Dodaj do ulubionych

Prawnicze koczowanie

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.07, 21:18
Jest to "chory" Wydział, na którym studenta traktuje się jako konieczny
dodatek do uczonego ciała pracowników naukowych .
Tak wygladaja zapisy na egzamniny z wielu przedmiotów.
W tm roku jeszcze ( jak słyszałem ) była mozliwosć zapisu przez internet i
trzeba było to zrobić w czasie krótszym od 1 minuty , bo później wszystkie
terminy były zajęte.
Fikcyjne dyżury profesorów, pogarda dla studenta, bzdurne utrudnienia na
każdym kroku, tak jakby podstawowym celem było upodlenie młodych ludzi.
Powyższe to wizytówka tego Wydziału.
Dlaczego np. w Warszawie , Poznaniu może być inaczej ?
Jest to chyba nie tylko kwestia chęci ale i odpowiednich kwlifikacji,
zwłaszcza moralnych.
Warto , aby ktoś się tym zajął ,bo sam Uniwesytet nie dąży do żadnych zmian w
tym zakresie .

Obserwuj wątek
    • Gość: about bush Zapraszam na Historie, tam sie nic nie robi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.07, 23:47
      • Gość: zto Re: Zapraszam na Historie, tam sie nic nie robi.. IP: *.uni.lodz.pl 17.04.07, 13:28
        po historii też nie będziesz nic robił!!!
    • Gość: Kasia Re: Prawnicze koczowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.07, 09:05
      Sama skończyłam ten wydział prawie 2 lata temu. Doskonale pamiętam kolejki do
      zapisów na egzaminy. Na egzamin z prawa karnego na III roku zapisała mnie
      koleżanka, która stała przed budynkiem całą noc. I była taka kochana, że
      pamiętała o mnie:) Koledzy z roku zapisywali sie na egzamin, zajmowali komuś
      miejsce, a potem nie przychodzili, bo już zapisując się wiedzieli, że na
      egzamin nie przyjdą (sic!). I to jest właśnie to nakręcanie!
      Zastanówcie się, obecni studenci prawa, czy warto tak samemu nakręcać
      to "koczowanie"?
    • Gość: wykładowca przepraszamy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.07, 09:57
      Cóż mogę powiedzieć? Tylko tyle, że jest mi bardzo przykro.
      Czy rzeczywiście wszyscy tak źle traktujemy studentów?
      Mam nadzieję, że prócz tych fatalnych wspomnień zachował Pan w pamięci i te
      lepsze. Być może wiedza nabyta na tym Wydziale (podobno najlepszym w Polsce)
      przydaje się Panu w pracy zawodowej.
      Mogę też Pana zapewnić, że jednak wiele się zmienia, zwłaszcza ostatnio. Można
      np. zapisywać się na zajęcia i egzaminy (nie wszystkie, niestety) przez
      Internet. Mam nadzieję, że z upływem czasu wszyscy koledzy zdecydują się na tę
      formę zapisów, dzięki czemu nie będziemy dawali Studentom okazji do
      upadlającego koczowania pod Collegium.
      Musi Pan też być sprawiedliwy - koczowanie to tylko w części "zasługa"
      wykładowców. W części zaś to efekt "samonakręcania" się Studentów. Mogę to
      powiedzieć z całą odpowiedzialnością, bowiem sam kończyłem ten Wydziały.
      Pozdrawiam.
      • Gość: student III roku Re: przepraszamy IP: *.gprspla.plusgsm.pl 16.04.07, 16:21
        Miałem dziś nikłą przyjemność brania udziału w tej patologicznej
        przepychance!Musze się zgodzić iż po części jest to wina tych studentów,którzy
        postanowili zaklepać sobie miejsce na liście wczoraj o godzinie 13!!!Zamiast
        spędzać to piękne niedzielne popołudnie w plenerze postanowili zacząć walkę o
        swój wymarzony termin - karygodny falstart.Aby nie zostać wykreślonym z listy
        trzeba było uczestniczyć co jakiś czas w odczytywaniach listy.Jest mi wiadome o
        dwóch, które miały miejsce o 23 i 6 rano.Będąc normalnym studentem postanowiłem
        nie brać w tej farsie udziału - teraz nie wiem czy słusznie bo znalazłem się na
        dalekim miejscu na liście rezerwowej.Panie z sekretariatu przyjmując taką listę
        zaaprobowały ten proceder i niech nikt z wydziału się nie zdziwi jak przy
        następnych zapisach będzie jeszcze gorzej. Ja z pewnością wezmę śpiwór i
        powalczę o miejsce bo innego wyjścia nie widzę:(
      • Gość: były student Re: przepraszamy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.07, 20:04
        Przede wszystkim dziękuję za odpowiedź.
        Proszę zwrócić uwagę , ze jest Pan ( Pani) jedynym pracownikiem z WPiA ,
        którego stać było na słowo "przepraszam".
        Rzeczywiście w powyższym tekście dokonałem , być może nieuprawnionego
        uogólnienia ,ale nagromadzenie patologii i osób , którym powinno sie odebrać
        prawo nauczania i egzaminowania jest na tyle duża , że takie genaralizowanie
        jest w pełni zasadne.
        Są oczywiście na Wydziale wspaniali ludzie ,których zawsze mile będę wspominał
        ( ich nazwiska zresztą powołano częściowo , juz w tej dyskusji).
        Pana ( Pani) nazwisko zapewne tez jest wymienione.
        Z drugiej strony nie chcę podawać personaliów osób niegodnych pracy
        dydaktycznej na Wydziale, aby nie zaszkodzic aktualnie studiującym ( tak, bo to
        by miało ten skutek).
        Poza tym, te osoby są na uczelni powszechnie znane i to nie tylko studentom.
        Radzę jedno: weźcie przykład z innych uczelni.Studiowanie może wspaniałą
        przygodą intelektualną , ale może byc również walką z bezsensowną organizacją
        systemu nauczania i weryfikacji wiedzy, PANIAMI w dziekanacie i profesorami
        nieodpowiadajacymi przed nikim za swoje postępowanie .
        Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.
    • deschain Re: Prawnicze koczowanie 16.04.07, 12:08
      Gość portalu: niedawny student napisał(a):

