Gość: MarcinK
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
06.05.04, 08:26
Jak mi ten śmieszny warszawski sąd powie, że szpital ma być rozebrany to
chyba pojadę do stolicy i sam im coś rozbiorę. Może tę budę na Wiejskiej...
A poza tym nieprawdą jest, że nikt się nie interesował szpitalem. Chciał go
kupić dom jubilerski A&A i zrobić tam centrum biurowe (mają już obok w dawnym
Unihotelu). Tylko nie chcieli płacić zaległych podatków za Korvitę.
lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/362741.html
Co się stanie z "Wolffem"?
Czwartek, 6 maja 2004r.
W Sądzie Najwyższym w Warszawie dziś ma zapaść wyrok w sprawie masy
upadłościowej, czyli dalszych losów łódzkiego szpitala im. Heleny Wolff.
Waldemar Bojarski, syndyk masy upadłościowej poznańskiej "Korvity", która
jest właścicielem obiektu przy Łagiewnickiej, powiedział nam, że od decyzji
sądu będzie zależało, czy budynek zostanie wystawiony na sprzedaż, czy
rozebrany.
- Nie chcę wyprzedzać faktów, ale obiekt ten ma wartość zabytkową i liczymy,
że jednak zostanie zachowany - zastrzega. - Jesteśmy cały czas w kontakcie z
władzami Łodzi i wspólnie czynimy starania, aby nie zniknął z mapy miasta.
Zanim dojdzie do uregulowania prawnego statusu dawnego szpitala, minie wiele
czasu, a obiekt jest już tak zdewastowany, że wkrótce pozostaną po nim tylko
wspomnienia, a wręcz przestanie być rozpoznawalny. Kiedy kilka lat temu
miasto sprzedało "Wolffa" "Korvicie", miał w nim powstać jeden z
najnowocześniejszych kompleksów w Polsce. Nigdy jednak nie zrealizowano tych
zamierzeń.
- Chcemy podjąć próbę zabezpieczenia budynku przed dalszą dewastacją, choć to
leży w gestii władz wojewódzkich, a nie miejskich - powiedział nam Marek
Michalik, wiceprezydent miasta Łodzi.
Nie będzie to jednak proste, budynek, w którym mieścił się kiedyś legendarny
szpital im. Heleny Wolff nie jest zbyt łakomym kąskiem dla inwestorów.
Dotychczas żaden z nich poważnie nie zainteresował się odkupieniem go
od "Korvity".
(luk) - Dziennik Łódzki