Dodaj do ulubionych

Na marginesie - z kraju "nienowoczesnego"

IP: *.lodz.dialog.net.pl 27.07.06, 11:16
Jak wczoraj któryś z "barci trzymających władzę" przy otwarciu autostrady,
wyprodukował tekst głoszący, iż chcąc być krajem nowoczesnym musimy
być "krajem autostrad", to aż mi się łezka w oku zakręciła, wzruszyłem się i
w ogóle. Tak więc na marginesie wielkiego sukcesu PiS, jakim jest otwarcie
zbudowanej za poprzedniej ekipy autostrady chciałbym wtrącić kilka słów o
Finlandii.
Kraj to dość ciekawy, minimalnie większy od Polski, kilkukrotnie mniej
zaludniony. Stolica - Helsinki liczy sobie ok. 450 tys mieszkańców, drugie
miasto - Tampere - ok. 200. Miasta te łączy jedyna w tym kraju autostrada
(150-200 km). reszta to kilkukilometrowe odcinki autostradowe na
przedmieściach. No ale w koncu co się dziwić - ludzi mało, to i dróg nie
trzeba...
Na kolei natomiast trwają intensywne prace. Pendolino śmigaja wszędzie, aż
furczy. Do niewielkiego miasteczka (50 tys. mieszk) w północnej Karelii
jedzie się obecnie ok. 5 godzin i 20 minut. Odlegość - 500 - 600 kilometrów.
3 września kończą się roboty torowe, oddany zostanie kawał trasy, czas
przejazdu spaść ma do ok. 4 godzin, a, co najciekawsze, wprowadzony zostanie
wtedy godzinny takt kursowania pociągów pendolino między tymi dwoma miastami.
Powtórzę - Helsinki 450tys., Joensuu - 50 tys., odległość 500-600 km, pociągi
kursujące co godzinę. I nie ma żadnych autostrad łączących te dwa miasta.
Z innych ciekawostek - na dworzec w Helsinkach pociągi wjeżdżają średnio co 2
minuty. Kogo one mogą wozić?
CDN.
Obserwuj wątek
    • Gość: belyall Re: Na marginesie - z kraju "nienowoczesnego" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.06, 12:54
      A zapytałeś o ceny biletów?
      :-)
      • Gość: furippu Re: Na marginesie - z kraju "nienowoczesnego" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.06, 13:20
        ceny biletow? a niech cie o to glowa nie boli. te ceny sa po prostu
        odpowiednie.
        • nadgorliwy Re: Na marginesie - z kraju "nienowoczesnego" 27.07.06, 15:27
          Trzeba jeszcze dodać że te pociągi to napędzane są głównie drewnem i telefonami
          marki Nokia...
    • Gość: kierowca Re: Na marginesie - z kraju "nienowoczesnego" IP: *.34.rev.vline.pl 27.07.06, 20:59
      Finlandia jest wyjątkiem od regułym jeśli chodzi o nowocześność rozumianą jako
      autostrady - mała gęstość zaludnienia, na uboczu Europy (brak tranzytu i wogóle
      ruchu), długa linia brzegowa (transport morski) to i tam autostrad nie potrzeba.

      Co innego w Polsce - kraj 40 milionów, tranzyt z północy na południe, ze
      wschodu na zachód.
      Nawet jeśli PKP byłaby firmą działająca bez skazy a nowoczesne pociągi często
      kursowały, paliwo byłoby jeszcze droższe i inne opłaty za samochody też, to
      nadal autostrady sa potrzebne.
      • Gość: Tomasz.bu Re: Na marginesie - z kraju "nienowoczesnego" IP: *.lodz.dialog.net.pl 28.07.06, 00:01
        I tak i nie. Wskazałem tylko na pewne priorytety które sie realizuje tu i tam.
        Mała gęstość zaludnienia niczego tu nie usprawiedliwia, bo jak wspomniałem
        potencjał przewozowy kolei będzie tam (na tej konkretnej trasie) większy niż
        obecnie między Łodzią i Warszawą! Jeśli, tak jak napisałeś, nie byłoby ruchu,
        to by te pociągi nie jeździły, bo nie miałyby kogo wozić.
        Ba! Niska gęstość zaludnienia przeważnie jest gwoździem do trumny transportu
        zbiorowego, bo utrudnia ułożenie odpowiednio elastycznego rozkładu jazdy
        • Gość: Ingo Re: Na marginesie - z kraju "nienowoczesnego" IP: 213.17.170.* 28.07.06, 10:06
          Pedzic będzie Pendolino miedzy miastem 50 000 i 200 000 a w kraju wartości i
          tradycji przywiązanym do dziedzictwa i takie tam ble ble ble 850 000 Łódź nie
          może doprosić się o głupie ekspresy i IC i dobre połaczenia z innymi częściami
          kraju. Chyba czas najwyższy wypisać sie z kraju wartości i tradycji. Autonomia
          dla Łodzi!!!!
        • Gość: kierowca Re: Na marginesie - z kraju "nienowoczesnego" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.06, 14:37
          Mała gęstość zalunienia w całym kraju, małe miasta powodują że nie potrzeba
          budować autostrad bo w takich warunkach to wyrzucanie pieniędzy w błoto.
          Dodajmy do tego duże zalesienie i dużą ilość jezior.
          • Gość: Tomasz.bu Re: Na marginesie - z kraju "nienowoczesnego" IP: *.joensuunelli.fi 05.08.06, 16:29
            Tylko jak to się dzieje, że opłaca się budować linie kolejowe w tak słabo
            zaludnionym kraju, gdzie praktycznie, jak zapewne chcesz zasugerować białe
            niedźwiedzie chodzą po ulicach, albo chociaż renifery? Jak to się dzieje, że
            pociągi jadą tu te 120/160/220 km/h i nigdzie po drodze nie muszą zwalniać,
            chyba, że się zatrzymują. Jak to się dzieje, że kolej aglomeracyjna raptem
            pięćsettyięcznych Helsinek jeździ co kilka minut w każdym kierunku?

            Jeszcze raz pytam się - jak to się dzieje, że w tym kraju, gdzie nikt nie
            mieszka opłaca się inwestować w kolej, a u nas w Polsce nie opłaca się ruszyć
            zas**nej linii Łódź - Kutno, na której wisi wyjazd milionowej aglomeracji tak
            nad morze, jak i w góry? Jak to się dzieje, że miasto w górach przyjmujące
            kilka milionów turystów rocznie ma połączenie kolejowe jednotorową linią, która
            gwarantuje prędkość handlową ok. 30-40 km/h? Jak to się dzieje, że nie opłaca
            się zbudować/remontować linii łączącej aglomeracje liczące milion mieszkańców
            jedna i ponad pół miliona z najstarszym regionem turystycznym w Pl na zapleczu,
            druga?
            Jak to się dzieje, że takich kolei nie opłaca się budować, a cały czas kłapie
            się dziobem o tym jak to koniecznie zaraz w tych właśnie kierunkach będziemy
            budować autostrady?! Nie zauważasz, że tu mowa cały czas o tych samych
            relacjach - góry - Łódź - morze, to przecież A-1 i linia do Kutna. A-2 to Łódź -
            Poznań i Łódź - Warszawa (tu chociaż ruszyła modernizacja do normalnej
            prędkości, choć zanosi się na to, że będzie ona dla całego odcinka wynosić 140
            km/h), A Łódź - Wrocław - Sudety, to właśnie S-8.

            Mówiąc krótko - jak to się dzieje, że w takiej rzadko zaludnionej Finlandii da
            się rozwinąć przyzwoitą kolej pasażerską, a w Polsce, dużo gęściej zaludnionej,
            a więc łatwiejszej do obsługi transportem zbiorowym - zupełnie się nie da, co
            więcej - nawet się nie planuje, a to co jest - zwyczajnie się zarzyna?

            Czy to dlatego, że białe misie wolą wozić się koleją, czy może jednak Finowie
            umieją zarządzać swoim krajem i kreować to, co się w nim dzieje.

            Owszem - nie przeczę - autostrady w Polsce są potrzebne, ale kolejność
            powstawania powinna być zgoła odwrotna. Bo tym się różni kraj cywilizowany od
            małpiej republiki, że pewne rzeczy w kraju cywilizowanym daje się przewidzieć,
            dzięki tzw. dorobkowi cywilizacyjnemu. Zaś w małpiej republice ogranicza się do
            gaszenia pożarów, jeśli rozumiesz aluzję - tu nam się robią korki, to tu
            będziemy poszerzać jezdnie. Doraźne, bezładne działania i absolutny brak
            przewidywania skutków.
    • tomasz.bu Re: Na marginesie - z kraju "nienowoczesnego" 02.08.06, 20:14
      Pozwolę sobie rozpocząć telenowelę. A jak już było zaczęte o kolejach, to będę
      kontynuować.

      Wspomniane roboty torowe, to jak się okazało budowa zupełnie nowej linii na
      trasie Kerava - Lahti - ok. 80km. Gotowa będzie jak wspomniałem 3 września,
      widziałem tylko bezkolizyjny, łagodny wjazd na nią w Keravie.
      Kolej poza okolicami Helsinek wygląda mimo wszystko dość blado - stosunkowo
      mało połączeń i niewielka gęstość sieci, część tras obsługiwana KKA lub
      połowicznie KKA/pociąg. Są też trasy, gdzie w ogóle nie ma torów i kursują
      autobusy VR (Koleje Fińskie). Wygląda też na to, że na niektórych odcinkach
      jeżdżą tylko pociągi dalekobieżne, ruch lokalny nie istnieje. Wydaje się, że
      sprowadzone niedawno szynobusy z Wagonki (bodajże 16 szt) miały być właśnie
      próbą odpalenia kolei lokalnej z Joensuu ku północy do Nurmes (i dalej KKA z
      powodu braku torów do Kajaani - być może budowa torów dalej jest w trakcie,
      kręci się tu sporo składów roboczych, widziany też pociąg cały załadowany
      podkładami - to się sprawdzi), ale jadą tam raptem dwa razy dziennie i to
      spięte w dwuskład. Gdyby jechały cztery pojedynczo to chyba jednak byłoby
      inaczej. Ale już na trasie Savonlina - Parikkala (też wschód) jeździ 6 par - od
      września będzie jeżdzić 11.

      Ale za to aglomeracja Helsinek to już poezja. Pociągi regionalne kursują na
      trzech liniach - do Karjaa, Vantaankoski i Riihimaki (i znów - od 3 IX
      zapowiadane są niskopodłogowe podmiejskie na odnodze linii Helsinki - Riihimaki
      z Keravy do Lahti) w sumie w 13 odmianach - każda ma inne stacje pośrednie
      i/lub końcową. Te, które jadą dalej - nie zatrzymują się na mniejszych
      początkowych stacjach, część - także na mniejszych dalej. Każda z odmian
      oznaczona jest literą i kursuje sobie różnie - część co 20 minut, część co
      godzinę. W sumie jednak w każdym kierunku pociąg odjeżdża co kilka minut.

      Najciekawsze jest jednak to, że tego ogromnego zamieszania, jakie wydawałoby
      się powinno towarzyszyć takiej ilości pociągów, zwłaszcza na stacji czołowej -
      zupełnie się nie odczuwa. Finowie lubują się w ciszy do tego stopnia, że
      pociągi zapowiadane są tylko wewnątrz dworca (na peronach już nie), a pociągi
      wjeżdżają na stację bezszelestnie. Żadnych drryt-tykutykutyku-bzzz-pszzz-grrt-
      grrt-tuf-prrr. Pociąg po prostu wytacza się z delikatnym szumem słyszalnym
      tylko z najbliższej odległości. Gdy siedziałem w parku, tak ze 100m od torów,
      to dziwiłem się, czemu z dworca przez tak długi czas nic nie odjeżdża - a
      jednak odjeżdżało.
      I podobnie jest z tramwajami w Helsinkach - są fenomenalnie wyciszone. Żadnych
      drgań, brzęków, zgrzytów, żadnego hałasu. Czasem jedynie delikatny świst
      tego "elektrycznego ustrojstwa na dachu" (falownik?).
      Wracając jednak na chwilę do kolei - regionalne - gó..e nowe Alstomy, ale
      także starsze, przeważnie w dwupakach. Wszystko elektryczne dwuczłony (mówimy o
      okolicach Helsinek). Wielka obfitość przedziałów "tylko dla", stąd przedziały
      dla ludzi bez psa, bez dziecka, z rowerem, z wózkiem, na wózku itp. Podział
      posunięty do tego stopnia, że w rozkładach jazdy (bezpłatne) rozrysowane są
      poszczególne typy jednostek z zaznaczonymi poszczególnymi przedziałami, toaletą
      itd. Co ciekawe schematy są ukierunkowane. Zaznaczone jest którym dziobem
      pociąg zwrócony jest w kirunku Helsinek.
      Dalekobieżne jeżdżą - Pendolino, piętrusy (IC i IC2 - z biznesklasą, jak się
      zdaje), IC jednopokładowe, autowagony (w tym Talgo), kuszety (część piętrowa -
      Talgo) no i zwykłe wagony, bezprzedziałowe, nieporównywalnie lepiej wykończone
      niż polskie, na pociągach oznaczonych jako expresy, jeżdżących głównie w nocy -
      żeby nie być za wcześnie na miejscu.

      Sam dworzec też niczego sobie. Hala peronowa współczesna wypełnia przestrzeń
      pomiędzy trzema skrzydłami dworca (perony lokalne częściowo poza halą), dworzec
      z kamienia, na pewno z XX wieku, ze sporą wieżą. Boczny plac zajmuje krańcówka
      autobusowa, od frontu znajduje się przystanek tramwajowy i niewielka ulica
      (oczywiście obowiązuje 30km/h, bo dworzec jest "bramą do centrum"). Centrum
      niemal w całości w bruku w związku z czym ewentualne samochody są
      najgłośniejszymi z pojazdów. Tramwaje, jak już wspomniałem pięknie wyciszone
      (może powinni zorganizować jakąś wycieczkę studialną dla speców z MPK?).
      Kursują dwa typy: wysokopodłogowe dwuczłonowce o różnym stopniu modernizacji,
      ale stanowczo dalekie od trupów w Polsce i pięcioczłonowe niskopodłogowce. Nie
      jeżdżą jakoś super często, ale w Finlandii nikomu się zbytnio nie spieszy i
      tych kilka minut może poczekać.

      Wiele ulic pieszo - rowerowych, kilka pieszo-rowerowo-tramwajowych, conajmniej
      jedna z samochodami w jednym kierunku i tramwajem w obu (taka Kilińskiego na
      wylocie spod dworca) i duża strefa ruchu uspokojonego z całym asortymentem,
      spore strefy z ruchem 40 km/h. Rozstaw 900 lub 1000mm (może by tak odkupić
      trochę tych wagonów na nasze podmiejskie ?)

      Jest też metro wzdłuż wybrzeża i przez wysepki. Jedno, rozgałęziające się na
      końcu. Dokładniej nie zbadane, jak na razie.

      No i rower, rower, rower. Każdy chodnik jest jednocześnie ścieżką rowerową.
      Biegną sobie pięknie przez lasy dzielące poszczególne miniosiedla. Tak to
      wygląda w Joensuu - 50 tysięcznym miasteczku. Bardzo rozległym, jak na liczbę
      mieszkańców, ale nieziemsko zdominowanym przez rowery. Autobusy jeżdżą raz na
      godzinę (kilkanaście linii) i spotykają się po kilka w centrum, gdzie mają
      kilkuminutowy postój i jadą dalej, na pętlach w zasadzie nie stoją. Wszystkie
      przystanki są na żądanie (trzeba machać ręką lub "znacząco stanąć"), wsiadanie
      tylko pierwszymi drzwiami. Ale z autobusów nie korzysta wiele osób. Nie wiadomo
      jak to wygląda w sezonie (Joensuu to miasto uniwersyteckie) i zimą, ale na
      razie autobusy miejskie to sztuka dla sztuki. Książeczka z wszystkimi
      rozkładami i trasami gratis u każdego kierowcy.

      I tych rowerów to podobno w zasadzie nie kradą. Każdy się ogranicza tylko do
      spięcia koła z ramą (są takie sprytne maszynki na kluczyk) i to podobno
      wystarcza.

      Aha! Zimą wszystkie ścieżki są posypywane piaskiem i podobno większość dalej
      podróżuje rowerami, z tym, że unika gwałtownego hamowania. Zima nie powoduje
      też żadnych opóźnień w kursowaniu pociągów czy funkcjonowaniu transportu
      publicznego. To się okaże...
      • Gość: furippu Re: Na marginesie - z kraju "nienowoczesnego" IP: *.p.lodz.pl 02.08.06, 21:59
        A zimy, jak wiadomo, u Septentrionow - lagodne :-)
        --
        eh Tomku, Tomku - tutaj to zupelnie inny typ ludnosci. Ona tego niezdolna
        pojac. Szkoda lba do walenia o sciane, albo perel do rzucania - wiadomo gdzie.
        • Gość: Arronippu2009 Re: Na marginesie - z kraju "nienowoczesnego" IP: *.eranet.pl 22.10.06, 20:08
          Ja kolege lubie za to ze kolega lubi sie popisywac symantetyzacja swej linguy.

          PS I za te duoliguistyczna (zweisprachige Seite) strone rowniez kolege lubie.
      • Gość: Tomasz.bu Errata IP: *.joensuunelli.fi 04.08.06, 22:29
        > Wracając jednak na chwilę do kolei - regionalne - gó..e nowe Alstomy, ale
        > także starsze, przeważnie w dwupakach.

        Tam miało być nie jakieś "gów...ne" Alstomy, tylko "głównie", ale najwyraźniej
        automat ocenzurował mi literówkę.
    • tomasz.bu Impresja 02.08.06, 20:20
      I jeszcze wzorem forumowych Japończyków mała impresja.

      Park w okolicy dworca w Helsinkach. Na trawnikach siedzą murzyni, część śpi,
      część pije, część gdzieś łazi bez celu. W okolicy rozsiadła się także młodzież
      w glanach. Cisza, spokój. Słychać szum wody w fontannie. Ulicą w pobliżu od
      czasu do czasu przejeżdża miejski autobus, w oddali grają w baseballa. Na
      skwerek wchodzi kloszard z torebką. Nie śmierdzi, jest czysty, ale jednak
      kloszard. Podchodzi do śmietnika, kluczem-kwadratem otwiera kosz na śmieci,
      przegląda zawartość, zabiera puszki, dokładnie zamyka kosz, sprawdza, czy
      obudowa się trzyma i podchodzi do następnego. I tak przegląda wszystkie kosze
      po kolei.
    • Gość: mamadoo offtopicznie z okolic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.06, 23:42
      Zdaje się, że w Sankt Petersburgu jeździ pierwszy w Rosji niskopodłogowy
      tramwaj, widziany na żywo(?) już w pewnych kręgach...:
      www.parovoz.com/newgallery/index.php?ID=37383&LNG=RU
      Na terenie dawnych sowietów to już trzecie miasto z "niską podłogą" w tramwaju po
      Tallinie i Kijowie.
    • Gość: Tomasz.bu Re: Na marginesie - z kraju "nienowoczesnego" IP: *.joensuunelli.fi 04.08.06, 22:50
      Kilka słów ciągu dalszego.

