Gość: V
IP: *.p.lodz.pl
29.09.07, 11:28
Na jakiej podstawie żąda się od parkującego szukania parkometru
skoro dany odcinek ulicy nie jest oznaczony żadnymi znakami, że w
danym miejscu jest odcinek płatny i wymagana jest opłata w
parkometrze ?
Zgodnie z informacją NIK:
"Opłaty mogą być pobierane za parkowanie pojazdów
samochodowych w wyznaczonym miejscu w określone dni, w określonych
godzinach lub całodobowo,..."
dalej czytamy:
"W razie stwierdzenia niewniesienia opłaty za parkowanie, można było
pobierać opłatę podwyższoną, nie wyższą jednak niż
dziesięciokrotność stawki podstawowej, a jej wysokość ustalała rada
miasta lub gminy"
Podstawowa to chyba 1 zł ?
Kiedys podchodził parkingowy, jak go nie było (np. obsługiawał w tym
czasie kogoś innego a mnie się spieszyło) mozna było zapłacic po
powrocie na podstawie kartki wsunietej za szybę.
Aktualnie pojawiły się parkometry, które są mało widoczne i brak
informacji o nakazie uiszczenia opłaty powoduje, że człowiek jest
kompletnie nieświadomy, że ma płacić. Wg mnie żądanie później
zapłacenia 50 zł gdyż nie zauważyło się parkometru oddalonego o
kilkanaście metrów i w dodatku przypominającego jakąś małą
rozdzielnię w kolorze budynku, przed którym ów parkometr stoi (a
dlaczego parkometr nie jest czerwony???) nie można nazwać niczym
innym jak wymuszeniem (podlega karze zdaje się kilku lat więzienia).
W EU widziałem wyraźnie oznaczone miejsca z informacją o nakazie
opłaty w parkometrze, nie mówiąc już, że często parkometry stoją
bezpośrednio przy wyrażnie oznaczonym miejscu do parkowania.
W innym miejscu Łodzi można zauwazyłem, że na początku odcinków
niektórych ulic jest wyraźne oznaczenie, np. parking B1 czy jakos
tam podbnie, i wtedy OK, wiem, że na tym odcinku się płaci za postój
samochodu. Czyli jednak można w Łodzi odpowiednio oznaczyć dany
odcinek ulicy. Na wszelki wypadek sfotografowałem z datownikiem
omawiany fragment gdzie dokonano na mnie próby wymuszenia. Wetknięto
mi coś przypominającego wydruk z kasy za wycieraczkę, w dodatku z
małą reklamówką/kalendarzykiem, i gdyby w pobliżu był kosz to
wyrzuciłbym wszystko bez patrzenia, tak jak z reguły to czynię z
takimi śmieciami. Brak informacji wygląda na działanie celowe
(wymuszenie 50 zł zamiast opłaty 1 zł) więc oświadczam, że nie mam
zamiaru nic płacić i być może spotkamy się w sądzie z Zarządem
(dziurawych) Dróg w Łodzi. Jak ulice będą własciwie oznaczone będę
uiszczał stosowną opłatę.
Ewentualnie zapytanie dodatkowe: gdzie są w łodzi oznaczenia wjazdu
do strefy parkowania płatnego wymagane ustawą? Po 1 lipca 1999 takie
znaki są obowiązkowe zgodnie z przepisami!!!
Kto ma podobne doświadczenia ?