Dodaj do ulubionych

Choruję z miłości do Łodzi

22.04.08, 10:08
Właśnie - choruję.
No bo tak:
tu się urodziłem, tu dorastałem, założyłem rodzinę, tu pogrzebią moje truchło.
Znam swoje miasto całkiem dobrze, nie ma ono przede mną większych tajemnic.
Oczywiście, są w nim miejsca, w których moja noga nie postała i nie postanie.
Nie na wszystkich ulicach byłem, nie do wszystkich zakamarków dotarłem, nie
dane mi będzie powąchać każdej bramy i wszystkich podwórek. Nie sądzę jednak,
żeby te braki w istotny sposób ważyły na mojej wiedzy o Łodzi.
O co mi chodzi, po co w ogóle założyłem ten wątek, skoro mogłem ten wpis
umieścić w wielu miejscach na forum?
Otóż chcę wyraźnie powiedzieć to, co jak sądzę wielu osobom kołacze się po
głowie, ale... nie mają śmiałości tego wyznać, jednocześnie nie chcę też, by
ten głos zginął "w tłumie".
Łódź jest piękna, lecz tylko dla Łodzian.
Można dla niej oszaleć, ale gotowi są na to tylko lokalni patrioci.
Miasto ma swoje uroki, ale nie jest równocześnie wolne od szpetoty, żeby nie
powiedzieć wręcz brzydoty.
Jest tragicznie zaniedbane, chociaż tu i tam po nowoczesnym liftingu.
To, co widzimy naszymi oczami, a co traktujemy niemal z nabożnością,
przyjezdni postrzegają jako sterty nieuprzątniętych gruzów. Jeżeli nawet
znajdzie się ktoś, kto pofabryczne ruiny odbiera jako coś pozytywnego, to
tylko z powodu wielkiej wyobraźni gościa, z jego przyjaznej Łodzi projekcji,
czy wreszcie możliwego potraktowania resztek dawnej świetności jako gotowej
scenografii filmu wojennego czy innego thrillera.
Twierdzę, że swoistym przekleństwem Łodzi jest zachowanie jej stanu posiadania
sprzed II WŚ. Dlatego Łódź nie doczekała się nowoczesnego budownictwa, z tego
powodu jest ciasna jak kapota, z której się wyrosło. Wszystko, czym uraczyła
nas komuna, to osiedla z blokowiskami, te szkaradne sypialnie na obrzeżach. Po
1989 r. nie wystrzeliły w centrum perełki architektoniczne, bo tu mało kto
chce się na stałe zainstalować. Zbyt blisko od stolicy jesteśmy, to tamto
miasto rośnie jak na drożdżach, Warszawa zmienia się w oczach, nie mamy
absolutnie żadnych szans by z nią konkurować w jakiejkolwiek dziedzinie. Tak,
wpadną tu czasem goście do pubu, jakieś wyjątki nawet się u nas zainstalują na
dłużej. Ale to tylko wyjątki właśnie, ledwie potwierdzające regułę.
Nie łudźmy się też, że zwabimy do Łodzi kogokolwiek z racji jej historii - nie
jesteśmy Krakowem. Nasze zabytki nie powalą na kolana nikogo, nie ma tu czegoś
Klasy "0". Podobnych atrakcji co w Łodzi jest w Europie (a i w samej Polsce
też) od groma.
Rozpadające się ruiny pofabryczne, nieremontowane od półwiecza kamienice,
praktycznie nie mają szans na przetrwanie. To po prostu za droga impreza.
Taniej jest postawić coś od fundamentów, coś, co będzie od razu spełniało
wszelkie wymogi godne naszych czasów, niż kosztowna restauracja odrapanych,
ale i zgniłych wewnątrz domów, czy mozolne skrobanie czerwonych cegieł tkalni
lub przędzalni, które przeznaczone na lokale mieszkalne dostępne będą tylko
nielicznym, bo najzamożniejszym. Takich bogatych w samej Łodzi jest zresztą
garstka, a innych nie uda się tu ściągnąć, bo i co możemy im zaproponować?
Przecież Łódź w porównaniu z wieloma polskimi miastami, to zwyczajny grajdół.
Wystarczy przejechać się gdziekolwiek, żeby dostrzec rozmach z jakim się tam
buduje.
I dlatego mówię o własnej chorobie. Na domiar złego jest ona nieuleczalna. Bo
mając pełną świadomość tego wszystkiego, mimo tych braków i ograniczeń, w
których przyszło mi żyć, nie przezwyciężę tej przypadłości, wręcz nie chcę się
wyrwać ze szpon tego niedomagania.
Tak, choruję z miłości do mojego miasta. Co nie sprawiło, że nie widzę jego
(hm...) mankamentów.
Cóż, prawdziwa miłość nie rdzewieje.
Obserwuj wątek
    • brite Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 10:35
      big_news napisał:


      > To, co widzimy naszymi oczami, a co traktujemy niemal z nabożnością,
      > przyjezdni postrzegają jako sterty nieuprzątniętych gruzów.


      Bywa też odwrotnie - to, co łodzianie codziennie mijają, widząc tylko odrapane
      ściany, przyjezdny ze świeżym spojrzeniem widzi jako perełkę.
      • big_news Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 10:39
        To prawda.
        Bywa, że najciemniej pod latarnią.
        Jednak najczęściej jest tak, że zakochani (nawet chorobliwie, a właściwie to
        zwłaszcza tacy) wręcz idealizują obiekt swej miłości.
        • brite Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 10:49
          Daleki jestem od idealizowania.
          Natomiast jasne jest dla mnie, że jeżeli łodzianie nadal nie będą szanowali
          swojego miasta - czyli samych siebie, bo miasto to ludzie - to nikt z zewnątrz
          szanować ich nie będzie.
          • big_news Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 10:58
            Z szacunkiem samych siebie też masz rację.
            Problem w tym, żeby warto zdać sobie sprawę z faktu, że (za Bartoszewskim,
            chociaż gościa nie trawię, to akurat ten bon-mot pasuje do Łodzi jak ulał) panna
            jest brzydka i bez posagu. W związku z tym trzeba być nieźle zaczadzonym, żeby
            darzyć ją wielkim uczuciem, czy tylko ją admirować.
            • trooly Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 11:19
              Chrzanisz Bigusiu, Łódź wcale nie jest tak źle odbierana przez
              przejezdnych. Napisałeś „To, co widzimy naszymi oczami, a co
              traktujemy niemal z nabożnością, przyjezdni postrzegają jako sterty
              nieuprzątniętych gruzów.” Moi znajomi inaczej oceniają ten stan, są
              mniej krytyczni, zaniedbania dostrzegają ale i olbrzymią szansę dla
              mało spaskudzonego miasta. Nie miała Łódź szczęścia do rządzących,
              omijali ją porządni inwestorzy. Ona – matka kapitalizmu, ostoja PRL-
              u, przez ustrojowego dziwoląga została skazana na podrzędność.
              Wygrywały cele strategiczne, po macoszemu traktowano „Europejską
              Bramę Przemysłu”. Budynki nie powstają same z siebie, w delikatnej
              tkance miasta jesteś i Ty, jeśli tak naprawdę czujesz się z Nią
              związany. Czas pracuje dla dobrych architektów,
              mądrego „Konserwatora Zabytków” i logiczniejszych samorządowców.
              Miasto nie zostało oszpecone, ono dopiero budzi się ze snu. Czy był
              on potrzebny, w tym miejscu, w miejscu gdzie rodziła się europejska
              przedsiębiorczość?

              Brite napisał „...bo miasto to ludzie”, hę?
              • big_news Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 11:37
                Ponieważ o Łodzi mowa, mej miłości nieszczęsnej, więc się łamię i komentuję ten
                wpis.

                Ja jestem życiowym optymistą. Jeżeli nawet pozory mówią coś innego, to tak
                właśnie jest. Widzę świat w różowych barwach.
                A mimo to uważam, że Łódź w żadnym razie nie budzi się do życia. Ona umiera.
                Została skazana już dawno. Teraz jeszcze wydaje ostatnie tchnienie, lecz jej
                koniec jest bliski.
                Nawet najwięksi entuzjaści nie zmienią tego stanu rzeczy. Nie ma praktycznie
                żadnych racjonalnych przesłanek, by sądzić inaczej. Trwa pozorna reanimacja i to
                wszystko.
                Przykro mi, może akurat mnie szczególnie.
                Oczy mam jednak zdrowe. Widzę co się dzieje. I przypuszczam, w związku z tym, co
                będzie.
    • przyslowie Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 11:33
      Powracasz Synu Marnotrawny w rodzinne pielesze. Witaj. Pewnie bida
      Cię przycisnęła. Ach, te podwyżki...
      Nie mam teraz czasu.... więc zmykam...
      • big_news Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 11:39
        Bardzo ciekawy głos.
        Na temat i w ogóle...
        Jak wrócisz, to tak właśnie trzymaj.
        • brite Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 12:14
          Bigi, nie odpowiadaj na puste zaczepki, szkoda sensu.

          Wracając do wątku - wczoraj widziałem taki oto obrazek:
          W bramie przy Pomorskiej mamusia z tatusiem pomagali swojemu kilkuletniemu
          synkowi zrobić siusiu. Mamusia zdjęła dziecku portki, a ten puścił swój
          strumyczek. Na moje pełne politowania spojrzenie i komentarz, że już od dziecka
          uczą małego szcz.. w bramie, ojciec zapytał, czy ja zawsze noszę ze sobą
          przenośną ubikację. Ot, pełna kulturka. Nie była to z wyglądu żadna rodzina
          patologiczna, po prostu zwyczajne młode małżeństwo, klasa średnia.
          • big_news Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 12:33
            Nawet gdybym bardzo chciał, nie uda mi się wytłumaczyć tych państwa.
            Chociaż mógłbym, oczywiście, zwalić wszystko na brak publicznych toalet w mieście.
            Sam widzisz, że to chora miłość, bo zarówno miasto jest nadzwyczaj ułomne i jego
            mieszkańcy takoż. Fakt, że owego procederu dopuścili się przedstawiciele (na
            oko, ale pewnikiem tak właśnie było) tych "lepszych", potwierdza nędzę naszego
            miejsca urodzenia.
            To wszystko wzięte do kupy, infrastruktura, ludzie, całe to otoczenie, jest jak
            perpetuum mobile. Takie na naszą lokalną miarę. Napędza się i karmi tym samym od
            wieków, a nawet z latami udoskonala.
            Ludzie od małego szczają po bramach i tak będą robić po późną starość. No bo kto
            by nauczył następne pokolenia tej czynności?;)
    • Gość: nett1980 Re: Choruję z miłości do Łodzi IP: *.toya.net.pl 22.04.08, 11:58
      Ja nie choruje z milosci, ja to miasto zwyczajnie lubie.
      Dawno takiej ilosci emfazy z siebie nie wyrzuciles. Chodzi pewnie o
      akcje GPO? I watki, ze burza stare fabryki? Jak zwykle jestes sam
      przeciw wszystkim?
      • big_news Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 12:13
        Nie wiem, czy jestem sam, na pewno, nie przeciw wszystkim.
        Popełniłem ten post po trochu z powodów, o których piszesz.
        Też, bo przeżyłem na tym forum trochę czasu i pamiętam, że podobnych aktualnym
        akcjom było już wiele.
        A Łódź wciąż marnieje.
        Na tę ciężko podupadłą, rychłą już nieboszczkę, nakłada się puder, stosuje
        make-up, leczy się śmiertelnie chorą lewatywą. Niechby i otaczało ją wielkie
        grono studentów medycyny, nie uratują biedaczki.
        Raz - brak koniecznych wiedzy i doświadczenia.
        Dwa - brak nieodzownej kasy. WIELKIEJ kasy.
        Trzy - to zwyczajna utopia. Nie takie potęgi upadały.
        Wylazł ze mnie dzisiaj nieznośny realista.
        Ot, cała tajemnica.
        • nett1980 Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 12:58
          Ech Big, z takim podejsciem to szpadelke w lapke, przescieradelko i
          pelzac trzeba juz na "smetarzyk".
          • big_news Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 13:02
            Nie koniecznie.
            Można też leżaczek, piwko i bez zbędnej szarpaniny.
            A całe pokłady zalegającej energii spożytkować sensownie.
            Już ja tam wiem jak.
            • nett1980 Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 13:07
              Piszac odzewy do forowiczow?
