Gość: lenin
IP: *.grs-k0.g1.pl
22.09.07, 10:05
tą firmą już dawno powinna zająć się prokuratura..spartolone
inwestycje..nie zapłacone faktury..nie opłacani pracownicy..
Hindusi budujący Muzeum Sztuki w Manufakturze zastrajkowali
Hindusi pracujący przy budowie Muzeum Sztuki w Manufakturze odmówili
wczoraj rano wykonywania swojej pracy. Nie otrzymali kieszonkowego.
To jedyne pieniądze, jakie otrzymują do ręki.
O co poszło? O to, że zostaliśmy bez grosza, a szef spóźniał się z
wypłatą - mówią rozżaleni Hindusi. Pracą w Polsce, którą podjęli w
sierpniu, są rozczarowani. Pracują od 8 do 19, zarabiają mało,
pieniędzy nie oglądają, bo pensja przelewana jest na ich konta
bankowe w Indiach. Na dodatek pracodawca zabrał im paszporty.
- Zarabiamy niewiele: niektórzy 270 dolarów miesięcznie, inni trochę
więcej, ale niedużo - mówi jeden z hinduskich budowlańców. - To
tylko trochę więcej niż dostalibyśmy na budowie w Indiach. Nawet nie
jesteśmy pewni, czy te pieniądze wpływają, bo pracodawca przelewa
nam pensję na konta w Indiach, większość z nas ma je w banku ICICI,
który nie ma filii w Polsce. To, czy pieniądze przyszły, sprawdzają
nasze rodziny w Indiach, tu nie mamy do nich dostępu.
- Poprzednio dostaliśmy 70 złotych, wczoraj szef wypłacił nam 60
złotych. To chyba za mało za tak ciężką pracę? - mówią rozżaleni
Hindusi. - Dlatego musieliśmy przerwać pracę, żeby szef sobie o nas
przypomniał.
Wykonawcą prac w Manufakturze jest firma Varitex z Łodzi. Hindusów
zatrudnia jednak Royalton, firma, która dla Variteksu ściągnęła ich
z Indii. To Royalton co miesiąc przekazuje im na konta wypłatę, a
także płaci Hindusom kieszonkowe.
- Szef obiecał poprawę warunków, a jeśli sytuacja się nie zmieni,
znowu przerwiemy pracę i tak łatwo do niej nie wrócimy - mówią
pracownicy. Henryk Ulacha, właściciel Variteksu, uważa, że o
wczorajszy incydent na budowie nie ma co kruszyć kopii: - Szef firmy
zatrudniającej pracowników z Indii spóźnił się z wypłatą
kieszonkowego o pół dnia, powinien zapłacić im w czwartek po
południu, a zrobił to w piątek rano. Być może, żeby nie było
opóźnień, to my będziemy wypłacali comiesięczne kieszonkowe, a nie,
jak dotąd, robili to przez firmę ich zatrudniającą. Pracodawca
zaznacza, że Hindusi mają zapewnione wyżywienie, zakwaterowanie w
hotelu i dojazdy do pracy.
Robotnicy z Indii poskarżyli się nam także, że pracodawca zabrał im
paszporty. - Nawet nie możemy stąd tak po prostu wyjechać - mówią
rozgoryczeni.
Właściciel Variteksu potwierdza: - To prawda, że kierownik zebrał
ich paszporty i zatrzymał je w hotelowym depozycie, ale stało się po
tym, jak zaczęli nam wyjeżdżać za granicę - mówi Henryk Ulacha. -
Uciekło ich jedenastu, a tu zaczęło brakować rąk do pracy. Paszporty
są w hotelu, ale jeśli tylko z jakichś względów pracownicy będą
potrzebować dokumentu tożsamości mogą o nie poprosić i na pewno
zostaną im wydane.
Co na to łódzka policja?
- Jeśli paszporty zostały zatrzymane siłą, to jest to faktycznie
przestępstwo - mówi Mirosław Micor, rzecznik łódzkiej policji. -
Jeśli jednak było tak, że są w depozycie i jeśli oni sami się na to
zgadzają, to nie mamy prawa interweniować. Prawdą jest jednak, że
paszport czy inny dowód tożsamości może zatrzymać tylko policja czy
prokuratura, a nie osoba prywatna.
Kilka dni temu do łódzkiego oddziału Państwowej Inspekcji Pracy
wpłynęła anonimowa skarga o tym, że podczas prac w Manufakturze
łamane są prawa pracownicze hinduskich robotników. Niepodane są w
niej jednak żadne konkrety.
- Trudno nam teraz zająć stanowisko w sprawie hinduskich
pracowników - mówi Jarosław Iwaszkiewicz, rzecznik OIP. - Jeśli ich
prawa rzeczywiście są łamane, na pewno się tym zajmiemy.
* * * * *
Płaca w terminie - rzecz święta
To jakieś szaleństwo! - skomentowała nasza Czytelniczka, dziewiarka
ze Zduńskiej Woli, postawę robotników z Indii, zatrudnionych przy
budowie Muzeum Sztuki w Manufakturze, którzy przerwali wczoraj
pracę, gdyż pracodawca spóźnił się z wypłatą kieszonkowego o pół
dnia. - W naszej rzeczywistości pracowniczej, w niektórych zakładach
czekają nawet po parę dni na wypłatę i nie strajkują - dodała pani
Wiesława L. No właśnie, jeszcze niedawno wielu pracodawców w Polsce
nagminnie łamało prawo, zalegając z wypłatą wynagrodzeń. "Dziennik
Łódzki" nie raz i nie dwa interweniował w sprawie pracowników,
którym pracodawca zalegał z pensją nawet po kilka miesięcy. Do
takiego stanu rzeczy przywykliśmy przez lata transformacji, toteż
protest z powodu niewypłacenia na czas kieszonkowego może wydawać
się jakąś fanaberią. Zapewne też tak myślą pracodawcy, zwłaszcza
jeśli zatrudniają cudzoziemców z dużo biedniejszych krajów, np. z
Indii. Skoro jesteśmy oburzeni, gdy dowiadujemy się, jak są
wyzyskiwani Polacy pracujący na plantacjach we Włoszech, to stosujmy
tę samą miarę wobec cudzoziemców, którzy przyjechali do nas za
chlebem. Jeśli ktoś zarabia 270 dolarów miesięcznie, czyli około 700
zł, a tyle dostają Hindusi, to kieszonkowe wypłacone w terminie ma
znaczenie. A zabranie im przez pracodawcę paszportów, to skandal!
Magda Szrejner, Adam Socha - Dziennik Łódzki
lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/772397.html