Gość: M.E.
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
22.05.05, 23:06
Widziałem dziś na przejeździe kolejowym (strzeżonym) na ul. Modrzewskiego
następującą scenę. Zapala się czerwone światło i zaczynają się opuszczać
zapory. Dróżnik robi to powoli, bo na torach znajdują się jeszcze samochody. W
tym czasie na przejazd pod opuszczonymi do połowy zaporami (jeden idiota, to
chyba zawadził anteną o zaporę) wjeżdża jescze 5 samochodów. To przecież
zupełny brak instynktu samozachowaczego. Jak taki przygłup chce skończyć, ze
sobą, to niech wybierze inny sposób nie narażając życia swoich pasażerów i nie
powodując stresu u maszynisty pociągu.