artnow
04.10.10, 22:55
Ostatnimi czasy dosyć często bywam w Lidlu na rogu Kilińskiego i Dąbrowskiego. Za każdym razem podchodzą do mnie żebrzący tam faceci. Żebrzą systemem: nie chcę pieniędzy, tylko coś do jedzenia.
Wynik tego jest taki, że często ludzie dają im pieniądze na jedzenie, bo urzeka ich ta prośba o jedzenie. I właśnie tutaj jest największy błąd.
Podchodzą do mnie za każdym razem jak tam podjeżdżam na zakupy. Dzisiaj również podeszli - osaczyli mnie we dwóch... Pijani w 3 d..y.
Moje pytanie brzmi - czy nie da rady z tym coś zrobić?
Czy Lidl ma gdzieś komfort swoich klientów?
Mnie coraz bardziej zaczyna to wkurzać.