tulka
03.04.02, 19:06
W przyszły piątek na ekrany kin wchodzi japoński film s-f po tytułem "Avalon".
Kręcony był w Polsce (nie wiem czy częściowo, czy w całości), a główną rolę gra
Małgorzata Foremniak. Właśnie przeczytałam w "Filmie" recenzję Tomasza Tiuryna
i trochę się obśmiałam... Cytuję fragment:
"Świat, w którym rozgrywa sie akcja filmu, to dziwaczne przemieszanie realiów
PRL-u i elementów futurystycznych: po ulicach jeżdżą stare, rozklekotane
tramwaje, bohaterowie jedzą w stołówkach, przypominających bary mleczne (...)
Trudno powstrzymać śmiech, gdy widzi się wojowników biorących udział w
rozgrywce, którzy odziani w nowocześnie wyglądające kombinezony przemykają obok
czołgów T-72 i chronia się przed ostrzałem starych radzieckich śmigłowców (...)
Japończycy najwyraźniej uznali, że przygnębiający i zindustrializowany wygląd
naszych miast jest wystarczająco egzotyczny, by mógł niemal bez żadnej
ingerencji pełnić funkcję tła dla historii science-fiction. Byc może japoński
widz żyje na co dzień w wystarczająco odmiennych realiach, by w tę fikcję
uwierzyć, ale widz polski już tego komfortu, niestety, nie ma."
Dodam, że najwyższy poziom gry komputerowej, która w tym filmie odgrywa ważną
rolę, rozgrywa się we współczesnej Warszawie ;-)
I co Wy na to? Wybiera się ktoś? ;-)