bykx
07.07.06, 11:11
Jeszcze trochę i skończy się wyzysk pracowników przez pracodawców-cwaniaków,
nowobogackich. Wkrótce pracownik będzie dyktował warunki a jak sie pracodawcy
nie będzie podobało to musi zwinąć interes bo nikogo nie znajdzie.
Prywaciarze przestaną podrzucać cv do góry i łapać potencjalnego naiwniaka za
parę groszy-koniec zabawy. A firmy zagraniczne (PHilips, Bosh, Gillete),
które tak bardzo upodobały sobie Łódź, dzięki taniej sile roboczej i
groszowych opłatach za grunt zaczną szukać pracownikow na wschodzie. Przykro
patrzeć jeszcze na grupy młodych dających się wykorzystywać (średnie
zarobki "roboli" na taśmach z przestojami 700zł) i jadących do pracy do tych
zagranicznych bubli na Nowym Józefowie. Przykro także,że Polacy bogacą inne
kraje zachodnie a nie Polskę ale liczą się godne zarobki a nie jałmużna w
kraju. Po otwarciu dostepu do pracy na zachodzie Polacy przejrzeli na oczy i
porównali ile można zarobiać w kraju a ile za granicą. Zapewniam, że
wiekszość ludzi pracujących za granicą i mających stalą posadę nie wrocą do
Polski no bo po co i do czego. Mitem jest, że Polacy będą wracać do ojczyzny
z grubymi portfelami i inwestować w Polsce bo na granicy pazerny fiskus
zainkasuje połowę ciężko zarobionych pieniędze. Pozostali, pracujący w
Polsce, już organizują strajki i większość postulatów wywalczyli: gornicy,
lekarze, profesorowie uczelni.
Jedyną "interesującą grupą" są nauczyciele, którym chyba nie zależy na
zarobkach bo siedzą cicho jak mysz pod miotłą a przeciw czemu sie buntują to,
że nie zrealizują programu nauczania, bo skrócono rok szkolny-naiwniacy. A
zorganizować strajk w odpowiednim momencie- matury, egz. gimnazjalne i
odmowić pracy w komisjach. Ostatnio w Dzienniku Łódzkim pisano jak
nauczyciele nie dostali jeszcze kasy za matury i oni jeszcze tak spokojnie
siedzą i godzą się na wykorzystywanie. Ale widocznie związki nayczycielskie
są do dupy. W polsce jak sie nie krzyczy to sie nie dostanie a
dyplomatycznymi liścikami do ministerstw z prośbami o podwyżki mozna napalić
w piecu. Trzeba być stanowczym i nieugietym, stracić kilka szans na
zatrudnienie ale z kiepskim zarobkiem i wytrwale poszukiwać i ponieść ryzyko
ale w końcu dostanie się to o co się walczyło.