black.kolo
16.07.10, 16:54
Zawsze szanowałem ludzi o innych poglądach. Merytoryczna dyskusja dwóch ludzi,
którzy patrzą na jedną sprawę z dwóch różnych stron jest inspirująca, skłania
do nieustannego rozwoju. Niejednokrotnie zostałem przekonany, kilka razy udało
mi się przekonać drugą stronę. Wśród przyjaciół mam wielu zwolenników partii
PiS i umiemy żyć ze sobą, normalnie rozmawiać. Nikt wśród nich nie mówi o
męczeńskiej śmierci Lecha Kaczyńskiego, nikt nie używa sformułowań "Żyd",
"komuch", "sbek", "bolszewik", "bandyta". O katastrofie mówi się, że trwa
dochodzenie i czas pokaże co było jej przyczyną. Razem się śmiejemy się z
miłośników teorii spiskowej chociaż każdy z nas wie, że gdyby to nie daj Boże
była prawda - jedyną właściwą karą byłoby rozstrzelanie winnych przez pluton
egzekucyjny.
Jest różnica między poparciem a fanatyzmem. Z tym drugim terminem radzę ci się
dobrze zapoznać bo czy chcesz czy nie, spełniasz wszystkie cechy takiej
jednostki. Ja niestety jestem cholernie nietolerancyjny wobec fanatyków.
Mimo to pozwolę sobie przeprosić cię za obelżywe zwroty, których dzisiaj
ulżyłem. Wiem, że to niewiele ale lepsze niż nic.
Więcej nie będzie okazji, daję sobie spokój. Nigdy nie miałem zamiaru zmienić
twoich preferencji politycznych. Odczułbym ulgę, ja i wielu innych też, gdybyś
jednak nabrał dystansu do tego co się dzieje na scenie politycznej i nie
przyjmował bezkrytycznie wszystkiego co się tam mówi. Pewnie na niewiele się
to zda, bo naprawdę jesteś fanatykiem, ale spróbować warto.
Głosuj na Jarosława, popieraj PiS ale błagam, przestań być "pisiorem".
PS. W poprzednich wyborach prezydenckich zagłosowałem na Lecha. Dzisiaj
podjąłbym tę samą decyzję, zarówno w stosunku do Tuska jak i Komorowskiego.
Kończę te chore dyskusje, energię wolę spożytkować na coś innego.