Gość: winnetou
IP: 62.233.180.*
25.03.06, 18:34
Tydzień temu odbyło się dzięki inicjatywie Łodzkiej Izby Architektów spotkanie
z projektantami loftów w przędzalni na Księżym Młynie. Nie pisano o tym, a
szkoda.
A sprawa jest bulwersująca. Bo niestety spotkanie okazało się kompletną klapą.
Bo przedstawiciele biura Marciniak - Witasiak nie przedstawili kolejnej wersji
projektu (tylko siedzieli i milczeli), natomiast australijski architekt (?)
pokazał banalne i nieprawdziwe wizualizacje wnętrz jak z taniej gry
komputerowej. Towarzyszył temu pełen ogólników i pustosłowia komentarz dobry
dla amatorów ale nie zgromadzonych profesjonałów. Uczestnicy spotkania byli
zdumieni jałowością i nijakością tej prezentacji. Większość obecnych wyraziła
zaniepokojenie sposobem realizacji projektu ze strony inwestora i wyraźnym
lekceważeniem rangi miejsca, które zamierza przekształcić. Wielkie wątpliwości
budzi m.in. sprawa relacji przestrzennych oraz funkcjonalnych z otoczeniem
(np. komunikacja, parkingi, dojazdy od Tymienieckiego) i wciąż niejasne
uwarunkowania konserwatorskie. A to sprawy podstawowe, bez których cały
projekt będzie farsą. Tymczasem projektanci milczeli, a sporo i do rzeczy
mówili łódzcy architekci, znający dobrze i teren i łódzkie problemy.
Trzeba stwierdzić jasno: inwestor skompromitował się przed łódzkim
środowiskiem architektów i urbanistów, albo - co gorsze - po prostu pokazał,
ze ma je w nosie. To może to nie blamaż, tylko wredna, zimna taktyka? I dalej
(czytaj: jak dotąd) będzie załatwiał swoje sprawy z urzędnikami magistratu,
bez konsultacji ze stowarzyszeniami i środowiskami twórczymi, bez dyskusji
merytorycznej z fachowcami. Bo ci nie są mu potrzebni. Gorzej, mogą wykazać
merytoryczne błędy i niebezpieczne, wadliwe pomysły. a to pokrzyzuje takie
piękne plany...
Można więc spodziewać się najgorszego. Wygląda na to, że znów,w imię
partykularnego interesu politykierzy dogadują się za plecami łodzian z
ignoranckim inwestorem. Czy doprowadzi to do tego, iż najwartościowszy zespół
fabryczny miasta przepadnie, bo majstrują przy nim amatorzy, cwaniacy i
cynicy? Nie można tego wykluczyć.
Pan Marek Janiak powiedział na spotkaniu, że vice-prezydent Tomaszewski
zadecydował jesienią, że nie będzie starań o wpis Księżego Młyna na listę
UNESCO. Kto go do tego upoważnił i na jakiej podstawie? Jakie są jego
kompetencje w sprawach ochrony zabytków? Jak to jest możliwe, że takie decyzje
zapadają w gabinetach i nikt się z nich nie tłumaczy! A przecie dotyczą
najcenniejszego elementu łódzkiego dziedzictwa industrialnego. Co na to
politycy mieniący się łodzianami i admiratorami łódzkości? Cisza. Co na to
żurnaliści? Cisza albo bełkot. Co na to telewizja/radio? Bełkot i cisza.
Tylko ciarki chodzą po plecach ...