focus89
09.07.09, 00:01
Agencja pracy tymczasowej Work Temp Service w Łodzi
Witam serdecznie. Oboje z moją dziewczyną jesteśmy studentami. Pochodzimy z
Częstochowy, jednak dziewczyna studiuje w Łodzi. Wynajmuje tam mieszkanie i z
tej racji postanowiliśmy, że przez okres wakacji będziemy tam mieszkać,
znajdziemy pracę i odłożymy trochę pieniędzy na wczasy. Dziewczyna szybko
znalazła pracę w jednym ze sklepów odzieżowych. Ja przeszukując internet
natknąłem się na ofertę pracy w agencji WTS Work Temp Service. Agencja szukała
pracowników na produkcję do firmy SONOCO, która zajmuje się pakowaniem
produktów GILETTE. Szybko złapałem za telefon i zadzwoniłem z pytaniem, czy
ogłoszenie nadal jest aktualne i można złożyć CV. Od razu powiedziano mi abym
przyjechał do siedziby firmy przy ulicy Żwirki 1C, wziął ze sobą dowód
osobisty, numer konta, numer identyfikacji podatkowej oraz wszystkie dane.
Pomyślałem sobie - " to super, widać że to pewna praca ". Nazajutrz (dnia
31.06 wtorek) wybrałem się z samego rana do biura. Dostałem kwestionariusz, w
którym umieściłem wszystkie swoje dane. Po któtkiej rozmowie dowiedziałem się,
że będzie to praca na umowę zlecenie, stawka wynosi 8 zł za godzinę brutto,
praca będzie mało skomplikowana, odbywać się będzie w systemie 3-zmianowym, i
że zapraszają mnie na szkolenie BHP w piątek dnia 3.07 na godzinę 10:40 do
firmy SONOCO na ul. Nowy Józefów. Ucieszony zakończyłem poszukiwania pracy
czekając na szkolenie po którym miałem od razu zacząć pracę tego samego dnia
od godziny 14! Firma WTS przysłała mi jednak SMS w czwartek oznajmiającego, że
szkolenie niestety nie odbędzie się, zapraszają mnie jednak na nie w
poniedziałek o 10:40. "Trudno" - pomyślałem. Poczekam. W piątek jednak
otrzymałem kolejną wiadomość, szkolenie w poniedziałek się nie odbędzie,
zapraszamy w środę 8 lipca na godzinę 10:40. W międzyczasie niestety firma
odzieżowa w której pracowała moja dziewczyna, nie przedłużyła z nią umowy
twierdząc, że zatrudnia zbyt dużą liczbę pracowników. Pomyślałem, że może
przecież iść do biura WTS i spróbować przyjąć się tam gdzie ja. W środę, z
samego rana wybrałem się z nią do biura firmy WTS na ul. Żwirki. Trochę
zdziwiliśmy się, kiedy okazało się, że do kwestionariuszów ustawia się
kolejka chętnych, a wszyscy są przyjmowani i zapraszani na szkolenia.
Pomyśleliśmy, że może poprostu to naprawdę duża firma. Dziewczyna wypełniła
wszystkie swoje dane i została zaproszona na szkolenie na piątek 10 lipca.
Zaraz po wizycie w biurze ja udałem się na szkolenie. Po dalekiej podróży na
Nowy Józefów, okazało się, że pod wejściem do zakładu ustawiła się
pielgrzymka! 3 ogromne kolejki. Każda kolejka składała się z chętnych z
różnych agencji pracowniczych! W sumie około 80 osób, a w biurze WTS
dowiedzieliśmy się, że w czwartek odbędzie się kolejne szkolenie, jednak
dziewczyna już się na nie nie załapie. Doczekałem się aż wszystkich
wpuszczono. Koordynatorka oprowadziła nas po zakładzie, zaprowadziła na
szkolenie BHP. Trwało ono około 2 godzin, po czym dano nam krótki test do
wypełnienia. Nie wiem co miał on na celu, bo na pewno nie selekcję
pracowników.. Pytania były banalne nawet dla kogoś, kto żadnego szkolenia nie
przechodził.. Następnie kolejne szkolenie, jakościowe. Po nim kolejny test..
Poprzeczka równie "wysoko" postawiona. No cóż.. Wypełniliśmy jakieś dokumenty
dotyczące przebytego szkolenia. Każdy miał wziąć je do domu i przynieść
pierwszego dnia do pracy. Spodziewałem się, że zaraz po szkoleniu pójdę na 2
zmianę, jednak koordynatorka zapisując nas na zmiany stwierdziła, że nie ma
już miejsc i może mnie wpisać na nockę. Zgodziłem się. Zapisało się jeszcze
około 20 innych osób. Po szkoleniu wróciłem do domu zadowolony, że wreszcie
idę do pracy. Pocieszyłem dziewczynę, że ona też zapewne sobie poradzi w
piątek, że atmosfera jest w porządku i że to jest to czego szukaliśmy.
Naszykowałem się na nockę, zmieniłem plany na najbliższe dni.. O godzinie
21:40 znalazłem się pod wejściem do SONOCO. Znów 3 kolejki, każda z innej
agencji pracowniczej, jednak z WTS'u najdłuższa... Koordynatorka kazała nam
czekać. W między czasie pracownicy z WTS dla których nie był to pierwszy dzień
w pracy weszli na zakład. Pracownicy z innych agencji również. Zostało około
20 osób. Po chwili koordynatorka poprosiła nas o swoje nazwiska, po czym
stwierdziła, że może wpuścić na zmianę tylko 5 osób. Wszyscy zdziwieni pytali
"jak to? to po co kazano nam przyjechać? dlaczego nikt nie zadzwonił, że nie
ma miejsc?", na co koordynatorka zmieszała się, i stwierdziła że niestety tak
wyszło.. Zdecydowała, że wpuści pierwsze 5 osób których nazwiska zapisywała..
2 z nich nie miały przy sobie dokumentów które wypełniały na szkoleniu BHP,
więc bezczelnie powiedziała im z uśmiechem na twarzy, że mogą sobie do domu
jechać baj baj, co rozwścieczyło mnie totalnie.. Nasz pracodawca wpuścił 4
osoby, reszcie podziękował, poprosił tylko jednego chłopaka którego znał.
Myślę, że jako dobry kolega został wpuszczony do pracy.. Nas odesłano z
kwitkiem. Jutro podobno ma do nas dzwonić ktoś z agencji i poinformować nas,
kiedy mamy przyjść do pracy. Nie chce mi się jednak wierzyć, że coś z tej
pracy wyjdzie skoro ciągle przyjmowani są nowi pracownicy, a już nie ma
miejsc. Pytam się więc jaka w tym logika? Po co zaprzątać czas i nadzieje
biednych studentów, którzy licząc na zarobek przez wakacje marnują tylko
kolejne dni, które mogliby poświęcić na szukanie pracy? My już mamy wakacyjny
wyjazd z głowy, bo wszystkie tymczasowe miejsca pracy są już zajęte. Gdyby nie
WTS, mięlibyśmy pracę, pieniądze na wyjazd i zdrowe nerwy. Szukając teraz w
internecie jakichś informacji na temat WTS dowiedziałem się, że agencja miała
kiedyś problemy z wypłatami.
Podaję link do artykułu: miasta.gazeta.pl/lodz/1,35153,2833905.html
Proszę zajmijcie się tą sprawą. Dlaczego studenci mają być ciągle manipulowani
i zwodzeni. To XXI wiek, a ludzie traktowani są jak bydło.. Uważam ponadto, że
młodzi inteligentni studenci powinni mieć możliwość pracy na bardziej
ambitnych stanowiskach niż tylko taśma produkcyjna, gdzie zaprogramowani jak
roboty powtarzają ciągle te same czynności. Niech coś w końcu się zmieni.
Pozdrawiam - Przemek z Częstochowy.