 Re: Konkubinacik... 25.10.08, 01:21
                Cóż, źle trafiłaś. To, że nie znał twojej babci nie jest żadnym
                wytłumaczeniem. Jest z tobą od czterech lat a nic go nie obchodzą
                twoje uczucia? Jeżeli ten koleś ma takie nastawienie do bliskich,
                to w przyszłości może się okazać, że ciebie też zostawi, bo tak
                będzie mu wygodniej. Mąż mojej koleżanki zostawił ją z dwójką
                dzieci, gdy zachorowała na raka. Wytłumaczył to w prosty, żeby nie
                powiedzieć prostacki sposób. Powiedział: Słuchaj nie mogę z tobą
                zostać, bo po tej amputacji piersi, to nie ma mowy o udanym seksie
                a ja jestem mężczyzną, mam dopiero 38 lat i lubię się dobrze bawić.
                Alimenty na dzieci będę oczywiście płacił.
                Wyobrażasz sobie, co czuła moja koleżanka? Do tej pory zawsze
                znajdowała jakieś wytłumaczenie na jego egoistyczne zachowania, ale
                tym razem zabrakło jej pomysłu. Jak na ironię 3 lata później mąż
                koleżanki zachorował i miał prosty zabieg na drogi moczowe. Po
                zabiegu wystąpiły jakieś komplikacje i była konieczna reoperacja.
                Podczas tej drugiej operacji, która była bardziej rozległa, coś
                poszło nie tak i chirurgowi omsknął się skalpel, w efekcie facet
                stał się impotentem. Wyobraź sobie, że ten prostak przylazł do
                swojej byłej żony po ratunek. Stwierdził, że skoro ona i on są
                okaleczeni, to mają obowiązek się wspierać. Na szczęście
                dorastający syn koleżanki pogonił go a matce zapowiedział, że jak
                ta zgodzi się przyjąć byłego męża, to straci do niej szacunek.
                Teraz facet leczy depresje, seks uprawia przez internet i ma
                pretensje do całego świata, że niesprawiedliwy. A ja myślę, że
                akurat w tym wypadku sprawiedliwość okazała się bardzo rychliwa.
                Jeżeli mogę coś radzić, to przyjrzyj się dobrze temu swojemu
                wybrankowi i nie tłumacz go za bardzo.
      • _aaa_ Re: Konkubinacik... 25.10.08, 16:16
        Gość portalu: Ursus napisał(a):

        > Siedlisko wszelkiej patologii...


        Nooooo, widzę Ursusie, że masz lekarstwo na rodzinną patologię - ślub. Sugerujesz, że gdyby panienka go wzięła, kolega od razu by wiedział jak ma postąpić w przypadku o którym jest dyskusja?

        Od razu stają mi przed oczami kobiety, które twierdzą, że ich nazeczony co prawda pijak, dziwkarz i śmierdziel, po slubie na pewno się zmieni...:))))

        Sama już nie wiem, śmiaś się czy płakać?
        • Gość: Ursus Re: Konkubinacik... IP: *.111.245.210.static.crowley.pl 26.10.08, 07:39
          Wprawiasz mnie w konsternację...
          Naprawdę nie rozumiesz czy udajesz...?
          Pozdrawiam.
          • _aaa_ Re: Konkubinacik... 26.10.08, 09:38
            Gość portalu: Ursus napisał(a):

            > Wprawiasz mnie w konsternację...
            > Naprawdę nie rozumiesz czy udajesz...?
            > Pozdrawiam.


            Nie, nie rozumiem czym wywołałam stan konsternacji u Ciebie.
            Tym, że mam prawo uważać, że instytucja małżeństwa cokolwiek gwarantuje? Nie, tak nie jest, jesli ludzie będąy w związku tego nie chcą...dotyczy to zarówno małżeństw jak i konkubinatów.

            Chyba, że chodzi Ci o skutki prawne, ale chyba nie:)
    • _aaa_ pytanie sedycio 25.10.08, 16:29
      Piszesz, że jesteście 4 lata, razem mieszkacie, funkcjonujecie jak normalna rodzina dwuosobowa.
      Dlaczego przez ten okres, Twoj facxet nie poznała babci?

      Żeby doradzić Ci cokolwiek, żeby ocenić sytuację należy znać ciut więcej szczegółów...bardzo łatwo przyczepic komus łatkę gnoja, nie znając motywów jego postępowania, lub okoliczności, które je spowodowały.
      • dorota.be śmierć mojej babci 25.10.08, 18:09
        _aaa_ pozwole sobie byc odmiennego zdania.

