Dodaj do ulubionych

Czasy tandety

24.02.08, 13:51
Czasy szmiry, tandety, kiczu, bylejakości, niestety wszechobecnej,
bez alternatywy , bez nadzieji.
Oto dziedziny, w których odczuwam obecny terror i dominację
powyższych, eliminujące z rynku sprawdzone i dobre formy i treści
klasyczne:
1. "nowoczesne technologie", których jedyny cel (za wszelka cenę) to
obniżenie kosztów, a nie poprawa jakości. Sa one prawdopodobnie
główna przyczyną tandety w dziedziach pozostałych.
2. odzież
3. obuwie
4. zywność
5. motoryzacja
6. informacja
7. edukacja
8. produkty techniczne uzyteczności codziennej np. AGD, RTV
9. TV, prasa, radio
10. muzyka
11. kino

Najbardziej dotkliwy jest brak alternatywy w wiekszości tych
dziedzin. Przez alternatywę rozumiem dostępność do form klasycznych,
nawet przy droższej cenie, ale z zachowaniem jej jakości. O ile
sprawdza się reguła , że im tańsze tym gorsze, to w odwrotną stronę,
tj. im drozsze tym lepsze ( jakościowo, ergonomicznie,
niezawodnościowo) rzadko.

Czy ktos ma ochote na wielkie zmiany ? Ja tak.
Obserwuj wątek
    • Gość: longbzdet Re: Czasy tandety IP: *.toya.net.pl 24.02.08, 14:37
      Chodzi ci o to, żeby znow zaczął rzadzic PiS?
      • kiwaczek11 Re: Czasy tandety 24.02.08, 14:45
        daj spokój z ta polską politykierką. Jeśli moje skowytanie o zmiany
        ma dotyczyc polityki, to bardziej globalnej, ukrytej, spiskowej ,
        układowej, biznesowej, czy jak tam ją nazwiecie. Jeśli już. Ale
        bardziej mi chodzi trędy. Czy są one wynikiem takiej czy innej
        manipulacji, kreacji, kontroli to juz sami se odpowiedzcie.
    • przyslowie Re: Czasy tandety 24.02.08, 15:45
      Ciężki orzech dajesz do zgryzienia.
      O so chozi? Może coś tak konkretniej dałoby radę....
    • sven_b Re: Czasy tandety 24.02.08, 19:58
      Co ciekawe w tym zjawisku, tandeta jest tak powszechna, że jak już coś nią nie
      jest to nazywają to ekskluzywne i nadają abstrakcyjnie wysoką cenę. Ewidentne
      marketingowe wynaturzenie pojęcia 'ekskluzywny' tylko dlatego, że coś jest
      porządnie zrobione, czyli takie jakie od początku powinno być.
      • longeta Re: Czasy tandety 24.02.08, 20:28
        To czas rządu PO
    • evonka Re: Czasy tandety 24.02.08, 22:05
      ja tam zawsze jakos tandecie sie opierałam i owszem widzę zalew
      tandety, ale to nie jest kwestia produktów, ale ludzkich wyborów..
      znam ludzi, którzy z założenia wybierają rzeczy tańsze, bo uwazaja,
      ze wolą mieć 2 różne badziewne rzeczy niż jedna a porządną.. takich
      ludzi jest całkiem sporo..
      mysle, ze nadal masz mozliwosc korzystania z dobrej jakości obuwia,
      odzieży, kina, samochodu.. to kwestia wyboru. nikt Cię nie zmusza do
      korzystania z tandety..
      • kiwaczek11 Re: Czasy tandety 24.02.08, 22:37
        oprócz tandety jest jeszcze kicz i/lub produkty fajne, czyli
        bezużyteczne. I tak, abym mógł oprzeć się temu wszystkiemu musiałbym
        - sam szyć spodnie, aby miały klasyczny prosty krój, zebym nie
        wyglądał jak w kalesonach i żeby były z troche szerszej palety
        kolorów niż RGB,
        - zabierać T-shirty od producenta przed ostatnim etapem produkcji,
        czyli przed nalepieniem gumowego bohomaza, któryma zrobić ze mnie
        pajaca, albo żywy afisz reklamowy,
        -sam szyć buty tak, aby letnie nie wazyły 10 kg, półbuty nie
        nasladowały trekingów lub adidasów, a w butach do garnituru mógłbym
        stanąć bliżej niż pod chórem, aby nie deeptać pannie mlodej pod
        oltarzem welonu,
        - szyć kurtki zimowe które bedą zakrywac coś wiedej opócz szyji i
        kawalka klaty
        - kupować samochód za 600 tys. bo tym za 60 sprzegło leci po 20 tys
        kilometrów, podczas gdy np Uniakowi leciało po 80-ciu

        itd, itp.

        Na szczęście istnieją jeszcze kina gdzie moge obejrzeć dobry film i
        muzyka, do której czasmi uda się dotrzeć przebijając się uparcie
        przez wszystkie bullshity.
        • evonka Re: Czasy tandety 24.02.08, 22:44
          no cóż...
          ja nie mogąc odnaleźć w pewnym okresie swojego życia spodni, na
          jakie miałam chęć, udałam się do krawcowej... spodni takowych
          szytych miałam chyba 6 par..wiec jakby to powiedziec: czemu nie?

          wzornictwo obuwia męskiego jest istotnie tragiczne.. dzioby,
          czuby...beznadzieja.. ale są sklepy gdzie klasyczne obuwie kupić
          można. podobnie z t-shirtami i kurtkami...
          co do auta.. jeżdzilam autem za 20tys swego czasu i sprzęgło
          chodziło idealnie do 60tys km..
          myslę że jednak powinienes rozpoznać bardziej rynek.. :) powodzenia!
          • sven_b Re: Czasy tandety 25.02.08, 10:03
            Jest tak poniękąd, że modą rządzi sezon więc wielu klientów przedkłada styl nad
            jakość, bo wie że jesienią jego ciuch zaliczy dno szafy. Producent ma mało
            czasu. Musi więc sprzedać w sezonie jak najwięcej wiec produkuje tanio.
            Dobre produkty są dostępne, ale trzeba poświęcić sporo czasu i pary by przekopać
            się przez chłam i znaleźć coś porządnego i w dobrej cenie. Mylą się ci, którzy
            uważają ze dobre musi być drogie. Akurat miałem możliwość użytkować auta z tzw.
            górnej półki i spieszę Was uspokoić, że niezależnie czy auto kosztuje 60 czy 600
            tys., prędzej czy później zacznie w nim coś stukać, skrzypieć lub po prostu się
            popsuje.
            • evonka Re: Czasy tandety 25.02.08, 11:58
              no jest niestety tak jak piszesz, z tym, że klasyka modzie się
              opiera i jeśli ktoś chodzi w klasyce, to o dno szafy bać sie nie
              musi...
              co do relacji cena-jakość.. jestem zdania i z reszta to praktykuję,
              ze jeśli coś mi odpowiada, uwazam za dobre, podoba mi sie i do tego
              jest porządne, to jestem w stanie zapłacić cenę jaką sobie producent
              życzy. oczywiscie w granicach rozsądku. nie zapłace za parę półbutów
              1000zł, bo to po prostu zwykłe naciąganie.. ale jeśli cena plasuje
              sie w granicach średniej ceny za dobre buty+50% to nie żal mi tych
              pieniedzy..
              • sven_b Re: Czasy tandety 25.02.08, 13:40
                > no jest niestety tak jak piszesz, z tym, że klasyka modzie się
                > opiera i jeśli ktoś chodzi w klasyce, to o dno szafy bać sie nie
                > musi...