              • big_news Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 13:59
                E tam.
                To jest tylko nieszkodliwy, ale i nic nie wnoszący bzik, bo przecież i tak mało
                kto bierze mnie tu poważnie.
                • Gość: nett1980 Re: Choruję z miłości do Łodzi IP: *.toya.net.pl 22.04.08, 14:07
                  Na tyle malo powaznie, ze z rok temu w wywiadzie dla tv Toya
                  zarzucono ci dobijanie forum przez politykowanie?
                  Ech, KOKIET!
                  • big_news Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 14:24
                    Moje "nieszczęście" polega na tym, że z Toyą rozstałem się dobrych naście lat
                    temu. Więc nie jestem na bieżąco ani z tym operatorem, ani z opiniami tam
                    wygłaszanymi. Zatem podejrzenie mnie o sodówę, która miałaby mi uderzyć w pecynę
                    za taką akurat przyczyną, jest doprawdy nietrafione.
      • Gość: lavinka z nielogu A co lubisz w Łodzi? Chamy czy brodawki? :P nt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.08, 12:22
        A co lubisz w Łodzi? Chamy czy brodawki? :P
        • nett1980 Re: A co lubisz w Łodzi? Chamy czy brodawki? :P n 22.04.08, 12:56
          Jedno wiem, ze nie lubie upierdliwych maniaczek, ktore maja hopla na
          puncie brodawek i wtykaja nos w sprawy, o ktorych genezie nie maja
          bladego pojecia.
          Oczywiscie :p
          • Gość: lavinka z nielogu Re: A co lubisz w Łodzi? Chamy czy brodawki? :P n IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.08, 17:21
            Rozumiem,że to co napisałaś to autocharakterystyka? :) Ja tam nie mam chopla na
            punkcie brodawek, w końcu to Ty założyłaś ten brodawkowy wątek :)
            • Gość: nett1980 Re: A co lubisz w Łodzi? Chamy czy brodawki? :P n IP: *.toya.net.pl 22.04.08, 17:59
              Ale ty te brodawki zaciagnelas na watek Biga.
              Charakterystyka byla adekwatna do poziomu wpisu powyzej mojego.
              • Gość: lavinka z nielogu Re: A co lubisz w Łodzi? Chamy czy brodawki? :P n IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.08, 16:15
                Czyli jak zwykle wylałaś trochę żółci. Przeżyję :) Przynajmniej wyjdzie Ci na zdrowie :)
                • nett1980 Re: A co lubisz w Łodzi? Chamy czy brodawki? :P n 24.04.08, 16:27
                  > Czyli jak zwykle wylałaś trochę żółci. Przeżyję :) Przynajmniej
                  wyjdzie Ci na z
                  > drowie :)
                  Jak zwykle...
                  Taaak, bo to ja zaczepiam i jatrze ;>
                  Nie wiem czy odnotowalas, pojawila sie nowa postac na FŁ, niejaki
                  De_ent. Uwazaj na niego, juz sie Big skarzyl onegdaj :)
                  W sumie to troche nie wiem "o co kaman". Raz sie skonfrontowalismy,
                  ale jakos sympatycznie sie rozeszlo po kosciach.
                  • Gość: lavinka z nielogu Re: A co lubisz w Łodzi? Chamy czy brodawki? :P n IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.08, 02:29
                    Że niby ja z&j ? Eeee, przeceniasz mnie :P
    • Gość: lavinka z nielogu No to chyba zostałam Łodzianką... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.08, 12:25
      "Łódź jest piękna, lecz tylko dla Łodzian."

      No właśnie dla mnie też.... jest piękna... tylko zaniedbana... jak prawie każde
      polskie miasto.... chyba tylko we Wrocławiu i Poznaniu jest lepiej.... Warszawa
      sypie się w podobny sposób... w centrum jest masa pustostanów z menelami....
      • big_news Re: No to chyba zostałam Łodzianką... 22.04.08, 12:34
        Ale podoba Ci się na trzeźwo, czy jesteś jakoś tam schorowana?;)
        • Gość: Augustyn Też się zadurzyłem... IP: *.lodz.mm.pl 22.04.08, 13:18
          tak na amen. Choć urodziłem się w Krakowie i kocham Kraków, to z Łodzią
          związałem marny swój żywot. Mieszkam tu od 1994 roku i nigdzie się nie wybieram.
          Mimo plebejskości tego Miasta, mimo zerwania z historyczną ciągłością (Zagłada,
          "zamiana" socjalistów z PPS-u i Bundowców na komuchów itd.), mimo szpetoty,
          która wdarła się nawet na Pietrynę...
          Tak Bigi, zadurzeni w Łodzi widzą jej piękno. Ja ukochałem również łódzkie
          dzieci i wierzę, że to one (pokolenie wychowane w III RP) zmienią kiedyś Łódź.
          Że o Nią zadbają, że w odróżnieniu od swoich rodziców wrażliwsi będą na to co
          ładne (by mogło być). Wierzę w młodych łodzian. I staram się (bywa, że
          nieudolnie) dzielić z nimi wiedzą; czasami prowokuję, drażnię itd.
          Będzie dobrze Bigi; nie zgadzam się, że musi byc jak jest.
          Hej
          • big_news Re: Też się zadurzyłem... 22.04.08, 14:02
            Fajnie, że się też zaraziłeś.
            Jeszcze lepiej, że masz taką wiarę w Łódź i jej mieszkańców.
            Trochę Ci... zazdroszczę;)
            Trzymaj się.
            • Gość: A Re: Też się zadurzyłem... IP: *.lodz.mm.pl 22.04.08, 15:16
              Mój pradziad się nauczył od swoich kolegów w wojsku (późniejszych legionistów,
              wykształconych, bo on był piśmiennym wprawdzie, ale tylko chłopem galicyjskim
              bez przeszłości i szkoły), że nic nie jest dane raz na zawsze; że determinizm
              trzeba odrzucić na rzecz czynu (gadanie jest niczym, czyn wszystkim). I takie
              wiano przekazał synowi itd. Dzięki temu, że go nauczyli czym może być WOLA,
              zmienił nie tylko swoje życie, ale i życie otoczenia (choć z kolegami
              legionistami był pokłócony, bo on fan Witosa, a oni Marszałka).
