Gość: Ja
IP: *.lodz.dialog.net.pl
10.08.04, 07:20
Około 6.45 któryś z Citków stanął jakieś 100m za wyjazdem z krańcówki
Wyszyńskiego i nie ma zamiaru się ruszyć. Tramwaje od Karolewa rzecz jasna
nie jeżdżą. A utobusy, cholera jasna - też nie. Ponad pół godziny po awarii,
a autobusu zastępczego ani widu ani słychu. Toż to już by go dawno temu
zdążyli ściągnąć nawet z Limanowskiego!!! Organizacja gorzej niż fatalna. Czy
MPK w ramach oszczędności zrezygnowało z rezerw?!?! Nadzór ruchu
obwieszczający ludziom, że tramwaje nie jeżdżą zjawił się około 7.10 i to na
razie jedyne, co MPK jest w stanie zapewnić pasażerom. :-(
Wszystko wskazuje na to, że Citek ostatnim wózkiem wypadł z szyn. Na miejscu
2 dźwigi, dwa samochody pogotowia technicznego i nadzór ruchu.
Awaria zatrzymała na pętli po dwie brygady na każdej z linii (+ feralnego
citka)