                Zdecydowanie, z tym że przyznasz ze jakość klasyki też się pogorszyła. Wbrew
                logice że jak coś jest od lat produkowane to powinno być dopracowane, np.
                t-shirt, który po praniu nie tylko sie kurczy ale wyczynia geometryczne cuda:)

                Dla mnie tandetą są np. żywność i media. Doszło do takich absurdów że większość
                wędlin, pieczywa, nabiału smakuje identycznie, zwykły chleb jest zjadliwy tylko
                przez pół dnia, a cukier przestaje być słodki.
                Media wypracowały taką ramówkę że w większość nadaje to samo, prawie to samo i
                głównie dno. Forma informacji i sposób ich przekazu jest przejaskrawiony,
                pseudoprofesjonalny a często nierzetelny. Reklamy, niby integralna część mediów,
                idiotyczne i bez polotu.
                • evonka Re: Czasy tandety 25.02.08, 13:49
                  no tak, generalnie patrząc to produkty idą w ilosć, a nie jakość...
                  mnie np. denerwują te wszystkie "bonusy" w postaci 20% więcej serka
                  czy 30% więcej soku.. ja nie chcę kupować więcej, bo tego nie zjem i
                  wyrzucam...
                  a co do jakośc wędlin, mięsa, serów na przykład, to ja juz sie
                  przekonałam parę razy, że trzeba je kupować w sprawdzownych
                  sklepach. a juz absolutnie nie na supermarketowym stoisku.. nie
                  powiem co kiedyś znalazłam w kaszance supermarketowej..
                  podobnie z chlebem... mam sprawdzone miejsca i chleb zakupiony nie
                  kruszy się po jednym dniu, jak ten odpiekany supermarketowy..
                  telewizja... wybieram programy. nie oglądam jak leci, właczam o
                  konkretnej godzinie, na konkretny program. to pozwala unikać tej
                  papki... a już to, ze tv publiczna, ktora tak prosi o abonament
                  serwuje mi po raz kolejny pseudo-gwiazdorskie "tańce na lodzie" to
                  jakiś absurd totalny.. porażka na całej linii..
          • trooly Rifle 25.02.08, 10:18
            Wspomniałaś Evonko o spodniach "ja nie mogąc odnaleźć w pewnym
            okresie swojego życia spodni, na jakie miałam chęć...". Wspominam i
            ja stare rifle, bardzo obcisłe z kieszeniami na tyłach, z
            myrdającymi suwakami. Fajne to wspomnienia, w głowie szumi również
            od muzyki... Warto zaznaczyć, że wspomniane rifle zazwyczaj kupowało
            się w Pewexie, przyznać należy że wykonane były ze wspaniałej
            tkaniny. Dawały ogrom radości.
          • miejskie_narty Re: Czasy tandety 25.02.08, 10:50
            Trochę chyba przesadzasz z tym wyborem. Owszem można znaleźć porządne rzeczy, ale - jak to sven napisał - traktowane są często jak "ekskluzywne", czyli wyłącznie dla nielicznych, czyli niebotycznie drogie.

            I raczej nie ma szans, jeśli powiedzmy zarabiasz średnią krajową - a nie muszę przypominać, że w Łodzi średnia wcale nie jest jednoznaczna z przeciętną, żeby stać Cię było na porządnie wykonane rzeczy, nie wspominając już o tych, robionych na zamówienie.

            Ostatnio mam parę wydatków i np. same drzwi do szafy - jeśli bym się na nie zdecydował - kosztowałyby mnie minimum od ok. 2500 zł (najprostsze), do ok. 4000 ( ładniejsze, właśnie "porządniejsze").

            W sklepach popularnych rzeczywiście nie dość że badziew, to jeszcze całkowicie na jedno kopyto. Wybór minimalny.

            WIęc owszem, dla przeciętniaków nastały czasy tandety, nie ma co się łudzić. Każde wyjście ponad sztampę kosztuje słono.
            • evonka eee, nie zgadzam sie 25.02.08, 11:54
              ;)
              otóz. nie wiem jaki wy macie "przerób" odzieżowo-obuwniczy, ale ja
              mam jeszcze buty, w których chodziłam parę lat temu, jedne nawet 10-
              letnie.. o! a to dlatego, ze nauczonam dbania o buciki, pastowania,
              mycia, prania i chuchania.. a ponieważ kupuję tylko i wyłącznie
              klasyki, to opierają sie modzie i w ten sposób mam kilkanaście par
              do wyboru do koloru. rocznie kupuję 1-2 pary nowych półbucików(w
              cenie srednio 160-200zł/ parę) czy tam czółenek na wiosnę, 2 pary
              nowych sandałków i klapeczek(w cenie średnio 80zł/parę) na lato. co
              dwa, trzy lata kupuję sobie kozaki(w cenie srednio 400zł/parę)
              najczęściej na posezonowych wyprzedażach. nie wiem czy to drogo czy
              nie, ale w tej cenie kupuję sobie buty, które starczają mi na długo,
              a i sa wygodne i nic się im nie odkleja, a zatem oszczędzam na
              szewcu..
              o ubranka też dbam, mam niewiele, ale takich, z których różne
              kombinacje sie da zrobić..
              klasyka i porządność wyrobu nie oznacza od razu ekskluzywności. czy
              sklepy typu Bata, Gino Rossi, But-S - są ekskluzywne??? w mojej
              ocenie nie. natomiast niewątpliwie oferują obuwie dobrej jakosci.. w
              każdym razie póki co tak mogę powiedzieć o swoich butkach. owszem
              nie kosztują 30zł, jak w supermarkecie, ale wyznaję zasadę, że
              taniocha wcale nie jest dla ubogich.. bo trzeba mieć na naprawę
              taniochy, albo zakup drugiej pary, bo ta pierwsza "pije" w stopy..
              • miejskie_narty Re: eee, nie zgadzam sie 25.02.08, 16:06
                Wiesz, chodzi o to, że jak sobie założysz, że kupujesz buty do 200 zł, to niezależnie czy pójdziesz do Baty czy do innego Domu Buta będziesz miała do wyboru góra 3, 4 różne wzory butów, a i tak żadne z nich będą miały np. skórzanych podeszew. Bo takie będą już kosztować dwa razy tyle i wyboru nie będzie żadnego - bo będzie jedna para, no może dwie. I chyba o to chodzi autorowi. Czyli o to, że materiały ( i rzeczy z nich robione), które które kiedyś były porządne, dziś są traktowane jako niemalże luksusowe (np. porównaj cenę szynki i szynki bez konserwantów, kostki masła i kostki czegoś co wygląda identycznie jak masło, tyle że nie ma napisu "masło", biurka z płyty z olkeiną dębową i biurka dębowego). Inna sprawa, że tych porządnych prawie nie ma - no bo jaki sklep sprzeda porządny śrubokręt z 10zł, skoro w Castoramie można kupić podobny - tyle że badziewny - za 3 zł. (Jakiś czas temu kupiłem młotek, którego trzonek - niby stalowy - wygiął mi się, gdy próbowałem wyciągnąć nim gwóźdź z drewnianej podłogi!)



                Ja tam mam poczucie, że jak sobie w liceum zbierałem na buty do kosza, i jak w końcu uzbierałem i kupiłem, to czułem różnicę w porównaniu ze zwykłymi zwykłymi trampkami. Ostatnio natomiast kupiłem sobie adidasy (120zł)na salę i poza tym, że lepiej wyglądają, nie widzę specjalnej różnicy między nimi a nonejmami z Lidla (30zł), w których grałem 2 lata. Wąpię też, czy wytrzymają aż tyle. I w tym sensie odnosi się wrażenie, że coraz więcej jest wokół nas badziewia.

                Co do frazesu, że biednych nie stać na kupowanie badziewia (czyli rzeczy najtańszy), to niestety sprawdza się on tylko w przypadku biednych z pieniędzmi. Biedni bez pieniędzy niestety kupują to, co jest najtańsze.
                • evonka Re: eee, nie zgadzam sie 25.02.08, 18:21
                  a no tak...
                  ja myślę jeszcze coś.. że kiedyś jak człowiek kupował sobie stół, to
                  to był zapewne stół na całe życie, bo:
                  - nie było badziewnego chłamu
                  - porządny stół kosztował ile powinien, czyli tyle, żeby stolarz coś
                  na nim zarobił, a to nie było mało, bo stół był dopracowany i nie
                  rozlatywał się po pierwszym przyjęciu
                  - szanowało się rzeczy, które się ma i nikomu nie przyszło do głowy,
                  zeby po prostu stół wyrzucić i kupic sobie drugi..
                  są dla mnie pewne rzeczy, chyba większość, w ktorych na tandetę
                  sobie nie pozwalam. i niestety, te rzeczy kosztują trochę wiecej niż
                  te najtańsze. bo są wypracowane, maja detale, lamówki, podszewki,
                  obrębienia, podszycia, wygładzone narożniki, metalowe a nie
                  plastikowe klapki, wytrzymałe przyciski, itd.itp.. po tym z reguły
                  rozpoznaję produkt lepszy od gorszego. czy sie producentowi
                  chciało..
    • cassani Przecież nie masz obowiązku uczestnictwa w tym 25.02.08, 14:00
      koszmarze i terrorze i zawsze możesz:
      > 1. "nowoczesne technologie" - posługiwać się motyką, chodzić na
      piechotę, nie używać telefonu ani światła i prądu itp etc.
      > 2. odzież - można zawsze sobie kupić porządne jeansy z Odry i
      jedną kurtkę w nich chodzić (prać oczywiście w czystej wodzie - bo
      proszki to też terror), albo upolować renifera i skóra z niego
      powinna ci posłużyć na lata.
      > 3. obuwie - tutaj dość duże doświadczenia mają Holendrzy i Niemcy -
      drewniane chodaki. O ile Holendrzy propagowali je we własnym kraju
      i sprawa z wiadomych względów może Ci być obca, o tyle Niemcy dość
      szeroko reklamowali je na niektórych terenach Polski w latach 40'.
      Proponuję skok w bok do Oświęcimia w czasie pieszej (oczywiście)
      pielgrzymki do Częstochowy.
      > 4. zywność - tutaj jest duże pole do popisu. Wszak przez
      kilkadziesiąt tysięcy lat większość ludzkości żyła ze zbieractwa -
      więc wierzę że i Ty sobie poradzisz.
      > 5. motoryzacja - jak już mówiłem, porządne chodaki, nóżki i w
      drogę. Podobno tylko w Japonii siłą wpychaja do metra, u nas to
      podobno sie nie zdarza póki co więc można spokojnie spacerować, tym
      bardziej, ze do sklepów nie będziesz chadzał, ewentualnie do lasu
      > 6. informacja - tu się zgadzam. nadmiar informacji niektórym
      szkodzi.
      > 7. edukacja - wprowadzenie powszechnego piśmiennictwa jak widac po
      tym wątku to totalna tandeta i horror.
      > 8. produkty techniczne uzyteczności codziennej np. AGD, RTV -
      totalny horror. te wszystkie pralki, telewizory, to tragedia ponad
      narodowa. Co gorsza pierwsze sztuki zaczynają nawet docierac do
      centrum Amazonii i Republiki Konga. Zgadzam sie z Tobą w 100%!
      > 9. TV, prasa, radio - tutaj pozwolę sobie na śmiałą i rewolucyjna
      tezę że to też RTV - ale pewnie sie jak zwykle mylę.
      > 10. muzyka - tak, horror. ale to zależy czeg słuchasz. jak Natalki
      K. to jeszcze ujdzie, ale jak pogrążyłeś się w tych jakichś Floydach
      i Zeppelinach to jesteś stracony.
      > 11. kino - tutaj niestety cały świat oszalał i to wczoraj. Podobno
      czterech asysentów trzyma nogi stołka Wajdy żeby go nie kopnął spod
      nóg.

      Biorąc pod uwagę powyzsze - nie myślałeś żeby swe spostrzeżenia
      wykuć w kamieniu jako przykazania i kto wie, może znajdzie się znów
      jakieś kółko rybackie, które wcieli je w życie?
      • evonka Re: Przecież nie masz obowiązku uczestnictwa w ty 25.02.08, 14:15
        ej Cassani, pojechałeś po całości...
        a po co tak od razu konfrontacyjnie... ??
        ej ty..
        • cassani Re: Przecież nie masz obowiązku uczestnictwa w ty 25.02.08, 14:29
          ale czemu nie konfrontacyjnie. Chyba każdy ma prawo do swojego
          zdania? Przecież na ten nieprzemyślany słowotok autora wątku
          odpowiedziałem w sposób nad zwyczaj zrównoważony i spokojny, czyż
          nie? Czytałas ten wątek? zrozumiałaś cos poza wyliczanką?
      • Gość: Eryk Re: Przecież nie masz obowiązku uczestnictwa w ty IP: *.lodz.dialog.net.pl 25.02.08, 14:26
        Wiele ciekawego rozumowania wniosłeś do tematu. Godnego wykucia w kamieniu.
        • cassani oczywiście że tak 25.02.08, 14:30
          nawet starałem się nie wyskoczyc ponad poziom nadany przez autora.
          Mam nadzieje, że sie udało.
          • kiwaczek11 Re: oczywiście że tak 25.02.08, 16:28
            Widzisz, Szanowny Cassani, wychodzi na to , że tylko Ty tutaj nie
            zrozumiałes w czym rzecz, albo tez jestes w znakomitej mniejszości.
            Byc może zbyt ciezko zniżyć Ci się do tego plebejskiego poziomu.
            Przyznaję, że mogłem precyzyjniej okreslić w czym rzecz, choć nie
            wiem czy bylo to moim celem. Przynajmniej na początku. Ale dlaczego
            twierdzisz, że mój "słowotok" jest nieprzemyślany, naprawde nie wiem.
            Nie mniej, widze po innych wpisach, że sa tacy, którzy podzielają
            mój skowyt i dostatecznie go rozumieją. Może nie wiesz o co chodzi,
            bo za krótko żyjesz i brak Ci odniesienia do porównań. Ktos kto od
            urodzenia żyje w undergrundzie nie zrozumie co to jest tęcza. A może
            jest bardziej przewrotnie i jestes może autorem jednej z "nowych
            technologii", projektantem dziesiejszej odzieży czy obuwia,
            technologiem żywności, czy twórcą antenowego bełkotu? Kto wie?
            Nie mniej zamiast brylować prześmiewczym tonem, z kórego widac
            całkowite niezrozumienie rzeczy, podrzuciłbyś chociaż jeden
            kontrargument, który jasno wskazywałby, że coś teraźniejszego jest
            dużo lepsze od czegoś niegdyśniejszego ( nawet w granicach 15-20
            lat), wypartego z rynku przez "lepsze" teraźniejsze.
            Boleję tylko nad tym, że nawet najgłębsza Twoja uszczypliwość
            niczego w temacie nie zmienia. Bo jaki koń jest , każdy widzi.
    • kiwaczek11 z ostatniej chwili 25.02.08, 19:25
      a choćby sraytaśma - sliska jak folia. Nawet sie do d... nie nadaje.
      Ot, nowa technologia.
      • Gość: nett1980 Re: z ostatniej chwili IP: *.toya.net.pl 25.02.08, 21:03
        Ty chyba lubisz narzekac? Idzze do Rossmana, masz tam ich firmowy
        papier, ekologiczny acz dosc bialy. Jesli nie jestes sknera i lubisz
        w tym miejscu czystosc, to dokup jeszcze nawilzany papier toaletowy(
        z trzy rodzaje sa).
        Jak masz taki kaprys, to zrob remont lazienki i obok sedesu dostaw
        bidet. Zawsze jest jakies wyjscie.
        • kiwaczek11 Re: z ostatniej chwili 25.02.08, 21:20
          wręcz nie moge się od narzekania powstrzymać...kiedy jest na co.
          Zalew kiczu i tandety wzmacnia moją czujnośc, przez co mogę czepić
          się nawet najmniej istotnych drobiazgów. A wszystko to w akcie butnu
          przeciw tandeciarzom, małym i wielkim. Hough, powiedziałem
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka