zamek
04.07.02, 18:33
Już kiedyś przy okazji pisałem, że mam tego lata
naprzeciwko okna, trochę dalej niż na wyciągnięcie
ręki, gołębie gniazdko. Ptaszki ulokowały się w bardzo
zacisznym miejscu w załomie muru. Gniazdo jest
osłonięte od wiatru, a nawet do pewnego stopnia
zadaszone. Miejsce zresztą zostało bardzo starannie
wybrane - przedtem były liczne "lotne inspekcje" i
nocowania na kracie, aż od pewnego czasu zadomowiła się
tu na stałe jedna para ptaków. Wpierw tylko przesiadły
się ze szczytu kraty na parapet, a potem systematycznie
zaczęły pojawiać się na nim patyki i listki. Teraz jest
to pokaźna, kilkucentymetrowa konstrukcja.
W gnieździe jest jak na razie jedno jajo i pewnie nie
będzie już więcej, bo to, które jest, już ma spore
rozmiary. Pilnowane jest bardzo skrzętnie - stale
któreś z rodziców siedzi na gnieździe. Tylko raz przez
moment widziałem gniazdo puste i stąd wiem, jaka jest
zawartość.
Dla ciekawych - dookoła jest całkiem czysto (ptaki
załatwiają się raczej gdzie indziej), nie ma smrodu ani
hałasu i spokojnie mogę sobie otworzyć okno na noc, nie
ryzykując nagłego przebudzenia. Nie wiem, jak będzie,
gdy się pojawi pisklę, ale chyba się wiele nie zmieni.
Towarzystwo do mojej obecności jest chyba też
przyzwyczajone, bo po prostu na mój widok nie reaguje.
O dalszych losach mojego miłego ptasiego sąsiedztwa
będę Was informował.
Pozdrowienia