Dodaj do ulubionych

nieistniejące miejsca, punkty odniesienia,

01.03.09, 17:15
ktoś wcześniej pisał o tzw. punktach odniesienia wspomnień z dzieciństwa jak np. sklep jubilerski na deptaku, bar Smaczek ;). Może tym razem coś o nieistniejących specyficznych lokalach, sklepach, w tym również tych surrealistycznych z punktu widzenia mono bankowego pejzażu miast??

- Peep show w Kinie Wyzwolenie, jako że z racji wieku nie dane było mi unurzać się w estetyce XXX jestem ciekaw jak to wyglądało?

- Kręgielnia na Czechowie, podobno kręgle wisiały na sznurkach a kule toczyło się oburącz (?)

- Deli Rood, pamięta ktoś jeszcze ten sklep na Krakowskim? to był chyba pierwszy powiew zachodu w naszym mieście na taką skalę, zapach szynki parmeńskiej, marcepanu, panettone. Zdaje się, że był jeszcze Deli Rood Bar.

- Salon Parisette (teraz Orange?), przetrwał cała dekadę lat 90. jedna z wizytówek Krakowskiego Przedmieścia swego czasu.
Obserwuj wątek
    • osa102 włascicielka Parizette ustroila raz Jole Kwasniews 01.03.09, 18:32
      na bal , straszne szmirowate suknisko,makabr!!!
    • Gość: Maja Re: nieistniejące miejsca, punkty odniesienia, IP: *.chello.pl 01.03.09, 19:54
      Pamiętam Parisette, pamiętam też Deli Rood (krążyły różne plotki o tym, jak
      znajomy znajomego struł się jedzeniem tam podawanym).

      Zaś na Hanki Sawickiej, w bramie, był bardzo fajny sklepik z biżuterią i
      ozdobami. Kupowałam tam spinki do włosów. Były bardzo dobrej jakości, niektóre
      mam do dzisiaj. Niestety, sklepiku już nie ma.
      • Gość: em Salon Maria na deptaku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.09, 20:15
        A z nowszej historii Krakowskiego Przedmiescia Salon Maria - wielki sukces i jeszcze wiekszy upadek!
    • Gość: Ursus Re: nieistniejące miejsca, punkty odniesienia, IP: *.111.245.210.static.crowley.pl 01.03.09, 20:34
      Może nie z czasów dzieciństwa, ale z lat młodości durnej i chmurnej: knajpy -
      "kawiarnia" Ewa, Nora... Sklep z piwem przy Leszczyńskiego (z "moich" czasów
      jedno z bodajże trzech miejsc w Lublinie, gdzie czasami można było nabyć
      "browarek"), nieopodal Czechowianka (śmietniki, kosze po brzegi wypełnione
      "obowiązkowymi" zakąskami - paszteciki, koreczki serowe)... Dziwne i ciekawe
      czasy...:)
      Pozdrawiam.
      • _aaa_ Re: nieistniejące miejsca, punkty odniesienia, 01.03.09, 21:56
        Proponował bym zrobić raczej listę miejsc, które pozostały. Na pewno bedzie znacznie krótsza.

        A wracając do wspomnień.
        Tak, Czechowianka - ulubiona piwodalnia studentów AM. Przyszli medycy w sposób podobny ukochali sobie restaurację Karaś, na Hempla(?).
        Z mapy gastronomicznej Lublina zniknęły bezpowrotnie wszelkie bary mleczne (nie wiem, ale może ostał sie jeszcze Racławicki).
        Kombinaty gastronomiczne takie jak Trojka czy Astoria tez nie wytrzymały zmiany ustroju.
        Trudno wymieniac wszystkie przybytki, bo jest ich wiele: Malinowa, Mieszczka, Ratuszowa, Brama, Lombard, Stylowa, Kalinka, Simon, bar Uniwersalny...kto pamięta, gdzie mieściły się te lokale?:)
        Z przybytków innej natury do historii przeszły: Księgarnia NK na rogu Krakowskiego i Chopina, sklep rybny zaraz obok i sasiadujący z nim sklep filatelistyczny. Dom Sportu na Krakowskim. Równiez na KP. sklep Radmor i sąsiadujący z nim sklep z kryształami. Poprzednik Parisette, sklep ze słodyczami Wawela. Dessa - obecnie Rossman. Sklep z elegancką konfekcją Gracja. Po przeciwnej stronie Telimena (potem Pierwszy Komercyjny Bank - tez juz historia, obecnie sąd).
        Świat Dziecka (potem biuro podróży, obecnie biuro podawcze sądu).
        Zakład fryzjersko-kosmetyczny przy kościele o. kapucynów. Zakład fryzjerski mesko-dziecięcy na Kościuszki (zajebiste koniki mieli do strzyzenia dziatwy:) przekształcony potem, w chyba pierwszą pizzerię w Lublinie (potem dopiero placki zalęgły się przy ogrodzie Saskim).
        Składnica Harcerska na Głębokiej (dawniej al. PKWN). Sklep Sodówka na Buczka, obecnie Zamojska.

        Rety, cała masa tego jest...kto pamięta np. lokalizację enklawy dobrobytu czyli Pewexy i sklepy mundurowe Konsumy?

        A niedawno do przeszłosci odeszła Kamelia. Kwiaciarnia, która na swoim miejscu była od zawsze.
        • Gość: hm... Re: nieistniejące miejsca, punkty odniesienia, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.09, 22:20
          no jak to? Kamelia jest teraz w pawilonie przed wiezowcem?
          • Gość: Prześmiewca Re: nieistniejące miejsca, punkty odniesienia, IP: *.adsl.inetia.pl 01.03.09, 22:30
            Co raz częściej, zbiera Was lublinianie na wspomnienia, coś w tym jest?
            Elita uchodzi,warto sprawdzić przekrój społeczny tych 350tys.
            • Gość: folkatka Re: nieistniejące miejsca, punkty odniesienia, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.09, 23:26
              Zakład fryzjersko-kosmetyczny przy kościele o. kapucynów. Zakład fryzjerski
              mesko-dziecięcy na Kościuszki (zajebiste koniki mieli do strzyzenia dziatwy:)
              =====================
              Oooo taaak!!! Uwielbiałam je!! Musze powiedzieć szczerze że obecnie, kiedy
              jestem dorosła i staram sie dbać o siebie, nie chodze tak czesto do fryzjera jak
              wtedy (*a chodziłam właśnie ze względu na koniki).
              ======================
              przekształcony potem, w chyba pierwszą pizzerię w Lublinie (potem dopiero placki
              zalęgły się przy ogrodzie Saskim).
              =====================
              Tu chyba sie pomyliłaś, bo ja zakład ten pamietam ze swojego najwcześniejszego
              dzieciństwa, które przypadło na pierwsza poł. lat 80. Wtedy pizzeria juz
              działała. Z innych zakładów gastronomicznych - wspomnę bar z bagietkami, który
              najpierw sie mieścił na samym początku Racławickich, w miejscu gdzie później
              była sklep z tą dziwną balustradą proj. Koziary, potem został przeniesiony
              niedaleko, na Krakowskie, tam gdzie teraz jest ciuchland (schodzi sie po
              schodkach). W lipcu 1986 pod tymże barem zostawiłąm w tym miejscu taka sliczną
              torebkę która mi babcia przywiozła z Bułgarii :( - zawsze byłam roztrzepana.
              Lodziarnia w Astorii, z lodami o trzech smakach (owocowe, śmietankowe,
              czekoladowe). Cukiernia na tyłach tegoż budynku. OPrócz tego wspomnę sklepy z
              Narutowicza: warzywniak p. Szymańskiej, inny warzywniak gdzie stała taka wielka
              bombowa lodówka z lat 50., sklep rybny tam gdzie teraz bodajże są suknie ślubne...
              Aha, Bar Jacek, który działał tam w II połowie lat 80. BYły pyszne ozorki z
              frytkami.




              Składnica Harcerska na Głębokiej (dawniej al. PKWN). Sklep Sodówka na Buczka,
              obecnie Zamojska.

