Gość: wstydzewiak
IP: *.devs.futuro.pl
01.09.10, 17:37
Czemu Gazeta o tym nie pisze ?????
"Według Gałkiewicza, musiały istnieć niejasne układy między decydentami z
urzędu wojewódzkiego a szefami Widzewa, bo gdy dawał klubowi piłkarskiemu
pieniądze na opłaty za prąd, wodę lub zakup zawodnika, to wtedy przez parę
tygodni miał święty spokój i hala bez przeszkód działała, po czym do
biznesmena przychodziły kolejne inspekcje i kontrole. Dlatego znów wykładał
gotówkę na rzecz Widzewa i znów miał spokój.
Gałkiewicz ujawnił, że o tym, ile i na co dawać Widzewowi pieniądze,
informował go zawsze jego ówczesny prezes - oskarżony adwokat Jerzy P."