      > Jest to "chory" Wydział, na którym studenta traktuje się jako konieczny
      > dodatek do uczonego ciała pracowników naukowych .
      > Tak wygladaja zapisy na egzamniny z wielu przedmiotów.
      > W tm roku jeszcze ( jak słyszałem ) była mozliwosć zapisu przez internet i
      > trzeba było to zrobić w czasie krótszym od 1 minuty , bo później wszystkie
      > terminy były zajęte.
      > Fikcyjne dyżury profesorów, pogarda dla studenta, bzdurne utrudnienia na
      > każdym kroku, tak jakby podstawowym celem było upodlenie młodych ludzi.
      > Powyższe to wizytówka tego Wydziału.
      > Dlaczego np. w Warszawie , Poznaniu może być inaczej ?
      > Jest to chyba nie tylko kwestia chęci ale i odpowiednich kwlifikacji,
      > zwłaszcza moralnych.
      > Warto , aby ktoś się tym zajął ,bo sam Uniwesytet nie dąży do żadnych zmian w
      > tym zakresie .


      A ja się rozpiszę. Mam nadzieję, że swoją opinią na temat WPiA nikogo nie
      urażę.

      W tym roku kończę prawo, i, niestety, słowa "niedawnego studenta" mogę tylko
      potwierdzić. Z grzechów głównych WPiA (kierunek: prawo)na pierwszym miejscu
      jest POGARDA dla studenta; dotyczy to niesamowitej większości wykładowców,
      katedr, etc. Bzdurne utrudnienia na każdym kroku? Jak najbardziej. I też mam
      wrażenie że wielu wykładowców najchętniej upodliłoby młodych ludzi. Widać to
      zwłaszcza na I, II, III roku. Później jest nieco lepiej, ale i tak wrażenia
      niesamowicie negatywne.
      Kolega, będąc na III roku, przeniósł się do Poznania (dostał tam pracę, więc
      przeniósł się na tamtejszy WPiA)-jak twierdzi, różnica jest olbrzymia jeśli
      chodzi o atmosferę i podejście do ludzi(na korzyść Poznania). Ja sam zresztą na
      III roku miałem dość, i zrobiłem sobie roczną przerwę.Wyjechałem zagranicę,
      wtedy moja mama załatwiała dla mnie pewne sprawy na wydziale; jak wróciłem,
      sama mi powiedziała, że jeszcze nie widziała miejsca, gdzie w taki sposób
      traktuje się ludzi-określiła to tak: tam chyba mają jakieś klimaterium:(
      Robienie często łaski, że w ogóle się studentów egzaminuje (pozdrawiam IV rok
      wieczorowych-KPC:) i wiele, wiele innych. Gdybym się cofnął w czasie do matury,
      w życiu bym na prawo nie poszedł. Tak mówią też znajomi z wydziału. O tym, co
      na WPiA jest nie tak, można by książkę napisać. Żeby było nieco
      optymistyczniej: Bardzo pozytywnie wyróżniają się: dr. Świderski i dr.
      Robaczyński-obaj Panowie mają wielki szacunek dla studentów, za co studenci ich
      bardzo szanują; dr. Robaczyński na moim roku osobom, które zdały egzamin
      podawał rękę(a to już nas wszystkich w ogóle szokowało- bodajże jedyny
      wykładowca, który potrafił tak zrobić)dr. Wojewoda także bardzo na poziomie,
      jeszcze bardzo miły prof. Tarno i Daranowski. Ale generalnie wspomnienia
      kiepskie, i robię wszystko aby jak najszybciej ten wydział skończyć i już z nim
      nie mieć nic wspólnego. Sorry.
      • Gość: zto Re: Prawnicze koczowanie IP: *.uni.lodz.pl 17.04.07, 13:39
        jeśli chodzi o podawanie ręki po egzaminie to nie jest nowość, najlepszym
        przykładem jest prof. Kulesza. Poza tym studiowałeś wieczorowo więc pokuszę się
        o stwierdzenie że tak naprawdę mało wiesz o stresie, złym traktowaniu studenta
        itd. Różnica w trudności egzaminów jest nieraz kolosalna, przykładem są np.
        zobowiązania, cywilne , karne i KPK o postępowaniu cywilnym u Marciniaka nie
        wspominając.
        Poza tym dziwne że nikt nie wspomniał w artykule gazety że profesor o którego
        chodzi po prostu był poważnie chory i jest to problem okulistyczny więc nie może
        wyznaczyć większej ilości egzaminów. Do tego dochodzi fakt że obecny rok to
        studenci przyjęci poprzez błąd w egzaminie więc jest ich dwa razy więcej.
        • Gość: aga Re: Prawnicze koczowanie IP: *.4web.pl 17.04.07, 14:17
          Nie zgadzam się! Jeśli chodzi o wieczorowych, to akurat na wpia Uł większość
          egzaminów mamy wspólnie i sprawdzający prace czy też pytający nie wie, z kim ma
          do czynienia - dziennym, czy wieczorowym. Rzym, logika, Historia prawa
          polskiego, prawo europejskie, specjalizacje, seminaria.... Karne i cywilne
          faktycznie mamy z kim innym, ale to z korzyścią dla studenta, bo jest nas po
          prostu dużo.
          • Gość: Lina hahhaa, co za bzdura IP: *.lodz.msk.pl 17.04.07, 16:11
            Podałaś dość łatwe egzaminy jako wspólne. właśnie cała trudność rozbija się o
            te które są oddzielnie. i nie tłumacz tu ilością studentów - do zobowiązań
            dociera Mniej studentów niż do rzysmkiego. a dwa to chyba wymieniłaś wszystko
            co jest z tym samym wykładowacą, no jeszcze kierunkowe. a co do tego że nie wie
            z kim ma do czynienia. bzdura. jak wchodzisz na egzamin to się pytają, indeks
            oglądają i szykują sobie protokuł. Na pisemnych natomiast wpisujesz czy
            stacjonarne czy wieczorowe. chyba nie dobrnełaś jeszcze do połowy skoro o tym
            nie wiesz.
        • deschain Re: Prawnicze koczowanie 17.04.07, 14:24
          > jeśli chodzi o podawanie ręki po egzaminie to nie jest nowość, najlepszym
          > przykładem jest prof. Kulesza. Poza tym studiowałeś wieczorowo więc pokuszę
          się
          > o stwierdzenie że tak naprawdę mało wiesz o stresie, złym traktowaniu studenta
          > itd. Różnica w trudności egzaminów jest nieraz kolosalna, przykładem są np.
          > zobowiązania, cywilne , karne i KPK o postępowaniu cywilnym u Marciniaka nie
          > wspominając.


          U nas to była nowość, że wykładowca podaje rękę, zdarzyło się to tylko raz w
          ciągu pięciu lat, ale mniejsza już z tym. Nie sądzę, żebym wiedział mało o złym
          traktowaniu studenta. Tyle razy spotkałem się tam z arogancją i chamstwem, że
          coś o tym wiem. Jeżeli wy macie gorzej, to już w ogóle współczuję. To, że u was
          na egzaminach poprzeczka zawieszona jest jeszcze wyżej, choćby zoby, kpk etc.
          to też wiadomo. I też współczuję.
    • Gość: załamka Prawnicze koczowanie IP: *.adsl.inetia.pl 16.04.07, 13:37
      Ale czego należało się spodziewać??? Jeśli prof. na wykładzie mówi, że:
      statystycznie z osób podchodzących w maju na zerówkę nie zdaje 10%, w połowie
      czerwca ok 40% a we wrześniu 10% zdaje, to praktycznie każdy chce podejść do
      egzaminu jak najwcześniej... Nie rozumiem dlaczego nie wprowadzono zapisów przez
      Internet. Zaoszczędziłoby to ludziom nieprzespanej nocy (albo i dwóch) i z 4h
      stania w tłoku (w temp.35stC) przed wejściem do sekretariatu... jak dla mnie
      jest to wydział z lekka patologiczny, gdzie magiczne słowo "lista" powoduje stan
      psychozy u 80% studentów.
    • Gość: studentka Prawnicze koczowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.07, 16:09
      Prawda jest taka, że to co wskazujecie jako niewątpliwą wadę tego wydziału (
      pogarda, lekceważenie, łaska ze strony profesorów itp. ) jest częścią składową
      tego wydziału i jak dla mnie nie stanowi jakiejś wielkiej przywary. Kończę
      prawo stacjonarne na UŁ i zdążyłam już przywyknąć.
      Do studentów III roku - zapisy na egzaminy rzeczywiście są beznadziejne, ale
      jak zauważają przedmówcy - jest to głównie Wasza zasługa. Sama stałam kiedyś
      całą noc, żeby wpisać się na zerówkę i do dzisiaj jest co wspominać :)

      PS: Prof. Kulesza też podawał rękę po zdaniu egzaminu :)
      A do listy profesorów zasługujących na wyróżnienie ze względu na podejście do
      studenta wyróżniłabym jeszcze prof. Matuszewskiego - za duże poczucie humoru,
      prof. Rymaszewskiego - za traktowanie studenta, jak za czasów, kiedy pewnie sam
      Pan Profesor był studentem, czyli z szacunkiem, oraz prodziekan Szafnicką - za
      indywidualne podejście do każdego.

      Pozdrawiam wszystkich studentów prawa UŁ :)
    • Gość: Student IV rok Prawnicze koczowanie IP: *.sttb.pl 16.04.07, 16:10
      Coż, jestem studentem tego Wydziału, uczucia mam mieszane... wiele rzeczy
      rzeczywiscie nalezy pozmieniac, ale z drugiej strony- nie jest najgorzej- w
      dziekanacie nie pamietam abym mial jakies szczegolne problemy ( co do
      osławionych problemów w dziekanacie, to warto zwrócić uwagę na to, jak niektórzy
      studenci się tam po chamsku zachowują- czego byłem świadkiem ).
      Co do kolejek przed zerówkami- to niestety studenci nie mają racji. I apeluję do
      autorów artykułu o wstrzęmięźliwość. Można byłoby narzekać, gdyby chociaż 50%
      osób zapisanych na te zerowe terminy przychodziło. Tymczasem zwykle jest tak, że
      np. przychodzą 2 z 15. I czego Wy oczekujecie? A co czuje profesor, który
      zarezerwował sobie cały dzień na pytanie 15 osób, a przyszły mu 2?. I
      oczekujecie, że w takiej sytuacji ktoś będzie traktował Was poważnie? Takie są
      niestety reguły gry, współpracy i później rynku- z nierzetelnymi kontrahentami
      interesów się nie robi, a w stosunku do nierzetelnych ludzi nie zaciąga się
      zobowiązań.
      A tak na marginesie- na Wydziale była ostatnio afera - powtórzono egzamin z
      pewnego przedmiotu ( pisemny ), gdyż pewna grupka osób poszła ze skargą, iż "Ci
      co zdali to ściągali, a Ci co nie zdali byli uczciwi, nie ściągali i zostali za
      to ukarani ( ! ) ( za uczciwość )". Był to szczyt chamstwa i obrzydliwego
      zachowania. Rzeczywiście- na egzaminie ściągano strasznie, ale z tego co mi
      wiadomo, to raczej nie zdali właśnie Ci co ściągali w ten sposób, iż
      przepisywali podręcznik profesora, który ( co dla niektórych było druzgocąco
      dziwne ( ! ) był na tyle intelgientny, że się prawdopodobnie błyskawicznie
      zorientował podczas sprawdzania prac i za to stawiał ( zupełnie słusznie 2 ).
      Pozdrawiam wszystkich studentów tego Wydziału i życzę więcej optymizmu i
      uśmiechu ( bo tego najbardziej na Wydziale brakuje- można warto by się, drodzy
      studenci, zabrac najpierw za siebie ):)
      • Gość: student Re: Prawnicze koczowanie IP: *.lodz.dialog.net.pl 16.04.07, 20:51
        niech sobie zrobi 8 miejsc po 10 osób, ale czemu skoro przyjdą mu dwie jak
        napisałeś z tych zapisanych i kilka osób, które w tym owczym pędzie nie zdążyły
        się zapisać to ich nieprzyjmuje? czemu nie może zapytać 2 z listy i tych, którzy
        przyszli spoza listy???
      • Gość: Belial Re: Prawnicze koczowanie IP: *.dial.webcorp.pl 16.04.07, 22:45
        Otóż mój drogi żadne to chamstwo i każdy wie jak ten egzamin wyglądał a
        uczciwych osób które zdały dzięki wiedzy można wymieniać kilka, kilkanaście -
        reszta miała szczęście że ich praca spadła na lewą kupke a nie prawą, więc nie
        pisz bzdur...
        • Gość: dokładnie Re: Prawnicze koczowanie IP: *.lodz.msk.pl 17.04.07, 16:15
          Kochany, niestety z tym egzaminem jest coś nie tak. U nas na roku też ludzie
          jechali z ściąg równo, z książek, ustaw, wykładu... i jakim cudem ludzi któzy
          opisali postępowanie koncesyjne z kodeksu dowiedywali się, że to pytanie mieli
          źle?
    • Gość: Misiek Student - klient IP: *.smrw.lodz.pl 16.04.07, 16:21
      Witam. Na WPiA jest niestety nadal tak że studenci są dla uczelni a nie na
      odwrót. Nie trzeba daleko patrzec, bo prywatne uczelnie potrafią wyważyc
