Dodaj do ulubionych

Czytelnicy do "Gazety": Co szokuje informatyka?

IP: *.toya.net.pl 05.08.11, 09:22
Skończyły się Wam tematy? Nie ma niczego bardziej ruszającego? Musicie ciągle pisać o informatykach w Łodzi przypadkowo wspominając o firmach (np. Waszej ulubionej Amg, gdzie do artykułu umieściliście zdjęcie prezesa na tle nieciekawych warunków, w jakich muszą pracować ludzie)? Przestańcie codziennie umieszczać artykuły o firmach informatycznych, bo próbujecie nadal ciągnąć temat przewałkowany kilkakrotnie. Trzeci lub czwarty artykuł pieniący o tym samym w ciągu tygodnia. Ile jeszcze?!
Obserwuj wątek
    • Gość: Krzysiek Czytelnicy do "Gazety": Co szokuje informatyka? IP: 212.160.172.* 05.08.11, 09:25
      Ten artykuł jest prawdą.
      Z roku na rok "jakość" informatyków po studiach jest co raz gorszy.
      Największym problemem nie jest wiedza, tylko jej użycie. Uczelnie nie kształcą studentów pod względem prowadzenia projektów.
      Ja sam po studiach jak poszedłem do pierwszej pracy w korporacji to przeżyłem szok. To była "bajka" niż uczelnia.
      U nas co rocznie szuka się 2-3 informatyków na niższe stanowiska, a i tak jest duży problem ze znalezieniem osób. A kasa za to najniższe stanowisko jest bliska średniej krajowej.
      • Gość: Łoś Superktoś Re: Czytelnicy do "Gazety": Co szokuje informaty IP: *.toya.net.pl 05.08.11, 09:30

        Ja rozumiem, że jest prawdą. Ale ile razy można wałkować ten temat? Żeby być informatykiem nie trzeba kończyć szkół. Wystarczy trochę pasji, chęci do samodzielnej nauki i biznes się kręci. Dobry informatyk nie potrzebuje pracy w korporacji. Sam wypłynie, a klienci będą się o niego bić. Ja jestem właśnie takim samoukiem i nie potrzebuję pracy na etacie. Robię projekty dla klientów zagranicznych, którzy płacą mi od 15 dolarów na godzinę. Jestem samowystarczalny.
        • Gość: gosc Re: Czytelnicy do "Gazety": Co szokuje informaty IP: 78.8.207.* 05.08.11, 09:36
          15$ za godzine jako freelancer? Dajesz sie wykorzystywac, biorac pod uwage, ze tyle trafia do pracownika duzej firmy, po uwzglednieniu jej kosztow i zysku.
          • Gość: Łoś Superktoś Re: Czytelnicy do "Gazety": Co szokuje informaty IP: *.toya.net.pl 05.08.11, 11:44
            Wyraźnie napisałem: od 15$/h ;) W zależności, co jest do zrobienia i ile czasu mi to zajmie.
      • madera123 Re: Czytelnicy do "Gazety": Co szokuje informaty 05.08.11, 10:09
        Jeśli ze studiów wyniosłeś taki sam procent wiedzy jak z nauki języka polskiego,to nic dziwnego ,że przeżyłeś szok kulturowy.Ja go przeżyłam czytając Twój wpis.
        • pralat_na_wrotkach Łohoho, a ciebie kto polskiego uczył? 05.08.11, 10:47
          Nie nauczyli cię, drogie zadufane dziecko, jak się komponuje znaki przestankowe ze spacjami?
          • knightnoir Re: Łohoho, a ciebie kto polskiego uczył? 08.08.11, 13:44
            A Ciebie tak pochlonela ortografia, ze zapomniales o dobrym wychowaniu?
            Polecam Ci wierszyk z podstawowki "Kwoka" - Jan Brzechwa.
    • Gość: Team Leader Czytelnicy do "Gazety": Co szokuje informatyka? IP: *.adsl.inetia.pl 05.08.11, 10:00
      Problem faktycznie istnieje ale nie w takim wymiarze jak opisano w artykule poniewaz nie dotyczy on wszystkich uczelni oraz tylko firm "low cost'owych".
      Bycmoze AMG porpostu za malo placi albo wyrobilo sobie jakas zla opinie.. ze doswiadczone osoby tam nie przyjda.
      W kazdym razie bledem jest mowic o Lodzi na podstawie punktu widzenia jednej firmy i na jej podstawie oceniac lodzkich informatykow.
      Nasze doswiadczenia sa takie ze sa wydzialy po ktorych jest duzo dobrze wyksztalconych studentow. Dla przykladu na wiekszosc studentow konczacych wydzial FTIMSu nie mozna narzekac.
      • Gość: purysta Re: Czytelnicy do "Gazety": Co szokuje informaty IP: *.iwacom.net.pl 05.08.11, 14:35
        Panie Informatyku Świetnie Wykształcony. W szkole nie uczyli, że w języku polskim są polskie znaki których należy używać ?
        • Gość: e Re: Czytelnicy do "Gazety": Co szokuje informaty IP: *.torservers.net 05.08.11, 14:43
          A sie człek uczy ynformatyky to nie ma czasu na jakieś tam głupie zasady gramatyki czy interpunkcji.
          • pralat_na_wrotkach Re: Czytelnicy do "Gazety": Co szokuje informaty 06.08.11, 11:08
            > A sie człek uczy ynformatyky to nie ma czasu na jakieś tam głupie zasady gramat
            > yki czy interpunkcji.

