yaa
06.01.03, 13:56
Moi znajomi mieszkali dwa bloki dalej. Nie byli bliskimi znajomymi, ot tyle
co z widzenia, czasem kilka słów. Ich trzyletnia córeczka Paulinka chodziła z
moim synkiem do żłobka, więc czasem się spotykaliśmy przy odbieraniu dzieci,
czesem na żłobkowych imprezach.
W sobotę po świętach (27.12) jechali w trójkę w góry, na narty. Pod
Częstochową jakiś człowiek stracił panowanie nad kierownicą, przejechał pas
zieleni na środku drogi i udeżył w nich czołowo. Nie mieli najmniejszych
szans, aby uciec. Oni zginęli na miejscu, Paulinka zmarła dwa dni później w
szpitalu. Jej rysunki jeszcze wiszą w żłobku.
Takie wiadomości wstrząsają. Do tego stopnia, że trudno coś mądrego napisać.
Można im tylko postawić świeczkę i poświęcić chwilę zadumy.
Uważajcie na drogach.
Pozdrawiam smutno
Yaa
i