michal19755
04.10.06, 22:09
Oświadczenie
Oświadczam, iż rezygnuję z członkostwa w Prawie i
Sprawiedliwości.
Zmusza mnie do tego cały ciąg zdarzeń, których jako katolik o republikańskich
poglądach, nie mogę zaakceptować.
Nigdy nie pogodziłem się z fiaskiem rozmów koalicyjnych prowadzonych z
Platformą Obywatelską RP, a w konsekwencji z zawarciem porozumienia z
Samoobroną RP-partią skrajnie populistyczną, mającą w swych
szeregach osoby skazane prawomocnymi wyrokami, gloryfikującą często PRL i
skupiającą wielu byłych członków PZPR. Nie wierzyłem, że z Lepperem można
budować IV RP. Czas pokazał, że miałem rację.
Nie mogłem też zaakceptować języka, którym premier Kaczyński, od pewnego
czasu, próbował opisywać polską rzeczywistość. „Lumpenliberalizm”, „Łże-
elity”, „Wykształciuchy”... to nie jest mój język. I mam nadzieję,
że to nie jest język, którym chce mówić i którego chce słuchać większość
Polaków.
Z niepokojem śledziłem i śledzę bezpardonowy atak na Prezesa NBP profesora
Leszka Balcerowicza. Nie jestem fanem partii, której profesor Balcerowicz
kiedyś przewodził, ale nie zmienia to tego, że jest on
jednym z najwybitniejszych Polaków XX wieku i jednym z trzech-obok Grabskiego
i Kwiatkowskiego-wielkich polskich ekonomistów. Dzięki profesorowi
Balcerowiczowi Polacy mogą się cieszyć stabilną złotówką. To fakt, o którym
dżentelmeni nie dyskutują.
Doceniałem oczywiście działania rządu zmierzające do wzmocnienia policji,
sądów, administracji. Ucieszyłem się z utworzenia CBA i likwidacji WSI.
Szczerze dopinguję ministrowi Ujazdowskiemu w jego pomyśle utworzenia Muzeum
Historii Narodu Polskiego, mając w pamięci jak świetnym i chwalebnym jest
Muzeum Powstania Warszawskiego-duma Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Ucieszyłem się również z powierzenia funkcji ministra finansów profesor Zycie
Gilowskiej, która trzyma w ryzach -wciąż duży mimo absorpcji unijnych
pieniędzy-deficyt budżetu państwa. W rządzie premiera Kaczyńskiego jest
zresztą wielu-jeżeli nie wybitnych-to mądrych i uczciwych Polaków: profesor
Religa, minister Radosław Sikorski, minister Zbigniew Ziobro, wymieniając
tylko tych z najwyższej półki.
Nie udało się niestety Prawu i Sprawiedliwości obniżyć podatków, nie udało
zreformować służby zdrowia, nie udało uruchomić kredytów dla młodych Polaków
chcących kupić swe pierwsze mieszkania i domy...
Wierzyłem jednak, że reforma polskiej gospodarki musi być poprzedzona sanacją
instytucji państwa. Wierzyłem, że bez mocnego państwa wolny rynek nie jest
możliwy; że nie możliwy jest polski solidaryzm. Dlatego pracowałem
(społecznie) dla Prawa i Sprawiedliwości; pracowałem dla Polski.
Prowokacja Renaty Beger i to, co po niej nastąpiło, zdecydowała o mojej
rezygnacji z członkostwa w Prawie i Sprawiedliwości. Przyjęcie (do
wiadomości) warunków i żądań, jakie postawiła Beger posłowi Lipińskiemu, w
zamian za poparcie dla rządu premiera Kaczyńskiego, było dla mnie szokiem.
Przyjęcie propozycji i uzupełnienie ich dodatkową ofertą (fundusz w sejmie na
spłatę weksli, może pomoc w kwestii niedokończonych procesów Beger...)! Gdyby
wszak premier Kaczyński (który żądania Beger odrzucił) i
inni prominentni działacze PiS-u, przyznali, że rozmowa z Beger to było
kupczenie Polską, że na takie praktyki nie ma w PiS-ie miejsca... Tymczasem
na przeprosiny ze strony premiera przyszło czekać kilka
dni. A dni te były tak wypełnione hipokryzją i próbami
przeinaczenia faktów, że każdy, kto poważnie traktuje nakazy moralne i zdrowy
rozsądek, musiał zadać sobie pytanie: Czy Ci ludzie rzeczywiście mogą
odmienić oblicze Polski? Moim zdaniem nie. Już nie. Prawo i Sprawiedliwość
idąc w zaparte i przechodząc natychmiast do kontrataku,
który sprowadza się do eksponowania spiskowej teorii (układ się broni),
zaprzedało ideały ze swoich sztandarów. Zła nie można nazywać
dobrem. Zła czynionego przez siebie, nie można usprawiedliwiać złem
popełnianym przez bliźniego. Polityka może i musi być moralna! Na taką
politykę czekali Polacy, głosujący na Prawo i Sprawiedliwość. I zawiedli się
po raz kolejny.
Zabrakło mnie na wiecu poparcia dla rządu Prawa i Sprawiedliwości. Zbyt
jednoznacznie takie wiece mi się kojarzą. Nie było na wiecu nikogo, kto
krytycznie przyjrzał by się naszym poczynaniom. Można oczywiście zaklaskać
sumienie. Polacy to już przerabiali. Przetrwają i ten moment dziejów. Polska
prawica znowu będzie musiała się podnosić z kolan. Wierzę, że kiedyś się
podniesie na dłużej. Mam jednak pewność, że nie dokonają tego
ludzie z pokolenia Solidarności. Oni najlepszy czas mają już za sobą.
Modlę się o to, żeby nie doszło do eskalacji konfliktu i sięgnięcia po środki
nadzwyczajne. Bezkrytyczny i służalczy jazgot w historycznej Hali Oliwy każe
mi się bać. Ostrzegam wszystkich uczciwych członków Prawa i Sprawiedliwości,
a wiem, że jest ich wielu: zejdźcie z drogi, którą kroczycie, bo prowadzi ona
do narodowej katastrofy.
Michał Augustyn