Dodaj do ulubionych

Dzwonili do MNIE!

16.10.07, 17:35
Nie, jeszcze nie z ABW. Dopiero sondę wyborczą :) Postanowiłam zaniżyć
potencjalną statystyczną frekfencję(zresztą zgodnie z prawdą na 99%) że na
wybory nie idę i plamfnęłam słuchawką(dokładne czerwonym przyciskiem od
słuchawki). Zresztą chyba mnie nie policzą bo nie powiedziałam ile mam lat :)
A co!
Obserwuj wątek
      • Gość: lavinka z nielogu Re: Dlaczego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.07, 22:09
        Bo nie mam na kogo głosować. Jeśli wahałam się (po namowie znajomch) nad
        platformą to ich kampania i wiece a la zlot KC PZPR z pieśniami patriotycznymi w
        tle zniechęciły mnie zupełnie(uderzajace podobieństwo do zlotów PiSu). LiD u
        mnie stracił jeszcze za czasów gdy był LSD. Do Borowskiego nic nie mam ale
        Olejniczak jak dla mnie to pozer i świnia. PiS może miałby szansę gdyby nie
        ślepo i maniakalnie wręcz uparci jego przywódcy(pozostali kandydaci też mnie nie
        przekonują, ich twarze są jakieś beznamiętne).
        PPP może ma i ładny program ale są już bliscy obiecania każdemu Polakowi lotu na
        księżyc i dwudziestu dziewic... PSL ma paru sympatycznych kandydatów,ale poseł
        ma nie być sympatyczny tylko mądry... a jeśli chodzi o TO kryterium to w życiu
        nie widziałam tylu zbłaźnionych ludzi naraz.... i to chyba nie ma partii w
        której by takich nie było.
        W sumie Ędward Ącki jest interesujący ;-D
        Jak mam głosować na idiotę to wolę w ogóle nie głosować. Mój nie-głos jest aktem
        protestu przeciwko producentom kampanii wyborczej, którzy kierują ją do
        bezmyślnych matołów.
        Skończyłam ;-x
        • radioaktywny Już raz pisałem, nie szkodzi powtórzyć dlaczego... 17.10.07, 11:44
          Nadchodzące prędzej czy później wybory do parlamentu znów rodzą obawy
          o frekwencję. Poprzednie pokazały, że zaniepokojenie jest uzasadnione.
          Z wyborów na wybory coraz mniej osób posiadających w dowodach polskie
          obywatelstwo w nich uczestniczy. Pytani po fakcie wymieniają różne przyczyny,
          najczęściej mówią; że czasu nie mieli, nie wiedzieli na kogo, nie było
          odpowiedniego kandydata, bo się nic nie zmieni, bo ONI zrobią i tak co będą
          chcieli, lub byli w tym czasie na działeczce. Nikt jeszcze nie powiedział, że z
          powodu lenistwa, ale można przypuszczać, że w wiekszości przypadków tak właśnie
          wygląda smutna prawda.
          Szczycimy się pielęgnowaniem tradycji, historią, bohaterami.
          Przykładnie celebrujemy rocznice napaści, powstań, walki. Wbijamy dzieciom i
          młodzieży do głów daty, fakty, nazwiska. Analizujemy wciąż kanon lektur i
          zmieniamy na bieżąco nazwy ulic. Stawiamy pomniki, obeliski i kamienie.
          Rozpamiętujemy doznane krzywdy, straty. Wciąż postrzegamy naszych sąsiadów
          poprzez pryzmat historii. Krzyczymy o rozkradaniu Polski, zaborze ziemi i
          wykradaniu nam pokolenia najbardziej wykształconej młodzieży. Szukamy wokól
          wrogów czychających na naszą ojczyznę.
          Na wybory jednak nie chodzimy. Nie potrafimy zrozumieć, że wypełniona
          karta do głosowania w czasie pokoju jest dokładnie tym samym co naładowana broń
          dla naszych przodków walczących o przyszłość kraju. Nie rozumiemy, że poprzednie
          pokolenia ginąc poświęcali się właśnie po to, aby przeciętny Kowalski lub
          Malinowski mógł odświętnie ubrany iść do siedziby komisji wyborczej. Brakuje
          wyobraźni o tym, że to jedyna forma wpływu na rozwój polityczny i gospodarczy,
          na budowanie szacunku i poważania wśród zaprzyjaźnionych krajów Unii Europejskiej.
          Recepta na rozkradanie, wyzyskiwanie i czających się obcych, na bezrobocie,
          drogi, domy, bezpieczne granice, ciemnotę i głupotę.
          Czas zdać sobie sprawę, że nie skorzystanie z zaszczytu uczestnictwa w wyborach
          jest zaprzeczeniem patriotyzmu. To danie szansy wrogom tego kraju, ludziom
          niedorozwiniętym i zwykłym cwaniakom. To dopuszczenie do powolnego upadku,
          rozpadu społeczeństwa, zgodę na marginalizację, zakłopotanie przyjaciół i
          szyderstwa wśród nam nieprzychylym.
          Zależy nam na rozwoju naszej ojczyzny. Zależy bo mamy ja tylko jedną.
          Czas zdać sobie sprawę, że w naszym ręku, naszej karcie do głosowania i
          długopisie leży jej przyszłość. Jeśli nie wiemy na kogo głosować, wybierzmy
          naszym zdaniem mniejsze zło. Zbiorowa mądrość narodu pozwoli na wybór optymalny.
          Wybór, który da jej szansę.
          Nie pozwólmy, aby przyszłość wywoływała wstyd i zażenowanie, a garstka mogła
          decydować o całym narodzie.
          Wreszcie zdajmy sobie sprawę, że to nie wrogowie nam szkodzą. To my
          sami sobie szkodzimy wymyślając tysiące wymówek, aby tylko nie iść w niedzielę
          do urny.
        • breblebrox Re: Dlaczego? 17.10.07, 14:17
          Gość portalu: lavinka z nielogu napisał(a):