              Rety, cała masa tego jest...kto pamięta np. lokalizację enklawy dobrobytu czyli
              Pewexy i sklepy mundurowe Konsumy?
              • Gość: folkatka Re: nieistniejące miejsca, punkty odniesienia, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.09, 23:27
                Peweksy:
                na Orlej (tam były też konsumy)
                na Nadbystrzyckiej
                na Kołłątaja (spozywczy)
                • Gość: mały Co było w miejscu MacDonalda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.09, 00:51
                  Sklep sportowy a potem zabawki w miejscu obecnego Corner Hose'a i sklep filatelistyczny w mejscu MacDonalda. Wprowadzenie sklepu z zabawkami wiązało się z wybiciem w starej kamienicy dużych witryn i to był prawdopodobnie powód jej zawalenia.
                  A w miejscu sklepu Maria na deptaku był wcześniej "supernowoczesny" sklep muzyczny MINI MAX
                  • Gość: bosman Re: Co było w miejscu MacDonalda IP: *.lublin.mm.pl 03.03.09, 20:06
                    kamienica runęła bo popękały rury wodociągowe i woda kilka dób podmywała
                    fundamenty.
              • charliefrown Pierwsza pizzeria 04.03.09, 12:04
                Gość portalu: folkatka napisał(a):


                > przekształcony potem, w chyba pierwszą pizzerię w Lublinie (potem dopiero placki
                > zalęgły się przy ogrodzie Saskim).
                > =====================
                > Tu chyba sie pomyliłaś, bo ja zakład ten pamietam ze swojego najwcześniejszego
                > dzieciństwa, które przypadło na pierwsza poł. lat 80. Wtedy pizzeria juz
                > działała.

                trudno mi powiedzieć, która pizzeria była pierwsza, ale wydaje mi się, że Koziołek koło Kina Wyzwolenia był jednym z pionierów serwujących quasi-pizze :) Nawet w najbardziej stęchłym początku lat 80. można było kupić " kryzys pizzę "- z jajkiem, groszkiem, z zapachem kurczaka (bo mięso było w śladowych ilościach).
                • _aaa_ Re: Pierwsza pizzeria 04.03.09, 12:34
                  charliefrown napisał:

                  > > Tu chyba sie pomyliłaś, bo ja zakład ten pamietam ze swojego najwcześniej
                  > szego
                  > > dzieciństwa, które przypadło na pierwsza poł. lat 80. Wtedy pizzeria juz
                  > > działała.
                  >
                  > trudno mi powiedzieć, która pizzeria była pierwsza, ale wydaje mi się, że Kozio
                  > łek koło Kina Wyzwolenia był jednym z pionierów serwujących quasi-pizze :) Nawe
                  > t w najbardziej stęchłym początku lat 80. można było kupić " kryzys pizzę "- z
                  > jajkiem, groszkiem, z zapachem kurczaka (bo mięso było w śladowych ilościach).
                  >

                  Koziołek pojawił sie jako następny i faktycznie w latach 80-tych serował placki np. z cebula (nie cebularze) i pieczarką (sztuka jedna rozmnażana plasterkowaniem), ewentualnie wersja mięsna - skóra i chrząstki z kurczaka.
                  O pizzerii na Kościuszki wspominałam, kiedy przechodziła ona okres świetności i dawali tam pizze z kiełbasą. Był to rok mniej więcej 1978...i raczej było to juz po zamknięciu zakładu fryzjerskiego. Zakład na chilę przeniósł się do sąsiedniego lokalu narożnego.
                  • charliefrown Re: Pierwsza pizzeria 04.03.09, 12:59
                    _aaa_ napisała:
                    > Koziołek pojawił sie jako następny i faktycznie w latach 80-tych serował placki
                    > np. z cebula (nie cebularze) i pieczarką (sztuka jedna rozmnażana plasterkowan
                    > iem), ewentualnie wersja mięsna - skóra i chrząstki z kurczaka.
                    > O pizzerii na Kościuszki wspominałam, kiedy przechodziła ona okres świetności i
                    > dawali tam pizze z kiełbasą. Był to rok mniej więcej 1978...i raczej było to j
                    > uz po zamknięciu zakładu fryzjerskiego. Zakład na chilę przeniósł się do sąsied
                    > niego lokalu narożnego.

                    Nawet nie wiedziałem, ciekawe, że już w latach 70. takie rzeczy serwowali. dzięki za wyjaśnienie, do tej pory błędnie myślałem, że jedyna pizzeria na kościuszki to wyłącznie Pani Pizza z lat 90. :)
                    czy oprócz wspomnianej pizzy były jakieś zagraniczne akcenty kulinarne w Lublinie w tamtych czasach?
        • Gość: bosman a pamietacie taką mordownię.... IP: *.lublin.mm.pl 03.03.09, 20:17
          Zamkowa - róg Lubartowskiej i Tysiąclecia, w kamienicy której już nie ma.
          a Dworzec PKS na ul.Przystankowej i Rady Delegatów(dawna nazwa Lubartowskiej od
          Bramy do Kowalskiej)
          a Halę Targową przy Hali Koziołka na Lubartowskiej
          a boisko i lodowisko przy GKO(Dom Żołnierza) na Grottgera
          a basen na Uniwwersyteckiej
          a basen na Lubomelskiej
          a zajezdnię MPK (autobusową) na Lipowej róg Sądowej
          a kino letnie na Hipotecznej przy Sądzie za Izbą Skarbową
          a.... i tak dalej
          ech, łza się w oku kręci
          • empi Re: a pamietacie taką mordownię.... 04.03.09, 11:33
            > a kino letnie na Hipotecznej przy Sądzie za Izbą Skarbową
            a kino letnie na tyłach prokuratury na Okopowej pamiętasz?
            > a Dworzec PKS na ul.Przystankowej i Rady Delegatów(dawna nazwa
            Lubartowskiej od
            > Bramy do Kowalskiej)
            Rady Delegatów przez krótki czas nazywała się ul.Stalingradzka. Nie
            wiem czy na całości z Lubartowską.
            > a boisko i lodowisko przy GKO(Dom Żołnierza) na Grottgera
            zapomniałeś o basenie! To był niemalże cały kompleks sportowo-
            rekreacyjny. :)

            pzdr.
            • tajnos.agentos Re: a pamietacie taką mordownię.... 04.03.09, 12:12
              A kto pamięta dworzec autobusowy koło Ratusza, albo przynajmniej na
              Podzamczu (ale po drugiej stronie zamku)?:P
              • empi Re: a pamietacie taką mordownię.... 04.03.09, 12:22
                Na przystankowej, koło Ratusza już ktoś tu pisał. Za Zamkiem był
                dworzec autobusowy, przez pewien czas, Transpedu. Była to
                spółdzielnia obsługująca komunikację tylko w obrębie woj.
                lubelskiego, pamiętam kierunek Biała Podlaska przez Wisznice. Miała
                takie całkiem inne autobusy niż PKS, marki nie pamiętam, za młody
                byłem jeszcze na takie zainteresowania :). Spółdzielnie nazywano
                popularnie Matysiakami.
                pzdr.
                • tajnos.agentos Re: a pamietacie taką mordownię.... 04.03.09, 12:44
                  Przecież spółdzielnia Transped wciąż istnieje... Fakt, że dawniej
                  posługiwała się jakimiś niesamowitymi tworami z diabli wiedzą
                  jakiego demobilu. Dziś, oprócz innych działalności obsługuje głównie
                  drobne, lokalne linie - Sosnowica, Czemierniki... Ten dworzec
                  przejęli od PKS, gdy powstał "nowy" - obecny dworzec, a potem obok
                  niego dobudowali sobie własny (sąsiaduje z Cerkwią prawosławną).
                  • empi Re: a pamietacie taką mordownię.... 04.03.09, 12:48
                    To fajnie, że istnieją na przekór wszelkim konsorcjom, syndykatom i
                    innym takowym zmowom :)
                    pzdr.
                    • tajnos.agentos Re: a pamietacie taką mordownię.... 04.03.09, 12:59
                      www.transped.lublin.pl/
                      • empi Re: a pamietacie taką mordownię.... 04.03.09, 13:04
                        Ucieszył mnie obrazek z tym starym autobusem. Może ktoś wie jaka to
                        marka była? Coś mi to nie podchodzi pod produkcję z demoludów. No i
                        ta oferta:
                        komunikacja pasażerska
                        wynajmy autobusów
                        naprawy pojazdów samochodowych (ciężarowych i autobusów)
                        przeglądy techniczne - rejestracyjne
                        sezonowa sprzedaż słoi i zakrętek :)
                        pzdr.
    • qqbek Pogorzelska, Mini-Max, Moda Polska 02.03.09, 11:47
      Brakuje mi trochę lepszych i dużo droższych ubrań z MP przy Drodze Męczenników
      Majdanka. Brakuje mi także Mini-Maxa przy bramie Krakowskiej. Ale największym
      sentymentem spośród miejsc jeszcze przez was niewymienionych darzyłem sklep
      spożywczo-warzywniczy pani Pogorzelskiej przy Alejach Racławickich (zaraz obok
      Szpitala Wojskowego, zaraz obok zabudowań dawnego Studium Wojskowego).
      Sklep ten powstał w drugiej połowie lat czterdziestych (o czym dumnie informował
      szyld nad wejściem) i przeżył wszystkie najgorsze zawieruchy historyczne,
      przeżył Bieruta, Gomułkę, Gierka, Jaruzela, Wałęsę i Kwaśniewskiego, by paść jak
      kawka pod rządami Kaczuch.
      W sklepie zawsze było miło, sympatycznie i niemalże rodzinnie a sprzedawane w
      latach 80-tych pomidory na prawdę pochodziły z Leonowa (ci, którzy pamiętają
      siłę tej marki, pamiętają też, że nawet handlarz na bazarze, sprzedający
      pomidory z działki swojej matki, zarzekał się wtedy na jej śmierć, że pochodzą z
      Leonowa).
      Dziś w miejscu sklepu pani Pogorzelskiej straszy budka z tanim jedzeniem.
      • chochlik5 Re: Pogorzelska, Mini-Max, Moda Polska 03.03.09, 09:13
        A ja pamiętam jeszcze z lat czterdziestych, ale juz tych
        powojennych sklep jubilerski Kalickiego , aptekę Żółtowskich ,
        aptekę magistra Łobarzewskiego, sklep z konfekcja męską
        Cholewińskiego, sklep pani Sarneckiej z damskimi ciuszkami,
        kawiarnia Semadeniego no i oczywiscie Chmielewskiego. Sklep
        chemiczny Stanisława Magierskiego. Na Kapucyńskiej księgarnia pana
        Witolda Cholewińskiego i sklep z elegancką galanteria męską pani
        Joanny Szydłowskiej. Wiem że była artystką metaloplastyczką (srebrna
        biżuteria) i była siostrą pani Magierskiej. A pan Magierski był
        autorem partyzanckiej piosenki "Dziś do ciebie oprzyjść nie mogę". A
        kyo pamięta ze w głębi przy ulicy Górnej 4 był założony przed wojna
        Osrodek Zdrowia nr,1 funkcjonujący podczas okupacji i jescze jakis
        czas po wojnie. Na Krakowskim Przedmieściu róg Szopena późniejsza
        Księgarnia była w okresie bardzo waznym Syndykatem Rolniczym, To był
        skleb gdzie można było kupić wszysto do gospodarstwa domowego
        również z dostawą do domu np węgiel, naczynia, cukier, narzędzia
        ogrodnicze itp. A kto brał społecznie udział w oczczyszczaniu cegieł
        z gruzów hotelu Victoria. Cegieł użytych do usuwaniu wojennych
        szkód: Rekonstrukcja prawej wieży katedry, ratusza.
        • Gość: stokrotka Re: Pogorzelska, Mini-Max, Moda Polska IP: 83.168.108.* 03.03.09, 16:35
          Pierwszy Pewex był na Al.Tysiąclecia.
          W małej klitce mieścił się sklep,do którego chodziło się
          popatrzeć na "wielki zachód"
          Kto miał wtedy waluty obce?
          • empi Re: Pogorzelska, Mini-Max, Moda Polska 03.03.09, 16:48
            Tam kupiłem moje pierwsze dżinsy marki Rifle (mówiło się wtedy
            dumnie rajfle) za 7 bonów towarowych o wartości 7 dolarów, które
            niczym cinkciarz kupowałem pod sklepem przez kilka dni. Płaciłem za
            nie ok. 90 złotych za 1 dolara. Pewex wtedy nazywał się Bank PKO
            (POLSKA Kasa Opieki). To była całkiem inna instytucja niż zwykłe PKO.
            pzdr.
            • Gość: stokrotka Re: Pogorzelska, Mini-Max, Moda Polska IP: 83.168.75.* 03.03.09, 19:18
              To rajfle musiałeś kupować dużo później, bo ja
              swoje pierwsze rajfle kupiłam za bony po 10 zł,
              ale cena w dolarach była ta sama 7 zielonych.
              • charliefrown sklep AppleComputer na Wieniawskiej! 04.03.09, 11:14
                z początku lat 90. trzeba przyznać, że nie wstrzelili się za bardzo w rynek, bowiem mało kogo stać było wówczas na Classica czy Quadrę (ta ostatnia jako typowy sprzęt do Photoshopa kosztowała ponad 3000$). w tamtych czasach niepodzielnie królowały jeszcze C64, Amigi i pecety składaki firmy "Zenek" ;)
              • empi Re: Pogorzelska, Mini-Max, Moda Polska 04.03.09, 11:27
                Być moze mówimy o innych czasach, epoce :). W moich, bardzo starych
                czasach dolar nigdy nie był tak tani!. Może kupowałaś swoje rifle
                już po denominacji za Najjaśnieszej III RP?.
                pzdr.
                • tajnos.agentos Re: Pogorzelska, Mini-Max, Moda Polska 04.03.09, 12:58
                  Coś tu nie gra... Już na przełomie lat '70 i '80 dolar stał (na
                  czarnym rynku, kursów bankowych wtedy nie brało się pod uwagę, bo
                  wymienić można było tylko USD na złotówki - nigdy odwrotnie, za to
                  można było handlować bonami PeKaO - ważnymi w tak zwanym "eksporcie
                  wewnętrznym", posiadacze dewizowych kont zamiast dewiz mogli
                  wypłacać bony z 10% bonifikatą) około 100 - 120 PLZ, a potem tylko
                  drożał (bony były trochę tańsze). Dlatego też wówczas tradycyjna
                  polska pensja ("czy się stoi, czy się leży...") po czarnorynkowym
                  kursie wynosiła 20 USD, a po oficjalnym - 200. Posiadacze dewizowych
                  kont mocno się trzęśli przez parę tygodni po wprowadzeniu stanu
                  wojennego, bo konta im zablokowali i przez jakiś czas chodziły
                  słuchy, że będzie można z wypłacać tylko złotówki po oficjalnym
                  kursie, ale słuchy szybko okazały się nieuzasadnione i "dewizowcy"
                  porządnie dostali w kupry dopiero od Balcerowicza. W
                  latach '80 "rozczuliła" mnie kiedyś rozmowa, zasłyszana od jakichś
                  dwódh małolat rodzaju żeńskiego w autobusie MPK. Było to mniej
                  więcej tak: "ci ludzie to tylko płaczą i płaczą. Nie uwierzę, że
                  nikogo nie stać na parę dolarów, by tę pastę do zębów, albo proszek
                  do prania kupić sobie w "Peweksie", skoro nie ma w sklepach". A na
                  Drodze Męczenników Majdanka był sklep "Baltony".:)
      • charliefrown leonów branding :) 04.03.09, 11:39
        qqbek napisał:

        > W sklepie zawsze było miło, sympatycznie i niemalże rodzinnie a sprzedawane w
        > latach 80-tych pomidory na prawdę pochodziły z Leonowa (ci, którzy pamiętają
        > siłę tej marki, pamiętają też, że nawet handlarz na bazarze, sprzedający
        > pomidory z działki swojej matki, zarzekał się wtedy na jej śmierć, że pochodzą
        > z
        > Leonowa).

        Pamiętam, że na przełomie lat 80. i 90. ta marka cieszyła się estymą. Mieli nawet swój sklep firmowy na kołłątaja vis-a-vis Pewexu, tego zielono-czerwonego logo nigdy nie zapomnę!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka