yavorius
23.01.07, 08:21
To był wyjątkowy rok, takiego nie mieliśmy od 17 lat, pierwszy raz od 17 lat
do marszałka sejmu wpływa wniosek aby Jezusa Chrystusa ogłosić królem, a na
komendzie można zamówić taxi lub pizzę.
Wszystko zaczęło się od kampanii partii zwanej żartobliwie prawem i
sprawiedliwością, pod wdzięcznym tytułem "My dotrzymujemy słowa".
W ramach my dotrzymujemy słowa, "jeśli mój brat zostanie prezydentem, ja nie
zostanę premierem", premierem został atrakcyjny Kazimierz, pierwszy produkt
medialny w Europie Środkowej.
Rodzime Truman Show potrwało pół roku, w tym czasie w ramach my dotrzymujemy
słowa w kwestii taniego państwa, powstało najwięcej w historii wolnej Polski
nowych ministerstw i sekretarzy stanu, z ministerstwem śledzi i morza na
czele.
Mamy najwięcej w historii Polski marszałków sejmu i senatu oraz 4
wicepremierów.
Dwukrotnie TK zanegował ustawy przegłosowane w odstępie kilku miesięcy, co
jest absolutnym rekordem.
Mieliśmy w ciągu roku 3 rządy, w ramach tych samych partii, 3 rodzaje
koalicji na trzech różnych pakietach umów, do tego dwóch premierów,
pięciokrotnie był wymieniany minister finansów.
"Jeśli mój brat zostanie prezydentem"... , ja jednak zostałem premierem,
ponieważ premier, który ma 78% poparcia społecznego był za słaby,
wymieniliśmy go na premiera, który ma 33% poparcia, a premier który miał 78%
poparcia przegrał wybory na prezydenta Warszawy.
Pierwszy raz od 17 lat Polska zobaczyła masówkę, 160 cm kompleksów spędziło
słuchaczy radiowęzła z Torunia do stoczni i uroczyście przysięgało nie
rozmawiać z Lepperem, po czym polazło i z nim gadało, ale o tym za chwilę.
Pierwszy raz od 17 lat w ministerstwie sprawiedliwości w randze wiceministra
zasiadł sędzia stanu wojennego i w randze ministra koordynatora komunistyczny
prokurator z lat 70. Takiej kadry nie miał nawet Leszek Miller.
Na fali rewolucji moralnej marszałkiem sejmu, a następnie premierem wybrano 4-
krotnego recydywistę, członka powołanej przez SB grupy politycznej, na co
dokumenty widział brat.
Premiera recydywistę zdymisjonowano za warcholstwo, co było ewidentnym
chamstwem, by następnie w nocy bez kamer tuż po projekcji filmu o JPII
wskrzesić i wsadzić na szczyty władzy.
Od 17 lat nie mieliśmy w rządzie koalicyjnym klubu, który w ponad 50% składa
się z oskarżonych lub skazanych prawomocnymi wyrokami posłów. Nie znajdziemy
w IV RP odnowy moralnej, znajdziemy posła pedofila, posłankę skazaną za
fałszowanie przepustek więziennych, europosła oskarżonego o gwałt, rodzimego
posła oskarżonego o gwałt, jego żonę oskarżoną o defraudacje, posłankę, która
zasłynęła jako operatorka scen korupcyjnych, a następnie została skazana
przez komisje etyki i ta sama komisja uniewinniła posłów korumpujących
posłankę. Znajdziemy posła wyrzuconego z klubu PiS za jazdę po pijaku, jest
poseł wywalony z SO za awantury w dyskotece, jest również poseł powołujący
się na znajomości z ministrem sprawiedliwości w czasie egzekucji komorniczej,
za co został wywalony z SO, cały ten kwiat polskiego parlamentaryzmu tworzy
koalicyjne koło narodowo-ludowe.
Pierwszy raz od 17 lat minister sprawiedliwości 80% czasu pracy poświecił na
konferencje, pierwszy raz minister pokazał społeczeństwu jak się niszczy
dokumenty przy okazji sprawy politycznej, gdzie o 6.50 prokuratura wkroczyła
do PZU na wniosek posła Kurskigo, członka sztabu wyborczego PIS, który
oskarżył Donalda Tuska o fałszerstwa polegające na kupowaniu bilbordów od
PZU. Jak się okazało nie było ani jednego świadka potwierdzającego słowa
Kurskiego, firma obsługująca PZU obsługiwała PIS nie PO, a sędzią w tej
sprawie był minister, który był szefem kampanii wyborczej PiS. Sprawę
umorzono, poseł Kurski błaga na kolanach o ugodę.
To samo ministerstwo sprawiedliwości w ciągu roku zresocjalizowało Rywina,
wypuściło Jakubowską i Jakubowskiego, łamiąc prawo aresztowało Wąsacza, nie
wyjaśniło ANI JEDNEJ SŁYNNEJ AFERY łącznie z afera Rywina, którą obecny
minister jako członek komisji pono rozwiązał w ułamku sekundy, tylko ówczesne
władze blokowały śledztwa.
Pierwszy raz od 17 lat rząd, który popierał lustrację, zamknął do spółki z
klerem usta księdzu Isakowiczowi, prezydent podpisał wadliwą ustawę
lustracyjną, a następnie sam znowelizował ją do poziomu ustawy, która
obowiązywała wcześniej.
Nie złapano ani jednego członka układu, nie odebrano emerytury ani jednemu
ubekowi, za to opluto wielu opozycjonistów, w tym nieżyjących jak Jacka
Kuronia i uczynił to człowiek, który nie spędził ANI JEDNEGO DNIA W
KOMUNISTYCZNYM WIEZIENIU, A W CZASIE STANU WOJENNEGO JAKO JEDYNY
OPOZYCJONISTA Z KRĘGU WAŁĘSY SIEDZIAŁ U MAMUSI POD PIERZYNĄ.
Na tym tle pokazuje się najbardziej czytelny podział w IVRP. Komuniści dzielą
się na pisowych i pozostałych, z tym, ze pisowi tacy jak Gierek, Jasiński,
Kryże, to dobrzy komuniści, pozostali są z układu. Z układu są też wszyscy
członkowie opozycji i media, z tym, że w tym wypadku ważny jest kontekst i
przydatność "układowa".
Znany polityk opozycji najpierw dostał propozycję objęcia rządu IVRP,
potem ogłoszono go mordercą demokracji, by znów zaproponować mu miejsce w
rządzie.
Pierwszy raz od 17 lat rząd, który nie zrobił nic w kwestiach ggospodarczych,
nie wydał najmniejszego dokumentu, choćby najniższej wagi regulującego
jakikolwiek obszar gospodarczy, okrzyknął się twórcą 1 punktowej inflacji i
PKB na poziomie 5 pkt.
Pierwszy raz szef kancelarii prezydenta, który wyleciał z niej za prowadzenie
spółki z baronem SLD Nawratem, która to spółka jest ulubieńcem prokuratora,
po kilku miesiącach karencji został szefem doradców premiera.
Pierwszy raz od 17 lat ministrem spraw zagranicznym jest kierowniczka magla,
która nie odróżnia dwóch najważniejszych dla Polski traktatów regulujących
stosunki z sąsiadami.
Pierwszy raz od 17 lat 8 ministrów spraw zagranicznych, a więc wszyscy uznali
polską politykę zagraniczną za szkodzącą i ośmieszającą kraj.
Nigdy dotąd w historii 17 letnich zmagań z demokracja, prezydent nie odwołał
spotkania na szczycie tłumacząc się rozwolnieniem wywołanym artykułem w
niemieckim brukowcu.
Nigdy dotąd polski premier nie żebrał o 4 minuty rozmowy z prezydentem USA by
w jej trakcie oddać z wdzięczności 1000 polskich żołnierzy na misje
pokojowe".
Nie zdarzyło się od 17 lat, aby polski premier musiał się tłumaczyć w
Brukseli, że Polska nie jest krajem antysemickim, w którym króluje homofobia
i nigdy podobnych tłumaczeń nie uznano za sukces dyplomatyczny.
Nie zdarzyło się w wciągu 17 lat by prezydent wygłosił 2-minutowe orędzie,
oznajmiając, że nie rozwiąże parlamentu.
Nie było takiego przypadku by ministrem edukacji został szef organizacji,
której obecni, przyszli lub byli członkowie palili pochodnie w kształcie
swastyk, udawali kopulację z drzewem, oraz miedzy sobą.
Nie miał nigdy miejsca taki przypadek by premier i prezydent z tytułami
naukowymi tak kaleczyli język polski,
mówiąc: "włanczam", "som", "świętobliwość Biskup Rzyma", oraz mlaskali,
oblizywali wargi, odbijali w kułak, a pierwsza dama zasuwała do samolotu z
reklamówką.
To był najciekawszy rok od 17 lat, polskie władze w ciągu roku wykreowały
i sprzedały taki wizerunek Polski, który świat pamięta z początku XIX wieku.
W ciągu tego roku nasze stosunki z Niemcami, UE i Rosja zatoczyły koło
i wróciły do czasów Układu warszawskiego i RWPG.
W ciągu tego roku wystąpiła największa fala emigracji od czasów stanu
wojennego. Z 3 mln mieszkań nie powstało ani jedno w ramach programu
rządowego, z setek kilometrów autostrad w tym roku powstanie 6 km odcinek,
stadionu narodowego w Warszawie nie będzie, ponieważ wygrał niewłaściwy
kandydat.
Cały ten dorobek nazywa się IVRP, której nie ma na żadnej mapie świata,
a powstał ten twór chorej wyobraźni w efekcie rewolucji moralnej, która
skalą, siłą i zapachem przypo