big_news
21.07.06, 00:49
Tylko kilka adresów:
wiadomosci.onet.pl/1358774,11,item.html
( to się nasz kolega z forum ucieszy):)
wiadomosci.onet.pl/1359372,11,item.html
( a to ci dopiero koalicja i "dowcipny" Donek):)
gielda.onet.pl/0,1359269,wiadomosci.html
(rozsądni inaczej, już przed dziewięcioma miesiącami wieszczyli ten krach na
krajowej giełdzie):)
wiadomosci.onet.pl/1359270,11,1,0,120,686,item.html
(ta smutna dla niektórych wiadomość, jest jednocześnie doskonałą dla tych,
którzy śpią spokojnie, taki paradoks):)
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3496727.html
kolejny paradoks - specjalista od zamachów stanu, gada co mu ślina na język
przyniesie):)
gospodarka.gazeta.pl/gielda/0,49610.html
(a ja głupi uwierzyłem antycypantom z PO, że dolar o tej porze roku będzie po
7 pln, a euro po 9 pln i zakopałem w ogrodzie słoiki ze zwitkami zielonych i
różnokolorowych banknotów. W związku z tym przypomniała mi się anegdotka o
Himilsbachu. Otóż pewnego razu pan Jan przysiadł się do stolika w SPATiF-ie do
rezydujących tam kolegów i kierując słowa głównie do swojego przyjaciela
Dzidka Maklakiewicza mówi tak:
- Wiesz co? -.
- No co ? - odpowiada pytaniem na pytanie lekko zawiany Zdzicho.
- Wyobraź sobie, że jakiś angielski reżyser chce, żebym zagrał u niego w filmie -.
- No to jaki problem, weź i zagraj - odparł Zdzich przekąszając kielicha
kwaśnym ogórasem.
- No tak, ale on chce, żebym pojechał do Anglii, bo tam kręcą ten film - tako
rzekł Jasiu, połykając setę.
- No to jaki problem Jasiu, wsiadaj w samolot i leć - zachęcał Dzidek, waląc
kolejną angielkę.
- Niby mogę lecieć, ale on chce, żebym się nauczył angielskiego - wyjaśnił
Zdzichowi Jasiu, przypalając sobie "sporta".
- No to jaki problem, naucz się tego angielskiego i git - flegmatycznie odparł
Dzidek, pakując w siebie ćwiartkę kotleta pożarskiego.
- No, ale wiesz - z lekka zniecierpliwiony Jasiu odpowiada Zdzisiowi. - Jak ja
się tego angielskiego nauczę, a ten reżyser nagle zadzwoni i powie, że sprawa
jest nieaktualna, to ja zostanę, rozumiesz, z tym angielskim jak ch.ó.j...
No właśnie. Zostałem z tymi walutami jak Himilsbach. Na ch.ó.j mi było słuchać
tych czarnowidzów?):)