Dodaj do ulubionych

Bezrobotni bez biletu

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 19:26
przed 9 i po 15 to pracy juz sie nie szuka?
Obserwuj wątek
    • Gość: e Re: Bezrobotni bez biletu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 16:18
      Jestem po wizycie w urzedzie pracy i ten artukul sprowokowal mnie do napisania
      paru zdan. Instytucja ta powinna byc zlikwidowana albo zredukowana do kilku kas
      bo szoda na to pieniedzy podatnikow. W niczym innym nie pomaga komus kto szuka
      pracy. I nie wynika to z sytuacji ekonomicznej regionu i na rynku pracy w
      naszym miescie. Nikt nic nie wie, kazda informacje trzeba zdobywac. Balagan,
      elementarny brak organizacji a nad tym wszystki unosi sie duch przekonania ze
      kazdy bezrobotny to oszust albo pijak. To zreszta z wypowiedzi pana z
      milionowej w artykule jasno wynika. Karty to kolejny przyklad akcji ktora nie
      przyniesie takich efektow jakie moglaby gdyby nie zabraklo odrobiny rozsadku i
      dobrej woli. W 2004 roku jakos sie o niej nie dowiedzialam od posrednika, tylko
      od znajomej. Nie wiem jak bylo z informacja w tym roku, bo wypytywalam o to juz
      od wakacji. Limit czasowy karty jest zupelnie absurdalny. Zrozumialbym godziny
      7.30-16.30 (przy zalozeniu ze wiekszosc firm pracuje 8-16). A tak umawiajac sie
      na spotkanie z pracodawca mam mowic ze jestem dyspozycyjna 9-15? Chyba
      urzednicy przesadnie w tym momencie dbaja zeby cwany bezrobotny nie naduzywal
      karty do celow pozazawodowych np. wizyta u lekarza albo odwiezienie dziecka do
      przedszkola. A moze by sie tak przyjrzec marnotrawstu pieniedzy przy orgnizacji
      szkolen? Nie dosc ze jest ich malo, a dla ludzi z wyzszym wyksztalceniem to juz
      zupelnie w sladowej ilosci, to sa one na zenujacym poziomie bo urzedowi na tym
      zupelnie nie zalezy. Na dwa dni przed rozpoczeciem zapisow nikt nie potrafil mi
      udzielic na ich temat zadnej informacji, poza nazwami kursów (zdobylam!), ani
      co na nich bedzie, ani ile godzin na jakie zagadnienie sie poswieci. I to ma
      byc doradztwo i pomoc w zdobywaniu nowych kwalifikacji? Wypytywana prze mnie
      pani robila duze oczy i byla wyraznie zirytowana ze jej przeszkadzam. Zupelnie
      jak w wakacje, kiedy pytalam o prace czasowe... dowiedzialam sie tylko ze urzad
      sie tym nie zajmuje. No i jeszcze jedno. Skoro urzad nie spodziewal sie
      specjalnego zainteresowania kartami no to i na ich wydawanie wogole sie nie
      przygotowal. A przeciez nawet jesli zajmuje sie tym tylko 1 osoba mozna by to
      skutecznie usprawnic, bez ponoszenia dodatkowych kosztow, poza intelektualnymi
      oczywiscie. Wystarczylby zeby wydajac je osoba siedziala w pokoju, ktory nie
      obsluguje innych petentow ( a jest takich pokoikow wiele). A tak w jednej
      kolejce stali ludzie z wyznaczona wizyta u posrednika, ludzie po wizycie u
      posrednika w pokoju obok i ci ktorzy przyszli tylko po karty. Bylo wesolo i
      tloczno. Czekalam jedyne 45 minut. No ale bezrobotny oszust lub pijak niech
      chociaz swoje odstoi. Zreszta to bylo nic w porownaniu z tym jak wygladaly
      zapisy na szkolenia w dniu 9 marca na milionowej. Nie dalo sie wejsc na pietro.
      Chyba tak wygladala promocja w lodzkim mediamark... Naprawde szkoda ze nie bylo
      telewizji...Tym razem urzad chyba tez sie nie spodziewal zainteresowania.
    • orientman Re: Bezrobotni bez biletu 11.03.05, 12:54
      No pewnie! Dac bezrobotnym migawki za 88zl. Niech maja za co dojezdzac do pracy. Na koszt
      podatnika.
      Do tego zwiekszysc zasilki, zwiekszyc doplaty do rolnictwa i dotowac upadajace kopalnie i huty.
      A sluzba zdrowia niech dalej bedzie bezplatna, a ZUS trzyma nad wszystkim lape.
      • agnesj77 Re: Bezrobotni bez biletu 11.03.05, 13:31
        widac ze masz prace albo kase na bilety to daruj sobie te teksty.Ja do tej pory
        chodziłam albo na pieszo albo darmowymi autobusami wiec jestem bardzo szczesliwa
        ze przynajmniej 3 miesiace moge swobodnie jezdzic i szukac pracy nie martwiac
        sie ile mnie dojazd do jakijs firmy bedzie kosztował.
        • Gość: Michał M. Re: Bezrobotni bez biletu IP: 80.51.227.* 11.03.05, 14:37
          Może Cię to zdziwi, ale jedną z przyczyn istnienia bezrobocia jest istnienie
          urzędów pracy.

          To działa tak: Państwo stwarza sieć urzędów, nie robiących nic oprócz
          stwierdzania, że walczą z bezrobociem. Na te urzędy wszyscy płacimy podatki.

          Płacą na nie także pracodawcy. A wysokie podatki/ZUSy/srusu powodują, że
          pracodawcom nie opłaca się zatrudniać kolejnych osób. Wysokie podatki powodują
          też, że towary są drogie. Drogie towary to mały zbyt, a mały zbyt to
          zmniejszanie ilości ludzi pracujących u producenta. Usług też to dotyczy.

          Żeby urząd pracy mógł stworzyć 1 miejsce pracy, musi wysokimi podatkami
          zniszczyć 2 inne. Tak działa socjalizm. Ponadto system ten staje się okazją do
          nadużyć - przecież podatki można ukraść a nie przeznaczać na tworzenie miejsc
          pracy (jakie to polskie no nie?). Dlatego socjalizm jest chory.

          Likwidacja urzędów pracy, a przynajmniej ograniczenie ich działalności dałoby
          zysk. Byłaby nim możliwość obniżenia podatków i stymulowania w ten sposób
          gospodarki. A straty? Żadne! Bo po co nam urzędy zajmujące się wyłącznie
          notowaniem kto jest bezrobotny?

          Istnienie socjalizmu trzeba jakoś reklamować (bo są tacy, dla których ten
          burdel jest opłacalny), robić coś, żeby ludzie nie stwierdzili, że to jest
          gó...

          I wprowadza się migawki dla bezrobotnych (albo becikowe dla matek które urodzą
          dziecko). Żeby ludzie widzieli jak władza im pomaga. Nie mówi się oczywiście
          jakim kosztem się to dzieje.

          Migawka dla bezrobotnego to podwyższenie cen biletów dla innych, wzrost liczby
          gapowiczów (lub tych którzy wybiorą własne auto), spadek dochodów Miasta. Kiedy
          już nie wystarczy kasy, można podnieść podatek od gruntu, cenę wody,
          czegokolwiek innego.

          Przy okazji - nie "migawki" tylko "karty aktywnego poszukiwania pracy".
          Niestety - większość biorących je ludzi uważa, że służą one do darmowego
          jeżdżenia po mieście.

          Gdyby nie urzędy pracy i wysokie podatki, być może nie musiałabys jeździć
          tramwajem (choć ja na przykład nie uważam tego za nieprzyjemne - mam czas
          poczytać książkę). Stać by Cię może było na auto (nie polecam bo auta są
          brzydkie :) Ktoś by Cię zatrudnił i płacił godziwie. Gdyby nie zaporowe stawki
          ZUS'u, być może nawet założyłabyś własną firmę, miałabyś na to dosyć odwagi.
          Życzę Ci, żeby kiedyś tak się stało i trzymam kciuki :)
    • Gość: :-/ Re: Bezrobotni bez biletu IP: *.tpnets.com 13.03.05, 18:42
      jak czytam ze cos jest darmowe, jak w tym przypadku bilety dla bezrobotnych, to
      chce mi sie smiac i plakac.
      niby czemu beda skasowane bilety czasowe, co rowna sie z podniesieniem oplat za
      przejazdy? z czegos trzeba te 'darmowe' bilety dla bezrobotnych sfinansowac.
      oczywiscie sfinansuja to ludzie kasujacy bilety i kupujacy migawki. w tym
      rowniez pracujacy krewni bezrobotnych.
      je***y socjalizm. kazdy pretekst do wyssania kasy z ludzi jest dobry.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka