Gość: figofago
IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl
24.08.01, 09:31
Zastanawiam się czasami nad sposobem i celami przyświecającymi ludziom
odpowiedzialnym za oznakowanie dróg oraz efektami ich działań. Podam 3
przykłady:
1. Miejscowość Jeżów na drodze Łódź - Rawa Mazowiecka - ograniczenie prędkości
do 40km/h na dwóch prostych odcinkach drogi o łącznej długości ok. 3 km. Po
środku skrzyżowanie, które po ostatnich zmianach jest całkiem normalne pod
względem bezieczeństwa. Kiedy wprowadzano ograniczenie skrzyżowanie było
problematyczne pod względem widoczności. Po poprawie, ograniczenia do 40km/h
nie zdjęto. W ogóle powinno ono być tylko przed skrzyśowaniem, a nie na całym
obszarze wsi. Efekt jest taki, że kierowcy nie jeżdżą z prędkością 40km/h tylko
z prędkości dowolną. Przecież nikt nie wytrzyma nerwowo na trasie Łódź -
Warszawa jazdy przez 3 km z prędkością 40km/h. Gdyby było normalne 60km/h chyba
mogłoby być bezpieczniej.
2. Ul. Brzezińska - odcinek od Strykowskiej w kierunku M1 - w miejscu gdzie
droga rozdziela się na 2 odrębne jezdnie jednokierunkowe, a więc bezpieczeństwo
wzrasta stoi ograniczenie do 40 km/h. W tym przypadku ten absurd ma ewidentną
przyczynę - mamy zaraz mały wiadukt, za którym można się ustawić z radarem.
3. Skrzyżowanie Julianowska - Łagiewnicka - sygnalizacja świetlna na prawoskręt
z Julianowskiej w Łagiewnicką. Przez dużą część czasu, gdy na wprost pali się
zielone światło w prawo mamy czerwone nawet bez zielonej strzałki, a przecież
wtedy można skręcić bezpiecznie. Za to zielone światło na prawoskręcie mamy
przez moment wtedy, gdy zielone ma poprzeczna ulica Łagiewnicka. Czekam na
moment, gdy zderzą się dwa samochody wjeżdżające na skrzyżowanie na zielonym
świetle.
Pozdrawiam i proszę o przykłady innych "bezpiecznych" miejsc
figofago