          > Mój nie-głos jest akte
          > m
          > protestu przeciwko producentom kampanii wyborczej, którzy kierują ją do
          > bezmyślnych matołów.
          > Skończyłam ;-x

          I naprawdę wierzysz, że ten "akt" ma jakąkolwiek siłę przekazu?
        • hubar Re: Dlaczego? 17.10.07, 19:28
          To głosujesz na partię czy na konkretnych ludzi?
          Nie rozumiem Cię. Mówisz że na wybory nie idziesz, bo nie ma ludzi... ale jak
          wychodzi, to ludzie pewnie i są, ale w złej partii, albo w takiej, w której ktoś
          Ci nie pasuje.
          To idź na wybory i zagłosuj tylko do Senatu. Tam też nie ma nikogo?
          To idź i zaprotestuj nieważnym głosem - nikogo nie zakreślaj. ALE IDŹ na wybory!
            • hubar Re: Dlaczego? 17.10.07, 20:10
              A jaki sens ma olewanie wyborów? Jaki sens jest oddawanie własnej przyszłości w
              niewiadome ręce? Jaki jest sens nie głosowanie na konkretnych kandydatów, bo
              startują z listy, na której ktoś kiedyś też startował a potem coś tam dalej... ?
              Jak już chcesz protestować i pokazać, że nie ma kandydata, to idź i oddaj pusty
              głos. Będziesz uczestniczyć w najważniejszej rzeczy jaką dla demokracji są
              wybory. Podniesiesz frekwencję! Może jeśli będziesz jednym z miliona, którzy
              udadzą się na wybory i zagłosują, choćby w nieważny sposób, to kilku polityką
              zmiękną nieco trąby i zaczną się liczyć z największym suwerenem jakim jest NARÓD!
              • miejskie_narty Re: Dlaczego? 17.10.07, 20:33
                szkoda Twojego wysiłku. Kontrargument będzie brzmiał: e.:)

                Zresztą widać od dawna, że Lavinka tylko chyba z wrodzonej skromności nie podpisuje się Trollinka;)

                • szprota "Trollinka" brzmi sympatycznie 17.10.07, 21:02
                  I muszę przyznać, że tak właśnie Lavinkowo, z ciut powierzchownymi, ale
                  sympatycznymi postami. Abstrahuję tu oczywiście od kwestii pójścia na wybory.
                  Lav, naprawdę chcesz, żeby wybrali za ciebie? Ja ostatnim razem nie poszłam i
                  rzetelnie plułam sobie w brodę, że dałam przyzwolenie na wybór tego, co się
                  działo tutaj przez ostatnie dwa lata. Muszę przyznać, że dzięki temu festiwalowi
                  bufonady, wzajemnych oskarżeń i nienawiści zyskałam dużo więcej zaangażowania w
                  politykę.
                  • Gość: lavinka z nielogu Przyjmuję trollinkę :)) a moja odp nieżałująca tu: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.07, 22:31
                    Nie,nie żałuję. Nie miałam powodów do narzekań bo na szczęście nie spełnili
                    wszystkich swoich obietnic. Za to zrobili parę ustaw za które jestem im wdzięczna.
                    1.Przywrócenie funduszu alimentacyjnego które SLD usunęło.
                    2.Ustawa dzięki której mogę wykupić moje mieszkanie na własność (inaczej bym się
                    zrujnowała bo za sypiące się mieszkanie musiałabym zapłacić po cenach rynkowych)
                    Niewiele tego ale zawsze. Uważam,że byli o krok od spiep.rzenia wielu rzeczy ale
                    tego nie zrobili a raczej opozycja im ni pozwoliła za co opozycji wdzięczna
                    jestem bardzo. Ale to wszystko za mało by głosować na tę czy tamtą opcję. Daję
                    im kolejne cztery lata szansy. Jak będą grzeczni to może skorzystam z danego mi
                    prawa udzielenia im mojego poparcia. Póki co, nie zasłużyli.
                      • Gość: lavinka z nielogu Re: Przyjmuję trollinkę :)) a moja odp nieżałując IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.07, 22:44
                        Bo widzisz ja zawsze uważałam(może to naiwne),że to oni są dla mnie a nie ja dla
                        nich. Jeśli chodzi o kampanię to próbują mi wmówić coś innego. Że sobie bez nich
                        nie poradzę. Nic bardziej mylnego. Poradzę sobie doskonale. To politycy mogą
                        wiele stracić bez głosów osób nie idących na wybory. TAK to widzę.
                        lav
                        p.s.Jak chcą mnie przekonać bym poszła na wybory to niech zaczną się zachowywać
                        jak ludzie a nie walczące koguty na płocie. Mówienie mi to,że mój obowiązek to
                        nadużycie. To mój wybór. Mogę iść albo mogę nie iść. Chyba,że zmienią
                        konstytucję i będzie tam zapis,że głosowanie jest obowiązkowe i w przypadku
                        odmowy głosowania nałożone będą odpowiednie kary i sankcje.
                        • szprota Trolliinko kochana 17.10.07, 22:48
                          Rezygnując z oddania głosu rezygnujesz właśnie także z możliwości wyboru,
                          pozwalasz, by kto inny wybrał za ciebie. Oczywiście, że masz do tego prawo i nie
                          mnie oceniać, czy to dojrzałe, czy dziecinne. Zrobisz jak zechcesz i przyjmiesz
                          tego konsekwencje, prawda?
                          • Gość: lavinka z nielogu Re: Trolliinko kochana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.07, 01:27
                            O nie szproto. Nikt nie pójdzie za mnie na wybory, pójdzie za samego siebie.
                            Póki co mam prawo na nie nie iść i całe szczęście. W konsekwencji nie będę
                            narzekać,bo to nie ja wybiorę. Z tego co zauważyłam najbardziej narzekają w
                            efekcie Ci co właśnie głosowali. A więc głosującym życzę miłego narzekania już
                            za dwa lata a kto wie może nawet cztery :) A poza tym czy narzekałam ostatnio na
                            rząd Kaczyńskich? Czy kiedykolwiek? Raczej się podśmiewywałam z koalicji z
                            przystawkami. Czy gdybym poszła 2 lata temu na wybory to by nie było przystawek?
                            Byłyby, bo 2 lata temu nie głosowałabym na platformę. Prędzej już na LSD. Ale to
                            było 2 lata temu. Dziś na pewno na LSD bym nie głosowała. Bo sporo ludzi,których
                            pamiętam z poprzedniej kadencji - w tej kampanii nie uczestniczy. Zostali Ci
                            najbardziej obrzydliwi i antypatyczni. Wiesz,ja sobie mogę wybrać tego czy
                            tamtego posła. Bez problemu. Ale dopóki Kaczyńscy nie dogadają się z Tuskiem
                            będzie taka sama wojna jak przez ostanie 2 lata, obojętnie czy wygra PO czy PiS.
                            Inaczej mówiąc jesteśmy o krok od wojny domowej, więc te wybory to dla mnie coś
                            na kształt farsy. Zauważ,że wyborcami w dużej mierze kierują sondaże. Cały czas
                            sondaże poparcia tu i tam. Wmawia się Polakom,że mogą głosować albo tu albo tam
                            bo reszta partii i tak nie wejdzie do sejmu, więc ich głos, ważny czy nie -
                            będzie stracony. Jesteśmy skazani na partyjne molochy kreowane przez media. To
                            mię boli, to mię żre.
                        • miejskie_narty Re: Przyjmuję trollinkę :)) a moja odp nieżałując 17.10.07, 22:51
                          Że sobie bez nic
                          > h
                          > nie poradzę. Nic bardziej mylnego. Poradzę sobie doskonale.

                          No tak - wybudujesz sobie drogę, zorganizujesz szkołę, wykształcisz lekarza, który Cię będzie leczył (także w prywatnym gabinecie) i kupisz pistolecik, by chronić się przed sfrustrowanymi nieudolnością polityków głupców, którzy na wybory chodzą:)
                            • miejskie_narty Masz jakieś zwidy: nikt nie mówi, 18.10.07, 10:00
                              że rząd kształci lekarzy. Delikatnie chcę Ci jedynie podsunąć myśl, że nie żyjemy w anarchii, lecz w pewnej organizacji zwanej państwem, która - chcesz tego czy nie - nie może obejść się bez kadry zarządzającej, czyli polityków. To raz. A dwa to to, że ta organizacja działa w ten sposób, że polityków wybierają pojedyncze osoby, których wybory są odpowiednio przeliczane. Więc jeśli nie idziesz na wybory po prostu odmawiasz wzięcia na siebie części odpowiedzialności za organizację, w której żyjesz, mylnie zakładając, że organizacja równie dobrze poradzi sobie bez kadry zarządzającej.

                              No chyba, że uważasz, że jednak jacyś politycy są potrzebni, lecz po prostu jest Ci obojętne, jacy oni będą bądź uważasz że dla przeciętnego obywatela nie ma to żadnego znaczenia. W tym wypadku proponuję krajoznawczą wycieczkę na Białoruś - nie po to, by Cię straszyć wizją Łukaszenki w Polsce, lecz byś zobaczyła, że jednak na życie przeciętnego obywatela ma wpływ to, kto rządzi.

                              No dobra, teraz możesz zpytać mnie, od kiedy to rząd buduje drogi.:)



                              • Gość: nett1980 Ktos ma do niej podobne przemyslenia? IP: *.toya.net.pl 18.10.07, 10:22
                                "- Na wybory nie idę. Ale jakbym poszedł, tobym głosował na ludzi
                                nowych. Nie takich, co byli w PZPR. Ci mieli pięćdziesiąt lat, żeby
                                się wykazać. Teraz trzeba postawić na jakieś ugrupowania
                                demokratyczne, nie na komunistów. Ale za Tuskiem nie jestem, jakiś
                                nie taki. Samoobrona też mi nie pasuje. Giertych po prostu jest
                                śmieszny. No i zostaje PiS. W sumie nie są źli, trochę aferek już
                                wyjaśnili, tylko że jak się za te afery zabrali, to zaraz rząd
                                upadł. To dlatego, że narobiło się oligarchów i każdy chciał coś dla
                                siebie. Taki człowiek, co ma wysoki stołek, powinien mieć dwa razy
                                taką karę jak inni, a nie chodzić jak święta krowa. A normalni
                                ludzie powinni być równi wobec prawa i dobrze się prowadzić. Tylko
                                że mamy mass media w obcych rękach i trudno, by one dbały o
                                moralność społeczeństwa."
                                www.gazetawyborcza.pl/1,82709,4582289.html
              • Gość: lavinka z nielogu a potem polityk będzie sobie moim głosem gębę wyci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.07, 22:25
                erał?
                Że frekwencja była wysoka czyli taka polityka jaka jest - jest akceptowana przez
                społeczeństwo...
                Właśnie niechcący dałeś mi kolejny argument przeciw pójściu na wybory...
                Nie podoba mi się styl aferowy PiSu ale nie podoba mi sie również skamlenie
                platformy i szydzenie z wyborców,że nie dorośli do demokracji. A jeszcze
                bardziej papalanie byłego LSD które nie tak dawno rządziło i wcale tak mu super
                nie szło... Jeśli demokracji ma polegać na tym,że mam oddawać pusty gło bo nie
                mam na kogo głosować to pardon,ale chyba nie o to w demokracji chodzi. A może
                się mylę?
                lav
                p.s. Z mojej strony wygląda to tak:

                Program PISu: Pozbędziemy się POa potem się zobaczy
                Prgram pozostałych partii: Pozbędziemy się PISu a potem się zobaczy.

                Toż to anarchia!
        • Gość: lodzianka Re: Dlaczego? IP: *.lodz.mm.pl 18.10.07, 10:28
          To skreśl kilka krzyzykow na paru listach i oddaj głos na
          normalność. Jak w ogole nie pojdziesz to nie masz prawa krytykowac.
          Wejdz na link i przeczytaj całość od początku do końca --
          >niewazny-glos-jest-tez-wazny.tajemnicza-ankieta.pl/ Innym
          też polecam. Nie bądzcie ignorantami!!!
          • Gość: lavinka z nielogu W ramach bycia anty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.07, 18:15
            zmieniłam chwilowo nick z nielogu :) Nie moja wina,że zawsze lubię brać ludzi
            pod włos. Przy feministkach opowiadam o urokach macierzyństwa. Przy kurach
            domowych o swej niezależności i podróżach. :)
            Przy ulubieńcach Platformy wytykam bezjajeczność tej partii. Przy zwolennikach
            rządów radykalnych przestrzegam przed dyktaturą :)
            lav
              • Gość: lavinka z nielogu Re: To feministki nie znają uroków macierzyństwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.07, 18:57
                Oczywiście,że tak ale w innych proporcjach :) To nie takie proste. Uogólniłam.
                :) Często jest tak,że wypada dokładnie odwrotnie. Podróżujące feministki
                uwielbiają dzieci a kury domowe ich nie cierpią (w szczególności własnych).
                Wtedy oczywiście sprowadza się dyskusję na odpowiednie tory :) Nie cierpiącej
                własnych dzieci kurze domowej mówię na przykład,że jej dzieci są przecudowne i
                każda matka marzyłaby by mieć takie kochane brzdące w domu ;-P Dla równowagi.
                  • Gość: lavinka z nielogu Rozgryzłaś mnie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.07, 22:37
                    Dzień bez kłótni to dzień stracony.
                    Zresztą tak mam. Przyjaźnię sie z ludźmi do pierwszej kłótni albo od pierwszej
                    kłótni. Tak poznaje się ludzi. Lubię wiedzieć na co ich stać gdy się wkurzą. I
                    czy naprawdę potrafią tak jak mówią tolerować inny sposób patrzenia na świat.
                    Zauważyłam zastanawiającą korelację. Im bardziej ktoś chełpi się swą tolerancją
                    tym mniej potrafi zrozumieć ludzi innych niż on sam. Najbardziej tolerancyjni są
                    ludzie konserwatywni. Dziwne ale prawdziwe.
                    • miejskie_narty Re: Rozgryzłaś mnie :) 17.10.07, 22:47
                      A może mylisz poglądy z sposobem wnioskowania? Bo wiesz, moje doświadczenia są z kolei takie, że wielu ludzi uznaje sprzeciw wobec ich błędnego używania pewnych pojęć i wytykanie im nieznajomości zasad argumentacji za nietolerancję swoich interlokutorów. A przecież tolerancja - jakkolwiek byśmy jej nie definiowali - musi opierać się na pewnym wspólnym pojmowaniu sensu słów i gramatyczno-logicznych łączników między nimi:)
                    • breblebrox Re: Rozgryzłaś mnie :) 18.10.07, 00:31
                      A skąd wiesz, że Ci, którzy "chełpią się" swoją tolerancją nie przeprowadzają na Tobie tego samego testu, który Ty przeprowadzasz na nich?

                      Nie rozgryzłam Ciebie, bo nie mam nadal zielonego pojęcia, co masz na celu swoim zachowaniem - widocznie też zaliczam się do tych "chełpiących się" tolerancją, co to nie kumają takiej przebiegłej intygantki jak Ty, która potrafi zachować zrozumienie dla innych przy całym swoim konserwatyzmie, a najbardziej widać to zrozumienie jak zaczyna dyskusję, po to żeby, noooo, żeby podyskutować i nawrzucać innym, żeby sprawdzić ile oni mają niezrozumienia w swej chełpiącej się tolerancji. Łał!

                      P.S.: Tolerancja nie polega na tym, że nie możesz bronić swoich racji. Tym bardziej, jeżeli ktoś je atakuje "tak sobie", co by wziąć Cię pod włos.

                      Uogólniasz, aż boli.
                      • lavinka Re: Rozgryzłaś mnie :) 18.10.07, 01:40
                        Oczywiście,ze uogólniam. Jak podają konkretny przykład to wszyscy mówią,że
                        kłamię :) Tak jak ostatnio gdy podałam przykład z pracy mojej mamy. Albo
                        ostatnio gdy napisałam,że służba zdrowia w Irlandii wcale nie jest lepsza od
                        polskiej. Oczywiście moi konkretni znajomi nic nie znaczą na tym forum. Bo to ja
                        napisałam. Gdyby moi konkretni znajomi mówili,że w Polsce jest gorsza służba
                        zdrowia niż w Irlandii to by było Ok. Ale ponieważ mówią,że nie jest - to na
                        pewno kłamią :)
                        I powiedz mi proszę,jak ja mam nie uogólniać? Co najwyżej jestem niezrozumiana
                        ale przynajmniej nikt nie wytyka mi kłamstwa...
                        • breblebrox Re: Rozgryzłaś mnie :) 18.10.07, 10:52
                          lavinka napisała:

                          > Albo
                          > ostatnio gdy napisałam,że służba zdrowia w Irlandii wcale nie jest lepsza od
                          > polskiej.

                          Khem, khem.
                          Tak dyskretnie wtrącę, że jeżeli na podstawie jednostkowego przykładu wystawiasz ocenę całości, to to jest właśnie uogólnienie, więc nie dziwi mnie reakcja innych.
                          Poza tym: ktoś zarzucił Ci kłamstwo? Nie przypominam sobie.

                          > I powiedz mi proszę,jak ja mam nie uogólniać? Co najwyżej jestem niezrozumiana
                          > ale przynajmniej nikt nie wytyka mi kłamstwa...

                          Więc wolisz pisać uogólnienia nie mające wiele wspólnego z realiami, niż pisać konkretne przykłady z życia wzięte, bo ktoś zarzuci Ci kłamstwo? To się nazywa konformizm, ale wiele to wyjaśnia.
                            • breblebrox Re: Rozgryzłaś mnie :) 18.10.07, 20:15
                              Gość portalu: lavinka z nielogu napisał(a):

                              > Lepiej na podstawie kilku przykładów niż żadnego prawda?
                              Lepiej _w ogóle_ ograniczyć takie uogólnianie.
                              (miałaś kilka koleżanek w Irlandii?)

                              > Uogólnienia są przykładowe.
                              Mogę prosić o wytłumaczenie, co to są przykładowe uogólnienia? Że są na podstawie jakiegoś przykładu? No i co to zmienia w kwestii uogólnień? Przecież nie napisałam nigdzie, że zmyślasz.

                              > Mają sporo wspólnego z realiami.
                              Buahahahahaha, no, no, a to Ci! Ale to Ci dodało wiarygodności.

                              > Ubieram je w ogóln
                              > ą
                              > formę bo jak sypię konkretami nikt mi nie wierzy.

                              Jasne, a jak rzucasz takie uogólnienie to wszyscy padają na kolana.

                              Może skończmy, bo czuję się jak w przedszkolu, tłumacząc rzeczy podstawowe.

                              Aha :-))
      • Gość: lavinka z nielogu W kwestii programów,życiorysów iwyglądu kandydatów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.07, 15:10
        Właśnie te życiorysy mnie zniechęcają najbardziej!!! Ale najbardziej do
        kandydatów i głosowania na nich zniechęca mnie wygląd. Albo wypędzlowany
        wymoczek albo nadęte wredne babsko... zgroza i padaczka...
        Wiem,że to co piszę może jest niemodne. Ale nie zamierzam udawać politycznie
        poprawnej. Nie mam w zwyczaju robienia czego innego niż myślę. Jeśli zmienię
        zdanie odnośnie klasy politycznej w naszym kochanym kraju(może zmądrzeją, w co
        wątpię...) to zacznę głosować. Teraz wybieram między nieświeżą brukselką a
        zjełczałym masłem... kiepski wybór prawda?
        lav
    • aaa202 Lavinkowe rozumowanie 17.10.07, 13:55
      w sprawie wyborów jest powszechne.
      Ponieważ w zeszłym roku do zadań mojego zawodu dopisano funkcję
      wychowawczą (wszyscy wietrzą podstęp, że chodzi o to, żeby pedałów,
      lesby, ateuszy i resztę szachistów od dzieci izolować), pozwalam
      sobie pytać dzieci, czy pójdą głosować. Generalnie nie idą.
      Argumenty dają identyczne jak Lawina. Wtedy ja wchodzę w rolę i
      mówię, że głosowanie to wielki przywilej, szansa, branie spraw we
      własne ręce, realizowanie obowiązków obywatelskich i marzeń naszych
      rodziców i dziadków, Ojczyzna, Heimat, przyszłość, świadomość, fanga
      w nos Platona i Stalina, a przy okazji wielka frajda.

      Przynajmniej się staram.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka