cassani
13.08.07, 11:49
No i wróciłem styrany urlopem i pływaniem. Przk..e ogólnie ale
nie tym chciałem - chciałem o czymś jeszcze bardziej wstydliwym niż
styl mojej żabki. Otóż, na jakieś 40 km od granicy zacząłem łapac
polskie radio, choć brat mnie ostrzegał - "nie rób tego, słuchajmy
czeskich przebojów i reklam!". Ale ja, uparty jak ten osioł
szczęśliwy znalazłem w mig PR1. Jak się szybko okazało moja radość z
tego faktu okazała się przedwczesną, gdyż niestety zaraz po
znalezieniu radiowej jedynki, ta, jakby nie wiedzała, ze wracam z
urlopu i jestem dość wypoczęty nadała bezczelnie serwis
informacyjny... Już nic nie było takie samo, czar wakacji prysł.
Szybko przełączyłem na inną stację i znalazłem moje ukochane RMF FM,
gdzie pan debil-redaktor po wygłoszeniu jednego czy dwóch świetnych
zartów, drżącym głosem zapowiedział na 10 konferencję prasową pana
dokotora honoris causa Andrzeja L (już się i Was przyzwyczajam, ze
mu skrócą nazwisko). No a potem się potoczyło... spiski, zdrady,
łzy, dramaty i Partia, jak ta opoka - na marginesie dodam że chyba
jestem lekko zboczony bo sobie wyobraziłem posła Suskiego i jego
romantyczną grzywkę!)
W ogóle to się zastanawiałem czy w związku z tym ze wykazałem się
kompletnym brakiem patriotyzmu (tego genetycznego w ogóle nie mam -
chodzi o ten nabyty przez zasiedzenie), to czy straż graniczna w
ogóle mnie wpuści do kraju - za to że jakby sobie nigdy nic
wyjechałem, a tu Ojczyzna wzywa swoich najlepszych synów o walkę za
wolność, Partię i demokrację (tą najnowszą wersję v. RP 4.0), ale
chyba trafilismy na zmianę warty na granicy, albo wszyscy mundurowi
zostali wezwani i siedza przyczajeni w lasach dookoła Koszalina, bo
widziałem tylko jedną (ładną) czeską celniczkę.
Zaś wczoraj (przepraszam w ogóle że się nie odmeldowałem że juz
jestem i pozwoliłem sobie jeszcze dzień odpocząć od Was), TVN24,
serwisy informacyjne, oni na niego, on na nich, ale też na tego
obok, ten obok nie wie o co chodzi więc na wszystkich, a wszyscy -
na mnie. I tak sobie na koniec pomyślałem "Litwo, ojczyzno moja, ty
jesteś jak zdrowie..."
PS. Dzień dobry.