aard
29.11.02, 08:30
Wszyscy mężczyźni, którzy mieli szczęście obcować wystarczająco blisko z
kobietami wiedzą, jak bardzo potrafi zajść za skórę kobieca niekonsekwencja,
uleganie nastrojom, humory czy godzące w logikę, absurdalne pomysły i
wymagania. Wiemy o tym, akceptujemy to, kochamy tę cechę u pań, ponieważ
stanowimy ich (lub one stanowią nasze) dopełnienie jak yang dla yin i (w
większości) żyć bez nich nie potrafimy.
Ja osobiście też zawsze czułem, że na facetach świat się nie kończy ;-) , a
odkąd skończyłem 15 lat jestem skłonny przyznać, że kobiety są ważniejszą
połową świata, a nie tylko - większą.
Wymienione na wstępie cechy dzielą kobiety z pewnym bezcielesnym, choć
zdecydowanie nie amorficznym bytem, jakim jest łódzki forumowy surreal. Tak
samo jak one chaotycznym, emocjonalnym, nieprzewidywalnym, absurdalnym i
alogicznym. Raz jest on porywający, a innym znów męczący; wytryskujący
gejzerem entuzjazmu lub sączący się breją ponurych przemyśleń. Taki jest nasz
surreal i takimi niekiedy bywają (lub, jak w dwóch ostatnich przypadkach, do
takiego stanu nas czasem doprowadzają) kobiety.
Dlacego pozwalam sobie na tak kategoryczne sądy? Bo jako ojciec-założyciel
Wątku surrealistycznego przeczytałem chyba wszystkie surrealne posty na
Forum, a niektóre sam lub wespół w kapitulny zespół wyniosłem/ zdegradowałem
do tego miana. Co do kobiet zaś, to wiem, że wszelkie moje dążenia do ich
opisu są tylko próbą usystematyzowania na męską modłę tego co
niesystematyzowalne. Fakt ten jednak, paradoksalnie, tylko potwierdza moją
tezę, bowiem w podobny sposób schematom wymyka się i skanalizowaniu nie
poddaje surreal.
Dlatego niniejszym ogłaszam szeroko rozumiany surreal jednym z aspektów (poza
Ciepłymi Opowiadaniami Kropki czy Tanecznymi Inspiracjami Ixika) Kobiecego
Pierwiastka łódzkiego Forum GW, a wszelkie dążenia do jego podforyzacji wbrew
woli surrealistów - dyskryminacją ze względu na płeć.
Z poważaniem,
ojciec-założyciel
redaktor naczelny
przewodniczący Kapituły
surrealu
aA
Rd