Gość: ja tam nie wiem
IP: *.dynamic.gprs.plus.pl
10.09.09, 21:02
Jestem zadowolony, że w moim mieście w końcu zaprojektuje ktoś o
mocno określonej, a nie wydumanej pozycji twórczej w przeciwieństwie
do wielu inwestycji realizowanych przez kreatorów z tzw. łapanki.
Jak przy tej ikonie - jeszcze jej nie znamy ale sobie wyobrażamy -
będzie wyglądał przypadkowy budynek prezentowany pół roku temu
okrzyczany mianem sześciopaku ? Dlaczego wodzirej inicjatyw rozumie,
że warto zaprosić znanego architekta dla osiągnięcia efektu
reklamowego dla miasta, a jednocześnie nie rozumie, że efekt ten
zależy także od otoczenia tej ikony ? Przecież to dwa różne światy
obok siebie - architektoniczna elita i trzeci świat architektury.
Czy nie da mu się zrobić faceliftingu (operacji plastycznej) jeszcze
zanim powstanie, żeby nie straszył, czy jest tak zaprojektowany, że
nic mu nie pomoże ? Czy do projektu związanego jakoś z zabytkowym
zespołem EC-1 nie można było znaleźć postaci, rozumiejącej złożoną
rolę architektury we współczesnej sztuce oraz trudnym kontekście
zabytkowym i mogącej jednocześnie sprostać tak wysokim wymogom
oprócz faktu, że ktoś ma lub nie ma dyplom uczelni architektonicznej.
Dlaczego centrum festiwalowe jest ważne i musi je projektować F.
Gehry, a budynek obok już nie jest ważny i projektuje go ktoś
przypadkowy w sposób zupełnie przypadkowy dla przyszłego otoczenia,
a może również funkcji ? Nie wystarczy powiedzieć autotytatywnie, że
coś jest dobre, to musi się jeszcze obronić. Oczywiście architektura
jest często sztuką kontrowersyjną ale kontrowersyjność powinna być
odkrywcza i polegać na prawdzie, a nie pozorach. Może być zgrzyt.
I wogóle co na to powie Gehry jak zobaczy sąsiada swojego dzieła ?
Może być i tak, że ktoś mu wmówi, że jest lepsze od jego własnego.
Bo gdyby chodziło o uwypuklenie walorów centrum festiwalowego (tło) -
lepszy byłby np. betonowy kloc posiadający jakąś szczerość.