ixtlilto
15.07.05, 21:40
Jechałam dziś Zachodnią. Złapało mnie czerwone przy Ogrodowej (w sumie, to
dziwię się, że tylko jedno), wtem słyszę bardzo głośną muzykę dobiegającą z
samochodu obok. W pierwszej chwili pomyślałam, że to jakiś typ w stylu "fura,
skóra i komóra" w swojej podrasowanej bryce. Okazało się jednak, że obok mnie
stoi nauka jazdy (!), z pootwieranymi szybami i muzą włączoną na maxa.
Zawsze wydawało mi się, że na kursie powinno się uczyć prawidłowego,
bezpiecznego zachowania na drodze.
Uczący się kierowca nie wyglądał na zbyt pewnego siebie za kierownicą, więc
głośna muzyka raczej nie pomagała mu się skupić; o ew. reakcji na
nadjezdzającą karetkę nawet nie mówiąc.