      A propos rowerów - to działa! Już trzeci dzień z rzędu zostawiam rower przed
      blokiem tylko ze spiętym kołem i rower rano stoi na swoim miejscu. Niezwykłe,
      nieprawdaż?
      Sieć dróg rowerowych w Joensuu stanowi niezwykłą wprost plątaninę, przeważnie
      ASFALTOWYCH jezdni tylko dla bicykli i pieszych. System jest rozległy i
      absolutnie wszechobecny, a osiedla pooddzielane lasami, tak więc w powszechnym
      uzyciu są także drogowskazy, które pomagają wybrać właściwą drogę. Jest to
      bardzo przydatne, zwłaszcza tam, gdzie ścieżka przeprowadza rowerzystę przez
      dwupoziomowe węzły drogowe. Naprawdę dużo jest też bezkolizyjnych przejść
      ścieżek pod "ruchliwszymi drogami" (mniej samochodów niż na gen. Maczka przed
      otwarciem lotniska po odliczeniu nauk jazdy... to nie żart! na ulicy zbiorczej
      z mojego osiedla można się o godzinie 17.00 położyć i chwilę przespać!)

      Mają tu także mosty zwodzone i to jak najbardziej w użyciu. Jak potrzeba to
      włączają się światła, most podnosi się i to bardzo szybko, po dwóch minutach
      jest po sprawie. Ograniczeń godzinowych do podnoszenia mostów - brak.

      Wiele też mówi o tym miejscu organizacja ruchu. W całym centrum, jeśli wolno w
      ogóle jeździć, to tylko 30 km/h. Tak samo jest na ulicach wewnętrznych
      poszczególnych osiedli. Drogi zbiorcze z tych osiedli najczęściej pozwalają
      jechać 40 km/h, 50 zdarza się na tranzytowych międzyosiedlowych, ale raczej
      tylko tam, gdzie jest daleko od zabudowań. 60 znalazłem tylko w jednym miejscu -
      na obwodnicy miasta, w lesie, poza terenem zabudowanym. Co najciekawsze dla
      Polaków - kierowcy naprawdę stosują się do tych ograniczeń.Z resztą w wielu
      miejscach - nie mają wyjścia, bo spora część przejść dla pieszych jest
      podniesiona.

      Nawet ruch rowerowy jest tu "bardziej cywilizowany" i mniej drapieżny, bowiem
      ścieżki dla rowerów, choć przeważnie asfaltowe to nierzadko popękane, a i
      zdarzają się z płyt chodnikowych, kostki czy czego bądź i nie przeszkadza to
      nikomu włacznie z korzystającymi z rowerów szosowych. Po prostu jak trzeba - to
      się zwalnia. Odcinki leśne w ogóle bardzo często są szutrowe, ale za to zawsze
      oświetlone.
      • Gość: Tomasz.bu Re: Na marginesie - z kraju "nienowoczesnego" IP: *.joensuunelli.fi 14.08.06, 21:35
        Roweru chyba nadal mi nie ukradli, chociaż niezapięte jednak kradną (za blisko
        do rosyjskiej granicy;-) )

        Ścieżki rowerowe bardzo często ciągną się także wzdłuż dróg krajowych -
        kilometrami wiodą przez las. Polacy by stwierdzili, że tyle równego asfaltu się
        marnuje...

        Ciekawy jest sposób remontowania nawierzchni. Jechaliśmy kilkanaście kilometrów
        po budowanym odcinku drogi. W całości szutrowa, żadnych ograniczeń prędkości.
        Śmiem podejrzewać, że jakość takiej drogi będzie większa niż u nas w Polsce,
        gdzie asfalt kładzie się skrawkami najpierw stronę lewą, potem prawą, a potem
        środek.

        Ciekawostką jest, że tutaj na każdym skrzyżowaniu, także tam, gdzie
        sygnalizację dopiero co zamontowano, instalowane są "powtarzacze" - światła za
        skrzyżowaniami, które to u nas usunięto twierdząc, że są niezgodne z wymogami
        UE. Po raz kolejny wychodzi na to, że wstąpiliśmy jednak do innej UE niż Niemcy
        czy Finlandia. Z resztą, kto by nas chciał w tej prawdziwej;-)
        Nie ma natomiast zielonych strzałek - ani świecących, ani metalowych.
        Prawoskręt, to zwykle oddzielne światła i oddzielna faza, choć przy
        prawo/lewoskrętach zdarza się kolizja z ruchem pieszym (tj. pieszym i
        rowerowym), więc najwyraźniej prawo tego nie wyklucza.

        Czeskie wagony motorowe na razie widziane tylko z zewnątrz. Jeżdżą cicho,
        wyglądają sympatycznie. Okazuje się, że nie jest normą, jakoby jeździły w
        dwuskładach - jeżdżą też pojedynczo.
        Pociągi są doskonale skomunikowane, choć wydaje się to niemożliwe, skoro na
        północne krańce pociąg potrafi jeździć np. raz dziennie. A jednak...

        Na dalekim wschodzie kraju w użyciu są jeszcze radzieckie lokomotywy "pół-
        Czapajewy", czyli 1/2 ET-42, które ciągają IC. W Helsinkach jednakże stanowią
        już rzadkość. Spalinówki - jak na razie w tylko jednym typie, niewielkie i nie
        wyglądające na nowe, za to spinane nawet po trzy, do ciągnięcia składów
        towarowych.

        Wygląda też na to, że drogi krajowe istnieją w odmianie rowerowej i przez
        miasto przeprowadzone są "alternatywną" dogodniejszą dla rowerów trasą, ale to
        wymaga dokładniejszego zbadania.

        Widziana też bardzo ciekawa - no właśnie. Oni nazwali to windą, w
        rzeczywistości jest to taka odmiana kolejki linowo - szynowej. Znajduje sie
        toto w parku narodowym Koli i pomaga pokonać różnicę wysokości - może 30-40
        metrów z parkingu do hotelu i centrum informacyjnego. Nie jest to funikular,
        bowiem jest tylko jeden wagon, co ciekawe - o zmiennym nachyleniu względem
        poziomu - dopasowuje się do ukształtowania terenu. Tory czy też ślady, po
        których się porusza ułożone są na podporach. Wyprodukowane w Szwajcarii.
        Korzystanie - bezpłatne.

        Zdjecie powinno być tutaj (na dole):
        www.metla.fi/koli/ukko/index-en.htm
        Jest tam też krótko opisane co i jak. Co ciekawe - cel - zminimalizowanie ruchu
        samochodowego przy centrum edukacyjno-...-... w parku narodowym.

        Aha. I most kolejowy też jest podnoszony, tak samo jak drogowe. Trudno
        powiedzieć jaka jest procedura przy jego przekraczaniu. Co znamienne most
        kolejowy ma również kładkę dla pieszych, co w polskich warunkach byłoby
        pewnie "pogwałceniem wszelkich zasad BHP i w ogóle wszystkich świętych i
        zajączka wielkanocnego też".

        Jeśli chodzi o pytanie o ceny biletów, to jak dla nas - ciut drogo, ale...
        Różnica między pospiesznym a Pendolino nie przekracza 1/6 ceny biletu. Joensuu -
        Helsinki 51,60 za posp, 54,30 za IC, 59,90 za Pendolino. Odległość taryfowa
        504 km (niezależnie od trasy pociągu). Co ciekawe autobus, który jedzie ponad
        dwie godziny dłużej - 86,40. Wszystko to są ceny "pełne", studenci studiujący
        na miejscu otrzymują zniżkę 50%, co daje już naprawdę niewielkie pieniądze w
        porównaniu do cen, np. żywności. Zniżki nie ma tylko na kuszetę, która kosztuje
        +11 euro. Z tym, że z kuszetą z kolei bilet jest tańszy, tak więc w praktyce
        dla normalnych kuszetka = +5 euro, dla studentów +8. A to już chyba wręcz mniej
        niż w Polsce.
        No a poza tym, to trzeba też dobrać punkt odniesienia. Dla niemal identycznej
        odległości (510 km Szecin Dąbie - Wawa Wsch.) za IC PKP liczą sobie 131 PLN.
        Porównując jednak standard obsługi, prędkość pociągu, nie mówiąc już o różnicy
        zarobków - no to po prostu z czym do ludzi. Nie dość, że polskie koleje to
        nieziemski syf, to do tego jeszcze bardzo drogi.
        O integracji taryfowej, czy integracji rozkładów z innymi przewoźnikami - nie
        wspomnę.
        O punktualności i jakości pracy kolejarzy niech świadczy to, że na
        przeczepienie lokomotywy, wysprzątanie składu i przygotowania do drogi
        powrotnej wystarcza 25 minut - tyle zarezerwowano w rozkładzie od przyjazdu
        pociągu do stacji końcowej, do jego wyjazdu z powrotem. No ale, jak sie
        zainwestowało w tabor, to nie opłaca się go trzymać w krzakach (podobnie jak
        pracowników), żeby raz dziennie zrobił 100 kilometrów. Tego też się w Polsce
        nie rozumie...

        A przypomnę na koniec - gęstość zaludnienia w Polsce 122os/km2, Finlandia -
        17...
        • Gość: skome Bardzo piękne ale... IP: *.lnet.pl / *.lnet.pl 15.08.06, 21:00
          Bardzo piękne ale przypomina się dowcip kabaretu TEY o kupnie buraków na
          Węgrzech. Niestety my tu mamy polskę, kraj jakby z innej bajki.

          PS.
          Może kiedyś doczekamy się tego co ma finlandia. Tobie i sobie tego życzę.
          Pozdrawiam.
    • Gość: Tomasz.bu Renifery,Aurora Borealis Ex,Czesi i nizinne tunele IP: *.joensuunelli.fi 28.08.06, 17:49
      No i zachciało sie nam zobaczyć renifery...
      Pojechaliśmy wiec do Laponii. Najdalej wysuniętą stacją na północ w Finlandii
      jest Kolari. Posiada 4 tory, przy jednym z nich peron, drewniany współczesny
      dworzec, bar, toaleta, sklepik z pamiątkami. Pociąg dojeżdża tam ... 3 razy w
      tygodniu. W sezonie zimowym - codziennie. Maj-czerwiec i jesienią - raz na
      tydzień. Z pociągiem skomunikowane są autobusy, które rozwożą dalej w głuszę, a
      z tych dalej - skomunikowane busy rozwożą jeszcze dalej.
      Pociąg ciągnie ze sobą autowagony, w tym nowiuśkie talgo. Zainteresowanie jest,
      conajmniej duże. W sezonie wręcz podnosi się opłaty za przewóz samochodów, bo
      chętnych za dużo.
      Najciekawsze jest jednak to, że dla tych trzech pociągów na tydzień opłacało
      się Finom wybudować całkiem sympatyczny dworzec, zatrudnić kasjera (kasa
      otwarta codziennie przez godzinę, w dni przyjazdów/odjazdów - przez cały
      dzień), bar jest w stanie zarobić na jedzeniu, piciu i kanapkach, firmy
      autobusowe są w stanie złapać coś dla siebie. Trudno powiedzieć na ile
      potencjał linii jest wykorzystany. Skład liczy sobie kilkanaście wagonów, czyli
      jednak sporo i raczej nie jadą puste. Może próba ruszenia z czymś regionalnym
      jeżdżącym częściej, a krótszym jednak by wypaliła - nie wiadomo. Z drugiej
      strony - Kolari to wioska licząca 4 tys. mieszkańców rozrzuconych na
      powierzchni conajmniej takiej jak Łódź.

      W ramach ciekawostki - cena biletu na ekspres z kuszetką na trasie liczącej
      sobie te bagatela 1220 km wynosi 71 euro (41 dla studenta). Miejsce siedzące -
      66/33 i to także, gdy jedzie się dłuższą trasą (1360 km).

      Na dalekiej północy autobusy nie posiadają rozkładów na przystankach, a za
      dworce robią stacje benzynowe. Ale też autobusów nie pojawia się wiele.
      Ciekawostką są też drogi. Asfaltowe mają często szerokość jednego paa ruchu i
      zatoczki do mijania sie co 100-200 metrów. A często są w ogóle szutrowe. Z
      resztą po co komu asfalt, skoro i tak przez większą część roku leży śnieg;-) No
      i czasem na szosie stoi renifer i nie uważa za stosowne odsunąć się na
      okoliczność samochodu. Z reguły musi zostać poważnie obtrąbiony, żeby zszedł (z
      drogi). Najczęściej zaś kierowcy się zatrzymują i czekają, bo ani się tu nikomu
      nigdzie nie spieszy, ani nie ma ochoty hałasować.

      Przy okazji podróży obejrzeliśmy sobie jednak to i owo. Czeskie szynobusy mają
      cywilizowane siedzenia, a nie jakieś rynienki poobijane tkaniną ścierną,
      brakuje może trochę podłokietników, ale jak się usiądzie przy oknie, to jest
      gdzie położyć łokieć i kanapkę. Silnik pracuje dość cicho, ale nie tak jak w
      zmodernizowanych czechach serii 854. Może tamte są po prostu większe i silnik
      jest dalej od pasażerów? Aha. Mają też podnośniki dla osób na wózkach.
      Wszystkie nowe pociągi są przystosowane dla niepełnosprawnych - czy to windą
      czy niską podłogą czy jednym i drugim, jako, że perony są tutaj przeważnie
      różne;-)

      Pociągi Intercity to składy zestawione z nowszych wagonów - parterowych i
      piętrusów (tylko nigdy nie dają miejscówki na górze - świnie:-P ) i ciągane
      lokomotywą. Potrafią mieć kilkanaście wagonów jak jest taka potrzeba. Komfort
      podróży - oczywisty.
      A jak jesteśmy przy miejscówkach (wliczone w bilet), to co ciekawe zawsze dają
      ją w takim miejscu, ażeby przy przesiadce nie musieć nigdzie chodzić - zawsze
      dostaje sie w tym samym sektorze do którego się wysiada, bo z reguły przesiadka
      jest w obrębie peronu.
      Bardzo pomocne są też elektroniczne wyświetlacze na peronach, które są niemal
      wszędzie, na których poza kierunkiem, numerem i kategorią "rozrysowany" jest
      też skład z podziałem na sektory właśnie. Oczywicie rysunki statyczne też są -
      ale te są chyba wszędzie poza Polską.
      Nie da się też nie zauważyć, że system generujący miejscówki najpierw
      przydziela miejsca przy oknach, a dopiero jak jest tłok, to usadza dwóch
      pasażerów obok siebie. Z reguły tłoku nie ma.

      Bar praktycznie w każdym pociagu z wyjątkiem osobowych. I to muszę przyznać
      miła rzecz. Łodzianom nie dane poznać zalet baru. Czy jeszcze jakikolwiek Wars
      jeździ przez Łódź?

      Ciekawie prezentuje się też linia Pieksamaki - Jyvaskyla - Tampere. Wyczytałem
      gdzieś, że to poprzednia duża inwestycja przed Kerava-Lahti. Koniec lat
      siedemdziesiątych. Linia jednotorowa z masą tuneli - w samym srodku nizin.
      Tylko te fińskie niziny nieco bardziej pagórkowate i skaliste. A jednotorowa
      jest większość linii w Finlandii. Dlatego jest tak ważne, żeby linie były
      dobrze utrzymane a pociągi punktualne - żeby nie traciły czasu na mijankach.
      Mijanki potrafią być w środku pola, a pociąg z A do B rusza z mijanki jeszcze
      zanim B->A ją opuści. Czyli wszystko dopracowane co do sekundy.
      Na wspomnianej linii wrażenie robi też gigantyczny szklany dworzec w Jyvaskyli.
      Trzeba by go sobie dokładniej obejrzeć po jasności, ale bydlę wielkie, a
      Jyvaskula to może w porywach wielkości Pabianic, choć chyba miasto wojewódzkie.

      Ale powoli się te linie zapychają i właśnie dlatego zbudowano Kerava-Lahti -
      wzdłuż autostrady i dwutorowo. Na linii zawiśnie cały ruch do Joensuu, Kuopio,
      IIsalmi i Kontiomaki odciążając nieco Tampere i Oulu i umożliwiając puszczenie
      tam dodatkowych składów. Dla samego Joensuu w zasadzie jednak nic się nie
      zmienia, poza tym, że na drugą z par wchodzi pendolino w miejsce IC i szlag
      trafia nocne połączenie - trudno powiedzieć dlaczego. Zdaje się też, że na
      razie VR czekają na dostawy nowego taboru dla rozszerzania ilości połączeń.
      Linia jako taka została już przetestowana w lipcu, ale roboty na stacji w
      Lahti trwają na tydzień przed otwarciem w najlepsze. Do tego porządki typu
      nowe wiaty, oświetlenie itp - to wszystko na ostatnią chwilę.

      Na pocieszenie odrobinę niezbyt zmyślnego działania z linii Lapońskiej. Biegnie
      ona wzdłuż granicy ze Szwecją. W miejscowości Tornio, nieopodal morza linia
      rozjeżdża sie właśnie w kierunku szwedzkiego Tornio oraz do Laponii. Szwedzka
      strona miasta sprawia wrażenie całkiem niemałego, zwłaszcza jak na tak daleką
      już północ. Na linii lapońskiej jest nawet otabliczkowana stacja Tornio, a mimo
      to pociąg się tam nie zatrzymuje. Tym razem nad logiką i zdrowym rozsądkiem
      górę wzięły sąsiedzkie waśnie. Szkoda, bo zarówno połączenie "piesze" przez
      granicę jak i kolejowe miałoby sens.

      Pozdrawiam, jutro będę testować Pendolino.
    • Gość: Tomasz.bu Re: Na marginesie - z kraju "nienowoczesnego" IP: *.joensuunelli.fi 28.08.06, 17:51
      No i jeszcze skopiuję z wątku o prosiakach organizacje kolei w aglomeracji
      Helsinek:

      www.vr.fi/heo/eng/lahi/freittikartta_uja.htm
      Tak wyglądać będzie za dwa tygodnie system transportu podmiejskiego w
      aglomeracji Helsinek. Opisane są strefy biletów kolejowych, jak również bilety
      miejskie ważne w pociągach na poszczególnych obszarach (zadziwiające, jak oni
      mogli tego dokonać? na ten sam bilet można jechać w tramwaju i pociągu,
      zadziwiające!)

      Linia Z - nowo uruchomiona rusza na razie w takcie godzinnym (oczywiście
      jeździć tam będzie też sporo dalekobieżnych, więc średnio 3-4 pociągi na
      godzinę)

      Trasa na Riihimaki:
      Linia T - tylko nocne
      Linia R - takt godzinny
      Linia K - takt 15/20 minut
      Linia N - okazjonalnie
      Linia I takt 15/20 minut
      Linia H - takt godzinny
      No i do tego częściowo (do Keravy) nowe Z - w takcie godzinnym

      Trasa na Vantaankoski:
      Linia M takt 15 minut

      Trasa na Karjaa:
      Linia L - nocne
      Linia A - takt 15/30 minut
      Linia E - takt 30 minut (+ dodatki)
      Linia U - takt 30 minut/1 godzina
      Linia S - takt godzinny
      Linia Y - okazjonalnie (od 3 IX dochodzi trochę połączeń aby uzyskać w
      niektórych porach takt godzinny)

      Częstotliwości kursowania - na dzień dzisiejszy, więc może się jeszcze coś
      poprawić.

      Zaś Kerava-Lahti opisane trochę tutaj:

      www.rhk.fi/oikorata/Oikorata_en_paivitys.pdf
      • Gość: aron Re: Na marginesie - z kraju "nienowoczesnego" IP: *.pl / *.enterpol.pl 29.08.06, 12:58
        kto chce budować autostrady ten jest świniopasem.
    • Gość: Tomasz.bu Pendolino, zagrażające życiu perony i Helsinki IP: *.joensuunelli.fi 05.09.06, 13:18
      Bodajże jedyne Pendolino na rosyjskim rozstawie zostało wytestowane. Jedzie się
      sympatycznie, zabawne uczucie, kiedy siedzi się - wydaje się poziomo - a tu
      krajobraz za oknem na skos:-)
      Na linii do Joensuu Pendolino pozostaje jednak nieco niewykorzystane. Kawał
      trasy jest zrobiony na 140. Jedynie odcinek Rihimaki-Helsinki (71 km) a od 3.09
      Lahti - Helsinki (102 km) pozwala na wysze prędkości.
      O aktualnej prędkości informuje maleńki napis na monitorku, żeby było ciekawiej
      prędkościomierz zacina się, gdy pociąg zwalnia poniżej 101 km/h. W ogóle system
      informacji wizualnej i głosowej wewnatrz pociągów w zasadzie leży - chyba
      zatrudnili kogoś z Mielca specjalnie żeby im wszystko spartaczył. W większości
      pociągów monitory wyłączone w ogóle, zaś zapowiada się tylko niektóre stacje, w
      tym część "live" a więc tylko po Fińsku (jak "z taśmy" - to obowiązuje fiński,
      szwedzki i angielski, podobnie na dworcach). W Pendolino na monitorach w
      samiuśkim rogu ekranu malutki zegar na zmianę z prędkościomierzem.

      Ciekawostką, jaką pozwolił wyłapać prędkościomierz jest natomiast to, że na
      podmiejskiej linii Helsinki - Rihiimaki pendolino przejeżdża z pełną prędkością
      (200 km/h) przy peronach kolei podmiejskiej i nie dość, że takim peronom
      pozwala się istnieć, to jeszcze nie wymaga się żadnych siatek. Tak więc otwarte
      perony przy torach głównych i prędkości 200 km/h - żaden problem. No ale może
      dla tej linii przewiduje się "większe znaczenie dla kolei aglomeracyjnej" ;-)))

      Same Helsinki zaczynają zaś wyglądać coraz ciekawiej. Metro to tak naprawdę S-
      Bahn. Odcinek podziemny obowiązuje tylko pod Śródmieściem i liczy sobie 5
      stacji. I potem jeszcze na wyspie jest podziemny rozplot linii. Co ciekawe -
      metro na rosyjskim rozstawie. Budują też nową stację na peryferiach centrum i
      jakoś nie boją się, że czas jazdy się wydłuży.

      Natomiast tramwaje Helsińskie wyglądają coraz bardziej interesująco. Bardzo
      dużo rozwiązań, które urzędników ZDiT oraz Łodzian przyprawiłyby o ból głowy z
      głośnym twierdzeniem - przecież tak się nie da!
      Otóż da się, panowie i panie, da się.
      W ramach wstępu pozwolę sobie zauważyć, ze tramwaje w Helsinkach przeszły znany
      nam kryzys lat 70 kiedy to rozgęszczano sieć tramwajową w imię autobusów teraz
      zaś zgodnie z ogólnymi trendami - sieć się nie tylko rozbudowuje, ale i
      ZAGĘSZCZA. W daszych i bliższych planach jest budowa przede wszystkim
      dodatkowych linii w centrum. Ostatnią zmianą było wydłużenie linii 6,
      najbliższy plan to trasa alternatywna od terenu targów w kierunku dworca. Co
      ciekawe w zaawansowanych planach jest także druga linia tramwajowa w strefie
      pieszej. Pierwsza - Aleksanderkirkkokatu ma się bardzo dobrze, choć jest
      jedynym miejscem w Helsinkach, gdzie poziom peronów jest nieco niższy niż
      podłóg w tramwajach. Bez żadnej przesady - taka nasza Piotrkowska i doskonale
      sobie radzi bez absolutnie żadnych samochodów (żadnych taryf, "za pozwoleniem"
      czy Policji) ale za to z przyzwoitą ilością tramwajów.

      Tak więc - myślę, że ciekawe dla zajmujących łódzkie stołki oraz bojowników o
      likwidację przystanków - w Helsinkach na serio myśli się o gęstej sieci
      tramwajów w historycznym centrum i w strefie pieszej miasta. Żadnych "1, 2, 5
      minut drogi od przystanku". Może więc jednak nie warto wyrywać torów z Tuwima,
      niech jeszcze trochę poprzypominają i może ktoś kiedyś załapie...

      Niskopodłogowce. Sztuk 40, producent ADTranz/Bombardier/Staedtler - nie łąpię
      się w przekształceniach własnościowych koncernów... Długość - tylko 24m, choć
      pięcioczłonowe. Wewnątrz na członach z wózkami - stoliki:-) Tak więc nie tylko
      w interurbanach, nie tylko. Helsinki to wręcz tramwaj śródmiejski - a jednak
      zaprojektowano takie detale. I, co pewnie niektórych zdziwi - klimatyzowane i
      klimatyzacja działa nawet przy temperaturze ok. 20 stC. Marnotrawstwo,
      nieprawdaż? ;-)

      O tramwajach będzie więcej pod koniec tygodnia, ale niektóre układy torowe
      wyglądają bardzo obiecująco:-)

      Natomiast bardzo ładnie prezentuje się transport publiczny w regionie
      metropolitarnym. Przede wszystkim naprawdę duży obszar wchodzi w skład związku
      taryfowego, podzielonego zasadniczo na dwie strefy - miejską i podmiejską.
      Bilety - albo jednorazowe u kierowcy, albo n-przejazdowe na kartach miejskich
      (taniej niż 10 jednorazowych), albo migawki (na oko - średnio popularne), albo
      1,3,5 dniowe. Sprzedawane w formie karty chipowej, aktywowane przy pierwszym
      wsiadaniu do środka komunikacji miejskiej. W tramwajach, pociągach i metrze -
      czyli tam, gdzie jeździ najwięcej ludzi - obowiązuje samoobsługa. W autobusach -
      obowiązek wsiadania pierwszymi drzwiami i zakupu biletu lub wetknięcia
      posiadanej karty dowolnego typu w czytnik. Tak więc w autobusach w pełni zlicza
      się pasażerów, co prawdopodobnie podyktowane jest przede wszystkim
      rozliczeniami. Część autobusów obsługuje Connex, a pewnie i inni prywatni się
      zdarzają.

      Bilety występują w formie miejskiej, miejsko-podmiejskiej, a jednorazowe też w
      tylkopodmiejskiej.

      Nie wiadomo natomiast na jakiej zasadzie rozlicza się związek taryfowy z
      kolejami Fińskimi - na trasach podmiejskich w obszarze związku obowiązują też
      bilety miejskie (karty n-przejazdowe i wszelkie migawki). Pociągi podmiejskie -
      Alstomy z siedzeniami w rzędach po 2 i 3 siedzenia, ale oddzielne (nie ławki),
      no i w żadnym wypadku jakieś tandetne twarde astromale czy inny szajs. Wygodne,
      miękkie tapicerowane fotele. Funkcjonalny system informacji pasażerskiej - tu
      akurat działający bez zarzutu.
      Linie kolejowe funkcjonują więc na równi z metrem, z podobną częstotliwością i
      podobnie stanowią bazę dla pasm osadniczych Helsinek. Tramwaj rozwozi po
      centrum, zaś autobusy dowożą do kolei/metra/tramwaju oraz kursują trasami
      alternatywnymi (relacje międzyosiedlowe), specjalnymi (lotnisko - dworzec), czy
      też innymi drugorzędnymi. Wydaje się, że całkiem zrowa struktura pzrewozów,
      choć tramwaj mógłby chyba wziąć więcej, gdyby się trochę "wyciągnął" w kierunku
      osiedli.

      Ciekawostką jest to, że niemal nie ma tu pasów tramwajowo - autobusowych, ale,
      choć to może dziwne, jak dotychczas nie widziałem w Helsinkach korków. Chyba
      więc nie ma potrzeby.

      No i informacja pasażerska czy to na kolei czy w transporcie miejskim - na
      poziomie. Mapy z trasami za darmo, również dla obszarów podmiejskich, rozkłady
      za darmo. Na przystankach w centrum system dynamicznej informacji wizualnej -
      tak więc uwzględnia spóźnienia. Pokazuje ile minut do najbliższego tramwaju i
      ile do następnego na każdej z linii. Pojazdy (w tym pociągi) honorujące bilety
      miejskie/podmiejskie związku oznakowane odpowiednimi logo (oddzielne dla
      obszaru miejskiego i podmiejskiego).
      • geograf Re: Pendolino, zagrażające życiu perony i Helsink 05.09.06, 13:39
        Czy zaserwujesz nam kiedyś zdjęcia?
        (Np. rozwiązań dla tramwaju w centrum Helsinek itp.)
        • Gość: Tomasz.bu Re: Pendolino, zagrażające życiu perony i Helsink IP: *.joensuunelli.fi 05.09.06, 13:44
          Więcej zdjęć będę robił, jeśli pogoda dopisze, w czwartek i piątek, pierwszych
          kilka postaram się wrzucić "na dniach".
    • tomasz.bu Re: Na marginesie - z kraju "nienowoczesnego" 05.09.06, 18:18
      Niniejszym postaram się zapodać kilka pierwszych zdjęć. Z góry przepraszam za
      jakość i ewentualne niedziałanie linków, jako, że jestem nienawykły do takiej
      techniki;-)

      Od razu ostrzegam, że część z tych obrazków może spowodować spory szok, wywołać
      obrazę uczuć religijnych i zachwiania światopoglądowe. Tak więc obrazki tylko
      dla odpornych psychicznie, nie dla dzieci i w ogóle na własną odpowiedzialność.

      Zacznijmy od spokojniejszych:
      1. Laponia - Kolari. Najdalej na północ wysunięty dworzec Finlandii. Pociąg
      3xtydzień. Marnotrastwo kompletne - toaleta jest bezpłatna - jak tak można nie
      dawać zarabiać babciom klozetowym?!

      img424.imageshack.us/img424/8625/p8270133azw7.jpg
      2. Tutaj pierwszy poważny szok dla polskich kierowców, a pewnie także i władz
      PKP, które podobnej oferty nie mają zamiaru wprowadzać w Polsce. Kolari. Rampa
      do załadunku samochodów na pociąg, tu - talgo.

      img260.imageshack.us/img260/5959/p8270139azw3.jpg
      Zgroza! Polski kierowca nigdy by się nie schańbił czymś takim!

      3. Tutaj okropny szynobus wyprodukowany przez CKD Wagonka. Ani kawałka
      oliwkowego lakieru, żadnej Stonki ani Fiata. Paskudna nowoczesna kolej bez
      śladu sentymentalnego uroku polskiej kolei.

      img380.imageshack.us/img380/7150/p8100045afy2.jpg
      A gdzie tradycja? Może chociaż dają szabelkę, coby nią powymachiwać w kierunku
      konduktora?

      4. No i wnętrze - cóż za rozrzutność - wygodne siedzenia w pociągu regionalnym.
      W Polsce wystarczyłaby deska obita papierem ściernym rodem z Astromala,
      nieprawdaż?

      img519.imageshack.us/img519/5927/p8230001amj1.jpg
      5. "Zachodni złom" na linii podmiejskiej w Tikkurili. O zgrozo w tle, tuż przy
      torach całkiem nowoczesne biurowce. Wyobraźcie sobie taki widoczek w
      Pabianicach przy dworcu czy Zgierzu albo Koluszkach.

      img349.imageshack.us/img349/342/p8290173apq0.jpg
      6. A teraz absolutne zbytki nierozsądnych północnych ludów - po co oni coś
      takiego kupili, skoro mogliby nie remontować torów, zlikwidować połączenia a
      ludzie by jeździli wygodnymi busami. W głowach im się poprzewracało...

      img503.imageshack.us/img503/734/p8290170aug6.jpg
      Jeździ toto co 15 minut. Wstyd i rozrzutność!

      7. MPK byłoby oburzone. Przecież to nie może być prawda. Pomyślmy sobie zatem,
      o ile łatwiejsze było by podróżowanie tramwajami w zeszłym roku, na jesieni,
      gdyby zamiast MPK roboty torowe np. na Tramwajowej prowadziło przedsiębiorstwo
      z Helsinek...

      img503.imageshack.us/img503/8858/p8290163aar8.jpg
      Jeszcze raz podkreślę - drodzy specjaliści z MPK - to nie jest prawda. To
      zdjęcie to fotomontaż.

      8. A tutaj nieposłuszne helsińskie tramwaje nie dość że jeżdżą w te i wewte
      zamiast grzecznie trzymać się osi jezdni, to jeszcze bezczelny chodnik
      podniesiony jest to wysokości stopni tramwaju. Całe szczęście, że Pomorskiej
      nie wyremontowano w ten sposób, bo przecież spowodowałoby to niewymowną liczbę
      wypadków drogowych, normalnie lawinę karamboli.

      img503.imageshack.us/img503/5096/p8290162aac0.jpg
      9. To zdjęcie NIE JEST przeznaczone ani dla mieszkaców Radogoszcza, ani os.
      650lecia w Zgierzu. Zawiera elementy drastyczne - widać, że przecież tramwaj
      jeździ po palcach ludziom wychodzącym z klatek schodowych i do tego zjada
      dzieci! (Sorki, że tramwaj w cieniu - może zrobię lepsze)

      img471.imageshack.us/img471/3653/p8290156apt3.jpg
      Jak można mieć tramwaj na podwórku?! Ptfuj!

      10. Urzędnicy ZDiT zeszliby na zawał serca, gdyby zobaczyli coś takiego! Mimo,
      iż pod ulicą znajduje się wyjście z metra, a zatem i przejście podziemne, to
      ktoś bezczelnie wymalował pasy, postawił światła i jeszcze zezwolił na ich
      uruchamianie przez pieszych guzikiem. A wszystko to tylko po to, by można było
      przejść na przystanek bez schodzenia do piwnic.

      img503.imageshack.us/img503/7397/p8290152abl0.jpg
      Aż strach pomysleć, co w Helsinkach zrobionoby z przejściem podziemnym, gdyby
      nie było tam stacji. Nie daj Boże - zasypanoby!

      11. A to już wybitnie drastyczne zdjęcie. Polscy kierowcy zrobiliby się całkiem
      czerwoni z wściekłości, urzędnicy ZDiT dostaliby palpitacji serca. Jakiś
      bezmyślny Fin wymalował przejścia dla pieszych przed platformą przystankową i
      tuż za nią i jeszcze przy obu postawił światła! Przecież wiadomo, że trzeba
      przystanek przesunąć ileś metrów do tyłu, zrobić tylko jedno przejście z
      przodu, najlepiej podziemne i poustawiać setki barierek, bo ludzie i tak będą
      biegać po jezdni.

      img503.imageshack.us/img503/8196/p8290153adk2.jpg
      Panie, panie! Głowa boli, ręce opadają, co tu robić, co robić! Zgroza, takie
      obrazki w internecie, każdy może to zobaczyć! Nie do pomyślenia, to się
      przecież wszystko nie mogło zdarzyć, to są podrobione zdjęcia, fałszywki, Panie!
      • tomasz.bu Re: Na marginesie - z kraju "nienowoczesnego" 05.09.06, 18:27
        > 6. A teraz absolutne zbytki nierozsądnych północnych ludów

        Byłbym zapomniał - pociągi niskopodłogowe. A przecież można było zrobić jeden
        stopień i byłoby taniej! W ogóle to zbędna inwestycja - jak ja jechałem, to tym
        pociagiem nie jechał żaden niepełnosprawny - rozrzutność, ot co.
        • Gość: aron Re: Na marginesie - z kraju "nienowoczesnego" IP: *.enterpol.pl 05.09.06, 19:28
          gdybyś się jeszcze reniferopasie nauczył, że pisze się "zhańbił". Taki wielki
          profesor, a dysleksja go nie ominęła.
          • Gość: Tomasz.bu Re: Na marginesie - z kraju "nienowoczesnego" IP: *.joensuunelli.fi 05.09.06, 19:35
            Czep się busa, trolu. Każdemu się zdarza. Nie będę teraz mnożył postów i
            przepraszał za poszczególne błedy ortograficzne. Ty, jak mniemam takowych nie
            popełniasz?
            • Gość: aron Re: Na marginesie - z kraju "nienowoczesnego" IP: *.enterpol.pl 05.09.06, 22:58
              Gość portalu: Tomasz.bu napisał(a):

              > Czep się busa, trolu.

              czep się renifera.

              >Każdemu się zdarza. Nie będę teraz mnożył postów i
              > przepraszał za poszczególne błedy ortograficzne. Ty, jak mniemam takowych nie
              > popełniasz?

              ale nie takie ewidentne
      • Gość: furippu Re: Na marginesie - z kraju "nienowoczesnego" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.06, 01:28
        Tomku, masz u mnie duze piwo za te zdjecia, o ile jeszcze wrocisz do miasta
        wlokniarek... :-)
        • Gość: Tomasz.bu Re: Na marginesie - z kraju "nienowoczesnego" IP: *.joensuunelli.fi 09.09.06, 13:15
          Kiitos!
          Przy tutejszych cenach piwa to pewnie opłaca się wrócić, choćby i po to by je
          wypić i pojechać z powrotem:-) Heh. I wyszła ze mnie polska natura-kreatura;-)
    • tomasz.bu Obrazki relaksacyjne 05.09.06, 19:47
      I jeszcze kilka obrazków na odprężenie dla co bardziej nerwowych użytkowników
      forum. Z okolic, gdzie gęstość zaludnienia jest niższa niż gęstość
      zareniferowania.

      1. Narzędzia służące uspokojeniu ruchu :-)

      img327.imageshack.us/img327/1215/p8260112bpa5.jpg

      2. Ulica w mieście Akaslompolo

      img406.imageshack.us/img406/9431/p8240005brp9.jpg

      3. Główna ulica tegoż miasteczka. Totalne marnotrawstwo asfaltu, który zamiast
      budować nowy kawałek świetlanej autostrady wala się bezsensownie po ścieżkach
      rowerowych. Zwróćcie uwage na natężenie ruchu

      img456.imageshack.us/img456/9264/p8240004byy0.jpg

      4. Wspomniana wcześniej "winda" z parku Koli. To już Karelia, nie Laponia

      img406.imageshack.us/img406/9941/p8120062bjo6.jpg
    • Gość: Tomasz.bu Helsinki zdobyte! IP: *.joensuunelli.fi 08.09.06, 23:22
      No, może nie do końca, bo planowałem zostać na noc, ale nie miałem siły. Tak
      czy inaczej kilka fajnych rzeczy się znalazło, zdjecia będą jutro. Z większych
      ciekawostek - liczne "kryteria uliczne" dla tramwajów (w zasadzie w
      historycznym centrum nie ma petli tramwajowych jako takich) oraz Helsiński DTC
      z nieco skromniejszym układem torowym.

      Bardzo spodobał się także Interurban w wykonaniu fińskich kolei. Niektórzy
      mieszkańcy mają nie więcej niż 20 metrów od wyjścia z klatki schodowej do
      wejścia do pociągu (ciekawe co na to wielbiciele samochodowej ciszy z
      Radogoszcza:-P)

      No i w całym mieście padła sygnalizacja świetlna w związku z czym policja miała
      co robić a kierowcy mogli sobie poczytać gazetę. Tramwaje się spóźniały i
      rzeczywiście system informacji pasażerskiej na przystankach jest conajmniej
      częściowo dynamiczny.

      No i pociąg którym jechałem się spóźnił całe 10 minut. Byłem w szoku.
      • profes79 Re: Helsinki zdobyte! 09.09.06, 02:35
        Jezeli te pociagi robia tyle halasu co w GB to pewnie nic :) Mi osobiscie
        bardziej dokuczaja schodzace do ladowania na lotnisku samoloty... (Ale nie jest
        zle, bo do lotniska spory kawalek :)
      • tomasz.bu Nieprzyzwoite zdjęcia ze stolicy. 09.09.06, 18:35
        Na początek może zapodam mapę w pdfie (ok. 700kb), która może być pomocna do
        zlokalizowania różnych obiektów. Mapa centrum pokazująca linie tramwajowe,
        przystanki metra i nie wiedzieć na podstawie czego wybrane 3 linie autobusowe.
        Identyczne - wydrukowane są rozdawane we wszelkich punktach informacyjnych w
        mieście

        www.hel.fi/wps/wcm/resources/file/eba9d44547ff312/kartta_20_ratikka.pdf
        Na odwrocie znajdują się z kolei autobusy+metro, bez tramwajów (częściowo
        znamienne). Ta mapa (2,1 mb) tutaj:

        www.hel.fi/wps/wcm/resources/file/ebaafb45481db48/kartta_35_bussi.pdf
        Wycieczkę zaczęlismy od południowo - zachodnich obszarów portowych, dokąd
        zabrała nas losowo wybrana linia 6. Po zjechaniu z głównego tramwajowego ciągu
        N-S (Mannenhermentie) "szóstka" jedzie bulwarem (Bulevardi) czyli pięknie
        zadrzewioną cienistą aleją z brukiem (jak wszędzie w centrum - hallo ZDiT!) po
        czym dojeżdża w okolice rynku, stanowiącego dawniej serce tej dzielnicy
        (Hietalahdentori, co znaczy mniej więcej tyle, co rynek Hietalahti - nazwa więc
        bardzo prostolinijna - typowe dla Finów). Na rynku odbija w prawo i jednotorem
        objeżdża cztery niewielkie kwartały ulic mając poza rynkiem po jednym
        przystanku na każdej z ulic. Niektóre tramwaje mają kilkuminutowy postój w
        połowie kryterium - tak więc tam chyba formalnie jest krańcówka.
        Co ciekawe (zwłaszcza w Łodzi) na części ulic tramwaj porusza się pod prąd -
        kontrapasem, co powinno być widoczne tutaj:

        img291.imageshack.us/img291/8899/p9080197qh4.jpg

        Tutaj mamy tramwaj na nabrzeżu

        img291.imageshack.us/img291/125/p9080198bt6.jpg

        A tutaj kilkadziesiąt metrów wcześniej, wyjeżdżający z "krańcówki" (nie ma
        możliwości wyprzedzenia, kibelka dla motorowych też nie zauważyłem)

        img102.imageshack.us/img102/4641/p9080200sa0.jpg

        Potem powędrowaliśmy na południe, wzdłuż nieużywanej bocznicy kolejowej (na
        ostatnim ze zdjęć widać przejazd - wciąż czynny sygnalizujący, że można jechać)
        chcąc zdybać tramwaj 1A na jego "kryterium" tym razem dookoła jednego kwartału -
        ciekawe jest to, że zawracanie odbywa się poprzez wjechanie na całkiem
        ruchliwą ulicę. Sygnalizacja wzbudzana zatrzymuje samochody, tramwaj objeżdża
        sobie te trzy kamienice i "chowa się" z powrotem w centrum. Okazało się jednak,
        że jest to linia szczytowa, no i zdjęć (na razie) nie ma, bo było za późno na
        tramwaje poranne, a za wcześnie na popołudniowe. Co jednak znamienne w
        Helsinkach opłaca się utrzymywać w idealnym stanie pół kilometra podwójnego
        toru dla raptem jednej linii szczytowej, opłacało się też wybudować dwa
        podwyższane przystanki i w ich miejscu zwęzić jezdnię, żeby do tramwaju można
        było wygodnie wsiąść.

        Potem podążyliśmy wzdłuż linii 1A i 3, ale mam zdjęcia nie szły, za to okolica
        ładniutka, sporo zieleni i kamienice z przełomu wieków. jak na centrum
        przystało - żadnych dziur w zabudowie - ale to przecież oczywiste.
        Znaleźliśmy natomiast coś takiego - odpowiedź na pytanie co się robi, gdy
        przystanek najleiej jest ustawić na wysokości wyjazdu z bramy kamienicy:

        img456.imageshack.us/img456/7290/p9080205ig1.jpg

        Po prostu obniża się platformę w miejscu wyjazdu. Być może to cenna wskazówka
        dla budowniczych ŁTRu. Przy okazji można zerknąć i zobaczyć, jak zmienia się
        szerokość ulicy na okoliczność przystanków tramwajowych.

        A potem dotarliśmy od Tehtaankatu do krańcówki linii 10 (zdaje się, że dawniej
        oba punkty były tramwajem połączone). Znów kryterium uliczne, z tym, że tutaj z
        zasady praktykuje się kilkuminutowy postój:

        img102.imageshack.us/img102/7682/p9080207bx0.jpg
        Wyświetlacze pokazują nazwy w obu urzędowych językach, a jako, że ulice i
        osiedla mają niekiedy kompletnie różne nazwy po Szwedzku i Fińsku, to i napisy
        niekiedy są zupełnie inne.

        Wyjazd z postoju wygląda tak i odbywa się w asyście żółtego migającego światła
        nakazującego samochodom zatrzymanie się, widoczność dla motorniczego jest
        bowiem zerowa. Najwyraźniej kierowcom to wystarcza. Pewnie bardziej cenią sobie
        zachowanie samochodu w całości niż liczenie, że może jednak wcisną się przed
        tramwaj.

        img291.imageshack.us/img291/5875/p9080208tg4.jpg

        Bardzo przepraszam, że na zdjęciu nie miga (światło jest pod znakiem uwaga
        tramwaj);-)
        Potem przyszedł czas, by przemieścić się w rejon rynku i nadbrzeży wschodnich,
        skąd to kursują promy do Suomenlinny - twierdzy, wpisanej obecnie na UNESCO. Co
        warte zauważenia - w promach obowiązuje bilet miejski - są one włączone w
        system HKL. Przy wejściu przechodzi się przez bramki, które co ciekawe wcale
        nie "czytają biletów" a jedynie liczą sobie ilu pasażerów wchodzi na pokład.
        Widocznie nawet w Helsinkach Finowie ufają ludziom.

        Okolica rynku jest trochę zatłoczona, bo wschodnim skrajem centrum przewala się
        sporo samochodów w tym także ciężarówek, które zjeżdżają z promów
        międzynarodowych. Aby możliwie najmniej szkodzić centrum skanalizowane są
        wzdłuż wschodniego brzegu (ul. Pohjoisranta) w kierunku największych portów, a
        tam już infrastruktura komunikacyjna jest bardziej rozbudowana.

        Na wschód od tej drogi zaczyna się strefa uspokojona nie tylko pod względem
        prędkości ale i ilości. Mimo to, by nie wpakować się w tramwaj zainstalowano
        sygnalizację wzbudzaną. Tu czwórka z półwyspu portowo - mieszkalnego (tam były
        robione zdjęcia przy poprzedniej wizycie - m. in. podwórko z krańcówką i
        rozjazd w remoncie), po przecięciu wspomnianej Pohjoisranta i dwóch zygzakach
        między budynkami rządowymi wjeżdża w Aleksanterinkirkkokatu (czyli ulicę
        kościoła Aleksandra - znów przykład na bardzo prostolinijne nazywanie ulic)

        img102.imageshack.us/img102/187/p9080232sp5.jpg
        Aleksanderinkirkkokatu to główny deptak miasta, oczywiście z tramwajem. Z
        wyjątkiem pierwszych 150 metrów obowiązuje absolutny zakaz wjazdu, z wyjątkiem
        tramwaju. Punktem początkowym deptaku jest plac poniżej kościoła Aleksandra -
        białej, klasycystycznej dominanty tej części miasta.

        img102.imageshack.us/img102/6070/p9080233tn6.jpg

        Tu czwórka opuszcza strefę pieszą kierując się do portów. Plac poniżej kościoła
        zajmuje niestety parking dla autokarów, no ale kościół jest chyba traktowany
        jako sztandarowa atrakcja miasta i na razie autokary górą.
        Aleksanterinkirkkokatu jest całkiem silnie obciążona ruchem - 3 linie, 28
        składów w szczycie w każdą ze stron (7: 9 szt., 4/4T: 12, 3: 7;
        w okolicy placu dochodzą jeszcze czasem jedynki, które z kolei między placem, a
        rynkiem mają swoje kryterium). Ruch tramwajów całkowicie płynny, najmniejszych
        problemów.

        Widok w przeciwnym kierunku niż na poprzednim zdjęciu. Ponownie warto zwrócić
        uwagę na nawierzchnię (bruk) i wysunięte przystanki.

        img456.imageshack.us/img456/6448/p9080235as8.jpg

        Swoją drogą fajnie wyglądają np. strzałki pokazujące kierunek jazdy na
        poszczególnych pasach wykonane z odpowiednio docinanych kostek brukowych w
        innym kolorze niż reszta nawierzchni. Tutaj tą metodą wykonana jest zebra.

        Jadąc siódemką na półno
        • tomasz.bu Errata 09.09.06, 18:44
          > Na wschód od tej drogi zaczyna się strefa uspokojona nie tylko pod względem
          (...)

          Miało być - na zachód, jako, że mowa przecież o wschodnim brzegu.
      • tomasz.bu Fotek ciąg dalszy 09.09.06, 20:11
        Jadąc siódemką na północ docieramy do Hakaniemi. Kolejny z rynków. Linia
        biegnąca od południa Unioninkatu obciążona 33 składami w godzinach szczytu
        rozjeżdża się tu na dwa kierunki. Aby ruch był płynny i by nie biegać wzdłuż,
        tylko w poprzek powstał bardzo sympatyczny czterotorowy przystanek, czyli nic
        innego jak DTC w wersji z peronem środkowym, ale bez wspólnego zadaszenia
        (które przecież wcale nie jest w projekcie najważniejsze, acz użyteczne)

        img102.imageshack.us/img102/2365/p9080236uj7.jpg

        Autobusy pozostały poza dworcem (wiaty po prawej), stacja metra - pod spodem.
        Krótki jednotor pomiędzy oboma kierunkami, kawałek na północ od tego
        przystanku, zapewnia możliwość awaryjnego zawracania.

        I jeszcze zdjęcie z którego już prawie uciekła jedynka - bodajże jedyna linia,
        na której zdarzają się na brygadach szczytowych najstarsze z Helsińskich
        tramwajów - krótkie czteroosiowce z początku lat '60 oraz, jeśli dobrze
        zrozumiałem, jakaś odmiana GT6 sprowadzona z Niemiec celem wbudowania
        środkowego członu z niską podłogą (na razie nie planują nowych Variotramów). Na
        razie człon się projektuje, a GT6 to jedyne w Helsinkach tramwaje w reklamie
        całopojazdowej.

        img291.imageshack.us/img291/3402/p9080239ax4.jpg

        img456.imageshack.us/img456/643/p9080241ej8.jpg

        Helsińska sieć z resztą obfituje w nietypowe rozwiązania oraz potencjalną dużą
        elastyczność. Niemal wszystkie skrzyżowania mają komplet łuków i zwrotek, a już
        na pewno nie ma mowy o takich erzatzach jak w Łodzi, gdzie nie ma kompletu
        rozjazdów w tak newralgicznych miejscach jak Kościuszki/Mickiewicza czy
        Mickiewicza/ Kilińskiego. O dziwo jakoś zawsze udaje się łuki wpasować w
        Historyczną, ciasną zabudowę, podczas, gdy nasi "specjaliści" nie mogą ich
        zmieścić np. na pustym skrzyżowaniu al. Kościuszki i Zielonej.
        Tak czy inaczej istnieje w Helsinkach kilka odcinków wykorzystywanych tylko
        podczas zjazdów/wyjazdów z zajezdni, mnóstwo łuków awaryjnych oraz kilka
        krótkich kryteriów do awaryjnego zawracania w centrum. Gdzieniegdzie trafiają
        się także tory awaryjne, w tym chyba nawet jeden ślepy. Tutaj - awaryjny w
        dzielnicy biurowo - targowo - uniwersyteckiej. Odcinek prowadzony poza ulicą.

        img59.imageshack.us/img59/6697/p9080259ko1.jpg
        A tutaj ta sama dzielnica kawałek dalej. Jako, że pogoda była kiepska, to nie
        chciało mi się czekać na tramwaj, ale jak się przypatrzycie, to dojrzycie
        pojedynczą sieć trakcyjną i tory - prowadzone skrajnie względem osi drogi.

        img62.imageshack.us/img62/9128/p9080261ub2.jpg

        Za zakrętem prowadzone są jeszcze dziwniej - tor południowy idzie tak jak tu -
        skrajem jezdni, zaś północny - w pasie rozdzielczym. Nie mamy pojęcia po co.
        Tak czy inaczej - kolejny dowód na to, że tramwaj można prowadzić gdzie się
        chce, a nie w pasie rozdzielczym obwarowanym barierkami i zasiekami z drutu
        kolczastego, żeby nie pokąsał samochodów.
        Tramwaj w tej okolicy wije się jak wąż i kręci dość śmiesznie zanim dojedzie do
        dworca Pasila na którym zatrzymuje się wszystko co zmierza do "Helsinek
        Głównych" lub też z nich wyjeżdża. I z resztą sporo ludzi tam wsiada/wysiada,
        bo i okolica to zdaje się takie powojenne "Nowe Miasto", jedno z tych, które
        miały przyczynić się do przesunięcia środka ciężkości z zatykającego się
        historycznego centrum. Czy przesunęło - nie wiemy. Wiemy, że stare centrum jest
        ładniejsze.
        Dzielnica obfituje też w nadziemne przejścia - pasaże, często w 100%
        przeszklone. Jeden z nich prowadzi wprost z dworca w biurowce, a pod nim
        znajduje się postój krańcówkowy dla linii 7A i 7B - okrężnych. Motorniczy
        wyciąga gazetę, czyta przez 5 minut i rusza dalej. Nie mamy pojęcia jak
        rozwiązuje się problemy hydrauliczne motorniczych, bo jak dotychczas nigdzie
        nie widziałem toalety na żadnej krańcówce, ale zapewne gdzieś muszą być.
        Do dworca jeszcze wrócimy, ale tymczasem jeszcze widoczki z drugiej strony
        torów. Tutaj też jakoś tak biurowcowo. Tramwaj robi piękną pętlę z czterema
        przystankami i wyjeżdża ze 100 metrów poniżej miejsca, w którym wjechał w
        osiedle z wiaduktu - doskonale widać to na mapie. Tu znów w kilku miejscach
        tory nam się rozchodzą na boki drogi, choć momentami to już wygląda na
        tramwajowe fantazje celem samego tylko udziwnienia, jak np. tutaj:

        img62.imageshack.us/img62/9751/p9080275lm1.jpg
        Jeden z torów wjeżdża sobie "dla jaj" pod budynek. Miejsca jest tam mnóstwo,
        więc nie ma tłumaczenia, jak w przypadku np. Pragi - że nie było jak linii
        poprowadzić. Po prostu ktoś miał myśl, to zrobił jeden tor i przystanek pod
        budynkiem. W części południowej też jeden z torów przechodzi w ten sposób pod
        budynkiem, tyle, że nie ma tam przystanku. Zupełnie jakby ludzie chcieli mieć
        tramwaj bliżej siebie:-)

        Zaś między biurowcami tramwaj wije się taką oto uliczką. Samochód widziany na
        zdjęciu jest jedynym, jaki tam widziałem - obowiązuje pełen zakaz wjazdu
        (samochód pojechał potem dokądś po chodniku, więc to zapewne jakieś służby
        porządkowe - co porządkowały nas nie obchodziło)

        img62.imageshack.us/img62/4977/p9080274to1.jpg

        Tak więc główna droga obsługująca obszar wiedzie wzdłuż torów, wzdłuż niej -
        biurowce, a tramwaj - z tyłu budynków (czy to aby na pewno tył... :-) ) takim
        spokojnym cichym ciągiem obsadzonym krzakami i inną zielenią.

        Najbardziej obciążoną trasą tramwajową jest Mannerheimentie. Prowadzi z północy
        (m.in z Pasili właśnie) w okolice dworca, które mija od zachodu, po czym
        rozjeżdża się - część w Aleksanderkirkkokatu, część do portów, część do
        śródmieścia. Odcinek północny (Nordenskiöldinkatu – Helsinginkatu) nawiedza 40
        tramwajów na godzinę (linie 7, 10, 4 i 3), środkowy - 33 (trójka odbija na
        bok), przystanek nieopodal dworca znów 40, zaś krótki fragment między
        Kaivokatu, która przyprowadza tramwaje spod dworca do Aleksanterinkirkkokatu -
        57, gdyż dołączają się jeszcze "szóstka" i druga "trójka" (jedna z dwu linii
        okrężnych, w przeciwieństwie do siódemki - trasa w kształcie "8"). Na odcinku
        tym nie ma przystanku, ale za to jest sporo rozjazdów. Ażeby usprawnić przejazd
        zastosowano tam "rozjazdy z preselekcją".
        Zdjęcie poniżej pokazuje nie tylko, że również w Helsinkach ludzie mają w
        zwyczaju włazić w kadr, jak również nie tylko, że na skutek awarii (?) świateł
        w mieście porobiły się wszędzie korki (dwie 10 jedna za drugą), ale też, że
        szóstka, która skręci w (swoje) prawo pod dworzec jedzie równolegle z
        dziesiątką zmierzającą na północ.
        Układ torowy można sobie obejrzeć tutaj (potrzebna lupa ;-) )

        www.nettilinja.fi/~ahellman/ratikat/helsinki/linjat/map/kartta.htm

        No i może jeszcze tramwaj pod dworcem. Liczyłem na jakieś lepsze zdjęcie, ale
        na razie musi wystarczyć:

        img439.imageshack.us/img439/1097/p7310469ee5.jpg

        Przystanek podwójny, przejścia dla pieszych z obu stron platformy, ruch
        samochodowy w zasadzie jednokierunkowy (na wschód, na zdjęciu - z przodu, co
        oznacza, że wychodząc z dworca najpierw jest tramwaj, potem ulica). Odległość
        od wejścia do hali - 40-50 metrów.
        • Gość: Tomasz.bu Korekta IP: *.joensuunelli.fi 09.09.06, 23:27
          > I jeszcze zdjęcie z którego już prawie uciekła jedynka - bodajże jedyna
          linia,
          > na której zdarzają się na brygadach szczytowych najstarsze z Helsińskich
          > tramwajów - krótkie czteroosiowce z początku lat '60 oraz, jeśli dobrze
          > zrozumiałem, jakaś odmiana GT6 sprowadzona z Niemiec celem wbudowania
          > środkowego członu z niską podłogą (na razie nie planują nowych Variotramów).
          > Na razie człon się projektuje, a GT6 to jedyne w Helsinkach tramwaje w
          > reklamie całopojazdowej.

          Żeby nie było wątpliwości, bo zamotałem: czteroosiowe, krótkie są rodzimej
          produkcji to jedno, a przegubowe GT-6 z Niemiec - to drugie. Przepraszam za
          takie błędy, ale miałem trochę "materiału do przerobienia"
      • tomasz.bu Interurban 09.09.06, 20:55
        Poza tramwajami przejechaliśmy się też ponownie koleją podmiejską (przypominam -
        na tym samym jednodniowym bilecie).

        Zaczęliśmy od wspomnianego dworca Pasila. Trzykilometrowy odcinek torów do
        Helsinki hbf wygląda mniej więcej tak:

        img59.imageshack.us/img59/3898/p9080269ci3.jpg

        Na zdjęciu widać też lokalne kibello. Jak widać dwuwagonowe, jak nie widać
        cichutkie, jak żaden pociąg w Polsce. Liczy sobie na pewno ze 30 lat, ale nic z
        tego, co jeździ u nas po torach do pięt mu nie dorasta. No, może vt624, ale
        jako diesel też jest głośniejszy. Te z żółtymi dziobami są starsze i mają
        jeszcze siedzenia starego typu (miękkie łąwki obite sztuczną skórą - o niebo
        wygodniejsze od tych dawniej stosowanych w En57 - o plastikach nawet nie
        mówię), biało - czerwone - po remoncie mają już indywidualne siedzenia w
        układzie 3||2, takie same jak w Alstomach. Jako, że wcale nie są jakieś
        głośniejsze, to jedynymi zaletami Alstomów pozostaje niska podłoga i fajniejszy
        wygląd. U nas jeszcze wieki zajmie takie doskonalenie konstrukcji, by uznać, że
        poziom hałasu jest tak zminimalizowany, że nic więcej nie trzeba robić...
        Nowsze kibello w tym samym miejscu - tutaj:

        img62.imageshack.us/img62/9028/p9080270do5.jpg
        Dwutorowa linia która idzie pod spodem, skręcając łukiem w lewo to jakaś
        bocznica, która kończy się z kilometr dalej, ale po przedłużeniu jej palcem na
        mapie o dalszych kilkaset metrów podejrzanie łatwo wpada w ciąg linii metra w
        jego części naziemnej. Podejrzewamy więc, że metro to w rzeczywistości dawna
        czwarta linia interurban (ten sam rozstaw), odcięta jednak od kolei i wygięta -
        już pod ziemią w stronę centrum. Albo też chociaż częściowo z jakiegoś
        dawniejszego korytarza kolejowego korzysta. Pozostaje to jednakże naszymi
        podejrzeniami.

        Metro wyjeżdżające spod ziemi mamy tu:

        img102.imageshack.us/img102/5238/p9080247iy1.jpg

        A tu na cyfrowym zoomie (więc przepraszamy za jakość) z tego samego miejsca
        nowa stacja, którą obiecuje się oddać do użytku 1.1.2007

        img75.imageshack.us/img75/5909/p9080253ke9.jpg

        Dworzec Pasila wygląda natomiast jak supermarket w morzu szyn - otaczają go z
        zewnątrz hektary torów postojowych, wszelkie możliwe warsztaty, wagony
        odstawione na złom, terminal kontenerowy, stara hala wachlarzowa i kilka innych
        zabytków włączając w to ruchomy:

        img62.imageshack.us/img62/7891/p9080273du6.jpg
        Nie wiadomo niestety dokąd jeździ i kiedy.

        Ciekawe natomiast jest to, że składy wagonowe z właściwą już lokomotywą
        przygotowane do jazdy przetaczane są tyłem z torów postojowych, przez dworzec
        Pasila a następnie cały trzykilometrowy odcinek do dworca głównego. Trudno
        powiedzieć, skąd maszynista wie czy nic mu nie wpadnie pod koła - albo nie
        wpada, albo może z tyłu wagonu stoi ktoś, kto reaguje, gdy nie można, albo
        jeszcze co innego. W każdym bądź razie nie są to żadne push&pulle.
        No i sam kilkunastotorowy pas robi wrażenie, zwłaszcza, że momentami potrafi
        nim jechać kilka pociągów naraz nawet w jednym kierunku.

        Od dworca Pasila linie na Tampere i Lahti idą sobie ku północy (do Keravy
        pozostaje linią czterotorową - dwa tory na lokalne, dwa na dalekobieżne), zaś
        linia do Turku - odbija na zachód. Dwie stacje dalej na północ odbija linia na
        Vantakoski. To już jest wyłącznie linia pasażerska, żadnej infrastruktury dla
        ruchu towarowego, zdaje się, że nie ma też żadnej stacji z dodatkowymi torami.
        Linia kończy się mniej więcej tak:

        img90.imageshack.us/img90/526/p9080262px2.jpg

        A poszczególne stacje są bardzo ściśle obrośnięte tkanką miejską. jednym z
        przykładów może być to zdjęcie, ale zapewniam że są lepsze (jeśli lepsza będzie
        pogoda następnym razem, to postaram się sfotografować).

        img59.imageshack.us/img59/3664/p9080266qi0.jpg

        W ekstremalnych przypadkach, jak wspominałem ludzie mają klatki schodowe
        wychodzące wprost na peron. Najbliższym porównaniem z Polski mogłaby być WKD,
        gdyby wymienić jej tory, tabor i włączyć w pełni w sieć kolejową.

        Jeśli zaś chodzi o potoki pasażerów, to w godzinach szczytu na linii Helsinki -
        Rihimäki pociągi potrafią być złożone z conajmniej pięciu EZT (i to niekiedy
        wszystkich typów), co przy częstotliwości 20 czy 15 minut dla pojedynczych
        linii i kilku minut dla sumy linii poruszających się daną trasą jest naprawdę
        powalającym rezultatem. Tak jakby od strony Skierniewic co 3 minuty podjeżdżał
        na Fabryczną skład 3*En57...

        No i oznacza to jeszcze jedno - że w miarę potrzeb zestawy łączy się lub
        rozłącza na trasie "od ręki". Z resztą nawet nasze Pendolino jest w połowie
        trasy łączone z drugim, jadącym z Kuopio. Trwa to około minuty.
      • tomasz.bu I na koniec - dedykacja. 09.09.06, 21:22
        Zdjęcia zamieszczone w powyższych trzech postach dedykuję wszelkiego rodzaju
        komunikacyjnym dewotom. Czy to tym z Radogoszcza, czy ze śródmieścia, czy z
        różnorakich stołków, na których to najwyraźniej znaleźli się przez przypadek -
        i dlatego chyba tak mocno się ich trzymają.

        Wszystkim tym - od prawa do lewa i od góry do dołu - którzy twierdzą, że
        transport zbiorowy trzeba separować od ludzi, których ma przewozić, wszystkim
        miernotom, które w Łodzi projektowały to i owo i myślały, że projektują
        nowocześnie, wszystkim informatykom, którzy w życiu miasta nie widzieli, ale za
        to po 10 godzin dziennie produkują się na forach nie wiedząc tak naprawdę o
        czym piszą polecam dokładne przejrzenie tych zdjęć.

        Wszystkim, którym wydaje się, ze tramwaj zjada dzieci i niszczy kamienice,
        geniuszom pokazujacą prostą drogę likwidacji korków na Kilińskiego poprzez
        likwidację tramwaju oraz zwolennikom teorii, że przecież kilometr dalej stąd
        coś jeździ, więc o co afera - polecam.

        Serdecznie zapraszam do oglądania wszelkich dziennikarzy i dziennikarzyny,
        którzy mają okazję, chcąc nie chcąc, dodawać coś od siebie do różnych artykułów
        oraz tych, którzy te artykuły czytają i nie daj boże byliby skłonni uwierzyć w
        opisywane brednie.

        Zapraszam także szarych, a nawet całkiem czarnych obywateli, którzy bez wiedzy
        wypowiadają się na tematy komunikacyjne, wygłaszają różnorakie tezy, albo i
        trzymają je w duchu dla siebie.

        Polecam zdjęcia wszystkim "bojownikom o możliwość wjechania samochodem" na
        każdy trawnik i w każde podwórko, fanów wielopasmówek w centrum miast oraz
        wielbicieli dzikiej jazdy w stylu czerwone światło - 120 km/h - hamowanie -
        czerwone światło. Wszystkim, co to twierdzili swego czasu, że próba
        ograniczenia ruchu samochodowego w centrum Łodzi "zabije miasto", wszystkim
        Rejtanom z Izby Architektów, którzy twierdzili, że a i owszem w setkach miast
        Europy - nie zabiło, ale te setki miast mają rdzeń o średniowiecznym
        rodowodzie. Helsinki nie mają - niemal taka sama szachownica ulic jak w Łodzi -
        a jednak istnieje duża strefa piesza, ogromna strefa ruchu uspokojonego i
        transport publiczny nie dość że oblegany - to jeszcze z wyraźnym priorytetem.

        I na koniec polecam zdjęcia wszystkim urzędnikom, projektantom i
        przedstawicielom władz, którzy decydują o wyglądzie łódzkiej sieci
        transportowej i choć raz w odniesieniu do propozycji jej poprawy użyli
        dowolnego z poniższych określeń:
        - "to się nie da"
        - "to jest niewykonalne"
        - "unia by na to nie dała pieniędzy"
        - "przepisy tego zabraniają"
        - "nie ma takiej potrzeby"
        - "to jest nie do przyjęcia"
        - lub dowolny głos o potrzebie uprzywilejowania i modernizacji transportu
        zbiorowego, a nie indywidualnego zbywali milczeniem lub odpowiedzią "dziękujemy
        serdecznie" a znaczącą "gadaj sobie zdrów",
        bowiem tam zobaczą, że jakoś w Helsinkach wszystko jest do przyjęcia, wszystko
        się da i na wszystko znajdują się pieniadze, jeśli są to rzeczy, które mają
        ułatwić funkcjonowanie transportu zbiorowego, a tym samym poprawę jakości
        podróżowania nim i poprzez eliminację ruchu samochodowego - warunków życia w
        mieście.

        Dla dokładnie śledzących polskie przepisy mam w zanadrzu jeszcze conajmniej
        jedną niespodziankę, ale tym razem za bardzo lało, żeby wysiadać z tramwaju i
        robić zdjęcie.

        Tak więc - zapraszam.
        • citaro Re: I na koniec - dedykacja. 09.09.06, 22:31
          no to dziękujemy za inne spojrzenie i pokazanie to czego w Łodzi "nie da się"
          Czekam na jeszcze wiecej info
          • Gość: Tomasz.bu Re: I na koniec - dedykacja. IP: *.joensuunelli.fi 09.09.06, 23:03
            Jeszcze więcej? :-)
            W razie czego - można zawsze zapytać. Postaram się wyjaśnić, jeśli będę mógł.
            • Gość: Tomasz.bu Re: I na koniec - dedykacja. IP: *.joensuunelli.fi 09.09.06, 23:39
              Poza tym nie wiem czy to bezpieczne rozszerzać zakres materiałów. Już samego
              tego co tutaj zebrałem jest roboty na 70 lat i minimum dwa pokolenia do
              wymarcia...

              Do dedykacji, na specjalnych warunkach, dołączam także polskich kolejarzy.
              Najlepiej wszystkich.
        • Gość: furippu Re: I na koniec - dedykacja. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.06, 00:09
          Amen.
        • geograf Re: I na koniec - dedykacja. 10.09.06, 01:32
          Mocne...
          Prosimy o więcej!
          Co z tego,że nasze wnuki nie doczekają?
          • tomasz.bu Re: I na koniec - dedykacja. 10.09.06, 12:46
            No tośmy jeszcze coś wygrzebali

            Może na początek Aleksanderkirkkokatu, bo jakoś nam ten deptak umknął. Podobno
            chodnik jest podgrzewany, żeby zimą śnieg nie zalegał. Zobaczymy za kilka
            miesięcy. Tak czy inaczej deptak+tramwaj - bez rozleglejszych komentarzy:

            img156.imageshack.us/img156/8540/p7310466rf0.jpg

            Czwórka przecięła właśnie uliczkę, którą chcąc - nie chcąc przewala sie wzdłuż
            wybrzeża trochę samochodów, które zjechały z promów. Za nią - jak widać - ulica
            tylko dla tramwaju (zakaz ruchu "z wyjątkiem")

            img301.imageshack.us/img301/4355/p8290182px6.jpg

            No i może kilka zdjęć z dworca. Od strony miasta:

            img301.imageshack.us/img301/2138/p7310468ip9.jpg

            Fragment hali peronowej i wschodnie skrzydło dworca od strony peronów

            img301.imageshack.us/img301/2138/p7310468ip9.jpg

            img245.imageshack.us/img245/2813/p6130001rw0.jpg

            Zabudowa przylegająca do zachodniego skrzydła dworca. Tuż obok jest wielki plac
            po wyburzonych warsztatach kolejowych i coś się tam buduje. Nie wiem na razie
            co.

            img301.imageshack.us/img301/4128/p7310475px3.jpg

            img180.imageshack.us/img180/2533/p1062945si4.jpg

            No i pociąg, jakie jeżdżą do stolicy z dalekiej prowincji (pendolina wyjeżdżają
            po ciemku, więc na razie nie chiało się nam fotografować)

            img165.imageshack.us/img165/3008/p8060034go3.jpg

            Ale może napiszę conieco o wadach. Na kolei ciężko będzie jakieś znaleźć. Niby
            problemem mogłoby być, że bilet jest przypisany do konkretnego pociągu (nie
            dotyczy kolei aglomeracyjnej) i z wyjatkiem osobowych - do miejsca, ale w razie
            czego konduktor może przebukować bilet, więc w sumie - to problemu nie ma. W
            pociągach tak sobie działa system informacji pasażerskiej - zapowiadanie
            stacji - różnie, monitory z reguły zdechłe, no i jak sie trafi gadatliwy
            kierpoć i kilkuminutowe spóźnienie, to on sobie cośtam nawija a normalny
            pasażer nic nie rozumie, bo kierpoć nie jest nagrany w 3 językach;-) I to chyba
            wszystko czego można się czepić.

            Jeśli chodzi o Helsinki - to najbardziej rzuca się w oczy stosunkowo silne
            odseparowanie tramwaju i autobusu. Autobusów raczej nie wpuszcza się na pasy
            tramwajowe, ale przeważnie przystanki są na tej samej wysokości. Z różnym
            skutkiem działa też sygnalizacja wzbudzana - z reguły tramwaj musi na chwilę
            przystanąć - zwłaszcza tam, gdzie są tramwajowe skrzyżowania. Jak działa
            sygnalizacja wzbudzana dla autobusów - nie wiadomo, ale coś takiego zostało
            wprowadzone. W pojazdach nie ma też choinek czy czegoś w tym stylu, natomiast
            wszystkie pojazdy są okierunkowane (chyba zawsze wyświetlacz). No i jako, że
            Finom aż tak się nie spieszy, to nie wszystkie linie są wytaktowane i
            wytaktowane są w różnych częstotliwościach. Część autobusów - wytaktowana,
            część nie. No ale zasadniczo - jeżdżą często i nigdy się długo nie czeka.

            Nie ma autobusów przegubowych - tylko trzyosiowce, których z kolei jest sporo.
            Są okolice, gdzie autobusów przewala się masa - np. właśnie okolice dworca
            Pasila - obsługujące kierunki na północ od dworca.

            Dopiero od niedawna separuje się pasy tramwajowe krawężnikami, czy podwyższając
            pas ruchu. Na starszych odcinkach zdarza się, że pas tramwajowy wyznacza tylko
            namalowana linia.
            Wszystkie przystanki na żądanie/machanie - także tramwajowe.
            No i tramwaje jeżdżą trochę anemicznie.

            Informacje o najdrobniejszych objazdach pojawiają się z mapką i opisem w trzech
            językach.
            Darmowe rozkłady jazdy poszczególnych linii można znaleźć w pojazdach np. na
            promie lub w tramwajach. W Punktach obsługi klienta - wszystkie linie.
            Tramwaje kończą kursowanie pomiędzy 1 a 2 w nocy. Linie nocne (od drugiej do
            piątej) są okrężne (ukłon - Retkinia, Dąbrowa) z krańcówką pod dworcem. Nie
            wiedzieć czemu N1 zatrzymuje się po przeciwnej stronie dworca. Zasadniczo
            skomunikowane, ale nie każda z linii jeździ równie gęsto. Do dziewięciu
            podstawowych dochodzą też linie "wczesnoporanne", czyli wariacje dziennych z
            dodanym N, przeważnie podmiejskie. Tak czy inaczej system nocny wymaga jeszcze
            trochę rozgryzienia, aby go dokładniej opisać...

            No i na pożegnanie widoczek z czwórką koło krańcówki na półwyspie. Splot na
            lewym torze, to tor do wymijania. Krańcówka jest wciśnięta na tak małej
            przestrzeni, że najwyraźniej nie było miejsca na dodatkowy tor, więc rozjazd
            jest na wyjeździe z pętli i po kawałku ulicy idzie tor do centrum równolegle z
            torem zapasowym w kierunku centrum splecionym z torem z centrum. Na mapie sieci
            zlinkowanej wcześniej można to wypatrzeć.

            img301.imageshack.us/img301/1263/p8290158mo5.jpg
            • tomasz.bu Poprawka - link 10.09.06, 12:49
              > Fragment hali peronowej i wschodnie skrzydło dworca od strony peronów

              img165.imageshack.us/img165/7861/p7310473ig8.jpg
    • tomasz.bu Re: Na marginesie - z kraju "nienowoczesnego" 12.09.06, 12:19
      Tak sobie dzisiaj, korzystając z wolnej chwili, postanowiliśmy ufocić jedyne na
      rosyjskim rozstawie Pendolino (tj. jedno z jedynych. VR posiadają bowiem chyba
      18 sztuk). Nie jest to arcydzieło fotografii, ale można się oswoić z widokiem
      normalnego pociągu.
      Z ciekawostek - zdjęcie zrobione na przejeździe kolejowym, gdzie niewielka
      uliczka przecina tory. Jedynym zabezpieczeniem jest krzyż świętego Andrzeja
      (chyba nawet nie ma znaku STOP), a linia jest przygotowana do prędkości 140
      km/h. Żadnych błyskających migających czy dzwoniących rogatek, pciąg przejeżdża
      całkiem cicho (i wcale go nie słychać - tak jak w Polsce - już z odległości 2
      km) i nawet nie trąbi. U nas zapewne przejazd zebrałby obfite żniwo, pół miasta
      by zginęło pod kołami pociągów a lokalni kacykowie zastanawiali sie jak ustawić
      przetarg na wykonanie wiaduktu, aby wygrała go firma ich wuja - stryja.
      Kolejny dowód na to, że mądry naród wcale nie potrzebuje nadmiaru przepisów,
      karania, kampanii informacyjnych i ograniczeń. Instynkt samozachowawczy
      wystarcza.

      img246.imageshack.us/img246/167/p9120285td2.jpg
    • Gość: Tomasz.bu Re: Na marginesie - z kraju "nienowoczesnego" IP: *.joensuunelli.fi 24.09.06, 14:58
      Wiecie co. To bardzo fajne uczucie, gdy wraca się do swojego miasta po dwóch
      dniach i na dworcu w najlepsze stoi sobie wasz własny rower. Nikt go nie
      ukradł, nie rozkręcił, nie zdemolował, nie obsikał. A więc jednak da się tak...
    • tomasz.bu Helsinki - system komunikacji nocnej 24.09.06, 21:43
      Witam.
      Po raz kolejny zaniosło nas do Helsinek. Tym razem postanowiliśmy wytestować
      także komunikację nocną korzystajac z biletu całodobowego.
      Helsinki nocą to dość osobliwy widok. Tak zarzyganego miasta jak Helsinki ok.
      4.00 to jeszcze w życiu nie widziałem. Między jedenastą a czwartą na ulicach
      pełno jest ludzi - co do sztuki pijanych na amen. Mimo to, jest raczej
      spokojnie a prostym dowodem na to jest fakt, że wciąż posiadam mój aparat oraz
      te same rysy twarzy;-) Nikt nikogo nie zaczepia, nie słychać krzyków czy
      popisów wokalnych lokalnych kiboli. BTW nie ma też samych zainteresowanych.
      Około 4.00 ostatnia tura pijących pakuje się do lokalnych autobusów i przez
      niecałą godzinę panuje absolutna cisza. Przed piątą na ulicach pojawia sie
      tramwaj - odkurzacz - techniczny który przejeżdża całą sieć i czyści szyny
      zanim wyruszą na trasę tramwaje liniowe. Jest też taka ciężarówka -
      zamiataczka, która dodatkowo posiada w podwoziu wózek, którym wpasowuje się w
      szyny.
      No a potem około 5.30 - 5.45 wyjeżdżają już pierwsze tramwaje, rozstawiają sie
      kupcy na bazarze a z pierwszych promów zjeżdżają samochody i miasto ożywa.
      Powróćmy jednak do komunikacji nocnej.

      W Helsinkach w zasadzie są cztery pory dnia. Szczyt - od około 6.00 do 18.00 -
      18.30, z międzyszczytem 9.30 - 13.00. Potem jest "po godzinach szczytu" do
      około 23.30. Do drugiej w nocy jest komunikacja wieczorna i od 2.00 do 4.30 -
      nocna z droższą taryfą.

      Tramwaje jeżdżą w większości przez pierwsze dwie pory, wyjątki - tylko w
      godzinach szczytu (linia 1A np.), zaś dwie z linii 3 i 4 - jeżdżą też
      wieczorem. Z autobusów sporo ma charakter szczytowy (6-9 i 14-18), sporo
      porannoszczytowo wieczorny (6-9 18-23), część oczywiście całodzienny w tym
      część w równym takcie, część to jeszcze inne permutacje, np. linie jeżdżące
      tylko 22.00- 2.00 stanowiące odmiany linii dziennych. Połapać się w tym nieco
      ciężko. Więc przydatna jest książeczka z wszystkimi rozkładami, mapkami i
      innymi informacjami, którą oczywiście dostajemy za darmo (ukłon w stronę ZDiT i
      MPK)

      Typowe linie nocne kursują od około 2.10 do 4.10 (część) lub 4.50 (pozostałe) w
      takcie albo 40 minut, albo 30, albo nieregularnym. Tak czy owak z reguły
      większość autobusów odjeżdża mniej więcej o tej samej porze, z wyjątkiej
      jedynki - z tego samego miejsca, czyli z placu pod dworcem. Jedynka też
      odjeżdża z placu pod dworcem, ale po drugiej stronie dworca. Niekiedy dochodzą
      też podmiejskie - ale nie zawsze.

      Mimo, iż Fiński jest zapewne jedynym Europejskim językiem w którym słowo "noc"
      nie zaczyna się na "N", autobusy nocne oznaczone są 01n do 09n (+ XXXn dla
      podmiejskich nocnych wariantów linii dziennych).

      Widok jest więc dość niezwykły. Tłumy ludzi nieprzerwaną falą walą, zataczając
      się, z miasta na dworzec, gdzie w takcie półgodzinnym tłoczą się na platformach
      poszczególnych przystanków ustawiając się w karną kolejeczkę do przednich drzwi
      autobusów. Wsiada się bowiem tylko pierwszymi drzwiami, gdzie kupuje się bilet,
      wzglednie wtyka posiadany w odpowiednie miejsce. No i co te pół godziny/40
      minut spod dworca wyjeżdża kilkanaście autobusów we wszystkich kierunkach -
      kilkanaście, bowiem z reguły na każdą linię podstawiają się dwa
      piętnastometrowe (nie mają tu przegubowców) autobusy i zapełniają się dość
      szczelnie. Zdaje się, iż część pojazdów to tzw. lotne rezerwy, które
      podstawiają się jak już się większość ludzi wpakuje do pierwszego pojazdu. Żeby
      było weselej ludność jak to ludność rzadko zna trasy, lata bezładnie między
      przystankami i pyta kierowców, którzy... są obcokrajowcami (murzyni, azjaci) i
      mówią po fińsku mniej więcej tyle, co i ja:-) Linie nocne w całości obsługują
      ajenci (Connex i ktoś jeszcze), którzy najwyraźniej tną koszty ile się da.

      A jak się już taki alkoautobus wytoczy spod dworca, to zachrzania ile wlezie po
      różnorakich uliczkach jak na Smulsku (i jakoś mieszkańcom nie przeszkadza), a
      kiedy indziej - po autostradach. Z wyjątkiem jednaj trasy wszystkie linie są
      okólne (ukłon w stronę ZDiT) i jakoś kierowcy radzą sobie ze swoim pęcherzem
      (trasa to +/- godzina). Z resztą dalej zagadką pozostaje dla mnie jak wyglądają
      tu przerwy dla kierowców i motorniczych, bo ani razu na żadnej krańcówce
      kierowca nie wysiadał do żadnej toalety, na żadnej z krańcówek takowej z resztą
      nie widziałem. Jeśli już gdzieś miał postój - to wyciągał gazetę i czytał przez
      5 minut. Oczywiście mówię tu o całej sieci - nie tylko o nocnych (no i ukłon w
      stronę związków zawodowych w MPK i tegoż samego w sobie).

      Na zakończenie tego rozdziału mała ciekawostka ze specjalną dedykacją dla
      miłośników supernowoczesnych kart miejskich. Jak chciałem sobie zrobić drugą
      rundkę nocnym autobusem, to mi pudełko odrzuciło kartę z komunikatem "invalid
      ticket". Przy normalnym bilecie problemu by nie było, a tak? Mam się kłócić z
      kierowcą, że przecież jeszcze chwilę temu działała? Sprawdziłem potem w
      innym "kasowniku" (przy wejściu na prom) - zadziałała. Czy osoba robiąca
      oprogramowanie nie pomyślała, że ktokolwiek może chcieć jechać dwoma nocnymi w
      ciągu jednej nocy, czy po prostu cośtam nie zaskoczyło - nie wiem. Wiem
      natomiast, że w tej sytuacji do autobusu nie wsiadłem - szczęśliwie zbytnio mi
      nie zależało - poszedłem gdzie indziej. Z biletem papierowym nie miałbym jednak
      takiego problemu. Ukłon w stronę ZDiT.

      Aha. Około godziny 8.00 już jest wszędzie na ulicach czyściutko. Wymiociny
      spłukane, śmieci i szkło pozamiatane - wszędzie czysto i ładnie, żadnego
      wspomnienia libacji sprzed czterech godzin.

      Jako, że zdjęć dworca o tej 4tej w nocy trochę się jednak bałem robić, a i było
      ciut zimno, to do zaprezentowania mam tylko 4kę na Aleksanderinkatu. w
      okolicach Aleksanderinkirkko. Jest to jednaa z dwóch linii kończących służbę
      koło 2.00, a i wyjeżdżająca chyba najwcześniej. Starsza wersja tramwaju HKL
      "film" oddzielony jest od szyby motorowego listwą. W większości - jest
      pojedyncza szyba.

      img179.imageshack.us/img179/4804/p9220125sx7.jpg
      • profes79 Re: Helsinki - system komunikacji nocnej 25.09.06, 00:04
        Wystapie w obronie ZDIT - po reformie nocnych komunikacja nocna w Lodzi jest na
        naprawde niezlym poziomie. (Co prawda juz pol roku prawie nia nie jezdze, ale
        pamietam ze bylo ok). No i zsynchronizowanie autobusow w srodmiesciu -
        rewelacja.
        Dodam, ze w Birmingham komunikacja nocna prawie nie istnieje - cos tam jezdzi,
        rzadziej niz czesciej, ale generalnie jakbym sie chcial dostac ze srodmiescia
        do domu to na piechote i z dusza na ramieniu, bo centrum w nocy do
        najbezpieczniejszych nie nalezy.
        • tomasz.bu Re: Helsinki - system komunikacji nocnej 25.09.06, 00:30
          > Wystapie w obronie ZDIT - po reformie nocnych komunikacja nocna w Lodzi jest
          > na naprawde niezlym poziomie.

          Ależ ja nigdy nie twierdziłem inaczej! Szczerze bym się zastanowił jeśli
          miałbym porównać obie i wybrać "lepszą". Na korzyść Helsinek wcale nie
          przemawia, to że komunikacja nocna jeździ tu krócej, bo komunikacja wieczorna
          jest jakby dodatkowym trzecim systemem do zidentyfikowania i poznania. Nie do
          końca wyrównana częstotliwość i układ linii raczej utrudnia przesiadki i niemal
          wyklucza podróż w relacji osiedle - osiedle (choć to też pochodna nadmorskiego
          położenia). Do tego dochodzą linie odjeżdżające zupełnie niepotrzebnie z
          drugiego placu.

          Zaznaczyłem natomiast, że tu z powodzeniem stosuje się wariant z trasami
          okólnymi, który ma jedną podstawową zaletę - pozwala na pokrycie większej
          powierzchni miasta siecią autobusów bez wzrostu kosztów. Zwiększa więc
          dostępność autobusu, a co za tym idzie - liczbę chętnych, poprawia więc wynik
          finansowy transportu publicznego. U nas conajmniej na Retkinii i Dąbrowie takie
          rozwiązania byłyby bardzo mile widziane, prawdopodobnie także w kilku innych
          miejscach. Jest on pochodna dwóch bardzo ważnych dla komunikacji miejskiej
          czynników:
          1. Pasażerom nie spieszy się AŻ TAK bardzo jak w dzień, natomiast:
          2. z różnorakich przyczyn woleliby do minimum zredukować spacery po nocy. Co z
          resztą w Helsinkach też się nie do końca udaje, zwłaszcza w kontekście obsługi
          śródmieścia.
          No i zwyczaj sprawdzania biletów przez kierowców. Sprawa na liniach nocnych w
          Łodzi dyskusyjna, ale jednak doskonale pozwala uniknąć problemów jazdy na gapę.
          Zapewne trzeba by mocno zastanowić się jak zapewnić im bezpieczeństwo.
          I jeszcze rzecz tzrecia - przystanki na żądanie. W nocy szczególnie przydatne,
          a stosowane we wszystkim oprócz metra.
          Ale to tylko te trzy elementy, którymi Helsinki mogą Łodzi "zaszpanować"
          • profes79 Re: Helsinki - system komunikacji nocnej 25.09.06, 01:31
            "I jeszcze rzecz tzrecia - przystanki na żądanie"
            Wydaje mi sie, ze w Lodzi siec przystankow jest na tyle rozwinieta ( i gesta )
            ze nie ma takiej potrzeby. Zreszta sami kierowcy czesto nie zatrzymuja sie na
            przystankach, gdy widza, ze nikogo na nich nie ma a nikt w autobusie nie
            okazuje checi wysiadania z pojazdu (kwestia czy to dobrze to temat na osobny
            watek :)
            "No i zwyczaj sprawdzania biletów przez kierowców. Sprawa na liniach nocnych w
            Łodzi dyskusyjna, ale jednak doskonale pozwala uniknąć problemów jazdy na gapę"
            W ciagu tygodnia - tak. W weekendy raczej wykluczone - autobusy nocne w
            weekendy jezdza z reguly zdrowo wypakowane...
            "U nas conajmniej na Retkinii i Dąbrowie takie rozwiązania byłyby bardzo mile
            widziane, prawdopodobnie także w kilku innych miejscach"
            Np na Radogoszczu Wschod-Zachod.
            Jak to jednak w praktyce? Przy obecnym ukladzie komunikacyjnym zrobic dodatkowe
            linie? Czy wydluzyc trase juz istniejacych - to skomplikowaloby z kolei takt
            dopasowany dio przesiadki na Zachodniej.
            POza tymz tego co kojarze, autobusy nocne jada Dabrowskiego i Tatrzanska
            (Dabrowa), Wyszynskiego. czy tez Maratonska (nie kojarze) (Retkinia), maja tez
            krancowki na obu Radogoszczach (11 Listopada i na Wschodzie - nie pamietam
            nazwy ulicy). Puscic autobus uliczkami osiedlowymi? Niewykonalne. W zasadzie
            nocne u nas obsluguja glowne szlaki komunikacyjne i wydaje mi sie, ze nie jest
            to zly pomysl. Acz nie mialbym nic przeciwko nocnemu na Kurczakach (jak kiedys
            155 - latwiej bylo w sobote do domu wrocic po imprezie :) to jednak pomysl tras
            okolnych nawet na tych duzych osiedlach nie wiem, czy mialby racje bytu.
            • ventlan Re: Helsinki - system komunikacji nocnej 25.09.06, 08:57
              Na przykład Felińskiego już nic nie jedzie, a tak zamiast stać te 4 minuty na pętli N6 mogłoby robić tamtędy kółko.
            • Gość: Tomasz.bu Re: Helsinki - system komunikacji nocnej IP: *.joensuunelli.fi 25.09.06, 12:14
              Co do przystanków na żądanie - im gęstsza sieć przystanków tym większa potrzeba
              wprowadzenia przystanków "na guzik" - gdyż tym większe prawdopodobieństwo, że
              na którymś ktoś nie wysiada. A w Łodzi na niektórych liniach nocnych mamy
              autobusy jeżdżące po takich wioskach, że przysłowiowe psy tyłem szczekają
              (Nowosolna, Rogi). Nie ma potrzeby, by autobus się tam zatrzymywał. W Finlandii
              jest to zasada dotycząca wszystkich linii. Ofc. jest to kwestia przyzwyczajenia
              się, ale potem to naprawdę wszystkim służy. Pojazdy jeżdżą szybciej, nie
              wychładzaja się niepotrzebnie zimą.

              Co do sprawdzania biletów przez kierowcę - w Helsinkach też jeżdżą napakowane i
              jakoś się da. Dowolnymi drzwiami można wsiadać tylko do metra i tramwaju. We
              wszystkich autobusach nocnych i dziennych wsiada sie przez kierowcę. Oczywiście
              nie ma tu takich erzatzów jak 96 czy 57.

              Linie okrężne w Łodzi? Proszę bardzo. N2 Bandurskiego - Kusocińskiego -
              Popiełuszki - Wyszyńskiego - Bandurskiego ; N7 Waltera - Janke - Wyszyńskiego -
              Popiełuszki - Maratońska - Waltera - Janke; N6 pętla Tatrzańska - Dąbrowskiego -
              Felińskiego; Radogoszzcz jeden i drugi podobny układ z wykorzystaniem
              Zgierskiej. Zachód chyba się da, a wschód musi zdaje się poczekać na
              dociągnięcie Świtezianki od północy do Zgierskiej, dobrze kojarzę?
              N3 przez Kurczaki też nie jest wykluczone, ale jako, że to środek trasy, to nie
              jestem do końca pewien.

              Jak sobie przejrzysz te trasy, to zobaczysz, że ich długość wcale się jakoś nie
              zmienia - po prostu autobus jedzie po równoległych ulicach. Jak pamiętam
              rozkłady, to na Retkini taka organizacja jest obecnie do zrobienia, z Dąbrową
              był kiedyś mały problem. Radogoszczy nie analizowałem. Po prostu trzeba
              autobusy tak wytrasować, żeby wpasowały się w takt odjazdów z punktu
              przesiadkowego, ale wszystko jest do zrobienia.

              Pzdr.
              • Gość: barnaba Re: Helsinki - system komunikacji nocnej IP: *.lodz.msk.pl 29.09.06, 19:40
                > Co do przystanków na żądanie - im gęstsza sieć przystanków tym większa
                > potrzeba
                > wprowadzenia przystanków "na guzik" - gdyż tym większe prawdopodobieństwo, że
                > na którymś ktoś nie wysiada. A w Łodzi na niektórych liniach nocnych mamy
                > autobusy jeżdżące po takich wioskach, że przysłowiowe psy tyłem szczekają
                > (Nowosolna, Rogi).

                Przystanki na żądanie są fajne, ale pod warunkiem, że zna się dobrze trasę.
                Inaczej łatwo się pogubić, zwłaszcza jeśli informacja głosowa istnieje wylko w
                języku egzotycznym (jakim dla cudzoziemców są polski czy fiński).
    • tomasz.bu Rewitalizacja za pomocą tramwajowego słupa... 24.09.06, 23:47
      A tak. Zanim zrobiła się noc pojeździliśmy sobie conieco tramwajami. Między
      innymi zaniosło nas na linię do Arabii (szóstka), z ciekawostkami po drodze
      (pętla ósemki) oraz do dawnych portów na drugi koniec "ósemki". Oba te obszary
      przeszły bardzo głębokie przemiany, dla których tramwaj jest jednym z istotnych
      elementów rewitalizacji. Rewitalizacja zaś raczej nie pozostawia w Finlandii
      wiele z dawnej tkanki architektonicznej - trudno jednak stwierdzić jaka
      architektura znajdowała się tam dawniej - w większości fińska architektura jest
      przyciężka, jak fińskie jedzenie i uboga w środki wyrazu - jak sami Finowie.
      Dobrze oddaje więc charakter narodowy:-P

      Na początek północno - wschodnie rejony śródmieścia. Siódemka, a potem jedynka
      zmierzają na północ taką oto piękną zadrzewioną aleją. Zdjęcie, obiecane
      wcześniej pracownikom ZDiT - odpowiedź na to, co robi się, gdy w miejscu
      przystanku, który chcielibyśmy ustawić rosną drzewa - nic się nie robi. Z
      resztą zobaczcie sami:
      img244.imageshack.us/img244/4264/p9220048hn2.jpg
      I co? Kolejna rzecz, która się nie da?

      A teraz przemieszczamy się na wschód do pętli 8 znajdującej się przy trasie do
      Arabii. Trochę dziwna jest trasa ósemki, bowiem śródmieście objeżdża trochę z
      boku - z daleka od Aleksanderinkatu czy któregoś z dwu dworców. Przy okazji
      znaleźliśmy już trzeci rozjazd, który został wymieniony bez wstrzymywania
      ruchu - naprawdę da się, panowie spece z MPK.
      Sama zaś pętla, nie ta jedna z resztą, zlokalizowana jest... w parku.
      Przestrzeń wewnątrz krańcówki została zaaranżowana na niewielki park z
      fontanną, drzewami, pomnikiem i rzeźbami itp. Przy okazji wyjaśniło się także
      dlaczego helsińskie tramwaje są zielone - po prostu tramwaj jako zwierzyna
      płochliwa wyewoluował w taki sposób, by najlepiej ukrywać się na tle, na którym
      najczęściej występuje:
      img56.imageshack.us/img56/9050/p9220056jr8.jpg
      Drugie ze zdjęć stamtąd należy natomiast chyba zadedykować sławetnemu księdzu z
      Aleksandrowa, co to mu podobno zwierzyna przeszkadzała podczas mszy, więc wziął
      strzelbę i zwierzynę odstrzelił, jak na miłościwego ojczulka przystało:
      img201.imageshack.us/img201/2336/p9220057wj6.jpg

      Arabia. Dawny region fabryczno - portowy. Obecnie mieszkalno - uniwersytecki.
      Linia liczy sobie już 80 lat, co dumnie obwieszczają plakaty w niektórych
      tramwajach. Zabudowa jest więc w większości dużo młodsza. Ze starego
      kratownicowego słupa tramwajowego uczyniono tu natomiast swoistą ikonę
      rewitalizacji.
      Na krańcówce jeden z nich zaaranżowano w taki sposób:
      img130.imageshack.us/img130/4153/p9220064xr7.jpg
      zaś w miejscu, gdzie linia tramwajowa zakręca wjeżdżając w główną oś osiedla,
      na przedłużeniu drogi ustawiono takie oto pergole nawiązujące do tramwajowych
      słupów:
      img179.imageshack.us/img179/3884/p9220071zl5.jpg
      Sama krańcówka posłużyła do zbudowania miniaturowego placu, który z resztą
      wyraźnie nawiązuje do istniejącego tramwaju, zamiast udawać, że go nie widzi i
      że on tu tylko z konieczności - jak to bywa w Łodzi. Ot, choćby wzór z kostki
      naśladuje kształtem kształt pętli:
      img201.imageshack.us/img201/1773/p9220063aq8.jpg
      Mimo, iż zabudowa jest nowa (jeszcze nie ukończona), to wybudowano/powtórzono
      pętlę o minimalnym promieniu (wymijanie - jeśli trzeba - odbywa się na ulicy,
      już za krańcówką), a blok jest tak blisko, że motorowy, by nie wywrócić
      rusztowań musi składać lusterko w tramwaju.
      img287.imageshack.us/img287/1582/p9220065nn5.jpg
      Bardzo znamienny jest też układ osiedla, który z resztą powtórzy się na
      Salmisaari - czyli w portach południowo - zachodnich. Główna ulica - szersza
      stanowi zaplecze obszaru. Wszystkie budynki stoją tyłem do niej, fronty zaś
      mają od strony ulicy z tramwajem - która rozdziela (heh, tu by pewnie
      powiedzieli "łączy"... wyłazi ze mnie Polak;-) ) obszar usługowy mający na
      zapleczu ulicę i mieszkalny mający dalej już tylko morze. Ulica z tramwajem
      jest zatem spokojną, reprezentacyjną uliczką, zaś transport samochodowy, to
      ściek gdzieś na zapleczu.
      I tak właśnie używa się kochani tramwaju do rewitalizacji obszaru. Na
      Salmisaari, przy tramwaju siedzibę ma m. in. znany tu i tam koncern Nokia,
      który kiedyś mieścił się w Nokii i robił opony i kalosze.
      Tak więc widoczki z Arabii - lewa "usługowa" strona - jeszcze trochę pusta:
      img223.imageshack.us/img223/1911/p9220070se8.jpg
      i Salmisaari, gdzie widać, jak trzypasmówka (główny wylot z centrum na
      zachodnie wyspy) skręca na lewo, na tyły biurowców, zaś tramwaj stojący na
      pętli jedzie nieco po prawej - w oś założenia:
      img135.imageshack.us/img135/5248/p9220085zb4.jpg
      Należy chyba też podkreślić, że w Helsinkach nieprzypadkowo obszar mieszkalny
      tak natrętnie towarzyszy biurom - nie chodzi o to, by pracownicy jak w XIX
      wieku mieszkali pod fabryką, choć zapewne część z nich tak robi. Ale takie
      wymieszanie funkcji, to prosty sposób na uniknięcie problemów społecznych,
      jakie napytali sobie Amerykanie wierząc w nieomylność "niewidzialnej ręki
      rynku". Ta niewidzialna ręka dość mocno przywaliła im bowiem w ucho. Obszary
      biurowe w centrach miast, nie dość że otoczyły się slumsami, to jeszcze owe
      slumsy każdej nocy wlewają się do rzeczonych obszarów centralnych powodując
      ogromną przestępczość i wiadome problemy. Tak samo z resztą ubóstwo transportu
      publicznego w USA, postawienie na samochód i całe znane większości planowanie
      miast amerykańskich. Ta więc w Hameryce macie przykłady jak nie robić - w
      Helsinkach - jak działać. Może jeszcze jeden biurowiec z Salmisaari w tle
      tramwaju.
      img135.imageshack.us/img135/5347/p9220086dg2.jpg
      Przy okazji przykład na to, co się robi, gdy rzeczywiście istnieje potrzeba
      zbudowania przejścia podziemnego. Przyjemna aranżacja, monitoring i chodnik
      delikatnie opadający do przejścia bez żadnych schodów. Tylko do tego trzeba
      umieć radzić sobie z huligaństwem, no i trzeba umieć odróżnić gdzie ulica ma
      być ściekiem, a gdzie wizytówką. Bo jak ma być wizytówką, która ma spajać
      obszary, to tylko idiota dzieliłby je podziemnymi przejściami. Podobnie z
      resztą ktoś, kto centrum miasta tnie właśnie takim ściekiem rozgraniczającym
      obszary, jak autor trasy WZ w Łodzi.
      img135.imageshack.us/img135/329/p9220088zh1.jpg
      Z Arabii przykład na zaaranżowanie obszaru będącego dawniej krańcówką:
      img77.imageshack.us/img77/5048/p9220078xd9.jpg
      Oraz przykład jak budować ulicę, tu już dość "ważną". Z niej pół kilometra
      dalej tramwaj zjeżdża, by zagłębić się w rewitalizowany obszar. Zwróćcie uwagę
      zwłaszcza na szerokość jezdni dla samochodów i autobusów:
      img59.imageshack.us/img59/2061/p9220080de5.jpg
      A to właśnie miejsce, gdzie tramwaj wyjeżdża z nowego osiedla na Arabii. Znów
      kilka niemożliwych rzeczy. Tramwaj z prawego skraju jezdni oddzielonego
      miniwysepką od pasa dla samochodów skręca w lewo przejeżdżając przed nosem
      • tomasz.bu Ostatnia ucięta fotka 24.09.06, 23:48
        (...)

        Oraz koło Kauppatori czyli rynku miejskiego, który zlokalizowany jest na
        nabrzeżu. Krańcówka służy tylko w niektórych porach dnia, kiedy to nie jeździ
        1A czyli dłuższa wersja 1 i tramwaje kończą bieg tu w miejscu, gdzie szeroka
        aleja z parkiem pośrodku dochodzi do rynku i nabrzeża. Wewnątrz krańcówki
        znajduje się m. in. fontanna i w ogóle miejscu towarzyszy zaplątany układ
        torowy ze zwrotnicami na zakrętach i odcinkami jednotorowymi. Tor po lewej
        przeznaczony dla 1A i 3, które jadą dalej wzdłuż nabrzeża.
        img170.imageshack.us/img170/1388/p9220030et6.jpg
      • Gość: furippu Re: Rewitalizacja za pomocą tramwajowego słupa... IP: *.p.lodz.pl 29.09.06, 19:48
        Tomku, to wszystko co pokazujesz to kapitalny material na strone internetowa.
        Chapeau bas!
        • Gość: Tomasz.bu Re: Rewitalizacja za pomocą tramwajowego słupa... IP: *.joensuunelli.fi 20.10.06, 20:13
          Gość portalu: furippu napisał(a):

          > Tomku, to wszystko co pokazujesz to kapitalny material na strone internetowa.

          A którą konkretnie? Bo swojej, to nie mam czasu tworzyć (bo i nie umiem), ale
          kilka zdjęć z krótkim opisem, to zawsze w wolnej chwili można zrobić...
    • tomasz.bu O kolejach słowa kolejne 25.09.06, 18:53
      img181.imageshack.us/img181/3899/p9220103eg9.jpg
      Jadąc do Helsinek mieliśmy okazję po raz kolejny skosztować nowej linii Kerava -
      Lahti. Pendolino jedzie tam jakoś tak nierówno, nie wiadomo w zasadzie
      dlaczego - może jeszcze się wszystko musi "dotrzeć". Szlakowe 220 zostało
      jednak osiągnięte. Linia poprowadzona jest w pobliżu autostrady. W wielu
      miejscach rozcina skaliste wzniesienia, tak więc mieli chłopaki co wysadzać; na
      stronie VR było napisane ile mln m sześc. skał było usunięte, ale teraz nie
      pamiętam. Jedno jest pewne - materiału na podsypkę mieli chyba aż za dużo;-).
      Sama linia - od strony Helsinek (Kerava) zaczyna się dwupoziomowym
      bezkolizyjnym rozjazdem. Dwa skrajne tory odbijają na wschód do Lahti,
      pozostałe trzy - cztery idą do Tampere (w którymś miejscu redukują się do
      dwóch).
      Wygląda to tak:
      img158.imageshack.us/img158/9557/p9220113aue8.jpg

      Jak już pisałem budowa linii wymagała usunięcia masy skał i drążenia korytarzy.
      Jedno z takich przejść przez skały tutaj, wraz z pociągiem regionalnym.
      Niskopodłogowy alstom Coradia zasuwa z Lahti do Helsinek, jako regionalna linia
      Z - nowy element w krajobrazie Obszaru Metropolitarnego Helsinek po otwarciu
      linii. Przy okazji obala typowy dla autorów idiotycznej CMK (i nie tylko)
      postulat wyrzucenia w ogóle ruchu regionalnego z linii wysokich (a przynajmniej
      średnich wyższych) prędkości. Na trasie zbudowane dwie stacje tylko dla
      pociągów regionalnych. Miejscowości są nieporównywalnie mniejsze niż Włoszczowa
      czy Opoczno, które muszą się bić o to, by wreszcie zatrzymały się w nich
      pociągi.
      img131.imageshack.us/img131/3738/p9220109bw1.jpg

      Warto chyba jeszcze zaznaczyć, że koniec linii to jednopoziomowy rozjazd,
      którym na 6-8 kilometrów przed Lahti łączą się dwie linie - z Keravy i
      Riihimaki. W Polsce, gdzie nawet rozejście dwóch jednotorowych linii potrafiono
      by zrobić dwupoziomowe z trzema wiaduktami, wyda się to zapewne objawem
      zacofania i biedoty. Finowie jednak wolą liczyć pieniążki niż je wywalać tam,
      gdzie to niepotrzebne. Jak napisałem na misc.kolej: "Wszystko jest kwestią
      pieniędzy" zwykło się mówić tylko w kraju, w którym się ich nie szanuje. Jak
      się "pieniążki" szanuje to woli się podnieść poziom organizacji ruchu na kolei
      niż niepotrzebnie ciągnąć dodatkowych 6 kilometrów linii i budować wiadukty do
      jej bezkolizyjnego rozejścia.
      Dla porównania - rozejście CMK i wiedenki pod Grodziskiem to... najpierw
      kolizyjny rozplot którym CMK odbija na północ, a potem wiadukt - czysty absurd,
      zaś zejście CMKi i węglówki pod Zawierciem - to bezkolizyjne zejście się dwóch
      linii 10 kilometrów przed Zawierciem, 10 kilometrów czterotoru i dopiero w
      Zawierciu linie się łączą. No, ale my "nie mamy pieniążków" :-(

      No i może jeszcze jeden trochę ładniejszy widoczek - Coradia na linii Z w mocno
      już popołudniowym słońcu na tle gigantycznego wiaduktu, którym rozpoczyna się
      linia
      img131.imageshack.us/img131/9125/p9220111xy0.jpg
    • tomasz.bu Ciekawostki 25.09.06, 19:11
      I na koniec kilka ciekawostek. Tutaj mamy takie fikuśne separatory oddzielające
      poszczególne miejsca parkingowe. Dość wymownie mówią chyba co myśli się o
      samochodach w Helsinkach.
      img172.imageshack.us/img172/8901/p9220026yd0.jpg

      Dzień bez samochodu. W tym mieście jest to coś więcej niż tylko puste hasło.
      img126.imageshack.us/img126/6378/p9220034brf1.jpg

      Taki cudak.
      img54.imageshack.us/img54/1119/p9220082nz5.jpg
      Co znaczą napisy nie wiem, ale, na tym zdjęciu widać do czego służy wagon - a
      jakże - do polewania szyn (było ze 20-22 stC...). jest to zapewne jedna z metod
      pozwalająca uniknięcia tańczących tramwajów, jakie mamy na Wyszyńskiego przy
      Retkińskiej. Wygięły się tory - no i co z tego. Tak najwyraźniej funkcjonuje
      MPK. Szczęśliwie - tylko MPK.
      img115.imageshack.us/img115/2158/p9220081bn8.jpg
      Bardzo podobny wagon jeździ nad ranem i zamiata tory.
      Pozdrawiam wszystkich!
      • aron2004 Re: Ciekawostki 25.09.06, 19:18
        a powiedziałeś już swoim znajomym w Finlandii, że w Polsce nie można dojechać
        koleją do Kozubów i Żelechlinka?
        • Gość: Tomasz.bu Re: Ciekawostki IP: *.joensuunelli.fi 25.09.06, 19:36
          Nie płacz dziecko. Może mama ci kupi busika - zabawkę, to sobie po dywanie
          pojeździsz.
        • Gość: belyall Re: Ciekawostki IP: *.devs.futuro.pl 26.09.06, 10:18
          Co, podłączyli ci w Żelechlinku neta? Ja, pie... to już VI RP!
          • Gość: Tomasz.bu Re: Ciekawostki IP: *.joensuunelli.fi 26.09.06, 10:34
            Nie. Nasz forumowy ratlerek nie pochodzi z Żelechlinka, tylko z jakiejś wioski
            na Lubelszczyźnie. No wiesz, ma sentyment do busów, bo pierwszy pojazd jaki
            zawitał do wsi, to był właśnie taki bus z migającymi na dachu światełkami i
            dwoma konduktorami w białych mundurach. No i nie dość, że nasz bohater zobaczył
            taki samochód, to wyobraźcie sobie - ów bus przyjechał właśnie po niego.
            Rozumiecie, cała wioska mu zazrościła, to teraz tęskni sobie w zakładzie za
            tymi pięknymi chwilami...
            • aron2004 Re: Ciekawostki 29.09.06, 19:45
              a może zróbmy ogólnonarodową składkę na Pietrynie na pociąg do Kozubów? Ciekawe
              ile osób się zrzuci?
              • profes79 Re: Ciekawostki 01.10.06, 19:47
                Jak tym pociagiem cie wywioza z dala od tego forum to sam dorzuce pare groszy.
              • Gość: ktoś Re: Ciekawostki IP: *.devs.futuro.pl 02.10.06, 10:34
                jedź 2 do końca
    • tomasz.bu Re: Na marginesie - z kraju "nienowoczesnego" 07.10.06, 16:17
      Witamy na chwilkę. Wywiało nas ponownie do Laponii. Tym razem - przede
      wszystkim do szwedzkiej. Sporą ciekawostką była wizyta w odjechanym cokolwiek
      miasteczku Kiruna, gdzie znajduje się gigantyczna kopalnia rudy żelaza, która
      powoli zaczyna "podkopywać miasto".
      Ciekawostką jest natomiast, ze do '58 roku były w tym mieście tramwaje
      (podobnież najbardziej na północ wysunięte na świecie), które to także
      wjeżdżały... do wnętrza kopalni. Jeśli uda mi się wygrzebać jeszcze jaieś
      szczegóły, to dam znać. Dzisiaj zaś, w kopalni są już niemal tylko drogi, ale
      za to jest ich 400 km. Najgłębsze regiony kopalni są ponad kilometr pod ziemią,
      a tunele na tyle duże, że jeżdżą po nich ciężarówki i autobusy. Żeby było
      weselej - na tych podziemnych drogach poustawiane są nawet znaki drogowe i
      istnieje multum skrzyżowań. Zupełny "Underground".
      Przy okazji w ramach opowieści o linii kolejowej obsługującej Kirunę
      dowiedzieliśmy się też, że w Brazylii pociągi wożące rudę mają ponad 7 km
      długości i zestawia się je z ponad sześciuset wagonów. W Szwecji - tylko
      kilkadziesiąt, ale podobnież mają najsilniejsze elektrowozy na świecie.
      Dziennie na trasie pojawia sie 40 pociągów z rudą żelaza.
      No i w Szwecji budują nową linię kolejową wzdłuż wybrzeża Zatoki Botnickiej.
      Dawniej kolej budowano tu wewnątrz lądu, aby nie było możliwości ostrzelania
      jej ze statków na Bałtyku. Teraz z dużymi problemami wreszcie powstaje linia o
      właściwej strukturze - czyli biegnąca wzdłuż wybrzeża, tam gdzie znajdują się
      największe miasta. Coś się być może smaży także nad Zatoką na granicy Fińsko -
      Szwedzkiej, gdzie jak na razie nie ma ruchu pasażerskiego. W poniedziałek doiem
      się więcej.
      • Gość: belyall Re: Na marginesie - z kraju "nienowoczesnego" IP: *.toya.net.pl 08.10.06, 22:28
        Czy sfotografowałeś może jakiegoś LKABa?
        • Gość: Tomasz.bu Re: Na marginesie - z kraju "nienowoczesnego" IP: *.dhcp.inet.fi 09.10.06, 18:43
          Niestety. Na zaplątanie się w okolice dworca nie było czasu. Z resztą żadnego z
          tych byczków nie widziałem - plątały się tylko jakieś starsze wynalazki.
          • Gość: belyall Re: Na marginesie - z kraju "nienowoczesnego" IP: *.toya.net.pl 09.10.06, 22:43
            No szkoda :(
            Ale nic nie szkodzi przecież :)
    • tomasz.bu Szlachta na autostradzie 08.10.06, 09:20
      Ze specjalną dedykacją, dla forumowej szlachty zaściankowej chciałem jeszcze
      napisać o tym, co sie dzieje na drogach w tej okolicy.
      Po pierwsze - łosie. Czy wiecie, że średnio co 23 sekundy mijacie łosia, który
      czai się w krzakach i jest potencjalnym chętnym do crash testu z waszym
      samochodem? Ofc. w Szwecji dotyczy to głównie obszarów leśnych - w Polsce
      będzie to zapewne powszechniejsze w obszarach zaludnionych, no i do tego zdarza
      sie nierzadko wyjątkowa sytuacja - zwierzyna (ob-)leśna zasiada również za
      kierownicą.
      Tymniemniej nawet jeśli nie dbacie o lakier na swoim pojeździe, ani o dobro
      zwierzyny dzikiej nie warto w Szwecji i Finlandii przekraczać dozwolonych
      prędkości. Nie spotkacie tu raczej dzielnych mundurowych czających się po
      krzakach na podobieństwo zwierzyny. Jadąc za szybko możecie jednakże po pewnym
      czasie dostać komplet seksownych fotografii ze sobą w roli głównej. Większość
      dróg obstawiona jest fotoradarami tak gęsto, że nawet jeśli zna się dokładnie
      ich pozycje - to w zasadzie nie ma gdzie "depnąć". W Szwecji jest jeszcze
      weselej, bo fotoradary zamontowane są w słupkach przy drogach. Część to atrapy,
      część nie.
      A zatem następnym razem, gdy usłyszycie od jakiegoś łosia, który zamiast w
      krzakach znalazł się przypadkiem w państwowej administracji, że niektóre kraje
      zwykły informować o tym, w których miejscach można zostać ukaranym mandatem za
      przekraczanie prędkości, weźcie z łaski swojej poprawkę na to, że mówimy tu nie
      o krajach trzeciego świata, w których na województwo przypadają trzy radiowozy
      (w tym dwa zepsute) i dwa stacjonarne fotoradary, ale o krajach cywilizowanych,
      gdzie zwyczajnie drogi są obstawione tak gęsto, ażeby we wszelkich
      niebezpiecznych miejscach wyeliminować tych, którzy mieliby ochotę przerobić
      się na pasztet z dzika.
      Hyvää päivää!
      • Gość: aron Re: Szlachta na autostradzie IP: *.lublin.enterpol.pl 09.10.06, 22:55
        nie prościej te łosie wytępić i sprowadzić np. sarny które są mniej skore do
        włażenia pod samochody
        • Gość: Tomasz.bu Re: Szlachta na autostradzie IP: *.dhcp.inet.fi 10.10.06, 11:45
          Najwyraźniej są równie trudne do wytępienia, co bezmózgiue trole przesiadujące
          cały dzień przed komputerem i robiące w majtki z radości, że to co spłodziły
          pojawia się na ekranie cudzych komputerów.
        • Gość: ktoś Re: Szlachta na autostradzie IP: *.devs.futuro.pl 10.10.06, 13:21
          a najtrudniej wytępić trole, serio!
    • Gość: Tomasz.bu Hej, MPK! Zima zima zła (?) IP: *.joensuunelli.fi 22.10.06, 22:56
      Drogie MPK! Jako, że w Finlandii rozpoczęła się prawdziwa zima HKL uruchomiło
      ogrzewanie w tramwajach. Temperatura powietrza w Helsinkach wynosiła dziś 13
      stopni celsjusza. A u nas w Łodzi przy ilu ogrzewanie zacznie działać tak, by
      pasażerowie nie przymarzali do siedzeń? -10, -15?
      • Gość: BatuChan Re: Hej, MPK! Zima zima zła (?) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.06, 10:52
        Wczoraj, tj. przy pięknej, ciepłej niedzieli grzali w 76. Było pieruńsko
        gorąco.
      • geograf Re: Hej, MPK! Zima zima zła (?) 23.10.06, 11:43
        Co za marnotrastwo energii.
        Gdyby łódzkie MPK tak szastało pieniędzmi na pewno nie byłoby nad finansową kreską;)
        • Gość: Tomasz.bu Re: Hej, MPK! Zima zima zła (?) IP: *.joensuunelli.fi 23.10.06, 12:02
          Biorąc pod uwagę, że przy 22 działała klimatyzacja, to najprawdopodoniej po
          prostu motorniczowie mają łapy trzymać precz od pokręteł i niezależnie od pory
          roku temperatura w środku jest taka sama - tak przypuszczamy.
          Oczywiście niewietrzenie wagonu również obowiązuje - może ze zwykłej
          uprzejmości.
          • Gość: STUDI Wietrzenie? IP: *.prokom.pl 02.11.06, 16:08
            ... i co motrniczy ma dostac po premii za skarge od pasazera za to ze drzwi nie
            otrworzyl? Dziesiejszy przyklad to uswiadomil mi. Podjechal tramwaj (centrum -
            Zachodnia/Zamenhoffa) na przyastanek a ludzie stoja i patrza sie na zamkniete
            drwi,. Ktos w pierwszym wysiadal - no to wszyscy wciskali prze te jedne drzwi.
            Oczywiscie motorniczy mogl sie od nich dowiedziec czegos o swoje matce itp....

            Jeszczesmy sie nie ucywilizowali aby nie otwirac wszystkich drzwi na przystnkach.
            • zamek Re: Wietrzenie? 05.11.06, 10:58
              I jak pragnę zdrowia, tak muszę się ze Studim po raz pierwszy w życiu w stu
              procentach zgodzić.
              Chyba czas pisać do p. Jagiełły o wielką akcję uświadamiającą ludności, że to
              nie motorniczy szuja jest, tylko drzwi trza sobie samemu otworzyć.
    • tomasz.bu Zima :-) 30.10.06, 17:19
      img244.imageshack.us/img244/9953/pa300252os2.jpg
      img107.imageshack.us/img107/2928/pa300251vg9.jpg

      Parking pod uniwersytetem
      W zasadzie mógłbym zostawić bez komentarza, ale chyba jednak warto zanaczyć -
      coś takiego jest możliwe, jeśli rowerzyści nie są zmuszani by jeździć po
      wyślizganych jezdniach (samochody z reguły tańczą, piaskarki, o solarkach nie
      mówiąc - nie widziałem na razie żadnej, a sypie pięknie:-) ), tylko mogą sobie
      spokojnie jechać po chodniku, po którym na razie porusza się bez problemu. Jak
      przestanie sypać, a śnieg się uklepie - to posypią piaskiem.
      Wyobraziłem sobie co by było, gdybym w taką pogodę jeździł po Łodzi (zgodnie z
      przepisami - czyli po jezdni). Całe ubranie do prania, a ja w najlepszym
      wypadku z przeziębieniem ochlapany przez uprzejmych kierowców. W najgorszym -
      złośliwie pogorszyłbym statystyki trwającej policyjnej akcji "Znicz", bo ktoś
      stwierdziłby, że zmieści się na któregośtam obok rowerzysty, a poza tym to, że
      pada śnieg, jezdnia pokryła się lodową chropowatą taflą z ubitego śniegu, wieje
      silny wiatr i widoczność sięga 100 metrów, to jeszcze nie znaczy, że swoim
      20letnim Golfem z de(mo)bilu na letnich oponach nie ma jechać 120 przez centrum
      miasta.
      Pozdrawiam.
      • tomasz.bu Re: Zima :-) 31.10.06, 18:14
        No, kochani. U nas po czymś takim gazety by zaocznie zlinczowały drogowców, a
        kierowcy spalili kukłę dyrektorki ZDiT i dowolnie wybraną flagę narodową (bo
        czemu by nie). Prawdopodobnie wypaliliby też kilka papierosów. U nas, jak
        spadną 3 płatki śniegu na metr kwadratowy, to jezdnię trzeba wylizać, bo
        jezusmarialaeślisko. Tutaj nikt się nie wydurnia. Soli w mieście nie sypie się
        na jezdnie W OGÓLE! Jak na trasach poza miastem, to już nie wiem, ale śmiem
        podejrzewać że podobnie. Na stromych podjazdach i skrzyżowaniach sypie się
        piaskiem - i tu z kolei nie anemicznie, tylko "hurtem".

        Na chodnikach bywa różnie, ale bardzo często wysypany jest drobny żwir, który
        wbija się w ubijany śnieg i bardzo dobrze zapobiega ślizganiu się, w
        przeciwieństwie do piasku, który trzeba co i rusz uzupełniać, a jak śnieg
        zlodowacieje, to już w ogóle zapomnieć.

        Samochody i autobusy jeżdżą ostrożniej i ślizgają się, ale nie widziałem ani
        jednej stłuczki. Po raz kolejny potwierdza się, że polscy kierowcy są
        zwyczajnie niedouczeni. Po dziś dzień mam w oczach obraz samochodu, który na
        jedynce między Rzgowem a Tuszynem zdołał kilka razy oderwać się od ziemi, no bo
        skoro zawsze się tu pruło 160, to czemu śnieg z deszczem, lód i muldy mają w
        czymkolwiek przeszkadzać...

        No i na koniec jestem ciekawy ile ton soli wyląduje w tym roku w Łagiewnikach,
        bo co tam jakieś drzewa, szlachta ważniejsza.

        Aha! Przypomniała mi sie jeszcze rzecz zaobserwowana w Laponii. Większość
        ograniczeń prędkości jest podwójna. Na jednym słupku wiszą dwa znaki np. 100
        zasłaniające 80. Prawdobodobnie zimą przekręca się setkę i obowiązuje wtedy 80.
        Technicznej strony "zmieniania" prędkości nie znam.
        • Gość: belyall Re: Zima :-) IP: *.toya.net.pl 31.10.06, 19:09
          Stary! Takie rzeczy to tylko w Erze!

          W Polsce piaskarka przed każdym samochodem "się należy".
      • Gość: belyall Re: Zima :-( IP: *.devs.futuro.pl 02.11.06, 14:32
        Panie, u nas też zima! Spadł śnieg w nocy i się trzyma na trawie (na chodnikach
        się potopił, za ciepłe jeszcze) i rowerzyści gdzieś się pochowali :-/
    • Gość: Tomasz.bu Re: Na marginesie - z kraju "nienowoczesnego" IP: *.joensuunelli.fi 02.11.06, 19:21
      Kolejne obrazki. Dzisiaj było tak z -6stC, wiatr do 70 km/h w porywach i
      zadymka. Przy takich warunkach campus uniwersytetu wygląda mniej więcej tak:

      img414.imageshack.us/img414/368/pb020256dy1.jpg

      Zaś drogi i chodniki utrzymane są w bardzo podobnym stopniu - tj. zgarnięta
      jest wierzchnia, luźna warstwa śniegu.

      img322.imageshack.us/img322/9219/pb020253vv5.jpg

      U nas natomiast niedługo na trawnikach zamiast trawy będą rosnąć mikołajki
      nadmorskie. Jak przeczytałem, że w pogotowiu mamy w Łodzi bagatela 12 tysięcy
      ton soli, to mnie aż zmdliło. Niechby chociaż w Łagiewnikach poszli po rozum do
      głowy, o parkach już nawet nie śmiem wspominać...
    • tomasz.bu Re: Na marginesie - z kraju "nienowoczesnego" 03.11.06, 19:07
      Kilka kolejnych fotek z kraju, który przeżył "atak zimy" i wcale się tym nie
      przejął (u nas - z tego co słyszę w radiu już wszyscy pieją "więcej soli,
      więcej soli, bo kierowca nie wydoli")
      Sporą ciekawostką jest tutejszy deptak. Jak się okazuje podgrzewana jest nie
      tylko Aleksanterinkatu w Helsinkach, ale i deptak na prowincji w Joensuu.
      Pewnie jakieś pompy ciepła, choć nie znane mi jest miejsce, z którego byłoby to
      ciepło zabierane. Tak więc początek deptaka na drugim planie, na pierwszym -
      jedna z ulic, choć tak pięknych hałd śniegu gdzie indziej nie widziałem:

      img239.imageshack.us/img239/4185/pb030257mr8.jpg

      No i dwa zimowe widoczki z rynku i głównej drogi obsługującej osiedle na
      południu miasta. Warto zwrócić uwagę na tyczki - na jesieni wbija się je wzdłuż
      dróg, ścieżek i chodników, żeby pługi i traktory wiedziały gdzie jest droga,
      którą mają odśnieżyć (odgarnianie śniegu odbywa się na bieżąco niezależnie od
      tego jak sypie):

      img244.imageshack.us/img244/7321/pb030266zj1.jpg

      img58.imageshack.us/img58/9571/pb030260qd4.jpg

      No i jeszcze widoczek z mostu. Taaaka piekna droga a tu tylko 40...

      img110.imageshack.us/img110/5281/pb030265sa8.jpg
      Pozdrawiam!
      • profes79 Re: Na marginesie - z kraju "nienowoczesnego" 04.11.06, 17:19
        Przede wszystkim to kraje skandynawskie - tu w dwa dni napada wiecej, niz u nas
        przez cala zime. Stad tez inne poruszanie sie po jezdniach - po prostu snieg
        sie ubija i jezdzi sie po sniegu a nie po sniegu w dzien, potem marznacym
        sniegu w nocy, wodzie w dzien i lodzie nastepnej nocy.

        Z innej beczki. Z nudow czekajac na pociag policzylem odjazdy ze stacji w
        Birmingham. Naliczylem 36 w godzinach 7-8 rano. Dla porownania - z Kaliskiego
        odjezdzaja 44 pociagi w ciagu...calej doby...
        No comments.
        • Gość: Tomasz.bu Re: Na marginesie - z kraju "nienowoczesnego" IP: *.joensuunelli.fi 04.11.06, 18:27
          > Przede wszystkim to kraje skandynawskie - tu w dwa dni napada wiecej, niz u
          nas
          > przez cala zime. Stad tez inne poruszanie sie po jezdniach - po prostu snieg
          > sie ubija i jezdzi sie po sniegu a nie po sniegu w dzien, potem marznacym
          > sniegu w nocy, wodzie w dzien i lodzie nastepnej nocy.

          No nie do końca. Nadmiar śniegu się odgarnia/wywozi. Zostawia się tylko cienką
          warstwę, która po ubiciu się stanowi bardzo przykładne lodowisko, zwłaszcza, że
          słońce robi swoje - czyli nadtapia wierzchnią warstwę, która następnie zamarza
          robiąc piękną taflę (ten sam mechanizm, który używa się na lodowiskach do
          wyrównywania powierzchni). Natomiast inna rzecz, że i bez sypania solą śnieg na
          częściej używanych jezdniach - jeśli tylko nie ma go zbyt dużo - z czasem
          eliminuje się sam pozwalając tworzyć się "śnieżnym koleinom".
          Bardzo ciekawy jestem jak to wygląda poza miastem - no bo w mieście po prostu
          nie ma problemu. Wystarczy, że kierowcy mają zimowe opony, stosują się do
          ograniczeń prędkości (40, 30) a prawo jazdy rzeczywiście zrobili a nie kupili
          gdzieś na rynku i wszystko gra i nikogo zima nie gryzie.

          Dowcip polega na tym, że pewne rzeczy wynikające z położenia w takim a nie
          innym miejscu na świecie trzeba umieć zaakceptować. U nas, mimo iż zima trwa te
          swoje trzy cztery miesiące w roku społeczeństwo traktuje ją jak "przejściowe
          niedogodności", które najlepiej przeczekać, a jeśli się nie da - to właśnie
          mamy strzelanie do komara z pocisków rakietowych - czyli właśnie solenie ulic w
          szalonych ilościach. Ciekawe jakie zasolenie ma Ner po zimie. Niedługo
          zaczniemy w nim poławiać śledzie...

          Heh. Helsinki - 63 odjazdy między 7 a 8, z tym że część to mogą być tylko
          weekendowe lub tylko robocze.
          • Gość: gość Jak sobie radzą z zimą w kraju zacofanym IP: *.lodz.msk.pl 04.11.06, 18:59
            Podoba mi się jak sobie radzą z zimą Rosjanie - nie świrują z soleniem dróg i
            jeżdzą na oponach z tzw. "szypami". W Polsce z tą metodą mógłby być tylko ten
            problem że nieraz zdarzają się dłuższe odwilże, a wtedy znowu trzeba by zmieniać
            opony na zwykłe.
            • tomasz.bu Re: Jak sobie radzą z zimą w kraju zacofanym 04.11.06, 19:53
              Dlatego właśnie, mając na uwadzę zmienność warunków pogodowych w Polsce,
              uważam, że lepszą metodą jest nauczyć się jeździć, zamiast marnować energię na
              wydzwananie do radia ze skargą, że przed moim samochodem droga nie wylizana, a
              przecież pada już od pięciu minut.

              "Zima zaskoczyła drogowców" to dyżurny temat. Zarówno satyrycy, jak gazety, jak
              i inne media już zawczasu chyba przygotowyją swoje przekazy na ten temat - i
              niezależnie od tego, czy w danym roku okazuje się to prawdą - są emitowane, no
              bo przecież praca nie może się zmarnować. Tak jak pani Gałązka pisząca swego
              czasu o tym, jak to reforma nocnych nie wypaliła...

              Chciałem tylko pokazać, że opadami śniegu można się nie podniecać i zyskuje na
              tym srodowisko naturalne. Może między innymi w tym tkwi recepta na zielone
              trawniki w miastach Finlandii. Wszak mikołajek nadmorski ma kolor raczej
              szarawy.
              • Gość: barnaba Re: Jak sobie radzą z zimą w kraju zacofanym IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.06, 22:39
                O szkodliwości solenia jezdni ekolodzy trąbią już od połowy lat 80. I co?

                Soli się wszędzie. Więcej, soli się chodniki i jezdnie, zeby usuniąć śnieg,
                który w cywilizowanych krajach odgarnia się i wywozi.
                • Gość: Tomasz.bu Re: Jak sobie radzą z zimą w kraju zacofanym IP: *.joensuunelli.fi 05.11.06, 10:02
                  No bo przecież ekolodzy to oszołomy i łapówkarze, którzy chcą rozstroić system.
                  Co zabawne - niezależnie od tego, który system się akurat przytrafiło posiadać.
                  Ekolodzy są zadziwiająco równie be w PRL jak i RPIV.
                  Tak czy inaczej - ekologów traktuje się jak tych, co w średniowieczu mieli
                  odwagę powiedzieć że ziemia nie jest płaska - jak to nie jest przecież widać że
                  jest...
                  • Gość: aron Re: Jak sobie radzą z zimą w kraju zacofanym IP: *.lublin.enterpol.pl 05.11.06, 17:29
                    ekolodzy mnie zadziwiają. Chcą bronić Doliny Rospudy czy inszej rzeczki
                    szerokiej na 2 metry, a nie bronią Doliny Wisły np. na terenie miasta Warszawa,
                    gdzie powinno się zburzyć budynki i posadzić las.
                    • Gość: Tomasz.bu Re: Jak sobie radzą z zimą w kraju zacofanym IP: *.joensuunelli.fi 05.11.06, 17:52
                      A mnie zadziwiają lubelskie trole. Nie mają nic do powiedzenia a pierniczą
                      głupoty na każdym dostępnym wątku.
                      • Gość: McCuskey Re: Jak sobie radzą z zimą w kraju zacofanym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.06, 14:20
                        A u nas to nawet jeden dyrektor "od zimy" ze ZDiT-u poleciał ze stołka ubiegłej
                        zimy. Kropa się wku..ł, że auta się ślizgają, a ludziska pomstują. Dał więc
                        biednego dyrektora gawiedzi na pożarcie. A zimę mieliśmy rzeczywiście srogą...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka