big_news
18.05.10, 09:11
Jutro mają wypłynąć "sensacyjne" wyznania pani Anny C-K.
Miała ona ponoć opowiedzieć panu Tymochowiczowi o tym,
jak brudnymi metodami posługują się politycy PiS.
Aktorka chciała, by jej wyznania przelano na papier w tygodniku
"Wprost", jednak redaktor Sylwester Latkowski uznał to za brudną
prowokację i odmówił zamieszczenia owego "wywiadu". Rozmowa ta de facto miała
jedynie uwiarygodnić i wyprzedzić program "jednej z tv",
w której odpali się atomową bombę.
Kiedy do człowieka docierają takie rewelacje, natychmiast
przypomina on sobie Annę Jarucką, za którą bez żadnych
wątpliwości wiadomo kto stał i czemu tamta prowokacja służyła.
W 2005 zleceniodawcy wykosili z wyścigu o prezydenturę Cimoszewicza,
którego uważali za najgroźniejszego kandydata. Dzisiaj pułkowniki
celują w Kaczyńskiego, w służbach gotuje się aż kipi. Czy można
mieć niejasność, za kim stoją i dla kogo grają wsiowe chłopaki?
Swoją drogą ciekawie zapowiada się postawa pewnych osób z tego
forum, które w swoim czasie odsądziły od czci i wiary panią aktorkę.
Jutro pewnie stanie się ona dla nich bohaterką narodową:)