tulka
15.05.02, 10:49
Poniżej próbka moich wierszy. Niektórzy już je czytali, ale może ktoś jeszcze
zechce skomentować :-)
Więcej- na stronie KaFeLków.
Początek
Narodziłam się
przypadkiem,
bez przeczuć,
z ciekawości światła.
__________________________________
Wakacje od życia
Jutro
pójdziemy na spacer,
z rękami w kieszeniach,
pogwizdując,
we troje - ty, ja i wiatr.
Zostawimy za sobą nasze za i przeciw,
przyczyny i następstwa,
warunki, terminy,
nasze odtąd-dotąd
i słowa
wszechobecne.
Wybaczymy czasowi, że tak nam go brak,
to nie jego wina,
on też wciąż się spieszy.
Nie będziemy uciekać, bo uciec się nie da,
zrobimy sobie krótkie wakacje od życia.
Będzie tylko trawa,
kwitnące wiśnie i my,
i tylko wróble na płocie będą się kłóciły.
Nic nie będziesz mówił, weźmiesz mnie za rękę
i znów się zrozumiemy
wpół myśli.
Potem wrócimy
z płatkami wiśni na ramionach,
z głowami pełnymi wiatru
i ze świętym spokojem.
__________________________________
Stół
Kupmy stół,
będzie na czym położyć biały obrus
albo kraciastą serwetę,
postawić dzbanek gorącej herbaty,
oprzeć łokcie, chociaż nie wypada,
rozłożyć zdjęcia i rysunki dzieci,
liczyć ile zostało jeszcze do pierwszego,
pisać listy, wiersze, podania i życiorysy,
i kartki z życzeniami dla wnuków.
Kupmy stół
i wyślijmy listy do przyjaciół.
"Mamy stół, przyjedźcie i posiedźcie z nami."
Będziemy mogli zjeść przy nim kolację
i postawić kabałę, w którš nikt z nas nie wierzy,
a gdy będzie nam smutno, zapalimy świecę,
żeby za nas płakała.
Kupmy stół,
niech pobłogosławi
temu domowi.
__________________________________
...ergo sum
Czasem na ulicy oglądasz się za siebie -
sprawdzasz, czyj wzrok cię śledzi,
kto chodzi za tobą,
kto jest na tyle wytrwały, by nadążyć,
na tyle spostrzegawczy, by nie zgubić cię w tłumie.
Nikogo nie zobaczysz.
Nic podejrzanego.
Czasem nagle, w pół zdania zapisanego na kartce,
rozglšdasz się za kimś, kto przez ramię ci zerka.
Pusto.
To moje myśli biegną, rozchlapując kałuże,
chowają się w bramie albo za zasłoną,
udają, że cię nie znają, że patrzą gdzie indziej,
lecz naprawdę - wciąż na ciebie, spod powiek, kątem oka,
zza węgła, znad postawionego kołnierza
zerkają.
Możesz mieć mi to za złe, lecz nic nie poradzę -
jestem,
bo myślę o tobie.
__________________________________
W Weronie
Na balkonie Twym, Julio,
kobieta
o rysach grubo ciosanych,
rękach spoconych,
paradoksalnie otyła
wśród koronek bluszczu i marmuru.
Tam, niżej- mężczyzna,
śmieszny tu
jak Romeo w ferrari.
Pstryka aparat.
"Zejdź już z tej ruiny,
spóźnimy się na pociąg".
_________________________________
Dzikie wino
Chcę być dzikim winem,
ty bądź moim murem.
W każdš szczelinę wcisnę swe zielone palce,
oplotę cię tak ciasno, byś nie mógł mi uciec,
żebyś trwał nieruchomo jak złowiony w sieć.
Latem będę twym cieniem, zimą cię ogrzeję,
wiosną tylko dla ciebie będę się zielenić.
Dam schronienie ptakom, wychowam pisklęta
i tysiące głosów będš ci śpiewały
o tym, że jesteś murem, a ja dzikim winem.
Kiedyś uschnę i umrę, ale nie odejdę.
I żadne ludzkie ręce nie zdołają nigdy
oderwać od ciebie setek moich ramion.
Nie będziesz mógł zapomnieć o tym, kim byliśmy,
że byłam dzikim winem, a ty moim murem,
póki oboje, zrośnięci, nie rozsypiemy się
w pył.
_________________________________
Smutek powszedni
Mój smutek powszedni
na sercu nie leży kamieniem,
lecz tylko kamykiem - małym, krągłym
i zielonym jak morze.
Nie wgryza się we mnie, nie drąży.
Kiełkuje wieczorem,
bezboleśnie,
prostuje listki zielone
i pachnie jak maciejka.