              Jasne, że Warszawy nie dogonimy. I nie o to chodzi. Trzeba jednak uczynić Łódź
              miastem, w którym żyje się lepiej, ładniej i mądrzej. I to jest możliwe.
              A co do optymizmu: widzisz, ja przez 7 lat uczyłem te łódzkie dzieciaki. Ich
              aspiracje i aspiracje ich rodziców (uogólniam rzecz jasna), to niebo, a ziemia.
              To wspaniała młodzież (np. w XII LO-dał bym się za nich pokrajać).Wspaniała!
        • Gość: lavinka z nielogu Re: No to chyba zostałam Łodzianką... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.08, 17:20
          Nie miałam okazji chorować w Łodzi. Jak zachoruję to Ci dam znać :) Póki co mam
          słabość do ruder, rdzy, sypiących się tynków... czerwonej cegły... czy to są już
          objawy chorobowe?
          • big_news Re: No to chyba zostałam Łodzianką... 22.04.08, 18:17
            To są śmiertelne symptomy.
            Nie szukaj już lekarza specjalisty.
            Pogódź się z przeznaczeniem;)
            • Gość: lavinka z nielogu No to koniec ze mną, czas spisać testament :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.08, 16:16
              Chwilowo nie mam pojęcia komu oddać moje pocztówki :)
    • Gość: a A mię wczoraj zdjął strach (chorobliwy) IP: *.umcs.lublin.pl 22.04.08, 13:26
      kiedy koleżanka z Krasnego Stawu tryumfalnie obwieściła, że w środę jedzie do
      Łodzi. Myślała, że zrobi mi tym przyjemność. A ja zdrętwiałam, jak osoba
      przyłapana na kłamstwie. Co prawda nigdy Łodzi nie idealizuję, opowiadam o jej
      pięknie, nie unikając rozległych opisów szkarady, ale... boję się, że
      przyjezdnemu owa szkarada może piękno przyćmić.
      • big_news Re: A mię wczoraj zdjął strach (chorobliwy) 22.04.08, 14:01
        Do jutra da się jeszcze coś zrobić.
        Zaraź ją czymś okropnym. Byle prędko!;)
        • Gość: lavinka z nielogu Albo niech załątwi szczepionkę... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.08, 17:24
          Zależy z jakiego miasta jedzie do Łodzi. Jeśli będzie przejeżdżać przez Dworzec
          Centralny lub Wschodni w W-wie to spokojnie wystarczy... jakby nie pomogło to
          trzeba iść na podwórko na tyłach hotelu Forum(dziś Novotel). Bardzo łódzkie
          klimaty :)
          • big_news Re: Albo niech załątwi szczepionkę... 22.04.08, 18:23
            Na Wschodnim spokojnie można by nakręcić kolejne duble z Nalberczakiem i Łączem,
            jako dojeżdżającymi do roboty w stolicy. Zwłaszcza ten pierwszy mógłby mieć
            równie dobrze teraz, co za późnego Gierka;)
            Dworzec Wschodni to faktycznie warszawska enklawa. Oglądałem go w ostatnią
            niedzielę. Dobrze się trzyma, nie daje się zaplutej nowoczesności. I git:)
      • longeta Och Ziuta 22.04.08, 14:14
        Gość portalu: a napisał(a):ale... boję się, że
        > przyjezdnemu owa szkarada może piękno przyćmić.

        Czasami trzeba długo szukać;-)..........ale zawsze warto poszukać:-)))
    • longeta Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 14:10
      Bigi świetnie cię rozumiem........to samo mam z B.
      ;-)
      • big_news Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 14:25
        No to ja też Cię rozumiem.
        Ale musisz przyznać, że moje serce jest w tej sytuacji sporo większe;)
      • Gość: lavinka z nielogu O! Longeta! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.08, 17:25
        Dawno Cię nie było czy przez przypadek zalogowałeś się do starego nicka? :)
    • saylen tak to faktycznie choroba 22.04.08, 18:15
      ostatnio madralski pisal ze lodz to najgorszy syf... a on go
      kocha... nic dodac nic ujac naprawde dziwne ze takie tematy sa tu
      nosne
    • nakole Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 19:06
      No, pogratulować pięknej wolty, pieknie się wstrzeliłeś :)
      I odważny jesteś. Nad krajem krąży widmo kołtuństwa, a Ty tak
      otwarcie o tym miłościsku.
      • big_news Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 19:30
        Się otworzyłem.
        Tylko tyle.
        Że w samą porę? Hm. Trzeba mieć farta;)
        A kołtuństwo jest Polakom przypisane.
        Tzn. są tacy, co je nam wmawiają.
        Ja mam to gdzieś.
        Nie przejmuję się stronniczymi na wskroś opiniami, które wygłaszają
        nieprzychylni (żeby tylko) ludzie.
        • przyslowie Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 19:58
          Teraz po lekturze (w pracy nie mam takich możliwości) stawiam
          diagnozę, że Ty, Bigi, w ogóle nie jesteś chory z miłości do Łodzi,
          choć może chciałbyś, ale do tego brakuje Ci wiary. Smęcisz w tym
          wątku niczym Konopnicka w "Naszej szkapie", że Łódż to tylko taka
          kupka gruzu.
          • big_news Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 20:12
            No dobra.
            Mnie już zdiagnozowałaś, zdemaskowałaś moje matactwa.
            Taaa...
            A co Ty czujesz do Łodzi?
            Potrafisz się otwarcie zdeklarować, opowiedzieć publicznie o własnych do niej
            uczuciach? Masz w ogóle takowe?
            Nie to, żebym był tego szczególnie ciekawy, ale jak już zabierasz karcący mnie
            głos, to daj też jakieś, najmarniejsze nawet, świadectwa swoich własnych uniesień.
            No, tak by wypadało...
            • przyslowie Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 21:22
              Nie jestem pewna, czy to akurat ja zdemaskowałam Twoje matactwa.
              Oczywiście udajesz, że wątpisz w moje uczucia do Łodzi i moją odwagę
              do ich upublicznienia. A ja o tym mogłabym zanudzać na śmierć całymi
              godzinami. Łódż to dla mnie miasto zaczarowane bardziej
              od "Zaczarowanej dorożki", którego symbolem powinny pozostać fabryki
              (onegdaj z przewagą włókienniczych) i nieczynne kominy fabryczne.
              Dzięki nim to właśnie Łódż, a nie np. Pabianice czy Łowicz
              niewytłumaczalnym cudem prężnie przeobraziła się w duże przemysłowe
              miasto. To miasto wyrosłe wokół imperium fabrykanta Scheiblera(jak
              ono było kiedyś doskonale zorganizowane). To miasto wielu przykładów
              pięknej secesji. Miasto, w którym zachował się i ratusz, i kościół z
              i poł. XIXw. Zachowało się nawet więzienie carskie i piękne stare
              nekropolie. Miasto, które oszczędzili i zaborcy (Kalisz potrafili
              spalić) i wojny. Naziści wyburzyli tylko wszystkie synagogi i
              rozebrali trochę dzielnicy żydowskiej. Reszty zaczęli dokonywać
              komuniści. To miasto zaniedbane, zapomnianie, a może nawet przeklęte
              przez władze. Cierpiącej na brak gospodarskiej ręki i głowy mającej
              w miarę jednolitą koncepcję jego rozwoju.
              • big_news Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 22:45
                W nic nie wątpiłem, spytałem jeno grzecznie.
                A lekcję odrobiłaś bardzo ładnie.
                Siadaj. 4+
                • przyslowie Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 22:52
                  Och, Ty, zbereżny nabijaku z prostych ludzi.
                  • big_news Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 22:55
                    Zbereźny?
                    Nie pomyliłaś mnie z kimś?
                    • przyslowie Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 22:57
                      A z kim mogłabym Cię pomylić?
                      • big_news Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 22:59
                        Najprędzej ze zbereźnikiem jakimś...
                        • przyslowie Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 23:01
                          To żle jest być zbereżnikiem?
                          • big_news Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 23:03
                            Nie wiem.
                            Nie miałem okazji być.
                            • przyslowie Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 23:04
                              Potępiasz innych zbereżników? Co w tym jest takiego złego?
                              • big_news Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 23:06
                                Zaraz potępiam.
                                Nic mi do nich.
                                Ale sam taki nie jestem, więc nie chcę by mnie z takimi utożsamiano. Niech się
                                sami męczą.
                                • przyslowie Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 23:13
                                  To zbereżnik jest męczennikim? Może świętym powinien zostać?
                                  A tak w ogóle nie myślałam, że to coś tak poważnego jest.
                                  • big_news Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 23:16
                                    Rzeczywiście.
                                    Temat do dupy.
                                    Już wolę o Łodzi.
              • przyslowie Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 22:50
                Bigi, temat wątku na pierwszy rzut oka wydaje się atrakcyjny,
                chwytny, ale tak naprawdę brzmi fałszywie, nieszczerze. Natomiast
                treść Twojego postu przytłacza jak ciężkie wieko domykanej trumny.
                • big_news Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 22:54
                  Wiem wiem.
                  Niczego nie odkryłaś.
                  O czym bym nie pisał, jest denne, fałszywe, naciągane, zakłamane, trąci myszką i
                  na dodatek bzdurne do kwadratu.
                  Powoli zaczyna mi być Was wszystkich żal. Że też musicie się tak męczyć z takim
                  osłem. Długo jeszcze tak wytrzymacie?
                  • przyslowie Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 22:56
                    Ja mogę długo, kokiecie.
                    • big_news Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 23:01
                      Acha.
                      W takim razie męcz się.
                      Długaśno i milusio.
                      • przyslowie Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 23:02
                        Tego, czy będzie milusio nie jestem pewna.
                        • big_news Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 23:03
                          To niech Ci wystarczy długasio.
                          • przyslowie Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 23:09
                            Bigi, spotykam się tu z plotkami, że ja rzekomo jestem Twoim
                            kobiecym wcieleniem. Mnie to szalenie dziwi i zaskakuje, bo ja nie
                            potrafiłabym być na odwrót Twoim wcieleniem.
                            • big_news Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 23:19
                              Ja się plotami nie zajmuję.
                              No, w każdym razie nie tymi na temat forumowiczek.
                              Więc wyznam Ci tylko, że gdybyś w istocie miała być moim damskim alter ego, nie
                              krzywdowałabyś sobie.
                              Może nie w necie, ale w realu spotkałyby Cię same przyjemności ze strony płci
                              przeciwnej:D
                              • przyslowie Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 23:27
                                Co, kobiety nadskakiwałyby mi? To straszne jak dla mnie.
                                Albo ja czegoś już zaczynam nie rozumieć.
                                • big_news Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 23:33
                                  Chyba rzeczywiście masz kłopot z uchwyceniem.
                                  • przyslowie Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 23:37
                                    Zamąciłeś mi trochę, zakręciłeś kto tu ma być kim, zabełtałeś w
                                    głowie niczym zegarmistrz światła.
                                    • big_news Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 23:39
                                      Bo to prawda akurat.
                                      Sama sobie mętlik w głowie robisz.
                                      Gdybyś trzymała się ściśle tematu, nie miałabyś pasztetu.
                                      • przyslowie Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 23:42
                                        Może innym razem wyjdzie to jaśniej. A na mnie znów pora. Muszę
                                        znikać. Pa.
                • przyslowie Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 23:00
                  Bigi, nie bądż Luśnia, pokochaj to piękne miasto Łódż za to, że jest
                  takie piękne!
                  • big_news Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 23:02
                    Jasne.
                    Może weź i luknij ponownie w post początkujący wątek.
                    Być może odstąpisz wtedy od takich propozycji.
                    • przyslowie Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 23:16
                      Doskonale pamiętam ten pierwszy post i nie zgadzam się z nim.
                      • big_news Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 23:21
                        Nie zgadzasz się z moim osobistym wyznaniem?
                        Uhm.
                        Czyli co, powinienem myśleć zgodnie z jakąś wytyczoną odgórnie linią?
                        Acha.
                        Wszystko jasne.
                        • przyslowie Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 23:34
                          Nie, powinieneś myśleć zgodnie z własnymi odczuciami. Ja tylko
                          żałuję, że tak naprawdę nie kochasz Łodzi. Nie jesteś w niej
                          zakochany, bo panna brzydka i bez posagu. Nie potrafi ona Ciebie
                          czarować. Traktujesz ją raczej jako dopust boży, bo Twoje życie
                          Ciebie z nią powiązało od zawsze. To nie jest uczucie tylko siła
                          przyzwyczajenia.
                          • big_news Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 23:37
                            Tak zrozumiałaś moje słowa?
                            Znaczy - nic nie zrozumiałaś.
          • nakole Re: Choruję z miłości do Łodzi 22.04.08, 21:02
            Bo to miłość z rozsądku ( tu zrobię longetowe ) ;-))
    • marianczyk0 no nie 22.04.08, 21:13
      bignews zalozyl watek o lodzi

      a to ci dopiero :))))))))
      • przyslowie Re: no nie 22.04.08, 21:25
        Myślałeś, że tego już nie doczekasz?
        Może Bigi jest rzeczywiście chory, ale nie na miłość do Łodzi?
        • nakole Re: no nie 22.04.08, 21:27
          Na miłość własną?
        • przyslowie Re: no nie 22.04.08, 21:33
          Pewnikiem tak, ale niełatwo zdiagnozować rozległość jego
          przypadłości.
          • nakole Re: no nie 22.04.08, 21:35
            ...albowiem pacjent jest niestały.
            • przyslowie Re: no nie 22.04.08, 21:37
              ....chwiejny w uczuciach?
              • nakole Re: no nie 22.04.08, 21:44
                ...raczej wybierajacy osławione mniejsze zło.
                • Gość: saylen Re: no nie IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 22.04.08, 21:48
                  chora milosc wlasna nieodwzajemniona????
      • breblebrox No tak. 22.04.08, 21:51
        Mam wrażenie, że czuje się zapomniany.
        • marianczyk0 Re: No tak. 22.04.08, 22:10
          a ty znowu z ta pizza? chcesz w czambo?
          • breblebrox Re: No tak. 22.04.08, 22:13
            Dzisiaj niestety bez. Ale jeśli już o tym wspomniałeś, to z podwójnym serem i kukurydzą poproszę.
            • marianczyk0 Re: No tak. 22.04.08, 22:26
              ej
    • breblebrox Nudzi się w domku? 22.04.08, 21:50
      Zielono się za oknem robi, a i zdjęcia na forum przynajmniej ktoś z zainteresowaniem oglądnie.
      • przyslowie Re: Nudzi się w domku? 22.04.08, 21:55
        Nudzi się w mieszkanku.
    • Gość: urbi Re: Choruję z miłości do Łodzi IP: *.toya.net.pl 22.04.08, 22:07
      nie choruję z miłości do tego miasta, ale staram się być uczciwy.
      jestem wrogiem społecznikowskich postaw, ale dałem sie wciągnąć w
      prace sztabu piotrkowska. liczyłem na możliwość przekazania swoich
      doświadczeń, ale nikt tego nie chce słuchać. wszystko z góry jest
      ustawione , ale potrzebna jest debata - konsultacja społeczna.
      przeczytałem twój tekst i moje postrzeganie otoczenia jest bardzo
      podobne. nie choruje z miłości do łodzi i mnie mam nadziei na
      lepsze. wiem , że nie mamy szczęścia do prezydentów , dyrektorów
      wydziałów i innych samorządowców. najbardziej szokuje mnie ta
      łatwość w dysponowaniu nie swoich pieniędzy. nie ma znaczenia głupio
      wydanyt milion czy 10 milionów. kolejny raz udowodniłem sobie , że
      lepiej nie widzieć i nie wiedzieć , bo wtedy łatrwiej jest
      funkcjonować.pozdrowienia
      • Gość: sylpia Re: Choruję z miłości do Łodzi IP: *.jmdi.pl 23.04.08, 17:54
        Ja, Kochani, nie mieszkam w Łodzi już od 6 lat. I mimo że mieszkałam
        w różnych miejscach w tym czasie, nie tylko w Polsce, i w innych
        tzw. wielkich aglomeracjach miejskich, to z każdą minutą mojego
        istnienia tęsknię coraz bardziej za mym ukochanym miastem i ze łzą w
        oku wyczekuję na chwilę, w której do niego powrócę, co nastąpi, na
        pewno!!!
    • nakole Jeszcze trochę, a... 22.04.08, 22:32
      ...ten wątek niebawem zbliży się do niebezpiecznej granicy 69 postów.
      Kochajmy Łódź! Oby i ona odwzajemniła to uczucie...



      • przyslowie Re: Jeszcze trochę, a... 22.04.08, 22:39
        a wydaje się, że to granica jak najbardziej bezpieczna. Nie wiem
        tylko, na ile bezpieczny jest house i czy wart zachodu?
        Łódż mnie kocha. Tylko władze miasta nas nie kochają.
        • Gość: ZibiB Pytanko IP: *.toya.net.pl 23.04.08, 00:25
          Skoro perspektywy są tak złe, trup uszminkowany, to dlaczego
          zwiększa się liczba inwestycji w mieście? Inwestorzy jeszcze nie
          wiedzą że miasto jest martwą wydmuszką?
          • Gość: Augustyn A to proste akurat jest IP: *.lodz.mm.pl 23.04.08, 10:25
            ; inwestycje przychodzą, bo siła robocza wciąż jest tania i zwrot kapitału
            szybki. Dzisiaj otworzyć fabrykę to parę miesięcy, zamknąć-dwa dni.
            Pytać trzeba o "zamrożony" łódzki kapitał (nieruchomości komunalne!) i o tych,
            którzy chcą tu mieszkać for ever.
            Bigi ma rację, trzeba się ślepo zadurzyć w Łodzi, żeby tu żyć. Jeśli ktoś
            podejmuje "racjonalne" i tylko takie decyzje o żywocie swym, to wybiera,
            Warszawę, Wrocław, Trójmiasto, Kraków albo porządny mieszczański Poznań; o
            emigracji nie wspomnę.
            Zarobki u nas niskie (relatywnie), burdel w nieruchomościach (a one stanowią o
            bogactwie w stopniu znaczącym bardzo), Pietryna brzydnie nieprzyzwoicie itd.
            Był taki czas, że w Łodzi bezrobocie było wyższe niż w regionie. To było chyba
            jedyne takie miasto na świecie! Masakra.
            Teraz jest trochę lepiej i może być naprawdę nieźle tylko trzeba zacząć
            rozmawiać o problemach. Bez owijania w bawełnę.
            Można Bigi kochać brzydką pannę bez posagu, ale można też o nią zadbać (a każda
            zadbana panna jest piękna!)i posag wypracować.
            Wierzę w młodych, ale znając ich, wiem, że podejmą bardzo pragmatyczne decyzje
            dotyczące tego, gdzie mieszkać.
            To my staruchy musimy Łódź "odblokować"; resztę (zysk wypracują, bo lepiej
            wykształceni są) zrobią oni.
            Hej
            • Gość: ZibiB Re: A to proste akurat jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.08, 11:37
              Skoro jest tak źle, a perspektywy tak marne, że tylko matoły tu
              zostają, to dlaczego IKEA inwestuje w największe swoje centrum
              handlowe w Polsce, a wzrost liczby m2 biur jest większy niż w
              Trójmieście?
              • dziad_borowy Re: A to proste akurat jest 23.04.08, 12:25
                Naciagane.
                Jesli chodzi o powierzchnie biurowa to na dzien dzisiejszy miedzy
                tymi miastami jest przepasc.
                tinyurl.com/4b4w2r
                To po pierwsze. Obecnie dynamika wzrostu jest wieksza ale
                nieznacznie. Plany na lata najblizsze niewiele sie roznia i na
                przescigniecie Gdańska raczej bym nie liczyl.
                bi.gazeta.pl/im/7/5108/z5108637X.jpg
                Zobaczymy co bedzie sie dzialo po zablokowaniu w Łodzi
                wysokosciowcow. Łódzkie plany na bank skoryguja sie in minus.
                Co do Ikei to Łódź jest jedynym znaczacym miastem bez tego sklepu,
                wiec argument, ze kiedys powstanie tu najwiekszy sklep sa nieco na
                wyrost. Poza tym Ikea w ciagu nastepnych 7 lat otworzy jeszcze 8
                centrow w calej Polsce. Zaden to wyroznik.
                Dzierżżż!!!
                • Gość: ZibiB Re: A to proste akurat jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.08, 12:45
                  Ustalmy fakty.
                  1) Powierzchnia biurowa w m2 rośnie szybciej niż w Trójmieście i
                  Poznaniu
                  2) Co do Ikei manipulujesz DziadzieBorowy. Z tych 8 inwestycji,
                  łódzka jest 2xwieksza od nastepnej w kolejnosci poznanskiej.
                  Znajdzie sie w niej 250 sklepów. Wspólnym mianownikiem w tych 8
                  sklepach inwestycjach jest tylko nazwa inwestora.


                  • de_ent ale jazda teraz już na max 23.04.08, 18:18
                    fajnie że wasz główny szeryf z nudów zadaje wam wypracowania na
                    temat i jak widzę połowa cierpi na kompleks bezbłędnej odpowiedzi,
                    buractwo i wiocha w skrócie myślowym mówiąc, a tak na marginesie
                    bigi pisze, tu się uirodził, tu umrze, więc w kolejnym skrócie w
                    pupie był i kupkę widział, tego można się było domyślać po jego
                    wielce oświeconych postach, jedynie zatrważa fakt że ten toxyczny
                    łoś założył rodzinę.... szczere kondolencje dla nich, jakby co
                    dzwońcie na błękitną linię, naprawdę chyba już wszyscy wyjechali że
                    takie buractwo rulez i jeszcze wypracowania zadaje....
                    BUAHAHA...bigi wiem że nie przeginam, przestań brać to świństwo
                    • big_news Re: ale jazda teraz już na max 23.04.08, 18:34
                      Rzadkiej urody dupek z ciebie.
                      Czego jeszcze się chwycisz, żeby sobie ulżyć, ćwoku?
                      Odchromol się młocie od czyjej rodziny, przyjrzyj się własnym krewniakom,
                      bałwanie. Tam znajdziesz takich, którym będziesz mógł zasadnie złożyć wyrazy
                      współczucia.
                      Nie masz nic do powiedzenia na temat, wszystko czym się wykazujesz, to miotanie
                      zniewag, niczym nieuzasadnionych ujm. Spadaj na drzewo, niedorobiony pawianie
                      (sorry małpy), bo tam twoje miejsce.
                      Że też takie kreatury czerpią (łykały?) łódzkie powietrze, ech...
                      • przyslowie Re: ale jazda teraz już na max 23.04.08, 19:29
                        Jak się masz, Bigi? Uśmiałam się z tego naszego nowego jelenia-
                        prowokatora. Niezły z niego frajer. Ale się przejął tymi
                        wypracowaniami, jakby sam musiał egzamin zdawać.
                        Nie ma się czym przejmować.
                        • de_ent Re: ale jazda teraz już na max 23.04.08, 22:34
                          no niestety w prowokatorstwie to akurat bigi bezkonkurencyjny jest
                          dla prostakowiczów, a jak tam u ciebie z randkowaniem, buahaha, i
                          tak na marginesie naprawdę myślisz że on jest toxyczny tylko na
                          necie??? typowe przekleństwo prowincji ciemnej, pozostać na niej na
                          zawsze, ale jeszcze żeby to była prowincja, i coś ci sie niedoszła
                          randkowiczko to uśmianie nie udało tradycyjnie
                          • przyslowie Re: ale jazda teraz już na max 23.04.08, 22:50
                            cienki z ciebie bolo żal mi cię
                        • big_news Re: ale jazda teraz już na max 23.04.08, 22:48
                          To nie jest żaden prowokator.
                          Taki siłą rzeczy musi mieć cośkolwiek w głowie.
                          Ten to zwykły prymitywny tłumok, który nie potrafi sensownie wyartykułować o co
                          mu chodzi. Sklecenie dwóch poprawnych zdań, to wyczyn ponad siły tego tępego
                          pałkarza.
                          Masz rację, nie ma się czym przejmować.
                          Naplęgło się tego tałatajstwa, trzeba je olać i tyle.
                          • przyslowie Re: ale jazda teraz już na max 23.04.08, 23:01
                            Wreszcie się odezwałeś, Bigi-Milczku.
                            Żałosny z niego przypadek, ale jak chce się tu koniecznie
                            produkować, to niech się produkuje. Nic mi do tego. Niech zalewa nas
                            swymi nędznymi wypocinami. Będę miała więcej okazji do śmiechu.
                            Wiesz, Bigi, że ja lubię się śmiać. A teraz będę zmykać do łózka, by
                            dokończyć criminal-nowelę o Olewnikach. Posłankę Staroń ukarano.
                          • de_ent Re: ale jazda teraz już na max 23.04.08, 23:01
                            to dlaczego się nie udaje z tym olewaniem??? poza tym taki masz
                            szacunek jakim darzysz innych, hehe, ale raczej nie dotrze, człowiek
                            jak sie w dziurze urodził i nic więcej nie pozna może być
                            sfrustrowany, pocieszta się razem z przysłówkiem że lepiej pisać
                            umiecie, są tacy co nauczyli się tylko czytać i pisać a teraz szpan
                            bo myślą że to coś wielkiego, otóż nie big, twoje wielkie
                            osiągniecie, wyjście z analfabetyzmu znaczy się, nie jest juz dla
                            innych takim osiągnięciem żeby się zaraz puszyć, ale tobie wolno
                            fakt i zresztą to was łączy pobasujcie sobie, tylko jak będziesz
                            taki prostak to popsujesz słuszną wymowę swego gniewu, nie unoś się
                            • przyslowie Re: ale jazda teraz już na max 23.04.08, 23:05
                              Bigi, cienki bolo najwyrażniej cierpi na kompleksy. Biedaczysko.
                              • big_news Re: ale jazda teraz już na max 23.04.08, 23:11
                                To prawda.
                                Zwykły zakompleksiony prymityw.
                                Niech sadzi te swoje farmazony i się obnaża.
                                Więcej ludzi będzie miało polewkę.
                                Ot, i cała z tego korzyść.
                                • de_ent Re: ale jazda teraz już na max 23.04.08, 23:20
                                  to w końcu cieszycie się z polewki czy olewacie bo już nie wiadomo
                                  mimo poprawnej polszczyzny, trudno wyłowić sens w tym bełkocie???
                                  jak się buratino produkujesz jak jakaś celebrity z wiochy to
                                  niestety komentarze muszą z natury rzeczy być różne zalecam trochę
                                  dystansu do siebie choć wiem że zakompleksionym trudno, i już olewam
                                  bo lektura czeka w samotnym łożu na naszą gwiazdkę mądrości i
                                  przemądrzalstwa, olejcie, szczerze radzę, co więcej wam pozostało??
                                  • de_ent Re: ps ale jazda teraz już na max 23.04.08, 23:41
                                    chyba raz posłuchali mądrej rady, czyli jednak to forum cywilizuje,
                                    nawet zdawałoby się nienaprawialnych
                                    • Gość: sa Re: ps ale jazda teraz już na max IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 24.04.08, 00:14
                                      nie boj zaby, w sobote sobie ulzy jak zawsze, a tymczasem wlacz msn
                      • Gość: el doopa Nie karm trolla IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.04.08, 19:34
                        bo zniżasz się do jego poziomu.
                        • przyslowie Re: Nie karm trolla 23.04.08, 19:39
                          A kto ty jesteś?
                      • de_ent Re: ale jazda teraz już na max 23.04.08, 22:15
                        czyli jak widać trafienie na 100 procent, no naprawdę nie trudno
                        sobie ciebie wyobraźić jak to się mówi wraz z przyległościami,
                        częstej za to jesteś tzw urody, w łodzi rzekłbym popularnej, nad
                        wyraz
                        • Gość: Kobieta z Łodzi Re: ale jazda teraz już na max IP: *.toya.net.pl 23.04.08, 23:24
                          A cos ty takiego osiągnął, oprócz tego, że z Łodzi wyjechałeś? Znam
                          jednego z Ksawerowa, którego największym życiowym dokonaniem za
                          granicą jest małżeństwo z pewną holenderką. Tu byl pijaczkiem ok. 30
                          z przerośniętym ego. Teraz "robi" na produkcji gdzieś na peryferiach
                          średniego miasteczka w Holandii. No ale stać go na wczasy na Kubie!
                          • de_ent Re: ale jazda teraz już na max 23.04.08, 23:31
                            a jak lektura???? a jak podryw??? koalicja ze wspomaganiem????
                            huehue coraz lepiej
                            • Gość: Kobieta z Łodzi Re: ale jazda teraz już na max IP: *.toya.net.pl 24.04.08, 00:17
                              Nie pi****ol, odpowiedz na pytanie, bo jak na razie daremny jesteś.
                              Jakiż to sukces odniosłeś? Bujasz się ze starymi burżujkami?
                              • de_ent Re: ale jazda teraz już na max 24.04.08, 00:31
                                więc nie jestem jak twój były mąż, a i tak jak do tej pory ostatni,
                                a po drugie nie jesteśmy w szkole żeby mnie byle kto do tablicy,
                                sio, czytać o odlewnikach
                                • Gość: Kobieta z Łodzi Re: ale jazda teraz już na max IP: *.toya.net.pl 24.04.08, 00:35
                                  Więc robisz tam to, co tu zarzucaleś niejakiemu Ex. No już dobrze,
                                  rób co uważasz, uważaj jak robisz. A może i nie uważaj, po
                                  menopauzie nie trzeba.
                                  Dobranoc.
                                  • de_ent Re: ale jazda teraz już na max 24.04.08, 01:17
                                    jakby się nie wysilać i tak ten pełen aluzji gimnazjalnych styl
                                    demaskuje, a tak wogóle ex jest też tu, więc jakby znowu ktoś się
                                    zabełkotał, i nie pamiętam co mu zarzucałem ale wszystko prawda, nie
                                    cała, zgadzam się, ale kopać leżącego to nie ja,
    • postradamus Nie dane Ci będzie 23.04.08, 22:25
      Nie dane Ci będzie szczątków złożyć w miejscu pragnień, lecz niechże nie będzie
      to Tobie straszne.
      • Gość: lavinka z nielogu Re: Nie dane Ci będzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.08, 16:17
        Nie chcę być złośliwa,ale się trochę zagmatwałeś :P
    • senor.eugenio Re: Choruję z miłości do Łodzi 24.04.08, 15:26

      Hmm. Łał - jaki ładny post :)

      A taka choroba to nic złego a już na pewno nie jest potrzebna całodobowa warta
      ambulansu ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka