Gość: Tomasz.bu
IP: *.lodz.dialog.net.pl
27.07.06, 11:16
Jak wczoraj któryś z "barci trzymających władzę" przy otwarciu autostrady,
wyprodukował tekst głoszący, iż chcąc być krajem nowoczesnym musimy
być "krajem autostrad", to aż mi się łezka w oku zakręciła, wzruszyłem się i
w ogóle. Tak więc na marginesie wielkiego sukcesu PiS, jakim jest otwarcie
zbudowanej za poprzedniej ekipy autostrady chciałbym wtrącić kilka słów o
Finlandii.
Kraj to dość ciekawy, minimalnie większy od Polski, kilkukrotnie mniej
zaludniony. Stolica - Helsinki liczy sobie ok. 450 tys mieszkańców, drugie
miasto - Tampere - ok. 200. Miasta te łączy jedyna w tym kraju autostrada
(150-200 km). reszta to kilkukilometrowe odcinki autostradowe na
przedmieściach. No ale w koncu co się dziwić - ludzi mało, to i dróg nie
trzeba...
Na kolei natomiast trwają intensywne prace. Pendolino śmigaja wszędzie, aż
furczy. Do niewielkiego miasteczka (50 tys. mieszk) w północnej Karelii
jedzie się obecnie ok. 5 godzin i 20 minut. Odlegość - 500 - 600 kilometrów.
3 września kończą się roboty torowe, oddany zostanie kawał trasy, czas
przejazdu spaść ma do ok. 4 godzin, a, co najciekawsze, wprowadzony zostanie
wtedy godzinny takt kursowania pociągów pendolino między tymi dwoma miastami.
Powtórzę - Helsinki 450tys., Joensuu - 50 tys., odległość 500-600 km, pociągi
kursujące co godzinę. I nie ma żadnych autostrad łączących te dwa miasta.
Z innych ciekawostek - na dworzec w Helsinkach pociągi wjeżdżają średnio co 2
minuty. Kogo one mogą wozić?
CDN.