            ...powiedział głąb pisząc "się" przez "e".
            • askeladen Re: Czytelnicy do "Gazety": Co szokuje informaty 08.08.11, 13:03
              Gdybys byl informatykiem rozumialbys niechec do "ę"

              Gdybys w szkole przeczytal cokolwiek poza Slownikiem Ortograficznym rozumialbys co to znaczy zabrac glos NA TEMAT
              A gdybys chodzil do dobrej szkoly, to wiedzialbys. ze nie wypada komys wytykac bledow w tak malo finezyjny sposob - bon ton!
        • pralat_na_wrotkach Żebyś ty sam chociaż poprawnie pisał 06.08.11, 11:07
          W szkole nie nauczyli, że przed znakiem zapytania nie stawia się spacji, głąbie?
          • Gość: ja Re: Żebyś ty sam chociaż poprawnie pisał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.11, 16:23
            > W szkole nie nauczyli, że przed znakiem zapytania nie stawia się spacji, głąbie
            > ?
            W normalnej szkole uczą o zachowaniu odstępu, o spacjach uczą na kursach maszynopisania mistrzu klawiatury.
            • pralat_na_wrotkach Re: Żebyś ty sam chociaż poprawnie pisał 07.08.11, 21:25
              > W normalnej szkole uczą o zachowaniu odstępu, o spacjach uczą na kursach maszyn
              > opisania mistrzu klawiatury.

              No to bardzo mi przykro, że ktoś nauki o "zachowaniu odstępu" nie potrafi zastosować w przypadku "maszynopisania". Aj waj.
    • Gość: ilona instalacja serwerów na linuxie i php to za mało IP: *.toya.net.pl 05.08.11, 10:25
      pomijam już informatyków "grafików" bo to jest juz w ogóle żart.
      ostatnio rekrutowałam informatyka po PŁ, który zaznaczył , że jest tylko programista "webowym"...
      z ciekawostek informatyk po WSzI w Łodzi znając linuxa nie potrafił programowac w sh !!!
      malutko jest znawców java, dobrych znawców pythona, perla, C, po prostu szok !!! to są ludzie po PŁ !
      Jak juz cos potrafią to czysto podręcznikowa wiedza, brak wnikliwości i zainteresowania tematyką, cytuję "Dopiero zaczynam pisać programy, wcześniej nie mogłem bo studiowałem" !
      Mało jest znawców platformy Android, Symbian.
      Pomijam juz braki umiejętności w analizie kodu, audycie itd
      Uczelnie kształcą teoretyków i takie jest moje zdanie ok 80% z nich nigdy nie napisała, stworzyła swojego programu...
      WIększośc ma pojęcie o aplikacjach webowych nie znając dogłębnie np apache, tomcat`a...
      Umiejetność programowania w chmurze na wielu platwormach i optymalizacja kodu...ZERO.
      Baaardzo trudno jest znaleźć dobrego informatyka, naprawde w morzu leszczy trudno znaleźć tłustego karpia, a na takim nam zależy.
      Powodzenia w poszukiwaniach.
      • Gość: fisher Re: instalacja serwerów na linuxie i php to za ma IP: *.ipc.be 05.08.11, 10:54
        Pani Ilono prawda jest ze szkoly nie przygotowuja do pracy, poniewaz w zdecydowanej wiekszosci przypadkow :
        1/ nie ma kto tego uczyc,
        2/ program studiow wypelniony jest nie zawsze przydatnymi tematami

