Dodaj do ulubionych

oddam kotka

24.01.07, 08:19
zdrowy, wykastrowany, dorodny samiec :) Z bólem serduszka muszę go oddać z
powodu natarczywości jaką wykazuje w stosunku do mojego 7 mies. syneczka:
przytulanie, wąchanie, leżenie w wózeczku.... nie odstępuje go na krok. Budzi
się w nocy razem z synkiem i domaga opieki :) Może ktoś adoptuje dorosłego,
milutkiego 6 letniego kotka wraz z całym rynsztunkiem, mieszkamy w Łodzi
Obserwuj wątek
    • yavorius Re: oddam kotka 24.01.07, 08:28
      To nie jest natarczywość, tylko normalne zachowanie...
      • lavinka Re: oddam kotka 24.01.07, 20:44
        Może to taka rodzina,gdzie kotom wolno tylko siedzieć na parapecie i wyglądać
        przez okno....wszelki kontakt fizyczny jest niemoralny ;-D
    • aaa202 Nigdy bym nie oddała takiego fajnego kota 24.01.07, 09:16
      • yavorius na ich miejscu 24.01.07, 09:21
        Ja bym wziął drugiego kota, będą się sobą zajmowały i nie będzie problemu...
        • aaa202 I tak się będą zajmować, zajmować, aż zobaczymy 24.01.07, 09:33
          na forum wątek:

          Oddam człowieka.
          zdrowy, dorodny samiec. Muszę go oddać z powodu natarczywości, jaką wykazuje w
          stosunku do moich dzieci. Przytulanie, wąchanie, nie odstępuje ich na krok.
          Może ktoś adoptuje dorosłego, milutkiego, 30 letniego człowieka wraz z całym
          rynsztunkiem?
          • lavinka ROTFL [] 24.01.07, 20:46

    • bryzolin Re: oddam kotka 24.01.07, 20:07
      Jak wykastrowany to już nie samiec tylko Kapłon
    • tome.k Re: oddam kotka 24.01.07, 21:04
      Nie masz serca, chyba nie masz pojęcia jak bardzo tego kota skrzywdzisz oddając
      go komuś innemu. Myślisz, że zwierzę nie tęskni?

      To jest po prostu porażające.

      ZWIERZĘ TO NIE RZECZ.
      • lavinka Re: oddam kotka 24.01.07, 21:05
        Wiesz,jeśli ona ma taki przedmiotowy tosunek do kota to oże i lepiej dla niego
        by doostał się w ręce kogoś bardziej kompetentnego... z drugiej strony żal mi
        dziecka... a swoją drogą jak dziecko będzie zbyt natarczywe to też je odda?
        lav
        • tome.k Re: oddam kotka 24.01.07, 21:14
          Tylko co zwierzak z tego zrozumie? Niewiele, zwierzak będzie cierpiał.
          A dziecko? Pewnie tak, będzie przeszkadzało to...

          No nie wiem, mnie tam jak to ładnie określiłaś "przedmiotowy stosunek do kota"
          szczególnie razi. Bo to już jakiś wyznacznik człowieczeństwa.
          • szprota Re: oddam kotka 24.01.07, 21:17
            poza tym, niech mi ktoś wyjaśni, co ten kot temu dziecku złego robi. wącha?!
            • tome.k Re: oddam kotka 24.01.07, 21:23
              No jak to co?
              Masz ładnie napisane:
              "przytulanie, wąchanie, leżenie w wózeczku.... nie odstępuje go na krok. Budzi
              się w nocy razem z synkiem i domaga opieki :)"

              Zupełnie jak..... kot. (Który w dodatku zaakceptował nowe osobnika w jego
              rozumieniu - stadzie).
              A poza tym mamusia z tatusiem nie wiedzą jak dobroczynny wpływ na kondycję
              psychiczną dziecka ma mruczenie kota. Nie wie również mamusia z tatusiem, że
              dzieci wychowujące się ze zwierzakami są spokojniejsze i bardziej otwarte gdy
              dorosną.
              • rozmowy_kontrolowane Re: oddam kotka 24.01.07, 21:30
                Siebie oddaj na leczenie. Do ortopedy może, bo na psychiatrę już za późno.
                • tome.k Re: oddam kotka 24.01.07, 21:31
                  Proszę?
                  • rozmowy_kontrolowane Re: oddam kotka 24.01.07, 21:36
                    Nie Ty, tome.k, autorka wątku:)
                    • tome.k Re: oddam kotka 24.01.07, 21:37
                      Ufff,
                      Aż żem się przestraszył :)
                      • lavinka a ja wraz z nim ;-)nt 24.01.07, 23:03

                • agtsmith Re: oddam kotka 25.01.07, 12:28
                  rozmowy_kontrolowane napisała:

                  > Siebie oddaj na leczenie. Do ortopedy może, bo na psychiatrę już za późno.

                  Bardzo ambitne, naprawde. Tak na poziomie prymitywa.
                  • rozmowy_kontrolowane Re: oddam kotka 25.01.07, 12:30
                    To po co w ogóle zwracasz na to uwagę?

                    I dlaczego mnie obrażasz?
                    • agtsmith Re: oddam kotka 25.01.07, 12:36
                      rozmowy_kontrolowane napisała:

                      > To po co w ogóle zwracasz na to uwagę?

                      Poniewaz uwazam, ze to wysoce nieadekwatny komentarz

                      > I dlaczego mnie obrażasz?

                      Poniewaz poniosly mnie emocje
                      • rozmowy_kontrolowane Re: oddam kotka 25.01.07, 12:41
                        agtsmith napisał:

                        > Poniewaz uwazam, ze to wysoce nieadekwatny komentarz

                        Masz prawo tak uważać.

                        > Poniewaz poniosly mnie emocje

                        Następnym razem postaraj się opanować emocje.
                        Pozdrawiam.
              • szprota ręcę opadają (za Majkelem) 24.01.07, 21:41
                www.receopadaja.prv.pl/
            • aaa202 gdybym miała dziecko i kota 24.01.07, 21:38
              to przyznam, że potrafię sobie wyobrazić, że kot może takie niezborne,
              wrzeszczące dziecko solidnie drapnąć (czego jako hipotetyczny rodzic wolałabym
              uniknąć). Z drugiej strony kiedy się ma starsze dziecko i noworodka, zagrożenie
              dla noworodka ze strony braciszka/siostry jest znacznie większe, a mimo to nie
              oddaje się starszego "w dobre ręce" tylko nasila uwagę i pilnuje towarzystwa. I
              wystarcza.
              Nie wiem zresztą, nigdy nie miałam kota. Staram się zrozumieć dramatyczną
              decyzję założycielki wątku.
              • graz.ka Re: gdybym miała dziecko i kota 24.01.07, 21:43
                Kąt wącha, pilnuje i ogólnie rzecz biorąc nie robi mu krzywdy - rozumiałabym
                ciężką skórną lub wziewną alergię, astmę czy coś takiego.
                Wącha? W łóżeczku się kładzie? Krzyków nasłuchuje? Żenujące.
                • aaa202 Z kotami miałam doświadczenia jedynie epizodyczne 24.01.07, 21:52
                  i naprawdę nie mam wiedzy na temat. (Psa i dziecka w jednej izbie trzymać bym
                  się nie bała.) Jednak przypominam sobie, że byłam kiedyś świadkiem sceny, w
                  której długoletnia właścicielka dwóch kotek została z zaskoczenia bardzo
                  dotkliwie podrapana po szyi i plecach przez jedną z nich. Była zdumiona, mowę
                  jej odebrało, jucha wysączała się przez sweterek.

                  Z opisu autorki nie wynika, że kot jest w jakikolwiek sposób agresywny (nawet
                  pomyślałam, że mogłabym mieć takiego klawego zwierza), ale skoro taka
                  wątpliwość w jej głowie postała to może jest uzasadniona?
                  • graz.ka Re: Z kotami miałam doświadczenia jedynie epizody 24.01.07, 21:58
                    Przypuszczam raczej, że jest sączona przez otoczenie, co to myśli, że kot
                    dziecku w nocy oddech wyssie ;)

                    Wychowałam przy kocie półtora dziecka, bo jedno już dorosłe ;) . Syn, który
                    ponoć ma na sierść kocią uczulenie (a żyje w kocim towarzystwie od 11 lat),
                    zamyka się na noc w pokoju, w dzień koty wpuszcza do siebie sporadycznie - choć
                    przypuszczam, że bardziej z powodu ich żywiołowego zainteresowania tymi
                    fajnymi_chłopackimi_świetnie_się_toczącymi_i_grzechoczącymi_różnościami.
                    Mietosi oba do oporu, gdy ma na to chęć.
                    Ja bywam do krwi podrapana - jak zapomnę lub z lenistwa nie obetnę kociarstwu
                    pazurów.

                    Da się żyć, trzeba chcieć.
                    • bart_step Re: Z kotami miałam doświadczenia jedynie epizody 24.01.07, 23:45
                      Wiesz, jak mi mój kto ziewnie koło twarzy to też mi oddech odbiera;)
    • big_news I tak oto... 24.01.07, 21:37
      ...dowiedziałaś się, iż jesteś potworem. Jak można chcieć pozbawić się kota i to
      z tak błachego powodu jak troska o własne dziecko?! Przecież to niehumanitarne!
      Tak rzecze cała (no prawie) forumowa społeczność.
      A ja Ci powiem: nie przejmuj się tymi połajankami! Na prawdę dziecko jest
      NAJWAŻNIEJSZE! Jest stokroć ważniejsze od każdego kota, psa, papużki, chomika,
      rybki, kwiatka, kapcia i telewizora. I jeżeli uważasz, że ze strony kota
      istnieje choćby minimalne zagrożenie, to bez wahania oddaj go w inne (najlepiej
      w dobre) ręce. Pozdrawiam.
      • graz.ka Re: I tak oto... 24.01.07, 21:40
        Hm, a jak się nie znajdą dobre, oddaj w niedobre. Albo w żadne -wyciepnij na
        taką fajną bialutką zimę.
        Trzeba było o tym pomyśleć, nim się wzięło kota. :/
        • big_news Re: I tak oto... 24.01.07, 21:46
          Doskonale wiesz, że nie chodzi mi o wywalenie kota na śmietnik. Równie dobrze
          wiesz, że są RÓŻNE koty. Jeżeli u tego kota można dostrzec nawet najmniejsze
          niepokojące objawy, to nie ma się co patyczkować. Dziecko jest najważniejsze i
          tyle. Nikt nie potrafi przewidzieć tego, jak zachowa się nawet najłagodniejszy
          zwierzak po przyjściu na świat nowego domownika. Jeżeli stanowi on zagrożenie
          dla dziecka, to żeby nie wiem jak go pilnować i tak znajdzie okazję, aby zrobić
          maluchowi krzywdę. Trzeba wyeliminować takie zagrożenie, a przynajmniej go nie
          prowokować. Kropka.
          • graz.ka Re: I tak oto... 24.01.07, 21:49
            Kropka, bigi, kropka.
          • kotbert Re: I tak oto... 24.01.07, 21:49
            Zatrożenie? Eliminacja??
            Ktoś tu ma zaawansowaną paranoję.
            • kotbert * 24.01.07, 21:51
              *zagrożenie
            • big_news Re: I tak oto... 24.01.07, 22:00
              Tak, oczywiście, mam paranoję. Siedzę w pokoju i rozglądam się trwożliwie, czy
              przypadkiem nie zaatakuje mnie poroże jelenia, wiszące na ścianie u sąsiada. O!
              A teraz pełznie do mnie wąż od odkurzacza! Zmykam!!!
              • kotbert Re: I tak oto... 24.01.07, 22:05
                big_news napisał:

                > Zmykam!!!

                deal
              • bart_step Re: I tak oto... 24.01.07, 23:46
                mmmmmmmmmmmmmmmmmmm, poroże...
      • kotbert Re: I tak oto... 24.01.07, 21:44
        Kot jest żywą istotą, podobnie jak dziecko, a zatem jest równie ważny. I równie ważne jak brak potencjalnej krzywdy dziecka, jest brak potencjalnej krzywdy kota. Jeśli się wzięło kota do domu, jest się za niego odpowiedzialnym i trzeba się liczyć z konsekwencjami takiego wyboru.
        Ale swoją drogą temu kotu należałby się inny dom - w którym nikt nie potraktuje go przedmiotowo, tylko obdarzy miłością.
      • tome.k Re: I tak oto... 24.01.07, 21:48
        To ty tez jesteś z tych co to wierzą, że koty w nocy małym dzieciom tętnice
        szyjną przegryzają?

        Człowieku, za kilka lat będzie załogowy lot na Marsa a ty wypowiadasz się w
        tonie gaździny z początku 20 albo i 19 wieku.

        Chodzę po tym świecie wiele lat i nie słyszałem, żeby kot zrobił krzywdę
        dziecku. Bo pies to tak, ale kot???
      • szprota pyszniutkie te twoje manipulacyjki 24.01.07, 21:48
        naprawdę uważasz, że kot, który się przytula do dziecka stanowi zagrożenie?
        naprawdę uważasz, że nadmierna troska o dziecko usprawiedliwia traktowanie
        zwierzęcia jak rzeczy? sprowadzenia go do kapcia czy telewizora?


        PS pilnuj się, coś ci ortografia zaczyna szwankować.
        • big_news Re: pyszniutkie te twoje manipulacyjki 24.01.07, 21:58
          No tak. Ortografia mnie dyskwalifikuje...
          Widzisz. Ja nie sprowadziłem żadnego kota do poziomu kapcia. Jedynie dość
          obrazowo pokazałem priorytety, w chwili kiedy na świat przychodzi dziecko. Nie
          znam tego kota osobiście i nie wiem czy on na prawdę jest groźny. Jednak wydaje
          mi się, że matka nie pisałaby takiego posta tylko dlatego, że jest podłym
          człowiekiem lub z powodu przewraźliwienia. Ma to zwierzę sześć lat, a to
          świadczy o tym, iż jej samej będzie ciężko się z nim rozstać. Nie pozbyła się go
          zaraz po urodzeniu dziecka, tylko chce to zrobić dopiero teraz, kiedy maluch
          kończy 7 miesięcy. Proste więc, że coś ją na prawdę niepokoi. Tak trudno to
          zrozumieć? No tak, ale ja jestem nie z tego świata, jestem starym stetryczałem
          pierdołą, który nie rozumie współczesnych czasów, co zauważył kolega wyżej. Mimo
          to będę wspierał matkę, a nie wybiórczych miłośników zwierząt.
          • graz.ka Re: pyszniutkie te twoje manipulacyjki 24.01.07, 22:00
            A dlaczego wybiórczych? Bo ja rzeczywiście np. pająków nie lubię (zresztą
            wszystkiego, co ma wiecej niż 4 nogi), to już jestem miłośnik wybiórczo?
            • aaa202 Ja bardzo lubię dziki i wszystko, co ma więcej 24.01.07, 22:02
              niż dwa cycki;)
            • big_news Re: pyszniutkie te twoje manipulacyjki 24.01.07, 22:02
              Nie, nie wyraziłem się dość precyzyjnie. Chodzi mi o to, że niektórzy stawiają
              (w najlepszym wypadku) na równi dobro dziecka i zwierzęcia. Dla mnie to pierwsze
              zawsze będzie ważniejsze, żeby nie wiem co.
              • nett1980 Re: pyszniutkie te twoje manipulacyjki 24.01.07, 22:34
                ale w czym problem , co ta pani w kawlarce mieszka czy co , nasz kot na noc ma
                do dyspozycji korytarz i kuchnie, w nocy lubi szalec ,bawic sie choinka ,wiec
                dostala zakaz wstepu po 21 do naszej czesci , zamyka sie drzwi i tyle , troche
                rano arie wyspiewuje , ale to po to zeby jej cos do michy wsypac.
            • huann Re: pyszniutkie te twoje manipulacyjki 24.01.07, 22:26
              graz.ka napisała:

              > A dlaczego wybiórczych? Bo ja rzeczywiście np. pająków nie lubię (zresztą
              > wszystkiego, co ma wiecej niż 4 nogi), to już jestem miłośnik wybiórczo?

              ale nie obrywasz stonodze dziewięćdziesięciu sześciu nóg, by ją polubić? ;]
              • graz.ka Re: pyszniutkie te twoje manipulacyjki 24.01.07, 22:29
                o matko, takie malutkie nóżki? a czym to wyrywać bym miała, pęsetą ? :)
                • huann Re: pyszniutkie te twoje manipulacyjki 24.01.07, 22:30
                  nawet nie próbuj! chyba, ż(r)e to zimne są nóżki?... ;>
                  • graz.ka Re: pyszniutkie te twoje manipulacyjki 24.01.07, 22:36
                    lubię :) zimne nóżki, ale nie stonogowate. Nie będę :)
          • szprota pyszniutkie te twoje manipulacyjki, powtarzam 24.01.07, 22:16
            za chwilę, za dwa - trzy posty dasz uśmieszka, strzelisz komplement i zakończysz
            dyskusję.
            więc póki jeszcze do tego nie doszło, to pozwolę sobie oznajmić: zachowanie kota
            - takie, jak opisuje autorka wątku - w żaden sposób nie zagraża dziecku. a że w
            ramach masochizmu często zaglądam na CiPy, wiem, że młode mamusie potrafią
            dostrzegać zagrożenie nawet w fakcie, że dziecko defekuje inaczej woniejąco niż
            dorosły. tak, lekceważę jej niepokoje, bo jej dziecko nie jest najważniejsze,
            tak, trudno mi zrozumieć, czemu w zachowaniu zwierzaka upatruje się czegoś
            więcej niż normalnego zachowania kota.
            I zgadzam się też z tym, co wyżej napisała Kotbert, że kot jest równie żywą i
            czującą istotą co dziecko. nie widzę powodu, by mu przysługiwało mniej
            humanitaryzmu tylko dlatego, że nie pomyślało się mając kota, jak go pogodzić z
            dzieckiem.
            I zanim znów przypiszesz mi coś, czego nie napisałam (jak to, że ortografia
            dyskwalifikuje. a wystarczyłaby odrobina dystansu do siebie, by wiedzieć, że to
            uwaga o charakterze ogólnym): to jest moja opinia, nie wiem, czy współczesna.
            Jesteśmy omal rówieśnikami, a od autorki jestem kilka lat starsza, wiec chyba nie.
            • longeta Z kotami ,a zwłaszcza z kotkami nie ma żartów 24.01.07, 22:24
              Także nie dziwie się temu;-)
              • huann Re: Z kotami ,a zwłaszcza z kotkami nie ma żartów 24.01.07, 22:28
                a właśnie, że są!

                www.youtube.com/watch?v=00zIOfDghfM
                • longeta Re: Z kotami ,a zwłaszcza z kotkami nie ma żartów 24.01.07, 22:35
                  huann napisał:

                  > a właśnie, że są!

                  Nie ma,pies nie ruszy zwłok
                  a kot potrafi zakąsić ukochanego właściciela,o czymś to świadczy
                  nieprawdaż?;-)

                  Poza tym zwierzęta maja swój świat,a nam się wydaję ze je okiełznaliśmy:-)))
                  • graz.ka Re: Z kotami ,a zwłaszcza z kotkami nie ma żartów 24.01.07, 22:37
                    Głębokie. Jestem wstrząśnięta ;>
                  • kotberet Re: Z kotami ,a zwłaszcza z kotkami nie ma żartów 24.01.07, 22:41
                    longeta napisał:

                    > blabla,a nam się wydaję ze je okiełznaliśmy:-)))


                    A ilu was jest?
                    • longeta Re: Z kotami ,a zwłaszcza z kotkami nie ma żartów 24.01.07, 22:44
                      kotberet napisał:

                      > longeta napisał:
                      >
                      > > blabla,a nam się wydaję ze je okiełznaliśmy:-)))
                      >
                      >
                      > A ilu was jest?

                      Jakieś 6 miliardów;-)

                      A to blabla to nie moje,proszę nie manipulować postami
                      to nie ładnie:-)
                      • kotbeet Re: Z kotami ,a zwłaszcza z kotkami nie ma żartów 24.01.07, 22:46
                        longeta napisał:

                        > kotberet napisał:
                        >
                        > > longeta napisał:

                        > > A ilu was jest?
                        >
                        > Jakieś 6 miliardów;-)

                        O ja pie.., to się nazywa rozdwojenie jaźni :D:D
                  • graz.ka Re: Z kotami ,a zwłaszcza z kotkami nie ma żartów 24.01.07, 22:47
                    longeta napisał:

                    >
                    > a kot potrafi zakąsić ukochanego właściciela,

                    a ludzie zdaje mi się też bywają w ekstremalnych sytuacjach zdolni do
                    kanibalizmu...
                    że zacytuje ponownie:

                    longeta napisał:

                    > o czymś to świadczy nieprawdaż?;-)
                    • longeta Re: Z kotami ,a zwłaszcza z kotkami nie ma żartów 24.01.07, 22:50
                      graz.ka napisała:

                      Hłe,hłe wiadomo że człowiek to najgorsze zwierze i bydlę,proszę taki grey np:-)
                      • kotberet Re: Z kotami ,a zwłaszcza z kotkami nie ma żartów 24.01.07, 22:53
                        Opowiedz nam coś więcej o tajemniczym, a potwornym greyu!
                        • longeta Re: Z kotami ,a zwłaszcza z kotkami nie ma żartów 24.01.07, 23:09
                          kotberet napisał:

                          > Opowiedz nam coś więcej o tajemniczym, a potwornym greyu!

                          To twój kumpel(masz go w zakładce przyjaciele),gratuluje wyboru:-)))
                      • huann Re: Z kotami ,a zwłaszcza z kotkami nie ma żartów 24.01.07, 22:53
                        longeta napisał:

                        > zwierze i bydlę

                        bydlę to też zwierzę. a poza tym nasze hasło to:
                        "Kto lubi zwierzęta i ptaki to człowiek nie byle jaki."

                        i o!
                        • longeta Re: Z kotami ,a zwłaszcza z kotkami nie ma żartów 24.01.07, 22:57
                          huann napisał:

                          Tu mnie masz,faktycznie bydlę to to pieszczotliwe określenie dostawcy wołowiny;-)
                      • graz.ka Re: Z kotami ,a zwłaszcza z kotkami nie ma żartów 24.01.07, 22:57
                        longeta napisał:

                        > graz.ka napisała:
                        >
                        > Hłe,hłe wiadomo że człowiek to najgorsze zwierze i bydlę,proszę taki grey np:-
                        )
                        Nic takiego nie napisałam.
                        • longeta Re: Z kotami ,a zwłaszcza z kotkami nie ma żartów 24.01.07, 23:03
                          graz.ka napisała: > Nic takiego nie napisałam.

                          To świadczy o człowieczeństwie,o to się pytałaś:-)
            • big_news Re: pyszniutkie te twoje manipulacyjki, powtarza 24.01.07, 22:37
              Ok. Nie będę strzelał uśmieszków, nikogo nie obdarzę komplementem. Będę
              śmiertelnie poważny i nie wycofam się okrakiem z tego, co już wcześniej napisałem.
              Owszem, lubię zwierzęta. W życiu miałem już rybki, psa i papugę. Wszystkie je
              traktowałem z najwyższą powagą i należytym szacunkiem. Były też u mnie do końca
              swych dni. Miałem jednak tego "farta", że wtedy, kiedy przychodziły na świat
              dzieci, nie było w domu naszych mniejszych przyjaciół. Nie miałem więc tego
              problemu, który nurtuje autorkę wątku. Potrafię sobie to jednak wyobrazić. I
              gdybym stanął wobec takiego dylematu jak ona, postąpiłbym identycznie. Możesz i
              Ty i wielu innych nazwać mnie jak chcecie. Ale to Wasz problem, a nie mój. Może
              i jestem w oczach niektórych tępym sku..elem. Nic jednak nie poradzę na to, że
              dla mnie zawsze ważniejszy będzie człowiek. Czy to się komuś podoba czy nie.
              A wracając jeszcze na chwilkę do ortografii, to nie to, że się uskarżam, ale
              zauważyłem, że tak jak mnie dość ochoczo wytyka się błędy, tak innym puszcza się
              płazem o wiele gorsze przewiny. No cóż, widać jestem ważniejszy od wielu, bo
              przykłada się do mnie inną miarę. W tym miejscu powinien być uśmieszk, no ale
              słowo się rzekło...
              • szprota Re: pyszniutkie te twoje manipulacyjki, powtarza 24.01.07, 22:41
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=56057033&a=56109100
                wystarczyło na te pytania odpowiedzieć tak.
                dziękuję.
                • nie-log Re: pyszniutkie te twoje manipulacyjki, powtarza 24.01.07, 22:45
                  Widziałaś kiedyś, żeby ten pyszniutki manipulatorek odpowiedział wprost?
                  • big_news Re: pyszniutkie te twoje manipulacyjki, powtarza 24.01.07, 22:54
                    A miałem nieprzyjemność kiedykolwiek z Tobą dyskutować, że tak mnie świetnie znasz?
                    • nie-log Na szczęście dla nas obu nie 24.01.07, 22:58
                      ale twoje inne dyskusje są wszak ogólnodostępne.
                      • big_news Re: Na szczęście dla nas obu nie 24.01.07, 23:02
                        Ach! Utożsamiasz się z innymi! Rozumiem. Takie cierpienia muszą być o wiele
                        dotkliwsze niż własne, osobiste przeżycia. Tak, z czymś takim ciężko się żyje.
                        Ale jakoś mi Cię nie żal.
                        • aspazja.z.miletu Re: Na szczęście dla nas obu nie 24.01.07, 23:06

                          big_news napisał:

                          > Ach! Utożsamiasz się z innymi! Rozumiem. Takie cierpienia muszą być o wiele
                          > dotkliwsze niż własne, osobiste przeżycia. Tak, z czymś takim ciężko się żyje.
                          > Ale jakoś mi Cię nie żal.

                          Powiedział Big News, nie dalej jak parę postów temu dokoując wniknięcia w głąb
                          jaźni spanikowanej mamuśki. O, matulu, to ci musiała być trauma w takim razie
                          • big_news Re: Na szczęście dla nas obu nie 24.01.07, 23:09
                            Jestem zaszczycony!
                            Kolejny wnikliwy forumowicz, kolejna osoba studiująca moje wypociny. Piszecie
                            jakieś prace na podstawie forumowych wypowiedzi? Może należą mi się jakieś
                            autorskie tantiema? Dobra, żartowałem. Kształcie się dalej. Powodzenia.
                            • aspazja.z.miletu Re: Na szczęście dla nas obu nie 24.01.07, 23:14
                              Nie wątpię, że jesteś zaszczycony. Znów przecież jesteś w centrum uwagi. Uwagi
                              osób, które wprawdzie traktujesz jak uczniaków do pouczania niż
                              współdyskutantów, no ale jak się nie umie na tę uwagę zapracować inaczej...
                              A wracając do meritum: może po prostu wątek zaktywizował kilka osób, które na
                              codzień są biernymi forumowiczami? Może wszystkich bulwersuje bezduszność jego
                              założycielki?
                              • big_news Re: Na szczęście dla nas obu nie 24.01.07, 23:26
                                To rzeczywiście nie może być nic innego, jak okazjonalna aktywizacja. I tak się
                                złożyło, że ci wszyscy uśpieni na codzień, są wspaniałymi ludźmi, bo tak
                                cudownie wyrażają troskę, o nic nie winnego kociaka. Tak, to niewątpliwie osoby
                                o wielkich sercach. Tylko tak świta mi w głowie, że może jednak nie do końca są
                                tacy wspaniali, bo troszczą się oni najmniej o... człowieka. Ale to tylko moje
                                dyrdymały pewnie.
                                Co do błyszczenia na forum, to znam lepszych od siebie. Wydaje mi się także, że
                                nie muszę nikogo ciągnąć za uszy, żeby raczył wpisać się pod moimi postami. Wiem
                                również, że wielu moje poglądy i wypowiedzi drażnią. Ale czy jest ktokolwiek,
                                kto ma samych miłośników? Chyba jednak nie...
                                • aspazja.z.miletu Re: Na szczęście dla nas obu nie 24.01.07, 23:36
                                  big_news napisał:

                                  > To rzeczywiście nie może być nic innego, jak okazjonalna aktywizacja. I tak
                                  się złożyło, że ci wszyscy uśpieni na codzień, są wspaniałymi ludźmi, bo tak
                                  cudownie wyrażają troskę, o nic nie winnego kociaka. Tak, to niewątpliwie osoby
                                  o wielkich sercach.

                                  >Prawda? Inaczej się wstaje rano, wiedząc, że tacy ludzie są na świecie...
                                  Tylko tak świta mi w głowie, że może jednak nie do końca są tacy wspaniali, bo
                                  troszczą się oni najmniej o... człowieka. Ale to tylko moje dyrdymały pewnie.

                                  Och, tak! Ale to przecież nic złego, że nie wykazują troski wobec urojeń
                                  spanikowanej mamusi, a patrzą na sprawę obiektywnie. Zdają sobie oni na przykład
                                  sprawę, że fakt urodzenia dziecka, praktykowany od zarania dziejów, nie
                                  beatyfikuje nagle matki, nie stawia jej etyki ponad ziemskie prawa i nie
                                  usprawiedliwia niehumanitarnych zachowań wobec innych istot.
                                  Skracając do jednego zdania, starają się wyrazić opinię, że pewnym nadużyciem
                                  jest myślenie o człowieku jako najważniejszym mieszkańcu tej planety.

                                  > Co do błyszczenia na forum, to znam lepszych od siebie.

                                  A kogo?

                                  >Wydaje mi się także, że nie muszę nikogo ciągnąć za uszy, żeby raczył wpisać
                                  się pod moimi postami. Wiem również, że wielu moje poglądy i wypowiedzi drażnią.
                                  Ale czy jest ktokolwiek, kto ma samych miłośników? Chyba jednak nie...


                                  Ale mało kto ma odwieczny status "help, I'm being opressed". Jednak trzeba
                                  przyznać, że fascynująca jest ta twoja martyrologia.
                                • primitivo Re: Na szczęście dla nas obu nie 24.01.07, 23:39
                                  moze sie zdziwisz big_news ale tu przyznam Ci racje, nie doczytalem w zadnym poscie jakiejkolwiek sensownej propozycji z "ust" ludzi ktorym dobro zwierzecia tak lezy na sercu, swoja droga, gdyby dziewczyna wiedziala ze za swoj uczynek takie psy na niej bedziecie wieszac, to czy zdecydowalaby sie kopa w dupsko sprzedac kotu bez pytania Was o rade?...smiem podejrzewac ze nie
                                  • aspazja.z.miletu Re: Na szczęście dla nas obu nie 24.01.07, 23:42
                                    bo jedyną sensowną propozycją jest zmądrzeć.
                                    • primitivo Re: Na szczęście dla nas obu nie 24.01.07, 23:44
                                      odnioslbym to do wszystkich, jednak problem pozostal nierozwiazany
                                      • aspazja.z.miletu Racja, ale 24.01.07, 23:47
                                        Doprawdy, nie widzę sensu oddawania tego kota. A wśród kociarzy najczęściej
                                        jest tak, że ci, co mogą mieć kota, już go mają.
                                        • primitivo Re: Racja, ale 24.01.07, 23:52
                                          acha, i to jest ta rada, dla Twojej psychicznej higieny matka ma zrujnowac swoja
                                          • aspazja.z.miletu Re: Racja, ale 25.01.07, 00:01
                                            Nie rozumiem. Wyjaśnim, jakie mogą być rozwiązania tego problemu.
                                            Zmądrzeć. Pojąć, że kot może mieszkać z dzieckiem. Nie krzywdzić kota.
                                            Proste.
                                            • primitivo Re: Racja, ale 25.01.07, 00:07
                                              rozumiem, to problem natury psychicznej z ktorym jak widac nie moze sobie poradzic, to moze adres jakiegos psychiatry bylby na miejscu...a tak z glupia frant zapytam, czy pokoj dziecinny to naturalne srodowisko kota?
                                              • graz.ka Re: Racja, ale 25.01.07, 00:12
                                                Domowego, mieszkającego tam 6 lat - jak najbardziej.
                                                • primitivo Re: Racja, ale 25.01.07, 00:17
                                                  wobec tego wyprowadzic sie z mieszkania tez nie moga (chyba ze bez kota, ale wtedy zdechnie z glodu...albo trafi w inne rece), biedni ludzie
                                                  • graz.ka Re: Racja, ale 25.01.07, 00:22
                                                    Dalsza dyskusja jest dla mnie jałowa. Dobranoc.
                                                  • primitivo Re: Racja, ale 25.01.07, 00:23
                                                    paputki
                                              • aspazja.z.miletu Re: Racja, ale 25.01.07, 00:13
                                                www.uwolnienie.pl/
                                                Leczą głównie uzalleżnienia, ale dają też wsparcie w każdym kryzysie. Są tam
                                                psychiatrzy, wystarczy mieć ubezpieczenie, mają umowę z NFZem.
                                                A względem naturalnego środowiska, cóż, udomowionemu zwierzęciu będzie lepiej w
                                                pokoju dziecinnym (albo jakimkolwiek innym, padały tu już pytania, czy autorka
                                                mieszka w kawalerce) niż w piwnicy, schronisku czy na ulicy.
                                                • primitivo Re: Racja, ale 25.01.07, 00:22
                                                  prosze Cie, uwazasz ze mloda matka nie ma innych zajec niz chodzenie na terapie w zwiazku z kotem? przeciez napisala wyraznie ze chce oddac go ludziom ktorzy zajma sie nim z taka sama troska jak robila to ona, gdzie masz wzmianke o sniegu czy piwnicy?
                                                  • aspazja.z.miletu Re: Racja, ale 25.01.07, 00:53
                                                    >Rozumiem, to problem natury psychicznej z ktorym jak widac nie moze sobie
                                                    poradzic, to moze adres jakiegos psychiatry bylby na miejscu.
                                                    > prosze Cie, uwazasz ze mloda matka nie ma innych zajec niz chodzenie na
                                                    terapie w zwiazku z kotem?
                                                    Może się zdecyduj.
                                                    Tak, uważam, że ta konkretna młoda matka powinna wśród innych zajęć znaleźć czas
                                                    na to, by zająć się i sobą, i dzieckiem, i kotem. Nawet jeśli to będzie wymagało
                                                    wsparcia specjalisty.
                                                    A co do oddania, to zdaje się było już wyraźnie napisane, czemu jest zerowy
                                                    odzew. Pytałeś, czy pokój dziecinny jest dobrym miejscem dla kota. Jest, jeszcze
                                                    raz powtórzę i nie ma sensu go stamtąd usuwać.
                                                  • primitivo Re: Racja, ale 25.01.07, 09:19
                                                    >Rozumiem, to problem natury psychicznej z ktorym jak widac nie moze sobie
                                                    > poradzic, to moze adres jakiegos psychiatry bylby na miejscu.

                                                    tu pobrzmiewala ironia

                                                    aspazja.z.miletu napisała:

                                                    > Pytałeś, czy pokój dziecinny jest dobrym miejscem dla kota. Jest, jeszcz
                                                    > e raz powtórzę i nie ma sensu go stamtąd usuwać.

                                                    przepraszam bardzo, o ile wiem to trzyma sie kota w domu dla wlasnej przyjemnosci, kastruje czy sterylizuje pozbawiajac przy okazji naturalnych cech (w moim rozumieniu okaleczajac wlasnie) rowniez, czemu takie dzialanie jest usprawiedliwione a juz komfort plynacy z pozbycia sie kota ma byc naganny? Dlaczego wlasne zycie mialbym podporzadkowac samopoczuciu kota skoro "udomowiajac" rowniez nie zwazalem na jego smopoczucie? Zaznacze ze wiem co to odpowiedzialnosc, interesuje mnie tylko w ktorym miejscu ludzkiej swiadomosci zalegla sie taka moralnosc i jak radza sobie z nia obroncy praw zwierzat udomowionych
                                                  • aspazja.z.miletu Re: Racja, ale 25.01.07, 12:14
                                                    primitivo napisał:

                                                    > >Rozumiem, to problem natury psychicznej z ktorym jak widac nie moze sobie
                                                    poradzic, to moze adres jakiegos psychiatry bylby na miejscu.
                                                    >
                                                    > tu pobrzmiewala ironia

                                                    Mnie nic nie brzmiało. Może powinnam była sobie to przeczytać na głos?
                                                    >
                                                    > aspazja.z.miletu napisała:
                                                    >
                                                    > > Pytałeś, czy pokój dziecinny jest dobrym miejscem dla kota. Jest, jeszcz
                                                    > > e raz powtórzę i nie ma sensu go stamtąd usuwać.
                                                    >
                                                    > przepraszam bardzo, o ile wiem to trzyma sie kota w domu dla wlasnej
                                                    przyjemnosci, kastruje czy sterylizuje pozbawiajac przy okazji naturalnych cech
                                                    (w moim rozumieniu okaleczajac wlasnie) rowniez, czemu takie dzialanie jest
                                                    usprawiedliwione a juz komfort plynacy z pozbycia sie kota ma byc naganny?
                                                    Dlaczego wlasne zycie mialbym podporzadkowac samopoczuciu kota skoro
                                                    "udomowiajac" rowniez nie zwazalem na jego smopoczucie? Zaznacze ze wiem co to
                                                    odpowiedzialnosc, interesu je mnie tylko w ktorym miejscu ludzkiej swiadomosci
                                                    zalegla sie taka moralnosc i jak radza sobie z nia obroncy praw zwierzat
                                                    udomowionych

                                                    Hm... Powiem w ten sposób: oczywiście, mieszkanie z kotem jest kupą radości.
                                                    Niekiedy z przewagą kupy ;)
                                                    Natomiast nie czuję się adresatką zarzutu, że udomowiłam kota dla własnej
                                                    przyjemności. Ten konkretny kot, który u mnie mieszka, został udomowiony, bo
                                                    alternatywą było przebywanie tegoż zwierzaka w blokowej, nieogrzewanej piwnicy
                                                    przy kilkunastustopniowych mrozach. Nie chcę deklarować, że uratowałam mu życie,
                                                    ale mam mgliste wrażenie graniczące z pewnością, że i mnie, i jemu jest lepiej,
                                                    odkąd mieszkamy razem.
                                                    Idąc tym tokiem rozumowania możemy zacząć się zastanawiać, czemu ludzie decydują
                                                    się na dzieci. Bardzo często ich pobudki są równie "egoistyczne": żeby kogoś
                                                    mieć, by sobie zapewnić opiekę na starość, by scementować związek. Jednak,
                                                    gdybyśmy te decyzje poddali takiej ocenie, byłoby niezłe piekiełko zamiast dyskusji.
                                        • longeta Sytuacja jest idiotyczna 24.01.07, 23:55
                                          Normalna matka boi się zostawić dziecka z kotem sam na sam,autorka chce wydać
                                          kota którego lubi,ale bezpieczeństwo dzieciaka jest pierwsze na jej liście,może
                                          schronisko przyjmie?

                                          A te podśmiechujki z niej są żenadą,matka ot co:-)
                                          • aspazja.z.miletu so what? 25.01.07, 00:01

                                            • longeta Re: so what? 25.01.07, 00:04
                                              Może ktoś się zgłosi w najgorszym wypadku schronisko:-(
                                              • huann Re: so what? 25.01.07, 00:06
                                                longeta napisał:

                                                > Może ktoś się zgłosi w najgorszym wypadku schronisko:-(

                                                sześcioletni domowy kot zimą do schroniska. pięknie.
                                                • lavinka Już nie wspominając o psychice dziecka 25.01.07, 14:11
                                                  Już nie wspominając o psychice dziecka,które z dnia na dzień straci ukochaną
                                                  prytulankę.. która najwyraźniej ma więcej ludzkich uczuć niż mamunia....
                                                  lav
                                  • graz.ka Re: Na szczęście dla nas obu nie 24.01.07, 23:44
                                    To nieprawda. Wkleiłam link na forum, gdzie można poczytać wypowiedzi matek
                                    malutkich dzieci, mających czasem więcej niż jednego kota.
                                    • primitivo Re: Na szczęście dla nas obu nie 24.01.07, 23:46
                                      i co, bylo tam cos o dobrych rekach, otwartych na przyjecie kolejnego kota?
                                      • graz.ka Re: Na szczęście dla nas obu nie 24.01.07, 23:49
                                        Jak chcesz, to przeczytaj.
                                        Także forum o adopcjach zwierząt - może to uświadomi Ci rzeczywisty ogrom tych
                                        dobrych rąk, gotowych przyjąć zwierzęta, których chca się pozbyć właściciele
                                        także z duzo błahszych powodów.
                                        • primitivo Re: Na szczęście dla nas obu nie 24.01.07, 23:55
                                          i o to chodzilo, nie o przewod sadowy
                        • nie-log Re: Na szczęście dla nas obu nie 24.01.07, 23:06
                          big_news napisał:

                          > Ach! Utożsamiasz się z innymi!

                          Gratuluję nie-umiejętności wyciągania wniosków

                          > Ale jakoś mi Cię nie żal.

                          Uff.
                          Dobranoc.
                          • big_news Re: Na szczęście dla nas obu nie 24.01.07, 23:11
                            Śpij dobrze.
                            A rano może pomyśl o zmianie nicku. Np. z nie-log na super-logiczny-log. Dobry
                            będzie?
                            • irasiad.prof.kaczynskiego Re: Na szczęście dla nas obu nie 25.01.07, 11:54
                              > A rano może pomyśl o zmianie nicku. Np. z nie-log na super-logiczny-log. Dobry
                              > będzie?

                              o k*, ale to glebokie, przenikliwe i sarkastyczne
                  • szprota owszem 24.01.07, 22:56
                    zdaje się, że był kiedyś jakiś wątek o muzyce...
      • yavorius a wiesz co jest Big News najfajniejsze? 25.01.07, 07:37
        To, że doskonale wiesz, że nie masz racji.
    • graz.ka Re: oddam kotka 24.01.07, 22:03
      Poczytać można też tu:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10264&w=53281206
    • mag.gie mój pies chciałby kotka :)))) 24.01.07, 23:06
      najlepiej w worku ;)
    • lavinka Re: oddam kotka 24.01.07, 23:14
      Ale się dyskusja zrobiła... w życiu bym Bigiego nie podejrzewała o antykocizm,a
      tu proszę... ;-D
      lav
      p.s.Czy kot wyżyje na 11 piętrze?(nie wyskoczy?) I jak reaguje na papugi?
      • graz.ka Re: oddam kotka 24.01.07, 23:17
        Wyżyje - tylko musisz mieć zabezpieczone wszystkie okna. Ale papugi mogą nie
        wyżyć - stres zbyt duży, a kot ma instynkty :)
      • huann Re: oddam kotka 24.01.07, 23:17
        lavinka napisała:

        > p.s.Czy kot wyżyje na 11 piętrze?(nie wyskoczy?) I jak reaguje na papugi?

        a papugi? czy nie wyskoczą? :>
        • lavinka Re: oddam kotka 24.01.07, 23:24
          Papugi już próbowały.Złapali my je w ostatniej chwili. Uciekali już nie pierwszy
          raz umiejętnie wywalając zewnętrzne karmniki. Okien jest dużo(5m długości
          razem). Jedno pomieszczenie + łazienka.Dwa psy. Jeden wychowywany na wsi przez
          kotkę. Ogólnie meksyk,także koty chyba odpadają. Ale żałuję,że nie mam dużego
          domu... wtedy by się jakoś podzieliło...
          lav
      • big_news Re: oddam kotka 24.01.07, 23:29
        Pozwolę sobie zaprotestować. To nie jest antykocizm! To jest pro_homo_sapiensizm;)
        • lavinka Re: oddam kotka 24.01.07, 23:31
          Ty Human_rasisto_telesie... nie mozna wyrzucać kota za to,że sie przytula...
          nawet Ty byś tego nie zrobił... prawda?... powiedz,że prawda....
          lav
          • big_news Re: oddam kotka 24.01.07, 23:33
            Słyszałem o wielu takich, co na początku bardzo, ale to bardzo się tuliły, nie
            dość na tym, one bardzo, ale to bardzo milutko mruczały i się łasiły, a po
            jakimś czasie bardzo, ale to bardzo drapały swoimi pazurkami. A więc...?;)
            • mag.gie Re: oddam kotka 24.01.07, 23:37
              z tego co 'na szybko' wyczytałam to nie chodzi o wyrzucanie kotka tylko o jego
              zmianę miejsca zamieszkania i opiekunów.
              Choć ja bym mojej psiury nigdy nie oddała. Za żadne skarby :)
            • longeta Re: oddam kotka 24.01.07, 23:39
              Jestem pod wrażeniem dobroci i przyjazni do zwierząt autorki wątku,przecież
              mogła go do wora i utopić;-) (zgroza)

              Ale niektórzy forumowicze nie doceniają tego,szkoda:-(

              • graz.ka Re: oddam kotka 24.01.07, 23:51
                Czyli prawa w związku z oświadczeniami majątkowymi trzeba przestrzegać.
                A jak ktoś przestrzega prawa o ochronie zwierzat to szczególną łaskę robi?
            • lavinka Re: oddam kotka 24.01.07, 23:41
              Dzieci też drapią.. i gryzą.... i co?
              lav
              • mag.gie Re: oddam kotka 24.01.07, 23:45
                lavinka napisała:

                > Dzieci też drapią.. i gryzą.... i co?
                > lav

                właśnie! najlepiej po prostu ich nie mieć i już.
            • aspazja.z.miletu Re: oddam kotka 24.01.07, 23:45
              big_news napisał:

              > Słyszałem o wielu takich, co na początku bardzo, ale to bardzo się tuliły, nie
              dość na tym, one bardzo, ale to bardzo milutko mruczały i się łasiły, a po
              jakimś czasie bardzo, ale to bardzo drapały swoimi pazurkami. A więc...?;)

              Ale piszesz o kotach czy ludziach?
    • big_news To, co w tym wątku najbardziej uderza, 25.01.07, 00:35
      to brak troski o człowieka. I to tego najbardziej bezbronnego, tego, który
      ledwie przyszedł na świat. Dokładnie nie liczyłem, ale na oko wygląda, że
      conajmniej 80% dyskutantów bardzo ujęło się losem zwierzęcia. Mało kto przejął
      się tym co czuje matka, zresztą osoba, której przecież też leży na sercu
      przyszłość JEJ kota. Wszyscy miłośnicy zwierząt pałają oburzeniem na osobę,
      która jedynie szczerze poprosiła o pomoc. To rzeczywiście zbrodnia! Myślałby
      kto, że ci, którzy tak gromko pokrzykują na matkę, to osoby otwarte i z gruntu
      dobre, bo szanują koty i inne zwierzaki. Guzik prawda! Czy są równie troskliwe o
      jakiegoś malucha? Gdzie tam! Najwyraźniej dola naszych mniejszych braci jest dla
      nich ważniejsza, od losu ich współbrata. A to już jest lekkie przegięcie.
      Nie zamierzam się już więcej z nikim okładać w tym wątku. Na koniec przytoczę
      tylko bardzo aktualną opowiastę.
      Otóż pewna bardzo mi bliska rodzina, posiada od kilka lat 4 koty. Nie są to
      żadne persy tylko zwykłe dachowce, przygarnięte przez nich w różnych okresach
      wprost z ulicy. W ubiegłym roku urodził im się synek. Od początku bacznie
      obserwowali koty oraz oczywiście dziecko. Zadbali o to, żeby sprawdzić czy syn
      nie ma np. jakiejś kociej skazy. Zrobili badania na ewentualne uczulenia. Kotów
      od dziecka nie separowali, ale mieli na nie ciągłą uwagę. Na dziecka i kotów
      szczęście okazało się, że mogą żyć wspólnie. Ale już na samym początku, tuż po
      przyjściu ze szpitala matki i dziecka, oboje rodzice nie mieli żadnych
      wątpliwości: o ile tylko będzie najmniejszy problem związany z mieszkaniem pod
      jednym dachem tych zwierząt i dziecka, to rozwiążą go mimo olbrzymiego
      przywiązania do kotów w ten sposób, że się ich pozbędą. Bo to człowiek jest
      najważniejszy. W każdej sytuacji i o każdej porze. I to wszystko co mam do
      powiedzenia w tej "kociej" sprawie. Pozdrawiam wszystkich, zarówny tych, co
      ludzi lubią, jak i tych, którzy darzą większą estymą inne istnienia.
      • aspazja.z.miletu Re: To, co w tym wątku najbardziej uderza, 25.01.07, 00:55
        big_news napisał:
        [dużo bufonady, blabla]
        > Bo to człowiek jest najważniejszy.
        Tak? A dlaczego?
        • kotbert Właściwie 25.01.07, 06:42
          aspazja.z.miletu napisała:

          > big_news napisał:
          > [dużo bufonady, blabla]
          > > Bo to człowiek jest najważniejszy.
          > Tak? A dlaczego?


          też mnie to pytanie nurtuje...

          A i jeszcze co do tej powiastki - pozbycie się kotów bez krzywdy dla nich - dobre sobie.
          • primitivo Re: Właściwie 25.01.07, 09:48
            kotbert napisała:

            > aspazja.z.miletu napisała:
            >
            > > big_news napisał:
            > > [dużo bufonady, blabla]
            > > > Bo to człowiek jest najważniejszy.
            > > Tak? A dlaczego?
            >
            >
            > też mnie to pytanie nurtuje...
            >
            > A i jeszcze co do tej powiastki - pozbycie się kotów bez krzywdy dla nich - dob
            > re sobie.


            gdyby z niezrozumialych dla mnie powodow pojawilo sie w Twoim domu niemowle, a z powodow znanych medycynie okazalo sie, ze nie moze mieszkac pod jednym dachem z kotem, Twoj wybor bylby oczywisty...nierzadko mozna poczytac o noworodkach znalezionych na smietniku
            • yavorius Re: Właściwie 25.01.07, 09:51
              primitivo pie­rd­olnął:
              > gdyby z niezrozumialych dla mnie powodow pojawilo sie w Twoim domu niemowle,
              > a z powodow znanych medycynie okazalo sie, ze nie moze mieszkac pod jednym
              > dachem z kotem, Twoj wybor bylby oczywisty...nierzadko mozna poczytac o
              > noworodkach znalezionych na smietniku

              Bardzo merytoryczna wypowiedź, brawo!!!
              • primitivo Re: Właściwie 25.01.07, 10:20
                yavorius wypie&shrd&hyolił:

                > Bardzo merytoryczna wypowiedź, brawo!!!

                dziekuje, ale doprawdy niepotrzebnie fatygowales sie na ten swiat
                • yavorius Re: Właściwie 25.01.07, 10:22
                  primitivo napisał:
                  > dziekuje, ale doprawdy niepotrzebnie fatygowales sie na ten swiat

                  To Twoje zdanie.

                  PS. Dobry masz nick.
                  • primitivo Re: Właściwie 25.01.07, 10:24
                    yavorius napisał:

                    > primitivo napisał:
                    > > dziekuje, ale doprawdy niepotrzebnie fatygowales sie na ten swiat
                    >
                    > To Twoje zdanie.
                    >
                    > PS. Dobry masz nick.

                    j.w.
      • huann Re: To, co w tym wątku najbardziej uderza, 25.01.07, 01:01
        big_news napisał:

        > Pozdrawiam wszystkich, zarówny tych, co ludzi lubią, jak i tych, którzy darzą
        większą estymą inne istnienia.

        czyli, kierując się logiką powyższej wypowiedzi: jedno wyklucza drugie?
    • miejskie_narty Ogólnie big_news ma rację:) 25.01.07, 10:03
      Ogólnie w tym przypadku oczywiście, nie ogólnie ogólnie.
      Stawianie znaków równości między zwierzęciem a człowiekiem, bez żadnych zastrzeżeń, jest dla mnie wyrazem obłudy. I nie chodzi o konkretne zachowania, ale o podejście do sprawy. Być może są sposoby, by pozbyć się potencjalnego zagrożenia nie pozbywając się kota (np. wizyta u psychologa:)), natomiast wydawanie sądów na odległość, że koty nie stanowią zagrożenia, czy że ten kot nie stanowi zagrożenia wydaje się być mocno teoretyczne. Nikt nie może narzucić matce (właścicielce) sposobu rozwiązania (być może nieistniejącego) problemu decydując za nią o tym, kto dla niej powinien być ważniejszy, równie ważny, czy nie mniej ważny.

      Podsumowując: Nawet jeśli w tym konkretnym przypadku nie ma potrzeby pozbywania się kota, sposób myślenia, czy wartościowanie prowadzące do takiej decyzji jest - moim skromnym zadaniem oczywiście - słuszne.
      • tome.k Re: Ogólnie big_news ma rację:) 25.01.07, 10:19
        Ale o czym ty piszesz, wystarczy zamknąć drzwi do pokoju gdzie śpi dziecko.
        Ale spoko, chyba muszę wywalić mojego kota, bo włazi do łóżka, lubi być głaskany
        itp. Dziwne zwierzę :/

        Widziałem wiele przypadków wychowywania się dzieci z kotami i jakoś ani razu nie
        spotkałem się z ranami. Pewnie, że kot czasem drapnie jak się go łapie za ogon
        czy przeszkadza jeść. Ale jakże rzadko to się zdarza. A nawet, jak takie
        dziecko zostanie drapnięte, to będzie przez długie lata pamiętało, że zwierzę
        też czuje.
        Nie ma co gadać, wyrzucanie kota z domu bo śpi przy dziecku jest po prostu
        objawem problemów.

        Wyobraź sobie, że nagle ciebie ktoś teraz wyprowadza z domu, gdzie się
        wychowałeś i oddaje komuś innemu. Jak rzecz.

        Fe!
        • primitivo Re: Ogólnie big_news ma rację:) 25.01.07, 10:23
          tome.k napisał:

          > Wyobraź sobie, że nagle ciebie ktoś teraz wyprowadza z domu, gdzie się
          > wychowałeś i oddaje komuś innemu. Jak rzecz.
          >
          > Fe!

          cytajac wiekszosc wypowiedzi nietrudno to sobie wyobrazic
    • aaa202 Weźcież już tego kota 25.01.07, 11:15
    • agtsmith big_news nie lubi kotow 25.01.07, 11:57
      bo sa od niego madrzejsze
      Na pewno ma psa, bo przeciez musi miec komu rozkazywac
      • lavinka Re: big_news nie lubi kotow 25.01.07, 12:03
        E, on lubi koty.... wyrzucać.... ;-D
    • agtsmith Przeczytalem se ten watek 25.01.07, 12:24
      Nie powiem, ze jestem w szoku, bo spodziewalem sie, ze obroncy zwierzat
      momentalnie wsiada na biedna kobiete, ktora de facto zadeklarowala jedynie, ze
      ma kotka do oddania, a nie prosila o psychoanalizy, porady typu "jak umiescic
      kota i dziecko w jednym pokoju bez obawy ze jedno zje drugie" oraz "sama siebie
      oddaj na leczenie" - to ostatnie to juz po prostu szczyt. Tym bardziej, ze
      autorka watku wyjasnila, ze nie oddaje go "ot tak, bo mi sie znudzil czarnuch
      pieprzony" tylko ma konkretny powod, ktory tak naprawde nie jest waszym
      zasranym interesem.
      • yavorius Re: Przeczytalem se ten watek 25.01.07, 12:30
        agtsmith napisał:
        > nie oddaje go "ot tak, bo mi sie znudzil czarnuch
        > pieprzony" tylko ma konkretny powod, ktory tak naprawde nie jest waszym
        > zasranym interesem.

        Ten powód jest tak - że użyję Twego określenia - prymitywny, że staraliśmy się
        pomysł wyperswadować z głowy autorki wątku.
        • agtsmith Re: Przeczytalem se ten watek 25.01.07, 12:38
          To jest prymitywny powod? A czy uznajesz w ogole jakikolwiek powod do oddania
          kota? Bo jesli to nie jest dobry powod, to naprawde nie wiem co nim mogloby
          byc...
          • yavorius Re: Przeczytalem se ten watek 25.01.07, 12:39
            agtsmith napisał:
            > A czy uznajesz w ogole jakikolwiek powod do oddania kota?

            Tak.

            ##
            > Bo jesli to

            TO? To czyli co? Że kot przyjął i traktuje dziecko jak przyjaciela?

            ##
            > nie jest dobry powod, to naprawde nie wiem co nim mogloby byc...

            Np. ciężka alergia dziecka, zawsze można oddać kota RODZINIE, RODZICOM,
            ZNAJOMYM. No chyba że się ich nie ma, no to faktycznie do śmietnika, albo hop
            na forum.
            • agtsmith Re: Przeczytalem se ten watek 25.01.07, 12:42
              > TO? To czyli co? Że kot przyjął i traktuje dziecko jak przyjaciela?

              Kot mojej siostry tez traktuje dziecko jak przyjaciela, ale kot to tylko kot, i
              jak mu cos nie podpasuje, to moze zrobic krzywde.
              • yavorius Re: Przeczytalem se ten watek 25.01.07, 12:47
                agtsmith napisał:
                > kot to tylko kot, i jak mu cos nie podpasuje, to moze zrobic krzywde

                Generalnie to kot musi zostać zmuszony, żeby skrzywdził, najczęściej w obronie
                własnej.
                • agtsmith Re: Przeczytalem se ten watek 25.01.07, 12:50
                  > Generalnie to kot musi zostać zmuszony, żeby skrzywdził, najczęściej w
                  obronie własnej.

                  Wystarczy go poglaskac nie tak jak trzeba. Moze niech Ci bart_step opowie cos
                  wiecej na ten temat ;]
                  • yavorius Re: Przeczytalem se ten watek 25.01.07, 12:52
                    agtsmith napisał:
                    > Wystarczy go poglaskac nie tak jak trzeba.

                    Eee, przesada.

                    ##
                    > Moze niech Ci bart_step opowie cos wiecej na ten temat ;]

                    No to czekamy:)
                  • lavinka Re: Przeczytalem se ten watek 25.01.07, 12:52
                    Strsze lub młodsze rodzeństwo też jest zagrożeniem. No o siup,też trzeba oddać...
                    lav
                    p.s. ja bym się w tej relacji niemowlę-kot bardziej obawiała o kota.
                    • agtsmith Re: Przeczytalem se ten watek 25.01.07, 12:55
                      > Strsze lub młodsze rodzeństwo też jest zagrożeniem. No o siup,też trzeba oddać

                      No i znowu z tym stawianiem czlowieka i zwierzecia na rowni. Jak grochem o
                      sciane

                      > p.s. ja bym się w tej relacji niemowlę-kot bardziej obawiała o kota.

                      Jesli masz podstawy, to sie obawiaj. Ja mam podstawy, zeby obawiac sie o
                      niemowle.
                      • lavinka Re: Przeczytalem se ten watek 25.01.07, 12:58
                        Bo jesteś ze wsi. Najwyraźniej. Tylko tam są "żywe" takie poglądy.... ja bym się
                        nadal bardziej obawiała o kota... zwłaszcza o kota Twego siostrzeńca....
                        • agtsmith Re: Przeczytalem se ten watek 25.01.07, 13:01
                          lavinka napisała:

                          > Bo jesteś ze wsi

                          Bardzo ambitne

                          > Tylko tam są "żywe" takie poglądy

                          Bredzisz juz. Nara.
                          • lavinka Re: Przeczytalem se ten watek 25.01.07, 13:04
                            Jak ja lubię mieć rację. ;-) Nie ma to jak brak argumentów. Moje są jakie są,ale
                            przynajmniej są ;-)
                            lav
                            • agtsmith Re: Przeczytalem se ten watek 25.01.07, 13:06
                              > Jak ja lubię mieć rację. ;-)

                              To chyba za czesto tego nie doswiadczasz.

                              > Nie ma to jak brak argumentów.

                              Tak, "Jestes ze wsi" to byl dopiero zajebisty argument. Nie osmieszaj sie.
                              • lavinka Re: Przeczytalem se ten watek 25.01.07, 13:07
                                To było przypuszczenie. Po prostu Twe poglądy są mocno zaaściankowe. To tyle.
                                lav
                                • agtsmith Re: Przeczytalem se ten watek 25.01.07, 13:10
                                  > Po prostu Twe poglądy są mocno zaaściankowe.

                                  To nie sa zadne poglady, tylko doswiadczenia - widzisz roznice, wielkomiejski
                                  umysle?
                                  • lavinka Re: Przeczytalem se ten watek 25.01.07, 14:11
                                    A co ciągnęło się kota za ogon w młodości? Dobrze Ci tak ;-p
                                    • irasiad.prof.kaczynskiego Re: Przeczytalem se ten watek 25.01.07, 14:36
                                      Nie dosc ze glupia, to jeszcze czytac nie umie :)

                                      --
                                      IRASIAD JEST BARDZO ZDENERWOWANY
                                      • lavinka Re: Przeczytalem se ten watek 25.01.07, 14:53
                                        Ależ umie,umie. Między wierszami! ;-D
      • aspazja.z.miletu Re: Przeczytalem se ten watek 25.01.07, 12:35
        agtsmith napisał:

        > autorka watku wyjasnila, ze nie oddaje go "ot tak, bo mi sie znudzil czarnuch
        pieprzony" tylko ma konkretny powod, ktory tak naprawde nie jest waszym
        zasranym interesem.

        O tym, czy mój interes jest zasrany czy nie, nie ty na szczęście decydujesz. A
        skoro autorka upubliczniła swój problem, dała nam również prawo do wyrażania
        opinii i ocen na ten temat. Co czynimy, nie kryjąc opadu rąk i zażenowania.
      • agtsmith I jeszcze jedno 25.01.07, 12:35
        Wasze stawianie czlowieka na rowni ze zwierzeciem to juz naprawde wola o pomste
        do nieba. Slyszeliscie kiedys, ze zbyt agresywne psy oddaje sie do uspienia?
        Czy to samo robi sie ze zbyt agresywnymi ludzmi? A slyszeliscie, ze chore
        zwierzeta sie czasem usypia? Czy to samo robi sie z ludzmi? Czy wam naprawde
        tak trudno pojac, ze mimo waszych dziwnych wyobrazen zwierzeta sa traktowane
        jednak troche inaczej niz ludzie?

        Moj dwuletni siostrzeniec mieszka z kotem. Na moich oczach kot przejechal mu
        pazurem po wardze, bo nieswiadomy chlopczyk zlapal go na moment za tylna lape.
        • yavorius Re: I jeszcze jedno 25.01.07, 12:37
          agtsmith napisał:
          > Slyszeliscie kiedys, ze zbyt agresywne psy oddaje sie do uspienia?

          Tak.

          ##
          > Czy to samo robi sie ze zbyt agresywnymi ludzmi?

          W normalnych krajach tak.

          ##
          > A slyszeliscie, ze chore zwierzeta sie czasem usypia?

          Tak.

          ##
          > Czy to samo robi sie z ludzmi?

          Słyszałeś kiedyś o eutanazji?

          ##
          > Moj dwuletni siostrzeniec mieszka z kotem. Na moich oczach kot przejechal mu
          > pazurem po wardze, bo nieswiadomy chlopczyk zlapal go na moment za tylna lape.

          Ale nie tego dotyczył pierwszy wpis w tym wątku.
          • agtsmith Re: I jeszcze jedno 25.01.07, 12:40
            > W normalnych krajach tak.

            Podaj jeden

            > Słyszałeś kiedyś o eutanazji?

            Owszem - a teraz zastanow sie czy czesciej poddaje sie jej ludzi czy zwierzeta

            > Ale nie tego dotyczył pierwszy wpis w tym wątku.

            Sygnalizuje ewentualne konsekwencje, zeby nie bylo, ze rzucam slowa na wiatr
            • yavorius Re: I jeszcze jedno 25.01.07, 12:46
              agtsmith napisał:
              > Podaj jeden

              USA - normalny pod tym względem, oczywiście ;)

              ##
              > Owszem - a teraz zastanow sie czy czesciej poddaje sie jej ludzi czy zwierzeta

              Jakie to ma znaczenie?

              ##
              > Sygnalizuje ewentualne konsekwencje, zeby nie bylo, ze rzucam slowa na wiatr

              Ale dlaczego zakładasz, że tak musi być?
              • agtsmith Re: I jeszcze jedno 25.01.07, 12:48
                > Jakie to ma znaczenie?

                A takie wlasnie, ze stawianie ludzi na rowni ze zwierzetami nie ma
                odzwierciedlenia w rzeczywistosci

                > Ale dlaczego zakładasz, że tak musi być?

                Nigdzie nie uzylem slowa "musi" - wrecz napisalem "ewentualne"
                • yavorius Re: I jeszcze jedno 25.01.07, 12:51
                  agtsmith napisał:
                  > Nigdzie nie uzylem slowa "musi" - wrecz napisalem "ewentualne"

                  OK, ale nie wydaje ci się, że karanie kota za coś, co MOŻE (choć wcale nie
                  MUSI, a moim zdaniem NIE WYSTĄPI bez przyczyny) nastąpić, jest niefajne?
                  • agtsmith Re: I jeszcze jedno 25.01.07, 12:53
                    Prewencja :> Autorka ma prawo sie tego obawiac i naprawde nie uwazam, zeby
                    wysylanie jej na leczenie do ortopedy, bo na psychiatre za pozno, bylo
                    adekwatne.
                    • lavinka Re: I jeszcze jedno 25.01.07, 12:56
                      No to wogóle nie powinno się mieć zwierząt. Dorosłego też kot moze podrapać... a
                      pies ugryźć...a ptak dziobnąć... a teściowa zwymyślać....
                      lav
                      • agtsmith Re: I jeszcze jedno 25.01.07, 13:14
                        Tak, najlepiej wszystko (sic!) generalizowac, to bardzo pomaga przy dochodzeniu
                        swoich racji. Tak trzymaj.
                        • lavinka Re: I jeszcze jedno 25.01.07, 14:12
                          Obawiam się,że mistrzowi negatywnej generalizacji(czyli Tobie) nigdy nie
                          dorównam ;-)
                    • yavorius Re: I jeszcze jedno 25.01.07, 12:57
                      agtsmith napisał:
                      > Autorka ma prawo sie tego obawiac i naprawde nie uwazam, zeby
                      > wysylanie jej na leczenie do ortopedy, bo na psychiatre za pozno, bylo
                      > adekwatne.

                      Nie ja to uczyniłem.
                      • agtsmith Re: I jeszcze jedno 25.01.07, 13:14
                        Alez ja nie powiedzialem, ze Ty - swoj pierwszy post zaadresowalem do ogolu.
        • aspazja.z.miletu Re: I jeszcze jedno 25.01.07, 12:44
          agtsmith napisał:

          > Czy wam naprawde tak trudno pojac, ze mimo waszych dziwnych wyobrazen
          zwierzeta sa traktowane jednak troche inaczej niz ludzie?

          I tak powinno być, prawda? W końcu to człowiek jest panem stworzenia...

          > Moj dwuletni siostrzeniec mieszka z kotem. Na moich oczach kot przejechal mu
          pazurem po wardze, bo nieswiadomy chlopczyk zlapal go na moment za tylna lape.

          Następnym razem będzie świadomy, że zwierzę nie jest rzeczą, którą można miętosić.
          • agtsmith Re: I jeszcze jedno 25.01.07, 12:47
            > Następnym razem będzie świadomy, że zwierzę nie jest rzeczą, którą można
            miętosić.

            Po pierwsze, kot moze sie zachowac w takiej sytuacji duzo bardziej agresywnie i
            moze sie skonczyc na czyms gorszym niz tylko dziabniecie pazurem i ucieczka;

            Po drugie, wierz mi, ze dzieci w tym wieku nie wszystkie zaleznosci tak predko
            pojmuja.
            • lavinka Re: I jeszcze jedno 25.01.07, 12:59
              A dziecko o nie? Słyszalaś o ADHD?
              lav
              --
              Nie mam pomysłu na sygnaturkę.Ale zapraszam na
              nowe stare zdjęcia na blogu...
              • yavorius Re: I jeszcze jedno 25.01.07, 13:00
                lavinka napisała:
                > A dziecko o nie? Słyszalaś o ADHD?

                Poza tym, że w to nie wierzę?:)
                • lavinka Re: I jeszcze jedno 25.01.07, 13:05
                  A ja wierzę. Mieliśmy takiego w szkole.... gdyby był leczony.. to moze by w
                  przyszłości nie zabił sojej matki.... serio... chodziłam z nim do zerówki. O
                  razu było widać,że to nie "zwykły" huligan tylko ,że ma "coś z głową".
                  lav
              • agtsmith Re: I jeszcze jedno 25.01.07, 13:04
                > Słyszalaś

                Nie jestem kobieta, wbrew twojej fantastycznej kobiecej intuicji
                • lavinka Re: I jeszcze jedno 25.01.07, 13:06
                  Tym bardziej mnie dziwi Twoja postawa. Po nadwrażliwej mamusi bym się
                  spodziewała,ale po facecie? Niedobór testosteronu? Spóźniona mutacja?
                  lav
            • aspazja.z.miletu Re: I jeszcze jedno 25.01.07, 13:04
              agtsmith napisał:
              > Po pierwsze, kot moze sie zachowac w takiej sytuacji duzo bardziej agresywnie
              i moze sie skonczyc na czyms gorszym niz tylko dziabniecie pazurem i ucieczka;
              Tak, zagryźć dzieciaka, wyssać mu oddech...
              Proszę cię!
              NB, mam znajomą, która ma dwoje małych dzieci i psa. Husky'ego. I jakoś nie
              dostała schizy, że pies jej dzieciaki zagryzie, gdy przyszły na świat.
              >
              > Po drugie, wierz mi, ze dzieci w tym wieku nie wszystkie zaleznosci tak predko
              pojmuja.
              E. Zapamiętanie, że boli, gdy się kotka ciąga za łapę przychodzi dość szybko.
              • agtsmith Re: I jeszcze jedno 25.01.07, 13:09
                > Tak, zagryźć dzieciaka, wyssać mu oddech...

                Tak, najlepiej ze skrajnosci w skrajnosci. Wystarczy ze mu pokroi twarz albo
                dziabnie w oko. Pasuje?

                > I jakoś nie dostała schizy, że pies jej dzieciaki zagryzie, gdy przyszły na
                świat.

                To nie schiza, tylko obawa. Jej sprawa, kazdy ma wlasne odczucia.

                > E. Zapamiętanie, że boli, gdy się kotka ciąga za łapę

                Pisalem juz, ze to nie bylo ciaganie. Mnie koty tez pare razy pokazaly, co o
                mnie mysla, kiedy np. nieswiadomie zaczynalem glaskac je w okolicy ogona, kiedy
                siedzialy mi na kolanach ;)
                • aspazja.z.miletu Re: I jeszcze jedno 25.01.07, 13:27

                  > Tak, najlepiej ze skrajnosci w skrajnosci. Wystarczy ze mu pokroi twarz albo
                  > dziabnie w oko. Pasuje?
                  Nie. Po pierwsze, z opisu autorki nie wynika, że jest to kot ponadnormatywnie
                  agresywny, a tylko taki zachowałby się w opisany przez ciebie sposób, gdyby go
                  dziecko tylko dotknęło.



                  > To nie schiza, tylko obawa. Jej sprawa, kazdy ma wlasne odczucia.

                  Mhm, i moim odczuciem po przeczytaniu jej posta jest pewność, że jest to
                  kompletnie irracjonalna obawa, i właśnie je wyrażam.


                  > Pisalem juz, ze to nie bylo ciaganie. Mnie koty tez pare razy pokazaly, co o
                  mnie mysla, kiedy np. nieswiadomie zaczynalem glaskac je w okolicy ogona, kiedy
                  siedzialy mi na kolanach ;)

                  A to już Szprota pisała i się zgodzę: tez nie lubię być dotykana wbrew mojej
                  woli albo w miejsca, gdzie mam przeczulicę. Trza to szanować i u kotów.
          • primitivo Re: I jeszcze jedno 25.01.07, 18:49
            aspazja.z.miletu napisała:

            > agtsmith napisał:
            >
            > > Moj dwuletni siostrzeniec mieszka z kotem. Na moich oczach kot przejechal
            > mu
            > pazurem po wardze, bo nieswiadomy chlopczyk zlapal go na moment za tylna lape.

            > aspazja.z.miletu napisala:

            > Następnym razem będzie świadomy, że zwierzę nie jest rzeczą, którą można miętos
            > ić.

            masz jeszcze jakies pedagogiczne doswiadczenia? np. przygladanie sie dziecku siegajacemu po garnek z wrzatkiem? rozumiesz znaczenie slowa OBAWA? ciekawe jakiego wieku dozylby czlowiek gdyby mial otoczenie poznawac w ten sposob...a moze zwyczajnie nie jestes swiadoma ze z tych dwoch istot ktorych temat dotyczy, w ewentualnej kofrontacji to kot ma bez porownania wieksze szanse na przezycie
            • aspazja.z.miletu Re: I jeszcze jedno 25.01.07, 19:08
              primitivo napisał:



              > masz jeszcze jakies pedagogiczne doswiadczenia? np. przygladanie sie dziecku
              siegajacemu po garnek z wrzatkiem?

              Tak.
              >rozumiesz znaczenie slowa OBAWA?

              Tak.

              >ciekawe jakiego wieku dozylby czlowiek gdyby mial otoczenie poznawac w ten
              sposob...

              Tak.

              >a moze zwyczajnie nie jestes swiadoma ze z tych dwoch istot ktorych temat
              dotyczy, w ewentualnej kofrontacji to kot ma bez porownania wieksze szanse na
              przezycie

              Przeżycie przytulenia czy powąchania do dziecka? Tak.
              • primitivo Re: I jeszcze jedno 25.01.07, 19:22
                aspazja.z.miletu napisała:

                > Tak.
                >
                > Tak.
                >
                > Tak.
                >
                > Tak.

                oslupialem z podziwu
        • lavinka Re: I jeszcze jedno 25.01.07, 12:55
          agtsmith napisał:

          > Wasze stawianie czlowieka na rowni ze zwierzeciem to juz naprawde wola o pomste
          >
          > do nieba. Slyszeliscie kiedys, ze zbyt agresywne psy oddaje sie do uspienia?
          > Czy to samo robi sie ze zbyt agresywnymi ludzmi?

          Tak,kara śmierci. Też walczymy o jej zniesienie. Patrz Husajn. To już psy się
          uspypia bardziej humanitarnie....

          A slyszeliscie, ze chore
          > zwierzeta sie czasem usypia?

          Czasem. A czasem właściciel wlczy do ostatniej chwili o życie pupila.

          Czy to samo robi sie z ludzmi?

          W Holandii. Legalizacja Eutanazji.

          Czy wam naprawde
          > tak trudno pojac, ze mimo waszych dziwnych wyobrazen zwierzeta sa traktowane
          > jednak troche inaczej niz ludzie?

          Zgadza się.Zwierzęta są mądrzejsze i mają lepszy węch.

          > Moj dwuletni siostrzeniec mieszka z kotem. Na moich oczach kot przejechal mu
          > pazurem po wardze, bo nieswiadomy chlopczyk zlapal go na moment za tylna lape.

          Też bym go przejechała. Może to coś małego nauczy,że nie należy męczyć zwierząt.

          lav
          • yavorius Re: I jeszcze jedno 25.01.07, 12:58
            lavinka napisała:
            > Tak,kara śmierci. Też walczymy o jej zniesienie.

            Ja nie walczę.

            ##
            > Patrz Husajn. To już psy się usypia bardziej humanitarnie....

            A to już inna kwestia.
            • lavinka Re: I jeszcze jedno 25.01.07, 13:00
              Ja mimo wszystko wolałabym traktować ludzi jak zwierzęta. Zamiast zwierzęta jk
              ludzie siebie nawzajem. One zabijają by jeść. My dla zabawy, sprawiedliwości i
              innych irracjonalnych pobudek takich jak patriotyzm.
              lav
          • agtsmith Re: I jeszcze jedno 25.01.07, 13:00
            > Tak,kara śmierci. Też walczymy o jej zniesienie

            Skoro stawiamy zwierze i czlowieka na rowni, to znaczy, ze bedziemy tez walczyc
            o zniesienie usypiania agresywnych psow? W kolko mam to samo pisac?

            > W Holandii. Legalizacja Eutanazji.

            Badz laskawa czytac moje odpowiedzi, bo mi sie dwa razy nie chce pisac tego
            samego.

            > Też bym go przejechała. Może to coś małego nauczy,że nie należy męczyć
            zwierząt

            Czy ty kobieto nie rozumiesz, ze to jest tylko male nieswiadome dziecko? Czy
            dotkniecie kota to meczenie? On tego kota ledwo dotknal, a nie ciagnal go za
            tylna lape po podlodze, na litosc boska
            • lavinka Re: I jeszcze jedno 25.01.07, 13:08
              Myśle,że teraz jest już bardziej świadome.Następnym razem pomyśli, zanim zbliży
              się do kota.
              lav
              • agtsmith Re: I jeszcze jedno 25.01.07, 13:13
                Jak bedziesz miala swoje dziecko, to zobaczysz, jak to jest z ich swiadomoscia
                i procesem uczenia sie w tym wieku. Gdyby to bylo tak wspaniale, jak ci sie
                wydaje, to, dajmy na to, sztuke mowienia opanowywalyby w przeciagu tygodnia. Z
                mojej strony EOT, bo dyskusja juz zupelnie odbiega od tematu.
                • lavinka Re: I jeszcze jedno 25.01.07, 14:15
                  Ocho,bo co jak nie mam dziecka to sobie nie jestem w stanie wyobrazić? Tak się
                  składa,żę potrafię sobie to wyobrazić i bez posiadania dziecka. Przytulający się
                  kot nie jest zagrożeniem dla dziecka... co innego "pijany" rodzic. Ale przecież
                  koty są takie niebezpieczne...
                  lav
            • szprota Re: I jeszcze jedno 25.01.07, 13:18
              ja tam nie lubię, jak się mnie dotyka wbrew mojej woli. dlaczego miałabym tego
              nie szanować u kota?
              • lavinka Re: I jeszcze jedno 25.01.07, 14:15
                Wiesz,szproto bo koty to nie ludzie ;-D
                • szprota Re: I jeszcze jedno 25.01.07, 15:02
                  prawda, zapomniałam, że tu niektórzy nie umieją zrozumieć, że człowiek nie jest znowu takim cudem, by go stawiać na piedestał.
                  • lavinka No coś Ty... 25.01.07, 16:06
                    No coś Ty,jak możesz... przecież człowiek jest najdoskoalszą istotą we
                    wrzechświecie ;-)
    • cassani jejku-wątek jest długaśny jak lista kondolencyjna 25.01.07, 15:51
      czy może mi ktoś streścić? Co się stało? Ten kot okazał się cukrzykiem czy co?
      • dziad_borowy Re: jejku-wątek jest długaśny jak lista kondolenc 25.01.07, 15:54
        Mocno drapal. Sie za uchem.
        Dzierżżż!!!
        • cassani Re: jejku-wątek jest długaśny jak lista kondolenc 25.01.07, 15:58
          ale ktoś go wziął?
          • dziad_borowy Tak 25.01.07, 15:59
            do serca.
            Dzierżżż!!!
            • lavinka streszczenie be nazwisk... 25.01.07, 16:09
              Był sobie kot. Przytulał się do dzidziusia. Jego matkę wpraiło to w
              osłupienie(nigdy nie widziała przytulającego się kota czy co), no i z tego
              powodu postanowiła go oddać. W końcu przytulające się koty są takie niebezpieczne.
              I wytworzyły się dwa obozy. Jeden potępia brak ludzkich uczuć u maki i popiera
              prawo kota do mieszkania we własnym domu. Drugi uważa,że koty są niebezpieczne
              bo drapią jak się je ciągnie za ogon w związku z czym należy je usunąć z domu
              jak najszybciej. Bo co człowiek to nie kot.
              No i było trohę kisielu po drodze... tak jak u was na polityce,tylko na inny
              temat. Wy macie swoją małą wojnę to my też kcemy.
              lav
              • agtsmith Re: streszczenie be nazwisk... 25.01.07, 16:57
                > Drugi uważa,że koty są niebezpieczne bo drapią jak się je ciągnie za ogon w
                związku z czym należy je usunąć z domu jak najszybciej.

                Zaczynaja mnie irytowac te twoje brednie - nigdzie nic takiego nie powiedzialem.
                • tome.k Re: streszczenie be nazwisk... 25.01.07, 17:56
                  Cóż... może nie ty, może ktoś inny.

                  Co niektórzy widzą, że kot drapie. Nie widzą tylko czemu. Mało tego, ci biedni
                  ludzie nie wiedzą, że kotu można obciąć pazury, ewentualnie pozwolić na
                  zbliżanie się do dziecka tylko pod obecność pana/pani.
                  Jest wiele filmików, w których widać że dziecko i kot to superkumple. Koty to
                  nie są groźne psy, którym czasem odbija i gryzą bez powodu.
                  • lavinka Re: streszczenie be nazwisk... 25.01.07, 18:05
                    Jako właściciel psa,a nawet dwóch twierdzę,ze psy również mają powód. Tylko ich
                    właciciele także nie rozumieją dlaczego pies,którego właśnie kopnęli się odgryza.
                    lav
                    • tome.k Re: streszczenie be nazwisk... 25.01.07, 18:14
                      Jako nie właściciel psów, śmiem twierdzić że na 98,5675% masz rację.
                      :)
                      • olcia029 pozdro...... 25.01.07, 22:07
                        czy ktoś w ogóle widział cień osoby, która chciałaby zaadoptować kota?
                        • graz.ka Re: pozdro...... 25.01.07, 22:10
                          Ola, z tym będzie bardzo, bardzo trudno - byłam przed świętami u pani z
                          Animalsów, 8 kotów, 6 - jako tymczasowe, żeby nie poszły do schroniska.
                          Ja mam dwa, trzeciego zwyczajnie nie wykarmię.
                        • lavinka Re: pozdro...... 25.01.07, 22:27
                          W środku zimy wszędzie mają komplet. Dalej jestm za mniej drastycznym
                          rozwiązaniem. Nie możesz zamykac kota w innym pokoju? Albo pożyczyć go na trochę
                          ludziom,których kot dobrze zna? W końcu narazie nie zrobił dziecku nic złego.
                          lav
                • lavinka Re: streszczenie be nazwisk... 25.01.07, 18:04
                  No to chyba masz krótką pamięć...
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=56057033&a=56138654
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka