Gość: Seba
IP: *.toya.net.pl
10.03.07, 20:19
Dyrekcja Zarządu Dróg i Transportu w Łodzi postanowiła nie rozmawiać z
dziennikarzami. Mało tego, zakazano rozmów nawet rzecznikowi prasowemu! Jeśli
pismaki mają jakieś pytania, muszą je wysyłać pocztą elektroniczną. I czekać
na odpowiedź również e-mailem.
Nasz reporter zapytał - jeszcze przez telefon - jak ZDiT wyobraża sobie
współpracę z radiem i telewizją, bo przecież trudno nagrać e-maila. Pani
rzecznik kazała mu wysłać to pytanie w e-mailu.
My oczywiście rozumiemy zarząd dróg. Poczta elektroniczna pozwala wykręcić się
od rzeczowych odpowiedzi. Jeśli np. zapytamy, dlaczego w żadnym dużym mieście
w Polsce ulice nie są w tak fatalnym stanie jak w Łodzi, urzędnik ZDiT może
nam odpisać, ile asfaltu wykorzystuje się w ciągu doby na łatanie dziur, ile
osób przy tym pracuje i jakie są tego koszty. Może też nie odpowiedzieć wcale.
Przecież e-mail mógł z jakichś przyczyn nie dojść, komputer mógł się zawiesić
itd. itp.
W sumie niegłupio wykombinowali. A zresztą, o co to pytać zarząd dróg - jakie
są drogi, każdy widzi.
(ab) - Express Ilustrowany