krzyskup
03.02.04, 16:23
Wiem, że temat, który chcę poruszyć pojawia się tutaj prawie codziennie. Ale
dostaję niemalże białej gorączki jak widzę, gdy osoba, dajmy na to kobieta, w
wieku koło 50 lat, wsiada do autobusu, rzuca swoje torby z zakupami na
siedzenie, sama staje obok i czeka aż autobus dojedzie do przystanku, zeby
skasować bilet. Oczywiście cały czas uważnie rozgląda się po autobusie w
poszukiwaniu kontrolerów. Mam wtedy ochotę wyciągnąć z plecaka jakikolwiek
identyfikator i troszkę ją nastraszyć opierając się o kasownik, ale niestety
nie mogę. Może wprowadzimy w Łodzi instytucję społecznego kontrolera biletów?
Każdy pasażer miałby prawo wywalić z autobusu pasażera bez biletu. W końcu to
ja moją migawką płacę za gapowicza! Nawet tego, który jedzie nie kasując
biletu tylko jeden przystanek.
Pozdrawiam,
Krzyskup