        Wydaje mi sie byc najmniej wazne to,ze nie poznal babci.Powinien byc
        na pogrzebie po pierwsze dla swojej p.o. zony i z szacunku dla uczuc
        jej rodziny.W ciezkich chwilach ludzie kochajacy sie i szanujacy sa
        ze soba i sie nawzajem wspieraja.
        Gdyby nawet babcia nie popierala konkubinatu swojej wnuczki,powinien
        pojsc na pogrzeb,kazdy inny wyjazd bym usprawiedliwila,ale nie
        dwudniowa balange.
        Gdyby byl mezem zaobraczkowanym tez nie poszedlby,bo nalezy do
        gatunku ludzi olewajacych konwenanse.Dam glowe,ze to nie jest jego
        pierwsza wpadka i nie ostatnia.
        Juz sam pomysl zalozenia takiego watku przez autorke o czyms
        swiadczy,prawda? Skoro ona znajac go najlepiej ma watpliwosci,my
        mamy prawo podsumowac go ostro,tak jak na to zasluzyl,a okolicznosci
        lagodzace podlozy sobie lub nie sama autorka (niepotrzebne skreslic).
        • _aaa_ Re: śmierć mojej babci 25.10.08, 20:19
          doroto, sytuacaja generalnie jest bardzo niefajna.
          Powiem tak, gdyby mi zrobiono podobny numer, nie wykazała bym się zrozumieniem, ale...
          Trochę juz chodze po tym świecie. Sama mam za sobą wiele doświadczeń w związkach, obserwuję rodziny, małżeństwa, konkubinaty przyjaciół i ludzi mi znajomych. Jeszcze kilka lat temu w podobnych kwestiach byłam "betonem", ale to co widziałam i słyszałam nieodwracalnie to zmieniło. Obyś nigdy nie dowiedziała się jak toksyczne potrafia być związki najblizszych sobie osób. Jak często najblizsza rodzina potrafi byc dla siebie wroga...
          Tak naprawdę, kiedy nie poznamy sytuacji wszytkich "zainteresowanych" nigdy nie wydamy obiektywnego wyroku:)

          Napisałaś, że "Dam glowe,ze to nie jest jego pierwsza wpadka i nie ostatnia". Mam podobne zdanie, ale...to co powyzej:)
          Jeśli jednak jest tak jak obydwie sądzimy, to dziewczyna ma do wyboru: albo przestać sie oszukiwać, że jest dobrze tak jak jest, a poza tym "on się przecież zmieni pod moim wpływem" "no i ja go tak bardzo kocham", albo z Panem w trybie pilnym sie rozstanie...ale to juz jest jej decyzja.
          • dorota.be Re: śmierć mojej babci 25.10.08, 20:36
            Byc moze ja idealizuje obraz dobrej rodziny,bo wiadomo,ze bywa
            roznie.Ale przyjaciol poznaje sie w biedzie.....on nie jest
            pelnoprawnym mezem ,ale i przyjacielem rowniez nie jest.
            Jednak dopoki pan pelniacy obowiazki meza nie jest jeszcze formalnym
            mezem,dziewczyna ma szanse zastanowic sie,nie postepujac pochopnie.
            Niech go sobie obserwuje i nie ludzi sie w jego przemiane na duzo
            lepsze.
            Ja jej zycze,zeby madrze wybrala.A wydaje mi sie ,ze ma szanse,bo
            juz jest zaniepokojona.TYlko zaslepione sa przegrane juz na starcie.
            • sedycia Re: śmierć mojej babci 26.10.08, 09:21
              decyzję też już podjełam - nie chcę takiego związku - zawiodłam się
              na najbliższej mi osobie, podczas gdy otrzymałam wsparcie od jak
              dotychczas sądziłam ludzi mi nie przychylnych... i to mi też dało
              wiele do myślenia ...
              • Gość: obserwator Re: śmierć mojej babci IP: *.resetnet.pl 27.10.08, 09:45
                Może cechuje mnie tradycjonalizm, ale czy w dzisiejszych czasach nie
                mamy szans na trwałe związki ?

                Czy w obliczu pierwszych problemów, nieporozumień nie mamy
                sklonności do odwracania się na pięcie i uciekania z niewygodnych
                układów, relacji, związków ?

                Kiedyś sama zdecydowałaś się na związek z tym właśnie człowiekiem.
                Pamiętasz jeszcze powody swojej decyzji ? Czy one już zniknęły ?

                Moim zdaniem związek nie polega na samych gratyfikacjach. W każdej
                znajomości zdarzają się "ciężkie chwile", a dopiero ich wspólne
                przezwyciężenie gwarantuje szczęście i trwałość związku.

      • sedycia Re: pytanie sedycio 26.10.08, 09:16
        nie poznał jej bo nigdy nie chciał ze mną do niej pojechać.
        Zazwyczaj gdy ja jechałam do mojej rodziny on jeździł do swojej też
        do innego miasta.
        • _aaa_ Re: pytanie sedycio 26.10.08, 09:42
          Skoro podjełas decyzję, to badź konsekwentna.
          Powodzenia:)

          A następnym razem kiedy znajdziesz się w kolejnym związku, jasno precyzuj swoje potrzeby, oczekiwania w obec partnera.
          Ktoś to zaraz nazwie egoizmem, ale ja bym tego tak nie nazywała. Związek to układ, który powinien byc oparty na jasnych zasadach, a nie na niedomówieniach, przemilczeniach, niedowidzeniach i ukrytych zalach...poza tym męzczyźni są bardzo mało domyslni. "Łopatologia" bywa jak najbardziej wskazana:)))))
          • Gość: red. Re: pytanie do trollicy _aaa_ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.08, 09:45
            trollica już zasmieca forum ? aaaaaaaaaaaaaaaaa
            • _aaa_ Re: pytanie do trollicy _aaa_ 26.10.08, 17:48
              Gość portalu: red. napisał(a):

              > trollica już zasmieca forum ? aaaaaaaaaaaaaaaaa

              Ochocho, awansowałam widzę na legendę:)))
              • Gość: obserwator Re: pytanie do trollicy _aaa_ IP: *.resetnet.pl 27.10.08, 09:30

                nie tyle na legendę co na "specjalistkę od rozwalania związków"
                (określenie w wersji soft)


                • _aaa_ Re: pytanie do trollicy _aaa_ 27.10.08, 10:17
                  Gość portalu: obserwator napisał(a):

                  >
                  > nie tyle na legendę co na "specjalistkę od rozwalania związków"
                  > (określenie w wersji soft)
                  >

                  Ciekawa opinia, na jakiej podstawie?
          • Gość: Levi Re: pytanie sedycio IP: 212.106.17.* 26.10.08, 09:47
            Najważniejsze, to znaleźć sobie inteligentną, wrażliwą partnerkę. Taką w stylu
            Maryni Połanieckiej. Na tym forum niestety nie widzę, nie słyszę.
            • dorota.be Levi pobladziles deczko 26.10.08, 10:00
              "Na tym forum niestety nie widzę, nie słyszę. "

              I nie spodziewaj sie,ze zobaczysz i uslyszysz.
              Polowania odbywaja sie na innych portalach,specjalnie do tego
              przeznaczonych.Tutaj wymienia sie poglady a nie wystawia na
              pokuszenie.....;)
              • krzys-0 Nie czas kończyc? 26.10.08, 10:15
                Ile mozna na ten temat, a własciwie na tematy, ktore powinny byc nie
                na tym portalu? Zakochanych nie przekonasz do niczego, musza odczuc
                na wlasnej skorze, czym może byc zycie u boku niezrównoważego
                faceta, jakich - przy okazji- i na tym forum nie brakuje.
                • dorota.be Re: Nie czas kończyc? 26.10.08, 10:43
                  Popieram Krzysiu-0,na tym forum tylko polityka nie ma prawa sie
                  przejesc,chociaz i dla niej sa osobne miejsca.
                  • Gość: wiejska baba co b ędzie jak Ty zachorujesz? aon ma zjazd w firm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.08, 17:26
                    kopnij go w 4 litery uprzednio tłumacząc dlaczego to robisz,
                    bezduszny egocentryk
                    • Gość: Levi Re: co b ędzie jak Ty zachorujesz? aon ma zjazd w IP: 212.106.17.* 26.10.08, 17:29
                      Nie ma nic gorszego od baby - kopajki
    • dorota.be Re: śmierć mojej babci 27.10.08, 11:07
      Obserwator napisal:
      "W każdej znajomości zdarzają się "ciężkie chwile", a dopiero ich
      wspólne przezwyciężenie gwarantuje szczęście i trwałość związku."

      Otoz to - wspolne przezwyciezanie trudnosci gwarantuje szczescie.

      A jak wyszlo na przykladzie dyskutowanej pary ? Ona ryczy ,a on
      baluje .

      Nie bron go w ciemno,bo jesli to byla jednorazowa wpadka,sam sie
      obroni.
      Ale jak mu sie uda zdobyc wybaczenie kilka razy,to juz tak niestety
      zostanie.Jak amen w pacierzu.
      Teraz jest wlasnie najlepszy moment na podejmowanie
      decyzji.Teraz,kiedy nie wszystko stracone,ale i klamka nie zapadla
      do konca.Jak bedzie wiecej wspolnego dobra materialnego no i
      DZIECKO - o wiele trudniej podjac ostateczna decyzje i przeprowadzac
      korekty.



      • _aaa_ Re: śmierć mojej babci 27.10.08, 12:00
        doroto, zaraz i Tobie dostanie się jako specjalistce od rozwalania związków...ja juz zaliczyłam:))))

        • Gość: Hanka Re: śmierć mojej babci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.08, 12:03
          zapal znicz tinylink.pl/pmxh
        • dorota.be Re: śmierć mojej babci 29.10.08, 13:32
          _aaa_nie przejmuj sie.Zadna z nas nie ma na celu rozwalania
          czegokolwiek,ale musimy byc solidarne z kobietami,szczegolnie
          tam,gdzie warto,bo widac,ze dziewczyna mysli.Kazdy z nas i tak sam
          podejmuje ostateczne decyzje,wiec nie widze powodu,aby nasze rady
          byly brane jako jatrzenie i namawianie do konkretnych zachowan.
          • krzys-0 Re: śmierć mojej babci 29.10.08, 15:47
            Biedna,kochana Babcia przez swój zgon otworzyła dyskusję, która
            własciwie nie tu powinna sie toczyć.
            • dorota.be Re: śmierć mojej babci 29.10.08, 20:30
              krzys-0

              Powtarzasz sie,wiec ja zrobie to samo.

              Rozmowy w tematach przez Ciebie zaproponowanych powinny sie toczyc
              na podforum "Kto nami rzadzi?" to jest dla tematow politycznych z
              przeszlosci i terazniejszoci najlepiej oswietlone miejsce.
              I prosze mnie nie wysylac na ogolnopolskie fora tematyczne,,bo ja
              chce rozmawiac na swoim podworku i przy swoim plocie.
              Ciebie nikt stad nie przegania,wiec z laski swojej zostaw nas i
              Babcie w spokoju,chocby z uwagi na zblizajace sie swieto.

              Nie rozumiem dlaczego uzurpujesz sobie prawo do dyrygowania ruchem
              na tym forum ?



          • Gość: Ursus Re: śmierć mojej babci IP: *.111.245.210.static.crowley.pl 29.10.08, 15:51
            "...musimy byc solidarne z kobietami...", czyli solidarność jajników... he, he...
            "...widac,ze dziewczyna mysli..." wg. mnie już pewnie z miesiąc temu wymyśliła,
            żeby kopnąć swojego gacha w 4 litery. Na tym forum jedynie pragnęła potwierdzić
            swoją decyzję i jak widać się nie zawiodła (patrz: solidarność jajników).
            Teraz już dla niej nastał czas łowów: serwisy randkowe, te rzeczy, a potem
            pracowite wznoszenie kolejnej budowli z piasku... Na miesiąc, rok, albo na 4
            lata, aż do następnego podmuchu wiatru o sile 3-4 w skali Beauforta... Pozdrawiam.
            PS. Sedyciu, szczere wyrazy współczucia z powodu śmierci babci...
            • krzys-0 Re: śmierć mojej babci 29.10.08, 16:22
              Zakłamaniec z tego ursusa...
              • dorota.be Re: śmierć mojej babci 29.10.08, 20:34
                Jak czytam odpowiedzi ludzi Twojego pokroju,widze wyraznie,ze
                zdecydowanie blizej mi do solidarnosci jajnikow,niz plemnikow.
          • _aaa_ Re: śmierć mojej babci 29.10.08, 21:19
            dorota.be napisała:

            > _aaa_nie przejmuj sie.


            doroto, a czy gdziekolwiek było widać, że się przejmuję?...

            poza tym, skoro zostałam trollicą, to do czegoś zobowiązuje:))))
    • dorota.be Re: śmierć mojej babci 29.10.08, 21:31
      W mojej rodzinie o panach pokroju krytykujacych nas w tym
      watku ,mowilo sie "babski stryj".
      Taki osobnik nie lubi rozmow dziewczyn ,kobiet,nie zna sie na
      niuansach ,ktore
      tylko my wyczuwamy,ale musi podsluchiwac,wtracac,sie i byc na
      biezaco w temacie.
      Panowie,ktorych denerwuja nasze babskie rozwazania - powinni
      siedziec w swoich tematach,ublizac sobie,skakac do oczu,obrazac sie
      bez konca,a nie podczytywac nasze tematy.
      • Gość: długi Re: śmierć mojej babci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.08, 19:46
        czy babcia nadal nie żyje ?
    • Gość: partner partnerki Re: śmierć mojej babci IP: *.it-net.pl 08.11.08, 19:52
      Ale w czym masz poroblem?Umatłw twoja babcia a nie jego (twego partnera).Czy uważasz,że on powinien przerwać imprezę integracyjną i przyjechać bo twoja babcia zmarła?Ale masz wymagania.Wogóle bym się nie zdiwił.gdyby twój partner wrócił z imporezy,spakował swoje rzeczy i wyprowadziół się gdzie indziej (np do osoby z imprezy integeacyjnej a która to nie stwarza bzurnych problemów)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka