wieloryb80
25.08.06, 07:41
lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/639515.html
Godzinę trwa dojazd tramwajem linii 11 z centrum Łodzi do pabianickiej
krańcówki. Sprawni kierowcy dojadą w tym czasie autem do Włocławka. Jakby
tego było mało, tramwaje co jakiś czas nie przyjeżdżają, a prawie każdy jest
opóźniony...
Sprawdziliśmy, jak wygląda podróż z jednego miasta do drugiego. Wsiedliśmy
do jedenastki przy katedrze - przyjechała o 11.55, zamiast 12 minut wcześniej.
- Jeżdżą jak chcą. Tak duże opóźnienie nie zdarza się pierwszy raz - narzeka
Michał Tasiek, który wsiadł przy chocianowickiej zajezdni.
Do ul. Zamkowej w Pabianicach dojechaliśmy o 12.36. Wracając do Łodzi,
skorzystaliśmy z busa. Jechaliśmy 20 minut, czyli dwa razy krócej. Przy
wjeździe do naszego miasta dogoniliśmy tramwaj, który wystartował 10 minut
wcześniej.
Za busem przemawiają też ceny biletów. W PKS-ie kosztują 3 zł, u prywatnych
przewoźników 3,50 zł. Tymczasem jadąc tramwajem trzeba zapłacić 2,40 zł
łódzkiemu MPK i 2 zł pabianickiemu MZK. Razem 4,40 zł. Jazda tramwajem opłaca
się tylko pasażerom korzystającym z ulgi, ale i oni wolą busy.
Co na to MPK?
- Wiadomo, że samochód czy autobus jadą szybciej; nie ma w tym nic dziwnego -
mówi Bogumił Makowski z biura prasowego łódzkiego MPK. - Ceny są wyższe, ale
tramwaj przecina całe miasto. Oszczędność jest pozorna, bo korzystający z
busa i tak muszą kupić później bilet. Jeśli chodzi o awaryjność, to nie jest
wcale większa niż na innych trasach.
----------------------------------------
"Godzinę trwa dojazd tramwajem linii 11 z centrum Łodzi do pabianickiej
krańcówki. Sprawni kierowcy dojadą w tym czasie autem do Włocławka."
Chyba sprawni inaczej. STOP wariatom drogowym!