tolka11
11.03.09, 08:56
Mam metlik w głowie i ból w sercu.
Psycholog określiłby to jako początkowy etap żałoby.
Siedzę i czytam wasze słowa. I mam w sobie mocne przekonanie, ze
wiecie, co czuję. I ze współczujecie, a nie litujecie się.
DOBRZE WAS MIEĆ.
Układamy to sobie z mężem.
Tylko wiecie najlepiej, potrzebny jest CZAS.
To były wady rozwojowe, przynajmniej tak to podobno wyglądało.
Wsparcie w szpitalu otrzymałam ogromne, zwłaszcza od mojego gina,
sióstr i szefa kliniki.
Jolu:
drugie, zdrowe dziecko zmienia perspektywę, ułatwia w jakiś sposób
zycie. Rozumiem wasz strach, teraz w tym momencie jeszcze lepiej.
Ale trzeba daś sobie i Oliwce szansę.
Mlagodna: cóż Ty wiesz najlepiej ....
Venla:
dzięki, przetrwamy, ale boli jak cholera.
Dziewczyny wszystkie kochane: DZIĘKUJĘ za wsparcie i ciepłe słowa.