kecaj_b 29.06.06, 10:44 Znowu bomba w Łodzi. Tym razem na Piotrkowskiej w okolicach "Magdy". Policja, blokady itp. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
zasad_selekta Re: bomba na Piotrkowskiej 29.06.06, 14:12 Blokada do rewolucji - jakies szczegoly ktos zna? Przejezdzalem tam z poltorej godziny temu i jestem mega ciekawy. Odpowiedz Link Zgłoś
ixtlilto Re: bomba na Piotrkowskiej [DŁ] 30.06.06, 22:35 Za: lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/619254.html __ Telefon o podłożeniu bomby sparaliżował centrum __ Do oficera dyżurnego policji zadzwoniła wczoraj o godz. 9.30 z budki telefonicznej kobieta. "Po godz. 11 przy ulicy Piotrkowskiej 22, gdy będzie tam dużo ludzi, wybuchnie bomba" - oznajmiła i odłożyła słuchawkę. Ogłoszono alarm. Na miejsce udali się pirotechnicy, antyterroryści i policjanci, którzy zamknęli Piotrkowską na odcinku od ul. Więckowskiego do Próchnika. - Posesja nr 22 to kamienica z dwoma bankami na parterze: PKO BP i Lukas Bank - mówi dowodzący akcją aspirant sztabowy Dariusz Braniecki. - Zarządziliśmy ewakuację pracowników jednego banku i jego klientów (drugi bank był jeszcze zamknięty) oraz mieszkańców kamienicy, po czym przystąpiliśmy do sprawdzania pomieszczeń budynku. Ewakuowano 23 osoby. Policjanci zaczęli wchodzić do pobliskich sklepów i biur. Mówili im o alarmie bombowym i wzywali klientów do szybkiego opuszczenia lokali. - Po godz. 10 policjanci przyszli do nas i ostrzegli, żeby nie wychodzić na ulicę - opowiada Ewa Dolacińska, dyrektor salonu optycznego Vision Express. - Zamknęłam drzwi i ewakuowałam pracowników na zaplecze. Gdyby doszło do wybuchu, ich pobyt w salonie, tuż przy ulicy, byłby niebezpieczny. Jedna z klientek nie zdążyła wyjść i została z nami. Wskutek blokady ponieśliśmy straty, ale trudno je oszacować. Jednak ważniejsze było nasze bezpieczeństwo. Podobnie było w pobliskich sklepach i biurach, m.in. turystycznych. Właściciele narzekali, że przez alarm bombowy i blokadę Piotrkowskiej stracą klientów i pieniądze. Podkreślali, że to pierwszy taki alarm w tym rejonie. Przy policyjnych blokadach ustawiły się tłumy łodzian. - "Proszę mnie przepuścić. Ja tam mieszkam. Wyszłam tylko na zakupy". "Ja muszę się dostać do domu. Czeka na mnie chora matka, którą miałem odwieźć do szpitala". "Panowie, przecież przez tę waszą blokadę spóźnię się do pracy". "Ja to mam pecha. Właśnie szłam do Lukas Banku wpłacić ratę kredytu. Czy długo będziemy tu sterczeć?". Policjanci bezradnie rozkładali ręce i... nikogo nie przepuszczali. - Taki rozkaz - tłumaczyli. O godz. 12.05 otrzymali sygnał, że żadnej bomby nie znaleziono i natychmiast usunęli blokady. Na Piotrkowską wróciło życie. Odpowiedz Link Zgłoś
hubar Re: bomba na Piotrkowskiej 29.06.06, 15:10 Dajcie spokój! Temu kretynowi co to zrobił, tylko chodzi o rozgłos. Odpowiedz Link Zgłoś