cedryk2006
29.02.12, 01:27
Mój synek by zaproszony na urodziny kolegi. Wspólnie wybraliśmy się do empiku w Manufakturze, by znaleźć jakiś fajny prezent.
Kupiliśmy zestaw dla małego naukowca, tj. zegarek elektroniczny, który zamiast baterii podłączany jest do ziemniaka, który ma dawać mu prąd niezbędny do działania. Prezent fajny.
Mały gospodarz odpakował prezent wszyscy (głównie dorośli) chcieli sprawdzić jak to działa i się okazało, że? Ano, że zegarek jest popsuty. Tzn. ziemniak daje prąd, zegarek coś tam mruga, ale niestety wyświetlacz jest w częsci zepsuty. Blamaż straszny no ale zdarza się.
Poszedłem do empiku reklamować ten bubel i co się okazało? Niby wszystko ok, musiałem się wprawdzie przedrzeć przez obsługę, ale zamiast jak sądziłem wymiany jednego pudełka na drugie panowie postanowili odesłać zegarek wraz z moim ziemniakiem do reklamacji do producenta (w Chinach, ale mam nadzieję, że chociaż do dystrybutora w Polsce). Czas oczekiwania 14 dni do miesiąca. Tłumaczenia, ze to prezent na niewiele się zdały.
Powiem tak, DZIADOWSKIE PRAKTYKI.