      wszystko!Zwłaszcza kwestie egzaminów. I nawet pracujący na nich wykładowcy z UŁ
      dostosowują się do studenta-klienta. My statusu klienta chyba nie
      osiągniemy...bo zdobylibyśmy zbyt wiele praw a na to kadra nie może sobie
      pozwolic. Innym problemem jest myślenie studentów. Nie mógłbym uważac się za
      zdrowego psychicznie, gdybym czekał na miejsce na egzaminie od godz. 13 w
      niedzielę do 10 w pon. Niestety, zależy to od prowadzącego egzamin ile miejsc
      wyznaczy i koło się zamyka, a my zamiast siedziec w domu i uczyc się do tej
      najtrudniejszej sesji, stoimy w kretyńskiej kolejce.To są głupie i
      niewybaczalne błędy, których WPiA nie stara się poprawic, wprowadzając wyjątki
      od wszechobecnych zapisów internetowych. Te chociaż są bezurazowe...
      • Gość: Włóczęga z III Re: wszyscy co proponują USOS IP: *.4web.pl 16.04.07, 17:21
        Przepraszam ale chyba wszyscy co tu piszą i proponują USOS nigdy nie próbowali
        zapisać się w ten sposób na ćwiczenia do dr. Wojewody albo na seminarium z prof.
        Szafnicką czy z prof. Pajorem przecież to jest istny koszmar, z domu się nie da
        zapisać bo łącza internetowe są zbyt przeciążone jedyny sposób to robić to z
        miejsca ktore jest połączone z siedzibą informatyków jednym kablem czyli
        najlepiej z pracowni komputerowej. A niezorientowanych informuję że wygląda to
        tak że o konkretnej godzinie ludzie siedzą przed komputerami i co chwila
        odświeżają stronę i termin potrafi być zajęty w dosłownie kilka sekund bo mniej
        więcej tyle wystarcza co sprawniejszym osobom na kliknięcie w interesujący nas
        przedmiot i koszyczek. To nie jest metoda!!! Jedyną metodą jest to co robią inne
        wydziały że grupy są pytane nie przez jednego wykładowcę a przez wielu
        prowadzących ćwiczenia ewentualnie wyłożenie rzeczywiście tyle terminów aby
        każdy miał realną możliwość zapisania się na ten egzamin bo terminów de facto
        (zerówki + terminy sesyjne) nie było tyle aby zapisać wszystkich z roku. i nie
        ma się co dziwić tym chorym scenom których byliśmy świadkami.
        • Gość: student(ka) Re: wszyscy co proponują USOS IP: *.lodz.dialog.net.pl 16.04.07, 17:37
          Nie, no do dr Wojewody to miejsca były przez całe 20 minut;) Ja zapsiałam 3
          osoby siedząc w domu :) na inne ćwiczenia były miejsca przez cały tydzień, więc
          nie możemy winić dr za to,że wszyscy by chcieli iść akurat do niego. A swoją
          drogą ciekawe dlaczego ;)
          Jedyną radą by było,żeby przestał tak świetnie prowadzić ćwiczenia,ale wierzę,że
          tego nigdy nie zrobi :)
          • Gość: Włóczęga Re: wszyscy co proponują USOS IP: *.4web.pl 16.04.07, 22:03
            to chyba mamy inne doświadczenia albo chciałem się zapisywać do jakiejś feralnej
            grupy Wojewody.
        • Gość: student III roku Re: wszyscy co proponują USOS IP: 62.233.224.* 16.04.07, 21:04
          A ja uważam, iż zapisy przez internet to byłaby w tym wypadku najlepsza droga
          wyjścia z tego problemu, z którego każdy sobie doskonale zdawał sprawę.Te osoby,
          które nie zdawały sobie sprawy z tego, że tak się sytuacja rozwinie studiują
          chyba na innym wydziale niż ja.Przecież opierając się na wypowiedziach
          przedmówców można wywnioskować, iż każdy rok prawa musiał stać za zapisami , a
          jeżeli nie musiał to będzie musiał (czego oczywiście nie życzę młodszym kolegom
          i koleżankom).Ja osobiscie nie spotkałem sie z jakimikolwiek problemami odnośnie
          zapisów na ćwiczenia przez internet.Wiadomo, ze system wymaga dopracowań, ale
          uważam iż jest sposób, który bedzie stosowany przez następne lata, aby uniknąć
          takich "chorych" sytuacji jak ta w ostatni weekend i poniedziałkowy
          poranek.Patrząc na to obiektywnie to nie wiem na jakiej podstawie pani
          sekretarka dziwiła sie, iż cała sprawą zainteresowała się telewizja.

          PS Trzeba jednakże podziękować pani sekretarce za to, iż zainteresowała się tą
          sprawą i pomogła w miarę normalnej jej przeprowadzeniu (jezeli można tak
          powiedzieć).Bez niej z pewnością kłopotów byłoby znacznie więcej.
          • Gość: sceptyczna Re: wszyscy co proponują USOS IP: *.lodz.dialog.net.pl 16.04.07, 21:12
            Pani sekretarka jest kochana, ale z drugiej strony,gdyby nie zapanowała nad
            tłumem,to ci ludzie by powyważali drzwi i roznieśli wydział;)
        • Gość: Belial Re: wszyscy co proponują USOS IP: *.dial.webcorp.pl 16.04.07, 22:48
          Niestety masz rację... rozwiązanie przez (sr)usos tylko pozornie mogłoby być
          lepsze... gdyby 200 osób usiadło do komputerów i usilnie próbowało dokonać
          rejestracji kto wie czy nie padłby serwer co często się w owym "genialnym"
          systemie zdarzało.
    • Gość: studentka wpia Re: Prawnicze koczowanie IP: *.lodz.dialog.net.pl 16.04.07, 17:32
      Wina studentów? No cóż...a dlaczego takich sytuacji nie ma przed zapisami u
      Prof. Szafnickiej? U Profesora Daranowskiego? U prof. Rymaszewskiego, Prof.
      Matuszewskiego i wielu, wielu innych?
      Zapisywanie się na egzaminy nie jest na prawie przyjemne,ale nocne koczowanie
      pod wydziałem to jest przypadek dwóch egzaminów - choć obecnie jeden problem już
      chyba został rozwiązany, bo na prawo karne w zeszłym roku zapisy były zaraz po
      wykładzie, o czym studenci się dowiedzieli pod koniec wykładu- był tylko bieg
      przez Narutowicza;)

      Ale dzisiejszej nerwowej atmosfery naprawdę można było uniknąć, Dlaczego tych
      zapisów nie można było zrobić przez internet?
      Albo po prostu wyznaczyć trochę więcej terminów? Bo na liście rezerwowej jest
      około 60 osób czyli 6 terminów więcej- czy to napawdę aż tak wiele??
      Poza tym wiadomo,że połowa z tych ludzi nie przyjdzie na termin na jaki się
      zapisali, gdyby mogli się sreślić i wpisać kogoś na swoje miejsce to by też się
      tłok rozładował. Przecież skoro Prof. rezerwuje termin dla 10 osób a przychodzi
      5 to dlaczego nie zapyta tych którzy przyjdą spoza listy? To, to już chyba jest
      złośliwość wobec studentów, bo inaczej tego wyjaśnić nie potrafię.

      A jeśli chodzi o traktowanie studentów jak zło konieczne to też niestety, w
      bardzo wielu przypadkach prawda: odwoływanie zajęć, bez wcześniejszego
      powiadomienia studentów, nieobecność na dyżurach, robnie 'łaski' że się
      przyjdzie i przeprowadzi egzamin/zaliczenie, lub po prostu nieprzychodzenie...
      ja rozumiem,że to są bardzo zajęci ludzie, ale skoro nie mogą poświęcić
      studentom czasu i uwagi to może niech zwolnią miejsce na uczelni dla ludzi,
      którzy studentów szanują.
      Bo według mnie student powinien być sensem ich pracy, a nie dodatkiem do tytułu.

      Ale nie można powiedzieć,że wszyscy studentów tak źle traktują.
      Dr Wojewoda, który zawsze przychodzi na zajęcia, ciekawie je prowadzi, zawsze
      jest osiągalny na dyżurach, a nawet wydłuża je,gdy jest taka potrzeba,żeby nikt
      nie odszedł z przysłowiowym kwitkiem, no i po prostu szanuje studentów i nie
      słyszałam żeby kiedyś komuś odmówił pomocy:)
      dr Skrzydło, dr Górski, dr Jakubowski... ta lista też jest, na szczęście długa :)
      • Gość: Trzeciak Re: Prawnicze koczowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.07, 20:46
        Studiuje na wydziale prawa już trzeci rok i z każdym kolejnym dniem mam go
        coraz bardziej dosyć , a dzisiaj moje zniechęcenie sięgneło zenitu. Jak co tu
        niektórzy tu piszący także uczestniczyłem w szopce pod tytułem zapisy na
        egzamin z postępowania karnego i zapewniam że było to dla mnie "miezapomniane
        przeżycie" Co do tych co twierdzą że "koczowanie" to wina studentów. To pragne
        zapewnić że nie byłoby takiej sytuacji gdyby pan prof zechciał tak jak w
        zeszłym roku wyznaczyć a) więcej terminów b) pytać w ciągu dnia 20 lub więcej
        osób. Zgadzam się że oprócz to że jest to złośliwość wobec studentów i
        traktowanie ich jak bydło, to jest to też najzwyklejsze lenistwo. Ciekawe tylko
        czemu Pan prof. Rymaszewski potrafił pytać trzy razy więcej osób w ciągu
        jednego dnia chcoiaż z racji wieku mógłby się nie zgodzić. Bardzo ponadto mnie
        uderzyło cwaniackie zachowanie co niektórcych osób które mimo że nie zapisały
        się na liste ergo nie czekały, nie odhaczały sie podczas sprawdzania obecności
        etc. bezczelnie urabiały panią sekretarke żeby wpuściła je poza kolejka, która
        to pani, mimo sprzciwu ponad 80 studentów, się zgodziła. Co jak co ale bardzo
        was proszę wiem że te studia uczą nas że granie fair nie jest modne, że ważny
        jestem ja i mój czubek nosa, że nie obchodzą mnie inni. To jednak
        przestrzegajmy wcześniej ustalonych zasad i miejmy chociaż troche elementarnego
        szacunku wobec siebie bo czego jak czego ale tego na tym wydziale chyba
        najbardziej brakuje i odnoszę wrażenie. Mam tylko nadzieje, że przyszłe
        roczniki będą w całości miały możliwość zapisów przez internet i uniknie się
        takich sytuacji.
        • Gość: sajko Re: Prawnicze koczowanie IP: *.grs-k0.g1.pl 16.04.07, 21:55
          nie rozumiem waszych problemów. wszyscy muszą zdawać w zerówce? jak umiesz, to
          zdasz byle kiedy, uczenie jest, wiadomo, wygodniejsze, jeśli sesję masz
          rozłożoną z przerwami minimum dwutygodniowymi między egzaminami, ale bez
          przesady, szanować się trzeba. jeśli wygoda ma kogoś kosztować nieprzespaną noc
          czy poniżenie formatu wyczekiwania na czyjąś łaskę, to chyba wypada zastanowić
          się, czy aby na pewno jest tego warta. na karne w tym roku zapisy mieliśmy przez
          internet, wpadłem bez problemu w zerówkę, ale i gdybym nie wpadł - też świat by
          się nie zawalił, czasu na nauczenie się mamy i tak tyle samo, a jak się umie
          (czyli nauczy) to można zdać wszystko w sesji dzień po dniu. jasne że mniej
          wygodne, ale przynajmniej nikogo po odbytnicy za to nie trzeba całować, ani spać
          po samochodach.

          i nie wiem kto wpadł na pomysł, że jakubowski ma dla kogokolwiek czas. owszem,
          zarzeka się, że ma, ale jak przychodzi co do czego to się okazuje, że wyjechał,
          nie ma czasu, ma dla ciebie 16 sekund, a dyżur to co trzeci. chociaż raua i tak
          nie przebije. no ale dosyć, to nie wątek o plotkach.
          • Gość: Włóczęga Re: Prawnicze koczowanie IP: *.4web.pl 16.04.07, 22:04
            Raua to mało kto może przebić, to jest jeden wielki materiał na cały reportaż a
            może nawet i na całą serię.
            • Gość: Alonso Re: Prawnicze koczowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.07, 22:53
              wiadomosci.onet.pl/31363,21,0,pokaz.html - tak mogło być na zapisach...:)
        • Gość: Belial Re: Prawnicze koczowanie IP: *.dial.webcorp.pl 16.04.07, 22:54
          Otóż primo Prof. Grzegorczyk pytac więcej osób nie moze gdyż nie wiem czy
          zauważyłeś ostatnie miesiace spędził na zwolenieniu lekarskim po ciezkim
          zabiegu. Po drugie - obecna sytuacja z listami na kpk jest konsekwencją
          ubiegłorocznej - sporo terminów z wieloma miejscami a później cuda niewidy,
          zmiany, wykreślania - burdel jednym słowem. Niestety profesorowie nie znają
          toku rozumowania studenta... niewązne bowiem czy do egzaminu sie podejdzie,
          ważne żeby być na liscie, nawet jeśli termin nie pasuje... niestety, brak
          konsekwencji studenta powoduje takie a nie inne skutki, aczkolwiek z drugiej
          strony powinno sie rozważyć system warszawski gdzie jest często kilku
          egzaminatorów -jeśli jest jeden prof. a tak jak na obecnym 3 roku ludzi ponad
          300 to kończy sie tak a nie inaczej... do tego sesja letnia jest najcięzszą
          sesją na studiach więc wszystko nakładając się na siebie powoduje stan
          dzisiejszy.
          • Gość: Trzeciak Re: Prawnicze koczowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.07, 22:56
            Gość portalu: Belial napisał(a):

            > Otóż primo Prof. Grzegorczyk pytac więcej osób nie moze gdyż nie wiem czy
            > zauważyłeś ostatnie miesiace spędził na zwolenieniu lekarskim po ciezkim
            > zabiegu.

            Jesteś jego lekarzem rodzinnym????
            • Gość: Belial Re: Prawnicze koczowanie IP: *.dial.webcorp.pl 16.04.07, 23:05
              A Ty tu studiujesz czy bywasz człowieku... obudziłeś sie wczoraj że nie wiesz,
              że przez pół roku wykład z kpk był prowadzony zastępczo przez inne osoby z
              katedry 0_O poznaj troche faktów, pogadaj z profesorem a później bij pianę.
              • Gość: Trzeciak Re: Prawnicze koczowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.07, 23:11
                Chyba gościu nie zrozumiałeś ironii. Skąd wiesz że nie może egzaminować więcej
                osób. Skąd wiesz że przyczyną tego jest ten zabieg... druga rzecz to wydaję mi
                się że zdrowych oczu nie potrzeba do egzaminowania studenta wystarczy słuch :).
                Więc moim zdaniem jest to po prostu czyste "Niechcenie". A piane to Ty idź
                sobie zbij bo jakiś nerwowy jesteś..:)
                • Gość: kolega Re: Prawnicze koczowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.07, 01:06
                  Drogi Kolego,

                  proponuję jednak trochę szacunku dla Pana Profesora. Tak się bowiem składa, że
                  Pan Profesor istotnie jest chory, ale rezygnacja z prowadzenia przez Niego
                  wykładu byłaby stratą dla Studentów. Jest to wybitny naukowiec i dydaktyk.
                  Jeśli zdrowie nie pozwala mu być już tak aktywnym, to może należy to zrozumieć,
                  a nie robić awanturę i sugerować, że Mu się "nie chce". Zapewnim, że Mu "się
                  chce", tylko czasem jest ryzyko, że umrze slysząc kolejne rewelacje o
                  tymczasowym aresztowaniu :)
          • Gość: hmmm Re: Prawnicze koczowanie IP: *.lodz.dialog.net.pl 16.04.07, 23:03
            skoro na wykładzie był 4 razy w ciągu tego rokuto może i pytanie powinien sobie
            odpuscić i neich pytają Ci,którzy ten wykład rzeczywiście prowadzili.
            A Prof. Grzegorczykowi ( i całej chorowitej katedrze) dużo zdrowia!!!
    • Gość: Ala Re: Prawnicze koczowanie IP: *.lodz.dialog.net.pl 17.04.07, 10:40
      Prof. był chory przez cały rok i miał prawo nie zdawać sobie sprawy z sytuacji
      na obecnym trzecim roku (to w końcu jedyny rok, na który, z wiadomych powodów,
      przyjęto wszystkich, którzy zdali egzamin...czyli dużo, dużo za dużo)
      A ja jestem przekonana, że Profesor wierzył,że terminów wystarczy i teraz, gdy
      się okazało,że jest ich trochę za mało na pewno wyznaczy dodatkowe,żeby każdy
      mógł przyjść.
      Trochę więcej wiary w ludzi :)
      • Gość: Włóczęga A świstak siedzi i zawija je w te sreberka.. IP: *.4web.pl 17.04.07, 18:15
        Taaaa nie zdawał sobie sprawy, jak na kogoś tak mało błyskotliwego to daleko w
        życiu zaszedł. Poza tym, co tak na prawdę nas obchodzi to że był chory? Jakbyśmy
        rzeczywiscie płacili za te studia tak jak wieczorowi to byśmy mogli zrobić
        masakryczna chryję o stan zastany, ale że nie płacimy to jak prof. rzuca tekst w
        stylu "dla mnie to mogło by nie być sesji - każdy przychodziłby sobie kiedy
        chciał" to nikt nawet nie szepnie że coś jest nie tak, cholera jasna ludzie
        przecież On [z całym szacunkiem] dąży otwarcie do stwierdzenia że skoro napisał
        książkę i prawie wszystko w niej jest to równie dobrze możemy nie mieć tych
        wykładów mamy tylko wbić sobie do głów te marne 940 (zależnie od wydania mniej
        lub więcej o jakieś 50)stron i zapraszam na egz....ale w sesji bo jakby nie było
        sesji to by nas pytano przez cały rok. I chociaż do tego w gruncie rzeczy się
        wszystko sprowadza na tym wydziale że kujemy i zdajemy albo i nie to sorry ale
        nikt mi nie wmówi że to jest normalne. Do tego popieram głosy że jak jest chory
        to niech lepiej nie prowadzi w ogóle egzaminów. Na prawdę szanuję Pana Profesora
        za wszystkie osiągnięcia i niebywałą wiedzę,generalnie ogromny dorobek i
        fantastyczne orzecznictwo, współczuję z powodu choroby, ale moim zdaniem jak
        prawie każdy na tym wydziale dał się zwariować i przesiąkł arogancją.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka