Dodaj do ulubionych

Koncert Royal Philharmonic Orchestra

03.06.08, 22:59
Mam mieszane uczucia. Lubię muzykę, także poważną i klasyczną, lubię
klimat Filharmonii Łódzkiej. Przeraża mnie jednak koszt sprowadzania
muzyków. Rozumiem, że to zespół światowej klasy i sławy. Ale… Ale
mamy dziury w jezdniach, wypadające okna w szkołach, rzadko
strzyżone trawniki… i własne orkiestry, w które też moglibyśmy
zainwestować. Tymczasem dajemy zarabiać innym, bogatszym od nas.
Z pewnością przyjazd Royal Ph. Orchestra to gratka dla melomanów,
którzy i tak zapłacą sporo za bilety (a jeszcze więcej dołoży reszta
społeczeństwa miasta).
Czy promocja Łodzi w ten sposób prowadzona obróci się na korzyść
miasta? Jeśli tak – uchylę kapelusza przed władzami miasta.
Pozostaje jednak z dużymi wątpliwościami…
Obserwuj wątek
    • Gość: Kajo Re: Koncert Royal Philharmonic Orchestra IP: *.chello.pl 04.06.08, 01:22
      To jest tak, że możemy zapraszać Golec uOrkestra za dużo mniejsze pieniądze, ale
      dla osoby z zewnątrz, na przykład potencjalnego inwestora lub kogoś, kto może
      "szepnąć słówko" potencjalnemu inwestorowi.. jest to spory magnes..
      To po prostu dodaje rangi miastu. Nie możemy siedzieć z załozonymi rękami i
      czekać aż ktoś dostrzeże jakiś niepowtarzalny klimat miasta, musimy starać się
      połączyć troskę o polepszenia jakości życia (w tym własnie remontowania dróg) z
      jednej strony, z promocją miasta na każdej możliwej płaszczyźnie z drugiej.
      • prawy Re: Koncert Royal Philharmonic Orchestra 04.06.08, 02:25
        A ja przychylam się bardziej do opinii nefnef.

        To czego niektórzy z nas będą świadkami w Filharmonii Łódzkiej z pewnością i
        bezapelacyjnie jest dużym wydarzeniem muzycznym.
        Ale jednocześnie są to też bardzo duże pieniądze.
        Rozumiem budowanie klimatu Europejskiej Stolicy Kultury.
        Nie ma sensu przeliczać ile obiadów dla łódzkich dzieci można by za to wydać,
        ile kilometrów łódzkich torów wyremontować itp, itd...
        Zawsze też byłem pierwszy który krytykował, że "te pieniądze można dać biednym",
        bo strawa duchowa też ważna jest.
        Ale w tym wypadku naprawdę należy głośno zapytać - czy aby na pewno nas na to stać ?
        Skoro bogatsza od nas Warszawa nie zdecydowała się na taki krok.

        Powiem szczerze, jestem sceptyczny.
        Ale może ktoś rozwieje mój sceptycyzm.
        • Gość: Leokadia Re: Koncert Royal Philharmonic Orchestra IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.06.08, 10:00
          uwazam, ze jezeli lodz chce zmienic swoj wizerunek obskuranckiego miasta,
          ktorego centrum notorycznie okupowane jest przez podejrzany element, zas jedyna
          atrakcja, przyciagajaca przyjezdnych pozostaje centrum handlowe manufaktura
          (!!), to tego typu inwestycje sa niezbedne. koncert swiatowej slawy orkiestry
          jest czyms, co zdecydowanie wyroznia i promuje lodz. dodaje miastu tego, czego
          brakuje mu najbardziej (moim zdaniem, jako mieszkajacej we wroclawiu i jedynie
          co jakis czas w lodzi) - kulturalnego posmaku. kolejne takie eventy spowoduja,
          ze lodz z czasem przestanie sie kojarzyc wylacznie z dresiarzami z blokowisk,
          dla ktorych organizuje sie przeswietne housowe imprezy w wykonaniu domoroslych
          "artystow" oraz lumpenproletariatem, zamieszkujacym scisle centrum, a zacznie
          naprawde byc miastem kultury i sztuki, do ktorego to miana od jakiegos czasu
          aspiruje. trzymam kciuki w kazdym razie za wiecej ciekawych wydarzen w wielkim
          stylu i mam nadzieje nastepnym razem moc w nich uczestniczyc.
          • Gość: Gość Kubeł Zimnej Wody IP: *.246-7-195.ippool.ndo.com 06.06.08, 23:54
            Niestety. Kolejny raz polscy muzycy dostali mocnego psztyka w nos. Mogli sobie zobaczyć, na jakie pieniądze mieliby szansę, gdyby wreszcie wzięli się do roboty i nie chronili kolegów, którzy zamiast ćwiczyć zajmują się związkowymi awanturami. I to nie o RPO tu chodzi, bo przecież jeszcze mamy świeżo w pamięci wielkie oburzenie naszych filharmoników, gdy władze miasta wstydząc się poziomu swojej orkiestry na koncert rocznicowy getta łódzkiego zaprosiły za ciężkie pieniądze Sinfonię Varsovię. Szanowni Państwo - prawda jest okrutna i nie wiem czemu od lat wszyscy chowają głowy w piasek skrzętnie ją ukrywając. Nawet najlepsze polskie orkiestry ciężko znaleźć na liczących się estradach koncertowych świata i znaczących festiwalach. Ktoś może wymienić chociaż jednego polskiego dyrygenta, który przez ostatnie 20 lat wybił się z kierowania polską orkiestrą na karierę międzynarodową? (Kaspszyk, Maksymiuk i Nowak, to były historie sprzed prawie 30 lat, a poza tym za granicą robią już niewiele). Czy poza dociągającym w Japonii do emerytury Skrowaczewskim mamy chociaż jednego polskiego dyrygenta stojącego na czele jakieś znaczącej orkiestry w Europie Zachodniej lub USA (tak jak Czesi, Węgrzy, Rosjanie, Litwini, Estończycy)? Chyba poziom polskich orkiestr ma z tym wiele wspólnego. Nie ma się z kim porządnego dyrygowania nauczyć, ani gdzie się z tym pokazać. A przykre było to (choć może to rzeczywiście był tragiczny zbieg okoliczności), że za ten ogromny szmal nie dostaliśmy solisty i dyrygenta z poziomem, na którym RPO przeważnie pracuje. Najgorsza z pięciu największych orkiestr Londynu przyjechała do nas jak do kraju trzeciego świata. Wzięli olbrzymią kasę, dając nam w zamian wykonawców, jak na siebie, drugiego sortu. Przecież naszej publice wychowanej na mdłej papce Rubika, operetki, lekkich koncercików z muzyką filmową w wykonaniu panów Walczyńskiego i Niesiołowskiego, psudo-religijnej szmiry, którą przynajmniej dwa razy do roku bezcześci się pamięć Jana Pawła II, można naprawdę wcisnąć byle co. Aż dziwne, że przyjeżdżając do kraju, w którym orkiestry grają "nieczysto, nierówno, ale za to brzydkim dźwiękiem" Anglikom chciało się we wszystkich tych trzech aspektach zaprezentować od bardzo dobrej strony. A swoją drogą jakie to pocieszne i zaściankowe, że coś, do czego wystarczyłoby parę telefonów z Łodzi do agencji artystycznych w Londynie, które mają "międzynarodowe rozkłady jazdy" największych orkiestr świata i wiedzą, kiedy akurat mogłyby one wpaść po drodze do Polski (bo takie sytuacje zdarzają się nie raz na 40 lat, ale co parę miesięcy) było tylko możliwe dzięki "boskiej interwencji" Pani P. Przecież cena 700 tys. zł nie wygląda na szczególną "okazję". Nie wiem. Nie wiem ile lat minie, ile pozycji stracimy na międzynarodowych rynkach muzycznych na rzecz naszych sąsiadów zza południowej, wschodniej i północnej granicy, zanim do kogoś dotrze jak jest źle i że trzeba wreszcie o pewnych rzeczach mówić otwarcie i zacząć działać. Może dyrektor Sułek robi to nieporadnie, ale trzeba docenić, że coś próbuje z tym zrobić. Choć jedyna strona, która na tym wszystkim zyskuje, to szukający sensacji dziennikarze, bo orkiestrowymi awanturami (m.in. Szczecin, Wrocław, Gdańsk, Poznań, Lublin, Kraków, Kalisz, Koszalin, nie wspominając nawet o orkiestrach operowych, gdzie Teatr Wielki jest "świetlanym przykładem" ciągłych konfliktów i bałaganu) moglibyśmy już chyba obdzielić całą Europę. Czekam na komentarze tych, którzy ignorując rzeczywistość i próbując sobie podreperować swoje samopoczucie zaraz zaczną się burzyć rzucając inwektywami w moją stronę. Smutne to wszystko i przykre...
            • weronidlo Re: Kubeł Zimnej Wody 07.06.08, 19:08
              sporo frustracji jest w tym, co piszesz, ale i niemalo prawdy. jeszcze bedac
              aktywnym muzykiem zastanawialam sie, dlaczego niemcy, austriacy, czy anglicy,
              mimo ewidentnie slabego systemu ksztalcenia muzycznego (w przeciwienstwie do
              naszego - rozbudowanego i czesto na niezlym poziomie), sa w stanie stworzyc
              swietne orkiestry, ktore graja na calym swiecie rewelacyjne koncerty, pracuja z
              najlepszymi dyrygentami i solistami, a co wiecej, nie osiadaja na laurach, tylko
              pracuja dalej nad podnoszeniem poziomu. z jednej strony mozna mowic, ze graja
              tam w przewazajacej wiekszosci muzycy zza granicy, a nie nativi, ale takie
              tlumaczenie chyba nie wystarczy. u nas brakuje motywacji, brakuje zapalu,
              brakuje charyzmatycznych prowadzacych oraz, jak w wielu innych dziedzinach,
              szwankuje mentalnosc, podpowiadajaca jedyna sluszna postawe wobec wykonywanej
              pracy "czy sie siedzi, czy sie lezy pare zlotych sie nalezy". a szkoda, bo
              ksztalci sie w polsce mnostwo swietnie zapowiadajacych sie muzykow, ktorzy w
              poszukiwaniu prestizowego miejsca zatrudnienia wyjezdzaja na konkursy do
              zagranicznych orkiestr, zasilajac szeregi tych zespolow, ktore potem za ciezkie
              pieniadze zapraszamy do pl i podziwiamy ich rewelacyjne wykonania
            • Gość: gość Re: Kubeł Zimnej Wody IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.08, 20:17
              Cudze chwalicie , swojego nie znacie!!!!!!
    • Gość: a Koncert Royal Philharmonic Orchestra IP: *.h.pl 04.06.08, 09:26
      Ale geniusz Rubik byłby jeszcze droższy...
    • Gość: meloman Koncert Royal Philharmonic Orchestra IP: *.bul.uni.lodz.pl 06.06.08, 10:21
      Nalezy sie cieszyc!!!, ze w naszym biednym, miejscami
      obskurnym miescie, zjawila sie tak wielka GWIAZDA jak
      Royal Philharmonic Orchestra!!!, a nie zastanawiac
      sie czy nas na to stac i ile obiadow wydano by
      biednym. Koncert bezapelacyjnie byl wydarzeniem
      konczacego sie sezonu, doskonalosc i poezja plynaca z
      estrady filharmonii, warta byla tej ceny!!!
      • Gość: Gość Re: Koncert Royal Philharmonic Orchestra IP: *.246-7-195.ippool.ndo.com 10.06.08, 04:35
        LUDZIE!!! NIE ŁUDŹMY SIĘ!!! Same pieniądze nie wystarczą do tego, żeby ściągnąć do Łodzi dobrego dyrygenta nawet na koncert gościnny. Taki Maazel, Mehta czy inny Levine nie mieliby zdrowia, żeby tłumaczyć Panu X w skrzypcach, w którym miejscu smyczka ma grać, żeby ładniej brzmiało, Pani Y z wiolonczel co to znaczy grać piano, a Panu Z z sekcji dętej jak wystroić tercję w akordzie. Miałem okazję kiedyś obserwować próbę dobrej zachodniej orkiestry. Tam jak coś było nieczysto, to dyrygent przegrywał po prostu jeszcze raz ten sam fragment, a muzycy sami wiedzieli (w końcu też kształcenie słuchu w szkole mieli!! nie?) co poprawić i nie siedzieli z niewyraźnymi minami oczekując, aż maestro sam im wskaże paluszkiem gdzie grają źle. Niestety, to nie brak pieniędzy jest największą bolączką polskich orkiestr (choć też jest problemem), ale regularne olewanie przez "niespełnionych solistów" jeszcze na studiach zajęć z kształcenia słuchu, kameralistyki i orkiestry. A jak się nałoży na to frustrację wynikającą z tego, że już nigdy nie będzie w Polsce tak jak za komuny, gdzie za kilka wyjazdów za granicę można było sobie postawić kawał chałupy, to mamy taki efekt jaki mamy. Polska była jedynym DemoLudem, w którym muzycy mogli dorabiać na Zachodzie. I pewnie dlatego mamy teraz frustracje i awantury, jakie nie zdarzają się w Czechach, Rosji, na Węgrzech. Będziemy chyba jeszcze przez lata kręcić się wkoło w tym chocholim tańcu, gdzie muzycy krzyczą, że grają słabo, bo zarabiają za mało, a dyrektorzy nie mogą muzykom płacić więcej, bo... orkiestra gra za słabo. Żałosne były wypowiedzi muzyków FŁ, że za TW orkiestra nie wyjeżdża za granicę. Przecież problemy z wyjazdami były jeszcze przed jego przyjściem. A kto będzie chciał kupić orkiestrę, którą nawet miasto Łódź się wstydziło pokazać światu podczas wspomnianej rocznicy getta? Kto będzie takie coś chciał nagrywać? I niestety proszę Państwa. Będzie jeszcze gorzej!!! Przy silnej złotówce już nikomu nie będzie się chciało nagrywać płyt z polskimi orkiestrami. Co z tego, że zachodnia orkiestra weźmie za dzień nagrania 3 razy więcej niż polska, jeśli zrobi to nagranie w 5 razy krótszym czasie i od razu lepszej jakości? I myślę, że tu tkwi źródło frustracji takich ludzi jak dyrektor Sułek, którzy widzą, że powinno być inaczej, ale nie potrafią znaleźć sposobu na to, jak ten węzeł gordyjski rozwiązać. Bo nagrywanie za pieniądze samorządowe płyt (tak, tak - to chyba tylko w Polsce isnieje takie dziwadło, jak rynek nagraniowy finansowany z pieniędzy podatników), których żaden szanujący się sklep płytowy na świecie nie postawi na półce, jest po prostu żałosnym i krótkowzrocznym przedsięwzięciem. Muzyka powinna funkcjonować jako RYNEK, a nie jako program zapomogowy dla niespełnionych solistów. Sułek pewnie wie, że nie ma szans zmotywować muzyków w systemie, w którym po dwóch latach muzyk ma zagwarantowaną ciepłą państwową posadkę do samej emerytury. Trzeba było popytać ludzi z RPO ile lat tam muzycy potrafią być na okresie próbnym. Myślę, że nasi narzekający na mobbing grajkowie bardzo by się zdziwili. Myślę więc, że niestety jesteśmy skazani na te ciągłe branie się za łby (bo już inaczej nie można określić tego chamstwa, które widać zarówno w zachowaniach TW jak i muzyków wypowiadających się na www.siwabatuta.pl) między sfrustrowanymi dyrygentami a sfrustrowanymi muzykami orkiestrowymi. Niestety jedni i drudzy tutaj są siebie warci.
        • Gość: ważnezdanie Re: Koncert Royal Philharmonic Orchestra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.08, 14:34
          Gość portalu: Gość napisał(a):

          "Bo nagrywanie za pieniądze samorządowe płyt (tak, tak - to chyba tylko w Polsce
          isnieje takie dziwadło, jak rynek nagraniowy finansowany z pieniędzy
          podatników), których żaden szanujący się sklep płytowy na świecie nie postawi na
          półce, jest po prostu żałosnym i krótkowzrocznym przedsięwzięciem."
    • Gość: gość Koncert Royal Philharmonic Orchestra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.08, 13:40
      Rubik napewno jest droższy,ale tu jest problem z dużymi finansami,
      które są niewłasciwie dzielone. Pan Tomaszewski w telewizji mówił o
      dofinansowaniu imprezy sumą 700000PLN. A czy nie lepiej byłoby te
      pieniądze wydać na zaproszenia innych znakomitych solistów i
      dyrygentów,aby podnieść prestiż i rangę naszej łódzkiej filharmoni,
      a kontakt z wyższej półki artystami,też pozwoli muzykom na rozwój.
      • Gość: fikołek Re: Koncert Royal Philharmonic Orchestra IP: *.chello.pl 09.06.08, 20:57
        Będący w rozkręcanej kampanii Pan T., zauroczony współpracą z Panią P. nawet nie
        zająknął się wydać 700.000 a jednocześnie występując jak "gospodarz" w
        marszałkowskiej filharmonii.
        Miasto jeszcze wyłoży niejedną kasę na kampanię pana T.
    • przyslowie Re: Koncert Royal Philharmonic Orchestra 07.06.08, 09:12
      Nef, zaskakujesz mnie. To lepiej, żeby Łódź się nie promowała?
      Lepiej, żebyśmy grzebali się tylko we własnym grajdole?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka