Gość: Warschau
IP: *.nm.matrix.pl
08.10.01, 09:51
Stało się...Zacząłem studia zaoczne w Łodzi. No i od razu niemiłe zaskoczenie.
Piątek, popołudnie. Nigdzie nie można znaleźć miejsc w tańszych hotelach.
Dopiero wieczorem znalazłem miejsce w Centrum Szkoleniowo-Hotelowym
Uniwersytetu Łódzkiego. Za 100 zł. za noc. Uff...Można się przespać.
Sobota rano - moje imieniny. Patrzę na zegarek - zaraz zaczynają się zajęcia.
Wychodzę przed hotel i... Wybita szyba w samochodzie i nie ma radia. No nieźle
mówię sobie. Idę do recepcji po numer telefonu najbliższego komisariatu (bo
wiem jak trudno dodzwonić się pod 997). Pani w recepcji mówi, ze na tym
parkingu to nie pierwszy raz i policja nawet nie chce zajmowac się takimi
kradzieżami. Na to ja, ze powinni uprzedzać o tym - znalazłbym jakiś parking
strzeżony. Proszę o książkę telefoniczną - szukam szklarza. Dzwonię na ul.
Sienkiewicza. Mają taka szybę jak w moim aucie. Koszt 150 zł. + 37 zł.
założenie. Na miejscu facet mi mówi: Aa...warszawska rejestracja...Tutaj poluja
na takie samochody. Mówię: No nieźle, ładnie Łódź mnie wita. W Warszawie z tym
radiem jeździłem przez rok, stawałem w ciemnych zaułkach i nikt mi nie wybił
szyby i nie buchnął. Facet: Tutaj to normalka...
Jadę do szkoły zestresowany. Nie ma gdzie zaparkować. Znajduję lukę i parkuję
na szerokim chodniku w mnóstwie innych samochodów. Jak się później okazuje
parkuję tuż za znakiem "Zakaz zatrzymywania się i postoju". Po zajęciach
znajduję kartkę z wezwaniem do Straży Miejskiej. Jestem nieźle wku.....y. Na
miejscu zostaję poinformoany o 1 punkcie karnym i 100 zł. mandacie. Dzwoni mój
telefon. To znajomi składają mi życzenia. Strażnik stwierdza, że jako że są
moje imieniny, nie mam żadnych punktów karnych do tej pory na swoim koncie
niweluje mandat do 20 zł. (symboliczna opłata za np. siusianie w bramie) ale
dodaje, ze chętnie by mnie póścił ale ma poprostu mnie odnotowanego i musi
wpisać, ze coś przeskrobałem. Zgadzam się. W końcu jakaś miła chwila w Łodzi.
Wracam do hotelu.
W niedzielę na szczęście nic się nie zdarzyło.
Ładnie mnie Łódź powitała. Nie ma co! Weekend w Łodzi kosztował mnie w sumie
2,5 tys. (radio, szyba hotel). Chyba nieco za drogo - prawda?