        Prosze mi wierzyc, ze pracodawcy rowniez maja sporo na sumieniu. Z jednej strony wymagania maja dosc "konkretne", a z drugiej strony po zatrudnnieniu programisty oczekuja ze bedzie robil rowniez za testera, grafika, designera UI, PM a moze rowniez support.
        Z mojego doswiadczenia moge powiedziec, ze zdarzylo mi sie pracowac z klientem, ktory jasno zdefiniowal, czym mam sie zajmowac i pilnowal zebym nie marnowal czasu - np na czyszczenie klawiatury, czy dogadywanie UI z end-userem, od tego byli inni ludzie. W szczegolnosci musialem zapoznac sie z UI Design guideline jasno okreslajacym zasady tworzenia i obslugi UI, ale projekt przygotowywal specjalista.
        Wlasciciel firmy nie zyczyl sobie marnowania jego pieniedzy, placil mi za programowanie i tylko tego oczekiwal.
        Inny z kolei nie mial jeszcze licencji na oprogramowanie wiec dla zabicia czasu przez tydzien siedzialem nad optymalizacja kodu po stronie BD.

        Znalezc sensownego pracodawce pewnie nie jest latwiej niz pracownika.
      • askeladen Re: instalacja serwerów na linuxie i php to za ma 08.08.11, 12:41
        I pewny jestes, ze na innych europejskich uczelniach student uczy sie tego WSZYSTKIEGO?
        Z mojego doswiadczenia wynika, ze nie.
        Z mojego doswiadczenia wynika tez, ze europejskie firmy maja bardziej realne podejscie do umjejetnosci nowoupieczonych inzynierow informatykow i zakladaja, ze taki pracownik musi sie poduczyc stosowanych u nich systemow.

        Twoje oburzenie przypomina mi rozmowe kwalifikacyjna mojego znajomego, ktory staral sie o prace w firmie poligraficznej jako operator jakiejs-tam maszyny, o ktorej wiedzial, ze jest JEDYNA w Polsce. Prowadzacy rozmowe kwalifikacyjna zapytal go czy ma jakies doswiadczenie z taka maszyna, a na odpowiedz "Nie" zareagowal pogardliwym "To niedobrze!"
    • Gość: Tolek Czytelnicy do "Gazety": Co szokuje informatyka? IP: *.w82-123.abo.wanadoo.fr 05.08.11, 10:49
      Oj takie sobie głupie gadanie. Zadajcie pytanie tym firmom IT jakie są średnie nakłady na szkolenia per zatrudniony. Porównajcie to z Warszawą czy Katowicami. Spytajcie ile mają na pokładach osób z certyfikatami takimi jak choćby:
      Prince2 Foundation
      Prince2 Practitioner
      ITIL Foundation
      ITIL Service Manager
      ITIL Expert
      PMP
      itp.

      To są certyfikaty z zarządzania projektami i usługami IT. Zapytajcie o średnie pensje (a nie najwyższe).

      IT to nie tylko programiści.

      Ja jak jeszcze miewałem oferty z Łodzi i byłem nimi zainteresowany to zawsze zatrzymywałem się na warunkach finansowych - max 50% tego co w Warszawie i z wielkim jęczeniem potencjalnego pracodawcy. A teraz jakiś płacz.

      Co ciekawe koledzy programiści z doświadczeniem w 80% już przenieśli się też z Łodzi do Warszawy, bo firmy nie umiały o nich zadbać i godziwie im zapłacić.

      T.
      • Gość: fisher Re: Czytelnicy do "Gazety": Co szokuje informaty IP: *.ipc.be 05.08.11, 10:57
        Wytlumacz to pracodawcom, wiekszosc z nich nie ma pojecia o czym jest ITIL :]
    • Gość: gość Czytelnicy do "Gazety": Co szokuje informatyka? IP: *.toya.net.pl 05.08.11, 10:58
      Dobrzy informatycy to juz dawno pracuja w Wawie i innych miastach, gdzie dostana godne pensje. W Lodzi niektore firmy maja myslenie pokroju firm BPO w naszym miescie, ktore daja slabiutkie wynagrodzenia. Ludzie z 2 jezykami nawet 2 tys na czysto nie wyciagaja a i tak jest pelno chetnych. Brazna informatyczna myslala, ze znajdzie rewelacyjnych informatykow akceptujacych takie pensje...a tu jakie zdziwienie. Narazie Lodz to bidulec jesli chodzi o pensje w porownaniu z innymi miastami.
    • Gość: C++ Czytelnicy do "Gazety": Co szokuje informatyka? IP: *.t-mobile.pl 05.08.11, 11:56
      Moja firma szuka w Łodzi dobrych informatyków (programistów, administratorów...). Płaci nieźle i... ciągle szuka... :(
      • Gość: lukilodz A co oznacza "nie źle"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.11, 12:22
        Może podaj konkretne liczby to zweryfikujemy czy to takie nie złe?
        • Gość: C++ Re: A co oznacza "nie źle"? IP: *.t-mobile.pl 05.08.11, 12:44
          Aplikuj i się przekonaj sam :) pl.sii.eu
          • Gość: e Re: A co oznacza "nie źle"? IP: *.torservers.net 05.08.11, 13:15
            No i gdzie te oferty? W Łodzkim oddziale są 2, jedna dla leminga od programowania .NET a druga dla administratora od instalacji windowsa.
            • Gość: C++ Re: A co oznacza "nie źle"? IP: *.t-mobile.pl 05.08.11, 13:49
              No i nawet na takie 2 trudno znaleźć ludzi... Jeśli chcesz - wyślij CV bez konkretnego stanowiska.

              Firma planuje odział w Łodzi więc ofert będzie się pojawiało więcej :)
              • Gość: albin Re: A co oznacza "nie źle"? IP: *.toya.net.pl 05.08.11, 21:44
                Cóż, dobry programista ma już pracę i pewnie jej nie szuka. Chcecie zatrudnić najlepszych, to musicie ich wyciągnąć od konkurencji. A jak? No np. możecie im zaproponować coś lepszego, coś innego, może np. podajcie widełki w ogłoszeniu, jak napiszecie ładną kwotę, to gwarantuję, że się ludzie zgłoszą. A jak te wasze ogłoszenia nie różnią się niczym od innych, w tym od stanowiska, na którym obecnie pracują, to nie dziwcie się, że nikt nie przychodzi.
          • Gość: ziutus Re: A co oznacza "nie źle"? IP: *.net.upcbroadband.cz 05.08.11, 23:13
            Aplikowalem ;)

            Ale ze podalem czeski numer telefonu (a nie polski, bo pracuje w Czechach) to juz mila Pani z rekrutacji nie raczyla na niego zadzwonic ;). pewnie za duze koszty by wykrecic do czech i umowic sie na rozmowe przez skype albo inaczej ;)

            Przykro ze jedna z czolowych firm na rynku IT w CV (jak nie najwieksza) to za malo by Pani z rekrutacji zadzownila na czeski numer ;).

            Moze rekrutujecie ale kiepsko to wam idzie... ;)

            ps. niedlugo bede pracowal we Wroclawiu, to moze juz na Polski numer uda sie wam dodzwonic :D
    • Gość: pikuś Czytelnicy do "Gazety": Co szokuje informatyka? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.11, 12:19
      tylko prawdziwi pasjonaci moga byc w tej branzy fachowcami.
      reszta to zimni wyrobnicy
    • Gość: Informatyk Re: Czytelnicy do "Gazety": Co szokuje informaty IP: *.ssp.dialog.net.pl 05.08.11, 12:37
      Zgodzę się z jednym - uczelnie, szczególnie prywatne naprodukowały nieuków i czesciowo wszyscy przez nich dostajemy po dupie. Zanizaja poziom i pociagaja w dol calosc swiatka informatycznego.
      Program ksztalcenia informatycznego studentow jest taki jaki jest, ale nikt nie moze zabronic studentowi doksztalcania sie, uczenia, uczeszczania na kursty chociazby z EFS. Mozliwosci jest wiele, ale jak ktos po AHE czy innej WSInf nazywa siebie informatykiem, to pusty smiech mnie ogarnia. Bez doswiadczenia, bez specjalizacji nawet z samymi 5 po takiej uczelni jest 3 x mniej warty niz przecietny student po PŁ.
      W mojej firmie, wszystkie CV po prywatnych szkołach z założenia lądują w niszczarce, a staramy wybrać kogoś z tych po PŁ.
      Pensje... jest różnie. Helpdeskowiec dostanie fakt, niewiele, administrator z doświadczeniem całkiem fajną kasę, ale nie jest to opisywane wcześniej 6000pln no i dobry programista może liczyć na pieniądze powyżej 7000. Mało, może i mało jak na warunki W-wy, ale na łódzkie całkiem przyzwoicie.
      Niestety potwierdza się, że managerowie IT w firmach, to ludzie po jakiś ekonometriach, innych kierunkach ekonomicznych i nie ma z nimi wspólnego języka. Tłumaczenie każdej najmniejszej pierdoły, wypełnianie tysięcy dokumentów, skutecznie zniechęca do pracy w firmach, które chcą jako tako płacic, a gdzie kierownikiem jest osoba totalnie nieinformatyczna.
      Ktoś wspomniał o firmach BPO. Pracowałem w takiej jako Wintel Adm i niestety wszystko się potwierdza. Najlepiej lepić z tanich rzeczy, prawie za darmo, płacić minimum, oczekiwać maksimum.
      Rekrutacja... To inna dziedzina - ludzie rekrutujący nie mają pojęcia o czym mówią. Szczególnie firmy doradcze. Spotkałem się już z przypadkiem, że dzwoni do mnie osoba z firmy na "i...." i mówi tak: wie Pan co, to nie jest do końca zgodne z Pana CV, ale ja je tak podkoloryzuję, że zaproszą Pana na rozmowę"... brak słów.
      Innymi historiami są przypadki rekrutacji z kartki, gdzie się ma 30 pytań i trzeba na nie odpowiadać. Raz zapytałem się ich co jest ważniejsze - wiedza z kartki czy doświadczenie? To mi powiedzieli, że tak rekrutują i już...
      Na szczęście w Łodzi są ludzie, którzy są pewni swojej wiedzy, wiedzą co znaczą na rynku i poniżej pewnego poziomu nie zejdą. Nie wiem, czy do takich należę - nie mnie to oceniać, ale w swojej krótkiej historii pracy jako WINTEL ADM, życie zmusiło mnie do poznawania równoległej ścieżki informatyki w stosunku do tej na której kształciłem się na PŁ.
    • Gość: Adam Skoro państwo kształci informatyków IP: *.play-internet.pl 05.08.11, 12:39
      to bez narzekania proszę. Kształcenie nie odbywa się pod konkretną firmę. Jeśli zaś owe FIRMY chcą mieć wykształconych pod swoje wymagania absolwentów to niech się dorzucają do ich kształcenia, albo przynajmniej przyjmują ich na staże jeszcze podczas studiów. To jest właśnie profesjonalizm a nie narzekanie i strzelanie fochów w prasie.
      • Gość: s Re: Skoro państwo kształci informatyków IP: 217.153.148.* 05.08.11, 15:03
        Głupoty chłopczyku gadasz. Państwo chce kształcić przyszłych podatników, nie klientów MOPS'ów.
      • Gość: mm Re: Skoro państwo kształci informatyków IP: *.grs-k0.g1.pl 05.08.11, 16:59
        Fakt - firmy strzelają bezpodstawnie fochy - na studiach mówią nam że przygotowują nas do samodzielnej nauki i ciągłego samokształcenia - a nie konkretnie do pracy w firmach IT... Jak firmy chcą nas wykształcić "pod siebie" to niech przyjmują i ślą na szkolenia - co za problem? Tak to jest jak chcą mieć specjalistów za grosze...
        Wynika z tego że można mieć pretensje do firm albo do uczelni ( przez to że uczelnia "gnębi" dość mocno nie ma się czasu uczyć rzeczy przydatnych później w pracy )...

        A ogólnie to czy to nie jest żart? Mam kolegę który poszedł na praktyki w dużej firmie zagranicznej ( nie z branży IT ) w Łodzi i dostaje za to pieniążki i jeszcze go uczą tego co by musiał umieć pracując u nich... Dlaczego inne firmy tak nie robią?? A jak jest takie duże niby zapotrzebowanie na informatyków tu w Łodzi tylko nie mają w czym wybierać, to czemu na praktyki tak mało osób przyjmują? I na dodatek nie uczą na nich niczego przydatnego?
        Wychodzi chyba na to że przyganiał kocioł garnkowi...

        Nikt nie wspomni o złym traktowaniu kandydatów do pracy przez łódzkie firmy z branży IT?
        Brak odpowiedzi zwrotnych z rozmów kwalifikacyjnych, albo ręce mi opadają gdy widzę ogłoszenie że przyjmą studenta ale z minimum rocznym doświadczeniem w projektach komercyjnych...
        Może o tym napiszecie artykuł??

        PS: Ambitny człowiek przyjęty do firmy sam się nauczy czego potrzeba - wystarczy dać mu trochę czasu - a później na pewno będzie wdzięczy takiej firmie za zaufanie...
    • Gość: Gosc Czytelnicy do "Gazety": Co szokuje informatyka? IP: *.open.pl 05.08.11, 13:11
      Kolejny nic nie wnoszacy do istoty problemu watek na gazecie. Przedrukowany wpis na forum osoby, ktora podpisuje sie jako ktos kim moze nie byc.
      Prawda jest taka, ze jak sie idzie do firmy w Lodzi na rozmowe i nadmieni sie ze rozpatruje sie rowniez inne oferty np. z Warszawy czy innego miasta to wlasciciel/rekrutant sam mowi ze w takim razie dziekuja bo oferty nie przebija. W rzeczywistosci przebicie oferty mogloby byc oferta nieco nizsza bo odchodzi udreka z dojazdami/przeprowadzka i zwiazane z tym koszta chocby miesieczny na pkp do wawy, ale mimo to dalej twierdza ze nie sa w stanie dac tak atrakcyjnej oferty.
      Nie sa to wyssane z palca brednie bo sam doswiadczylem takiej rozmowy i firma, ktora zdecydowanie chciala mnie zatrudnic ze wzgledu na wieloletnie doswiadczenie (nie tylko na papierze ale rowniez udokumentowane "zyjacymi" projektami) zrezygnowala ze wzgledu na finanse.

      Problem w Lodzi jest i bedzie i to sie raczej nie zmieni, wynika to po pierwsze ze sposobu prowadzenia firm, a po drugie z tego ze klienci firm informatycznych ulokowanych w Lodzi licza na wejsciu na zdecydowanie nizsze stawki niz w duzych miastach typu Warszawa, Krakow, Wroclaw.

      Jesli oczekuja nizszej stawki to firma musi placic mniej zeby moc zapewnic mocno konkurencyjna cene, czyli firmy sie nie cenia. Jak malo zarabiaja to raczej logiczne ze musza placic mniej.

      Problem ze zlym zarzadzaniem jest taki, ze socjal jest ubogi, a nawet jak firma dobrze zarabia to niekoniecznie chce sie tym podzielic z pracownikami, ktorzy na ten zysk firmy tyraja. Celowo nie napisalem, ze pracuja tylko tyraja. Nadgodziny to przeciez norma, wejscia produkcyjne po godzinach, praca jako czlowiek orkiestra itp. itd.

      Twierdzenia niby pracodawcow i rekruterow w tym portalu o tym ze szukajacy pracy to leszcze ktore nic nie potrafia, nie maja doswiadczenia itp. to w pewnym stopniu prawda ale chyba w niewielkim. Jesli byloby tak jak opisujecie to Ci ludzie nie znalezliby pracy w innych miastach, a jak widac znajduja i dostaja odpowiednia pensje. Czesc to faktycznie ludzie bez wiedzy i doswiadczenia, jednak jesli juz przychodzi ktos z doswiadczeniem przy roznych projektach i wiedza/znajomoscia pozadanych jezykow to chyba nie oczekujecie od niego ze usiadzie na drugi dzien i zacznie na 100% pracowac. Potrzebny jest czas na wdrozenie, doszkolenie sie do Waszego systemu pracy, wykorzystywanych technologii i sposobu ich stosowania.

      Wszyscy powinni doskonale zdawac sobie sprawe z faktu ze twierdzenie ze szukamy programistow mozna przyrownac do szukamy lekarzy. Specjalizacji mnostwo, oczekiwania firm i wymogi projektow i to wszystko powoduje, ze bardzo ciezko jest dopasowac dana osobe w 100% do wymagan.
      Lepiej zatrudnic ogarnietego, doswiadczonego, w 90% pasujacego do Waszych wymagan, ktory szybko dostosuje sie do Waszych wymogow niz szukac czlowieka orkiestre z 10 jezykami, z super doswiadczeniem w najnowszych technologiach, ktore sa ledwo wprowadzane.

      Jeszcze jedna anegdota odnosnie AMG, niedlugo po studiach bylem tam na rozmowie, bylo to juz dluzszy czas temu, moje doswiadczenie rozmijalo sie wowczas z wymaganiami firmy, dostalem do zrobienia test z jezyka ktorego nie znalem, rozwiazalem w niewielkim stopniu, po czym w dalszej czesci procesu rekrutant stwierdzil ze to w sumie nie istotne i ten test to malo kto dobrze rozwiazuje bo jest na bardzo wysokim poziomie. Pytam sie wiec po co to robic? Koniec koncow dostalem oferte z AMG ale nie skorzystalem, potem kilkukrotnie jeszcze do mnie dzwonili. Jednak znalazlem inna prace bardziej adekwatna do mojego doswiadczenia i wyksztalcenia.
      Ogolnie oceniam ich pozytywnie bo wyszli z zalozenia ze jak czlowiek sie nadaje to go wyszkola, a takich firm w obecnych czasach chyba zbyt wiele nie znajdziemy.

      Pozdrawiam, za wszelkie bledy pozdrawiam nie byly zamierzone :)
      • Gość: wal10 Re: Czytelnicy do "Gazety": Co szokuje informaty IP: 204.45.133.* 05.08.11, 14:27
        Nie chce Pani/Pana rozczarowac ale jestem tym za kim sie podaje. Faktycznie jest tak, ze poziomo kandydatow jest niski (coraz nizszy jesli przypomne sobie poziom sprzed wielu lat). Natomiast mniemanie o sobie wielu kandydatow jest niemale.
        Z drugiej strony przyznam ze mialem przyjemnosc kontaktu z kandydatami, ktorzy po rozmowie kwalifikacyjnej stwierdzali ze rozmowa im sie podobala, bo uswiadomili sobie jak duze maja braki w wiedzy. Jednak ilosc osob sklonnych przyznac sie przed soba samym ze przeceniali swoje umiejetnosci jest naprawde mala. Temu sie akurat nie dziwie, bo to ludzkie i wymaga sporej odwagi cywilnej.

        Na koniec jeszcze jedno: nie wszystkie firmy zmuszaja do tyrania w nadgodzinach - zapewniam.
    • pstryczek-elektryczek Irytująca jest świecka tradycja, niepodawania 05.08.11, 13:20
      w ogłoszeniu u pracę proponowanego wynagrodzenia. Może boją się że nikt nie przyśle oferty?
      • Gość: Gosc Re: Irytująca jest świecka tradycja, niepodawania IP: *.open.pl 05.08.11, 13:30
        U nas chyba nie ma tego zwyczaju, a jak juz ktos opublikuje to jest to jakis marny promil.
        Na zachodzie w wiekszosci serwisow oferty posiadaja podane widelki i od razu wiesz czy jest sens cokolwiek wysylac, marnowac czas i jechac na rozmowe.

        Na jednej rozmowie w Lodzi gdzie kiedys pojechalem okazalo sie ze firma jest zlokalizowana w wolnostojacym budynku obok domku jednorodzinnego w srodku w zaduchu i niezlym syfie siedzi kupa klepaczy. Rozmowa odbyla sie w obdartym pokoiku z rozpadajacymi sie fotelami (kazdy inny), Panow bylo dwoch, a po wszystkim zaproponowali umowe o dzielo i chyba ze 2k na reke :) Smialem sie przez nastepne pol godziny jadac do domu autem :)
    • Gość: maciacho Studiowałem na Państwowej i na prywatnej i NICZYM IP: *.onninen.pl 05.08.11, 14:32
      się nie różnią a może troszkę bo na dobrej prywatnej możesz zrobic dokładnie wszystko z belfrem a na państwowej nic. Jeśli chcesz się kształcić w tym kierunku nie trzeba mieć mgr. czy inż. bo po co? Samouk będzie wiedział lepiej niż nie jeden student politechniki a pracę znajdzie szybciej niż inni jak nie w polsce to za granicą. Skończyło się studiowanie bo PO CO no chyba że dla łatwych panienek i to nawet na inż. Teraz liczą się umiejętności a to dawno było wiadomo w USA ale my to zacofany naród i zakompleksiony przez debilnych polityków nie tylko PiSuaru.
      • Gość: mqa Re: Studiowałem na Państwowej i na prywatnej i NI IP: *.toya.net.pl 06.08.11, 15:16
        glupoty piszesz...

        jak bede mial do wyboru zatrudnic kogos po polibudzie lub po prywatnej uczelni to wlasciwie zawsze wygrywa ten po polibudzie ktora ksztalci badziej ogolnie i dokladnie jesli chodzi o podstawy, czyli glownie matma.
    • Gość: pikaczumikaczu No właśnie studiowałem na WSINF i PŁ IP: *.onninen.pl 05.08.11, 14:40
      Ci sami belfrzy i ten sam program. Jest jedno nie chcesz się uczyć idziesz na wsinf a na PŁ gnębią młodego kadeta myślącego że coś umie. Buhahahaha a wszystko to samo czyli o dupe potłuc i szkoda kasy na takie studia które wplatają bezsensowne tematy i programy semestralne aby zapchać godziny bo kadry nie mają. Ja nie wiem co ty studiowałeś na PŁ ale z informatyki musisz być nieźle ciemny no chyba że się sam uczyłeś z forum/książek/zlotów itd. bo praca w firmie a studia to dwie różne bajki. Do dupy ta Polska dziki kraj.
      • Gość: Lodzermen Re: No właśnie studiowałem na WSINF i PŁ IP: 130.138.227.* 05.08.11, 15:40
        Słusznie. Mało kto zauważa, że na WSINF czy innym AHE wykładają ci sami ludzie co na Politechnice i UŁ. Śmiem nawet twierdzić, że program studiów na WSInf był lepiej dopasowany niż na PŁ w czasach gdy tam studiowałem (mało bzdurnych przedmiotów nie związanych z kierunkiem). Oczywiście, że do uczelni prywatnych idą ludzie, którzy pojawiają się dopiero na egzaminach, ale jest też sporo zapaleńców, którzy nie przeszliby toku nauczania na uczelni państwowej przez dziwne programy i ambicje wykładowców.
        • Gość: mat Re: No właśnie studiowałem na WSINF i PŁ IP: *.toya.net.pl 06.08.11, 15:19
          tylko wymagana wiedza na PŁ i prywatnych uczelnia jest zupelnie inna.
          znam liczne przyklady co ludzie na polibudzie sobie nie radzili i musieli opuscic uczelnie a potem szli na prywatne studi i problemu nie bylo. tylko potem po latach zaluja ze maja gó... a nie dyplom i teraz oddaliby wiele by miec papier polibudy...
    • Gość: ola Informatycy to przygłupy, są oderwani od realu IP: *.toya.net.pl 06.08.11, 11:40
      Zamiast bić piane w internecie najpierw sie troche ogarnijcie - pierwszy krok to upranie i uprasowanie ubrań oraz zgolenie 5-dniowego zarostu !

      Drugi krok - wiecej ruchu na swiezym powietrzu a mniej grania w gierki ! (nadwaga !)

      Trzeci krok - codzienna toaleta, ograniczenie spozycia piwska, wiekszy kontakt ze swiatem zewnetrznym.

      Potem zostaje jeszcze tzw. "odchamianie" - najlepiej poprzez kontakt ze sztuka, literestura, teatrem...

      Na koniec może uda wam sie znalezc dziewczyny i znormalniec, a wtedy zycie stanie sie prostsze niz obecnie - a wszystko przez to ze 90% informatykow to ludzie niekomunikatywni, oderwani od rzeczywistosci, niechlujni, co wplywa na negatywne postrzeganie tej grupy przez pracodawcow - ale nie tylko - rowniez przez tzw. szeroko pojete "spoleczenstwo".

      POWODZENIA !
      • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Informatycy to przygłupy, są oderwani od real IP: *.toya.net.pl 06.08.11, 12:13
        To tak a propos konia? Czy to Twoja terapia i leczysz swoje kompleksy?
        • Gość: ola Re: Informatycy to przygłupy, są oderwani od real IP: *.toya.net.pl 06.08.11, 22:52
          Gość portalu: Kaczus (Tomek) napisał(a)
          > To tak a propos konia? Czy to Twoja terapia i leczysz swoje kompleksy?

          nie wiem o czym piszesz, ale pewnie jest cos na rzeczy z tym Twoim koniem, inaczej bys o tym nie wspominal
          • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Informatycy to przygłupy, są oderwani od real IP: *.toya.net.pl 06.08.11, 23:07
            Cóż - Twoja wyobraźnia zatem robi Ci psikusy. Piszesz nie na temat. Standardowe zwroty również sa dla Ciebie obce....
            • Gość: ola Re: Informatycy to przygłupy, są oderwani od real IP: *.toya.net.pl 07.08.11, 13:02
              Gość portalu: Kaczus (Tomek) napisał(a):

              > Cóż - Twoja wyobraźnia zatem robi Ci psikusy. Piszesz nie na temat. Standardowe
              > zwroty również sa dla Ciebie obce....

              Ty natomiast z pewnością masz doktorat z psychologii
              • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Informatycy to przygłupy, są oderwani od real IP: *.toya.net.pl 07.08.11, 17:45
                Nie mam doktoratu, ale widzę, że ktoś wchodzi tylko po to aby napisać cos nie na temat. Zastanawiają mnie powody takiej reakcji.
      • pralat_na_wrotkach Re: Informatycy to przygłupy, są oderwani od real 07.08.11, 21:26
        Gość portalu: ola napisał(a):

        > Zamiast bić piane w internecie najpierw sie troche ogarnijcie

        I vice versa. Przeczytaj sobie te swoje płacze i porady i zobacz kto tu bije pianę. A tak w ogóle to daj fotę, spaślaku.
    • Gość: Nalesnil Czytelnicy do "Gazety": Co szokuje informatyka? IP: *.wroclaw.mm.pl 09.11.11, 22:05
      Witam,

      brak pracowników i odpływ najlepszych poza Łódź to wina pazerności pracodawców i niskich pensji.

      Źródłem dochodu firm IT są projekty nie-lokalne, tylko z całego świata. Dla zleceniodawcy z Irlandii czy Teksasu nie ma znaczenia czy firma z Łodzi czy z Wrocławia. Stawka będzie taka sama. Ale pracodawcy z Wrocławia, Warszawy czy Krakowa są wstanie płacić więcej pracownikom. Zatem mniej zarabiają, bo dzielą się w większym stopniu zyskiem. Łódzcy pracodawcy płacą mniej za taką samą robotę, czyli zarabiają więcej, kosztem pracowników.

      Pozdrawiam,
      Nalesnil
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka