Dodaj do ulubionych

Gadanie przez sen

10.06.03, 11:29

Zdarza wam się gadać przez sen?
A jeśli tak, to kto wam to uświadomił?

Ja nie chciałem się z tym pogodzić. Najpierw mój brat powiedział mi o tym, ale nie wierzyłem mu. Uwierzyłem, gdy pojechałem z kumplami na praktyki i spaliśmy w jednym pokoju. Też powiedzieli, że gadam przez sen.

Raz miałem śmieszną sytuację. Podobno spałem, a mój braciszek siedział przy kompie. Nagle krzyknąłem (!) "Zostaw". NIe wiedział o co chodzi...
Obserwuj wątek
    • marjory_m Re: Gadanie przez sen 10.06.03, 22:31
      Oj.. ja nawijam jak najęta... I czasem potrafie wstać z łóżka, przejść sie do
      pokoju rodzicow, powiedzieć coś w stylu "wyłączcie ten cholerny telewizor!!"
      (zazwyczaj oni już śpią od godziny), i najspokojniej w świecie wracam do
      swojego łóźka spać dalej.

      Nie wiem co robię ale często też budzę się z nowymi siniakami....
      • al-ki Re: Gadanie przez sen 11.06.03, 07:32
        :-)

        Lunatyczka jesteś.

        Ja gadam w losowe dni - czy to w pełnię, czy to w nów.
      • ixtlilto Re: Gadanie przez sen 11.06.03, 10:06
        Kilka lat temu nocne spacery, bądź pobudka w przedziwnych miejscach to była
        norma. Obecnie wiem, że nie gadam, nie spaceruję i nie rozwalam się na łóżku
        (chociaż mogłabym :D )
        • marjory_m Re: Gadanie przez sen 11.06.03, 18:48
          ixtlilto napisała:

          > Kilka lat temu nocne spacery, bądź pobudka w przedziwnych miejscach to była
          > norma.

          Kiedyś obudziłam się na dywanie. Ale nie spadłam bo miałam równiutko ułożone
          prześcieradło i posciel...
        • keltoi Re: Gadanie przez sen 11.06.03, 20:13
          ixtlilto napisała:

          > Kilka lat temu nocne spacery, bądź pobudka w przedziwnych miejscach to była
          > norma. Obecnie wiem, że nie gadam, nie spaceruję i nie rozwalam się na łóżku
          > (chociaż mogłabym :D )
          No, ja też mam podobne. traz cjdzę rzadziej, ale jak byłam młodsza, to
          chaciałam wyjść przez okno na korytarzu naszego bloku... Jak miałam 10 lat, to
          wyszłam z pokoju ok23 i poszłam w stronę drzwi. Rodzice mysleli, że do
          łazienki, bo była niedaleko (w korytarzu), ale okazało się, że chciałam
          otworzyś drzwi. Że były zamknięte, to zaczęłam w nie naparzać piąchami i drzeć
          sie w niebogłosy "Wypuśćie mnie z tego zamku!!!" ( Zamku, bez obrazy...;) ).
          A przez sen gadam regularnie, jak byłam mała to czasem coś zagadałam (typu w
          środku nocy przyszłąm do rodzićow i kazałm im "zostawić tą małpę" ). Ale parę
          dni temu przeszłam sama siebie - matka wpadła do mnie do pokoju i zaczęła mnie
          budzić, bo już nie mogła wytrzymać. Od pół godziny gniewnie się z kimś kłóciłam
          na temat uczestnictwa huscrals w oddziałąch najemników bizantyńskich... Kazała
          mi swoje dylematy naukowe zatrzymać dla siebie. Może to tylko sesja?
    • aard Moje senne tyrady 11.06.03, 10:34
      Wczoraj napisałem tu sporego posta, ale mi zjadło. Spróbuję jeszcze raz.

      W dziecińtwie mama mi raportowała niekiedy o wygadywanych przeze mnie w
      nocy "rewelacjach", podobno wyjawiałem nawet swoje "sekrety".
      Obecnie wygląda to raczej tak, że potrafię zagadać w jakimś rodzaju półsnu. To
      znaczy później, po przebudzeniu, przynajmniej mgliście pamiętam sytuację i
      potrafię w miarę sensownie wyjasnić, o co mi chodziło. Jest z tym zresztą
      zawsze kupa zabawy. Polecam.
      Polecam też (przede wszystkim) spanie z kimś, kto może Wam o tym opowiedzieć.
      Ile ciekawych rzeczy nam umyka, jeśli śpimy sami...
      ;-)

      PS. A kiedyś w Londynie spalismy w pokoju we czwórkę i co noc mieliśmy kabaret
      z jednego kumpla, który nawijał dośc regularnie :-))) Problem polegał tylko na
      tym, że nie mozna było się zbyt głośno smiać :-D
    • zamek Re: Gadanie przez sen 11.06.03, 18:34
      Gadam, śmieję się, chrapię i w ogóle zachowuję się pasqdnie
      przez sen - gorzej, niż na forum ;)
    • micin Re: Gadanie przez sen 12.06.03, 20:25
      No cóż, nie wiem jak teraz, bo nie ma mi kto powiedzieć;-P
      Kiedyś, jak byłam w Anglii- kumpela mi opowiadała, że przez 15 dobrych minut
      strasznie bluźniłam, a następnie zlądowałam z wyrka i bluźniąc na nie się
      wczołgałam. Potem ucichłam:-)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka