Dodaj do ulubionych

Sprzeciw dla samego sprzeciwu

01.12.02, 18:10
Jak nazwać sytuację gdy ktoś się czemuś sprzeciwia. Wszystkich, którzy go do
tego namawiają obrzuca błotem i wyzwiskami. Zapiera się nogami i rękoma, aby
nie przyznać racji i nie dać po sobie poznać, że się zostało przekonanym.
Robi reytanowskie gesty...
Gdy już wszystko mija, osoby przekonujące go do zmian odpuszczają, po
cichutku, ale robi dokładnie to do czego był przekonywany.

Jak nazwać taką osobę i takie zachowanie?
Obserwuj wątek
    • med_max Re: Sprzeciw dla samego sprzeciwu 01.12.02, 18:34
      Chińczycy mówią- jeśli jedna osoba mówi ci że jesteś osłem, nie przejmuj się
      ale jeśli pięć ci to mówi, idź i kup sobie siodło.
      Ja lubię w takich sytuacjach cytować Kisiela:"Gdyby głupek wiedział,że jest
      głupkiem, automatycznie przestałby być głupkiem. Stąd wniosek, że głupki
      wywodzą się z ludzi, którzy sądzą że nie są głupkami"
      Uparty jak wół.
    • Gość: Markiza_de_kotlet. Re: Sprzeciw dla samego sprzeciwu IP: ASK:* / 192.168.1.* 01.12.02, 18:39
      POLITYK
    • marezzia Re: Sprzeciw dla samego sprzeciwu 01.12.02, 19:40
      osoba majaca problem z asertywnoscia...
      chce za wszelka cene pokazac pewnosc siebie ale niestety pokazuje tylko slabosc.
      moze byc jeszcze druga strona medalu - opozycja w sejmie (czytaj Lepper)
    • ixtlilto Re: Sprzeciw dla samego sprzeciwu 01.12.02, 20:15
      hubar napisał:

      > Jak nazwać taką osobę i takie zachowanie?
      (może bez tego obrzucania błotem itp)
      Taką osobę można nazwać Ixikiem ;) a zachowanie "przekorą".
      Przyznaję się. Czasem, jak nie chce przeciwnej stronie przyznać racji, ot tylko
      dlatego żeby nie dać jej satysfakcji, że ma rację. Ale najczęściej zachowuję
      się tak w żartach, w ramach zabawy... Jeśli idzie o coś poważnego to na ogół
      mam rację (nie ma to jak skromność), a jeśli racji nie mam to pzyznaję się do
      błędu i przyjmuję stanowisko strony przeciwnej.
      • hubar Re: Sprzeciw dla samego sprzeciwu 02.12.02, 12:14
        ixtlilto napisała:
        > Czasem, jak nie chce przeciwnej stronie przyznać racji, ot tylko
        > dlatego żeby nie dać jej satysfakcji, że ma rację.
        --Ale nie sądzisz że to troszkę głupie i może tylko denerwować kontrrozmówce?

        > Ale najczęściej zachowuję się tak w żartach, w ramach zabawy...
        --No dobra, ale ja mówiłem o sytuację, gdy to wszystko jest na poważnie.
    • bartuch Re: Sprzeciw dla samego sprzeciwu 02.12.02, 15:04
      Nie lubie takich osób. Nawet bardzo nie lubię. po prostu.
    • Gość: ANIK Re: Sprzeciw dla samego sprzeciwu IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 08.12.02, 20:43
      Tylko nie zawsze sie da odpuscic..:)) ,ale rzeczywisice wielokrotnie
      przekonalam sie ,ze cofniecie o kroczek czesto powoduje,ze za chwile
      przeskakuje sie o 3 do przodu...:)) Przytocze chocby sytuacje pomidorowa z
      mojego zycia..:) zrobilam chlopakowi pomidory z poslodzonym octem , tym ktorzy
      nie probowali przysiegam na moje obie moje babcie,ze sa przepyszne!!! Podala mu
      je i powiedzialm co to jest..zaparl sie przednimi i tylnymi lapami ...!!!On nie
      bedzie jadl octu!!!!! :)) Ja zaczelam go namawiac!!! I on sie nadal opieral juz
      nie tylko lapami ale nawet i zebami!!! :) Prawie sie o taka glupote
      poklocilismy..:) dogadywanie trwalo z 10 minut..:) Nastepnego dnia zrobilam mu
      takie same pomidory i nie powiedzialm co to jest..;) sprobowal ...:) i zajadal
      az mu sie uszy trzesly..:)Gdybym tak aktywnie nie wystepowala w obrnie
      pomidorkow pierwszego dnie zjadlby je zamaist sie zacietrzewiac..:) chociaz nie
      wiem czy to ostatecznie bylby plus ,bo pierwszego dnia pomidory zjadlam ja i
      cala pyszna przystawke mialam tylko dla siebie..:))),a drugiego musialam sie
      juz dzielic..:)
    • pijaw Re: Sprzeciw dla samego sprzeciwu 08.12.02, 21:06
      Hm...
      Nie rozumiem tego i doprowadza mnie to do szału, jeśli moje Kochanie tak robi,
      ale wiem, że sam czasem tak robiłem. Teraz jednak mi głupio. No i szkoda nerwów
      na droczenie się w ten sposób. A poza tym raz to może być zabawne, ale częściej
      lub dłuzej niż dwie minuty - robi sie nudne. I załosne. Bo po mniej więcej
      dwóch minutach Twoi intelokutorzy zdają sobie sprawę, ze Ty chyba naprawdę
      musisz byc taki tępy, jakiego wrażenie robisz.
      Dlatego takie dyskusje ucinam po minucie, dwóch i do nich nie wracam, a niech
      sobie ta druga osoba ma satysfakcję. Ale ona zwykle jej nie ma, bo chciałaby
      się jeszcze podroczyć/pokłócić, czy jakoś tam podbudować swoje ego. I jeśli ja
      nie chce dyskutować to obraża się. I wtedy ja mam satysfakcję :-PP

      pijaw_złośliwy
      • hubar Re: Sprzeciw dla samego sprzeciwu 25.12.02, 21:40
        Ale jaka jest wtedy atmosfera jak się tak poobrazacie?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka