Gość: jothagie Szukana strona istnieje IP: *.olsztyn.mm.pl 22.10.09, 10:09 zamknięty Tak się jakoś porobiło, że dla jednych są studia, dla drugich lektura GW. Taki demokratyczny wybór jak nasza demokracja. Jest jeszcze kategoria dla tych trzecich - RM, ale to już ideowa desperacja. Moja domowa wróżka podpowiada mi, że pod wpływem ogłupiającej propagandy powstanie jeszcze jedna kategoria – tych co to Szkło Kontaktowe zamienili na RM. Nie z nudów, ale z innych, nie całkiem jasnych powodów. Prawdopodobnie znudzili się świadomym poparciem i zmienią na ślepe. Ta zmiana niewiele kosztuje, a koszty teraz tnie się jako pierwsze. Niestety, głupotę obcina się jako ostatnią. Jeśli w ogóle… A wszystko to łączy w sobie portal „Debata” – zapowiadany i zrealizowany. Dobrze, że jest. Przeglądnąłem i mam niejaką satysfakcję. Teraz, gdy ujawniła się cała grupa do zadań specjalnych i dała próbę swoich możliwości, mam jasność WHO IS WHO i czego można się spodziewać. Dobrze jest wiedzieć, tak na wszelki wypadek, gdzie szukać, gdyby na starość mózg się uzjadliwił. Napisałem sobie nawet taka sentencję: Nie możesz zapanować nad swoim rozszczepionym języczkiem i kanałami jadowymi? Wal do Debaty! Wprawdzie była zadedykowana dla „ksiaze_olsztyn”, ale odpuszczę mu, bo Wam to bardziej się należy. Tak więc, zaspokoiłem swoją ciekawość, która towarzyszyła mi od pierwszego numeru. Teraz wiem, co powiedzieć tym, którzy szukają czegoś à rebours: Szukana strona istnieje. Można spokojnie osiąść, bo są gotowe recepty – myślenia to nie kosztuje. Można więc ciąć po kosztach. Ale ponieważ w życiu jest tak, że nawet zepsuty zegar dwa razy na dobę wskazuje dobry czas, to będę zaglądał w poszukiwaniu czegoś podchodzącego pod mój sposób myślenia. Nie twierdzę bowiem, że „Debata” założyła prezydenturę tylko dla niektórych Polaków. Jest ona świadomą i podświadomą projekcją własnych doświadczeń życiowych i zobowiązań światopoglądowych. Jest po prostu neoficka, co skutkuje tak, jak skutkuje. Jest skażona miernotą tematu, a to że jest na uwięzi, wyczuwa się. Dziś nie ma to znaczenia, kto trzyma ten latawiec na uwięzi. Nie możemy jednak założyć, że ludzie się nie rozwijają. Dlatego ostrożnie będę im towarzyszył oczekując tego. A swoja drogą, to pod wpływem „Debaty” mam pewne przemyślenia świadczące o niezbyt chlubnym wpływie polityki na życie. To pod jej wpływem nie potrafimy myśleć „różnie” (od „różnić się”) z niezbędną tolerancją, a posługujemy się politycznym skrótem myślenia opozycyjnego. Zawsze w opozycji do czegoś zamiast formułować własne, niezależne od innych poglądy. Taką skarbnicą opozycyjności jest właśnie polityka i religia, gdzie schemat: jeśli zaistnieje „a”, to my jesteśmy „nie-a”, od wieków robi karierę. Dlaczego obok „a” w niezakłócony sposób nie istnieje „b”, „c”, itd., ale gdy tylko pojawi się „a” to musi(!) być „nie-a”. Ale odpowiedzialna za to jest pewna metodologia, która oferuje gotowe rozwiązania. Szkoda mi zawsze tych ludzi, którzy argumentami przyciśnięci do przysłowiowego muru nie mogą zrobić kroku wstecz, bo za nimi albo konfesjonał, albo odpowiedni pasterz z flagellum. To samo dotyczy polityki. Tu akurat mamy taką sytuację dziejową, że opozycyjność jawi się jako żałosna. I właśnie to się rozlewa… religia uganiająca się za mamoną i odwracająca od tego uwagę poglądami typu „nie-a” (np. in vitro), oraz opozycja polityczna, przebierająca nogami do władzy i głosząca swoje „nie-a” (np. żądanie dymisji premiera). P.S. Proszę nie mieszać do tego logiki, gdzie w „nie-a” mieści się i b, i c. Tak nie jest i w tym jest problem. To po pierwsze. Po drugie, mam wrażenie, że jako neofici nie wiecie, gdzie jest rzeka i szukacie jej po omacku. To w jaką stronę popłyniecie, to już Wasz problem i do tego nie będę miał zastrzeżeń… Link Zgłoś
Gość: jothagie Jest problem, to nie ulega wątpliwości… IP: *.olsztyn.mm.pl 23.10.09, 08:12 zamknięty Może ktoś jeszcze pamięta. W jednym z pierwszych numerów „Nie” upowszechniono taki rysunek: Nad walizką pełną pieniędzy stoi obleśny typ i zastanawia się - czy przeznaczyć te pieniądze teraz na kampanię wyborczą czy później na łapówki. I tak się działo, dzieje, i… Tym sposobem doszliśmy do absurdu i czas to przerwać. Ale jak przerwać tą grabież państwa, łapówkarstwo i kolesiostwo w interesach wszelakich? Nie ma co do tego zgody. Lody są bowiem SLoDkie, PiStacjowe, POkręcone i Pobożne. Znów Kościół postawi na Kaczyńskiego, biznesmeni i finansjera na Tuska a SLD na aborcję. Nie są to żadne gwarancje, że Polska pójdzie inną drogą. Pewną szansą mógłby być Cimoszewicz, ale kto do jego dyspozycji postawi pieniądze i całe zaplecze, jeśli on z SLD nie chce mieć nic wspólnego? forum.gazeta.pl/forum/w,902,101914451,,Cimoszewicz_Nie_zgadzam_z_linia_polityczna_SLD_.html?v=2 Jeśli Cimoszewicz nie wystartuje, to w nadchodzącej kampanii prezydenckiej brak będzie paru elementów. Brak będzie „lewej nogi” jak to ujął Wałęsa. Nie mam na myśli SLD, bo to jakaś proteza dowolnej nogi, której można użyć, w zależności od potrzeb, również jako pastorału. Ale poza SLD, a dokładniej między Napieralskim a lewą nogą Palikota jest jeszcze jakąś lewica w Polsce. Czy jej nie udałoby się zjednoczyć? SLD mogłoby nie wystawiać swego kandydata. Wystarczy już tych miczurinowskich metod stosowanych ad hoc. W obecnym porządku konstytucyjnym prezydent ma ograniczone, wręcz notarialne możliwości, ale jak pokazuje obecna prezydentura, wiele może namieszać. Niechże na ten urząd trafi człowiek, który nie będzie nas kompromitował, który mówi w obcych językach i który stanie się sumieniem dla rządu, a nie jego destruktorem. Niech wreszcie reprezentuje interes państwa, a nie własne, czy własnej partii chore ambicje. Po tym wszystkim, co się działo do tej pory, taki prezydent jest nam potrzebny jak woda do życia. Należy nam się również ambicjonalnie taki prezydent, który nie będzie pełnił roli żuka gnojarza, który to g… ma ustawicznie przed sobą. Nie jestem przywiązany do Cimoszewicza, zaakceptuję każdego, kto spełnia takie warunki, ale mówię o byłym premierze dlatego, że pojawia się na wyborczej giełdzie… Jeśli tak się nie stanie, a Kościół swoim obłudnym sposobem znów będzie namawiał do „swego”, to ja i wielu innych będzie zmuszonych głosować przeciw PiSowi, co jako metoda stosowana wielokrotnie jest łamaniem demokracji. W tym kraju trzeba zacząć myśleć pozytywnie, a nie ustawicznie, przeciwko komuś. P.S. To oczywista, że przy wszystkich nazwiskach stawiam skrót „PT”, co nie pozwoli myśleć, że uchybiam… Link Zgłoś
Gość: jothagie Co przed nazwiskiem po prowokacji GW? IP: *.olsztyn.mm.pl 24.10.09, 09:55 zamknięty Uczelnia wyższa, podobnie jak Kk, jest zorganizowana na zasadach ustroju feudalnego i niezwykle trudno wrzucić jakąkolwiek uwagę krytyczną, która miałaby szanse przyjęcia i rozważenia. Środowisko uczelniane zawsze było zarozumiałe i za nic miało takie wrzuty. Wszelkie więc uwagi reformatorskie powinny pochodzić od wewnątrz i dopóki tak nie będzie, to nie możemy liczyć na jakąkolwiek poprawę. A jest to środowisko, które potrafi się oszukiwać do niewyobrażalnych granic. Szczególnie u humanistów, gdzie mit jest podstawą kulturową. Im prawda znudziła się wcześniej niż myślenie… Niszczenie szkolnictwa wyższego ma wiele twarzy. Bez wątpienia przyczynia się do tego tworzenie pseudoszkół wyższych z drugimi i dalszymi etatami profesorskimi. Ale to znamy dobrze bez wytykania palcem. Szkolnictwo wyższe niszczy także kolesiostwo, nepotyzm i strachliwe ograniczenia dla zdolniejszych. Młody, zdolny, jako zagrożenie dla mistrza to zmora niektórych uczelni. Aż szkoda, że to dzieje się w uczelniach państwowych, które mogą być lepsze, niż są. Temat jest mi bliski jako mieszkańcowi Olsztyna (siedziba uniwersytetu), jako człowiekowi wykształconemu i jako uczestnikowi różnych dyskusji towarzyskich, również w gronie pracowników UWM. Nie posiadam szczegółowego rozeznania, ale wiem, co trapi UWM i porównuje to z moimi czasami akademickimi. Wprawdzie były to czasy „realnego socjalizmu”, ale właśnie wtedy, obok marcowych docentów, nie brakowało na uczelniach ludzi rozsądnych. Teraz wymienili rozsądek na pragmatyzm i uganianie się za pieniądzem. Brutalnie zabrano im świat idei, nic więc dziwnego, że spoglądają na złotego cielca. Uwzględniam fakt, że jestem człowiekiem spoza uczelni, i że nie chcę uchybić samorządności akademickiej, dlatego tylko kilka uwag natury ogólnej. Kilka, bo nikt minie o szczegóły nie prosił. 1.Zawsze byłem za nieodpłatnością studiów, co ma nawet odniesienie w Konstytucji. Przestałem tak myśleć. Student powinien mieć łatwy dostęp do tanich kredytów. Wysokością odsetek państwo może sterować naborem na pożądane kierunki. Zmiana mentalności w tym zakresie jest podstawowa. 2.W dawnych czasach istniały programy nauczania z którymi wiązał się jakiś zakres wiedzy. Absolwent gwarantował to przedstawiając dyplom. Obecnie, a jeszcze nie tak dawno miałem służbową styczność z absolwentami UWM, związek między dyplomem a wiedzą jest trudny do ustalenia. Trzeba więc dbać o poziom kadry (tu się nie wtrącam) ale także absolwentów. Ja rozumiem, że na prywatnej uczelni student płaci i student wymaga dyplomu, ale ta maniera nie powinna dotyczyć państwowego uniwersytetu. 3.Strategie rozwoju uczelni, koniecznie opracowane przez ekspertów zewnętrznych, powinny mieć związek z rynkiem pracy kraju i regionu. Kierunki bez przyszłości na zatrudnienie powinny być ograniczone, utrzymywane tylko dla akademickości uczelni i dla tych, którzy wykształcenie w tym zakresie traktują jako absolutnie prywatną sprawę. 4.Trzeba skończyć ze stałym zatrudnieniem merytorycznych pracowników uczelni. Stała jest tylko kadra administracyjna. Zatrudniać więc do zadania (np. dydaktyka – jeden, dwa semestry), albo do tematu badawczego. Trzeba też rozróżniać pracowników naukowych i dydaktycznych, bo te umiejętności przeważnie w parze nie idą, a trzeba je uszanować i stwarzać warunki rozwoju. Znam świetnych dydaktyków, którzy odeszli z uczelni tylko dlatego, że w terminie nie poradzili sobie z habilitacją. Znałem również świetnych badaczy z osiągnięciami (publikacje, wdrożenia, zagraniczne konferencje naukowe) których wykłady to zwykła strata czasu, nie mówiąc o obrazie języka ojczystego. 5.Co ważne! Zakazać wieloetatowości a bezrobocie powinno zagościć również w zawodzie pracownika naukowego i dydaktycznego. To w połączeniu z zatrudnieniem poprzez konkursy naprawdę wiele uczelnianych wad wyleczy. I jeszcze wiele innych wniosków…jest możliwych. P.S. Pomijam te wnioski, które podpatrzone na zagranicznych uniwersytetach, mogą być do nas przeniesione. Pomijam z dwóch powodów. Po pierwsze, wyjazd do uczelni zagranicznych nie jest już żadnym przywilejem. Po drugie, wdrożenie cudzych wzorców wiązałoby się z obcięciem dotychczasowych przywilejów, a wiem, jak to jest bolesne. Też byłem kiedyś przeorganizowany… A co przed nazwiskiem? To proste: gw Kowalski Jan (niedouczony Kowalski Jan). Link Zgłoś
Gość: Adam Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: *.bebouser.info 24.10.09, 15:12 zamknięty Intelektualiści jako klasa ani nie mają powodu uważać, że zachowali się w ciągu ostatnich paru dziesięcioleci w sposób wzorowy, ani też nie ma żadnych podstaw, aby uznać za uzasadnione ich pretensje do odgrywania jakiejś przodującej roli w kierowaniu opinią publiczną. Jest rzeczą bez wątpienia niebezpieczną i trudną mówić o istnieniu elity moralnej w jakimkolwiek kraju; ale wyjątkowego już ryzyka wymagałoby utożsamienie jej z elitą intelektualną. Link Zgłoś
Gość: jothagie Filmowe sny polskiego agenta J(ana) B(iedy) IP: *.olsztyn.mm.pl 26.10.09, 09:49 zamknięty Przystojny mężczyzna, agent jak większość Polaków, otwiera lodówkę, sięga po Lecha a tam Jarek. Przerażony bohater biegnie do babci, otwiera lodówkę, a tam tylko numery kont Radia Maryja. Wsiada do samochodu i jedzie do swojej szkolnej koleżanki, która zawsze miała piwo. Wpada a ona w samych rajTuskach. Seks z równolatką na dłużej wybudza go ze snu. Rozgląda się i widzi najpierw jak przez mgłę, a potem zupełnie wyraźnie - przy kominku siedzi Ałganow i popija jego czystą. Pomimo wielu ofiar życie jest ciągle popularne – pomyślał i sięgnął po służbowego Glocka. Tak oto w przybliżeniu mógłby się rozpoczynać polski odcinek Jamesa Bonda. Innym razem nasz agent miał widzenie. Wydawało mu się, że jest dowódcą polskiego kontyngentu wojskowego w Afganistanie. I nagle przemówił do niego Bóg z gorejącego krzewu i nakazał mu zarżnąć wszystkich w zdobywanym mieście, włącznie ze zwierzyną, kobietami i dziećmi. Nakazał mu zostawić tylko te dziewice, które nie zaznały męża. Gdy nakaz zaczął wprowadzać w czyn, obudził się cały zlany potem. Nangar Khel – zakrzyknął. Gdy już doszedł do siebie, zapytał: czy ja jestem aż takim psycholem? Lampka nocna paliła się od zmierzchu, a na stoliku leżała otwarta Biblia z fragmentem, który czytał wieczorem, a który stał się przedmiotem widzenia. A wiec tak to: sen mara Bóg wiara… Czy sen ten następuje „po” czymś? Przecież nic takiego nie przeżyłem… A może to swoisty „szósty zmysł" do odbioru rzeczywistości mającej nastąpić? Czy ja, w poszukiwaniu natchnienia, nie jestem uzależniony od niewłaściwej lektury? Zamknął Biblię, zgasił światełko, i ułożył się do drugiej części snu. Tak mógłby wyglądać początek biograficznego filmu o znanym pisarzu… Księdza Wojtka, również umoczonego we współpracę… często nawiedza ten sam sen. On leży w łóżku i rozmyśla. Przychodzi do niego matka i tłumaczy mu już któryś raz: „Normalny facet jak chce zostać księdzem, to zostaje pastorem, żeni się i ma dzieci”. On jednak wybrał inaczej. Po latach poznał parafiankę Joannę… ale nie zdecydował się z nią żyć. Dowiedział się o tym proboszcz, urządził sąd i zarządził spalenie Joanny na stosie przy wszystkich parafianach. Księdzu Wojtkowi ciężko było, ale dzielnie zniósł śmierć Joanny. Odszedł od stosu jako ostatni, gdy stos dogasał a wokół robiło się jaśniej. Ta jasność poranka budzi go zawsze jak wyrzut sumienia. Cofnąć się nie może – za nim już tylko konfesjonał. I sny to jest jedyna kara, jaka Bóg wymierza agentom, którzy donoszą gdzie indziej, niż do kurii. P.S. Jeśli chodzi o mnie, to po ostatnich rewelacjach Jacka Kurskiego, śni mi się Sara. Nic nie mówi tylko nago biega z pokoju do pokoju i trzaska drzwiami, co mnie budzi… Albo przestanie trzaskać, albo opowiem żonie i ona zrobi z tym porządek. Link Zgłoś
Gość: jothagie Wypreparowane wspomnienia IP: *.olsztyn.mm.pl 27.10.09, 08:49 zamknięty W Olsztynie spędziłem większość mego życia a Warmia stała się drugą ojczyzną, chociaż nie związałem się z nią uczuciowo. Mogę mieszkać chyba wszędzie byleby był szybki dostęp do różnego rodzaju dóbr. W ramach tych dóbr kupiłem książkę Bołdak-Janowskiej pt. "Co dobrego było w peerelu?" (w ten sposób wykorzystałem większość październikowego budżetu na kulturę). Kończę już czytanie i mam na kolorowo zaznaczone fragmenty, do których jeszcze wrócę. Jest to zestaw indywidualnych wspomnień, na szczęście nie jedynych możliwych. Odnoszę wrażenie, że jest to wypreparowane jak w pracowni naukowca. Każdy ma prawo wspominać na swój sposób, ale kto nam to umieści na szerszym tle? Wszystko z czegoś wynika i ma jakieś konsekwencje i mam wrażenie, że tylko taka prawda jest ciekawa…trudna…wymagająca… (odróżnić od sensacyjnej). Mój peerel wynika z wojny i nie jest jeszcze zakończony. Ja wojny nie przeżyłem ale była ona obecna w większości zachowań mojej rodziny. I to w takim przeciwieństwie, że wojna była okrutna i szczęście, że ją przeżyliśmy, a to co jest, jest o niebo lepsze od tego, co było. Ten schemat na długo kształtował moją wyobraźnię. Kiedy dorosłem, to tylko zaakceptowałem tą rzeczywistość mimo, że przybywało mi wątpliwości, czy to tak powinno być. W którymś momencie, a był to wyraźnie rok 68, zacząłem być krytykiem tej rzeczywistości, ale moja uczciwość świadkiem, że nie marzyłem o tym, co jest teraz. W tym sensie mój peerel nie jest zakończony. Nie może być zakończony, bo został mi system myślowy, którego nie potrafię zakończyć. Otóż, ja dobrze przemyślałem system międzywojnia z pozycji wspomnień mojej rodziny i z pozycji mieszkańców powiatowego miasteczka. Nie potrafię pogodzić się z tym, że wszystko to wraca. Jakbym to widział i nawet przewidział, co dziać się będzie. To na nic ten udział mojej rodziny w PPS (i u boku Naczelnika), potem w AK? Ponieśliśmy wielkie ofiary i w Katyniu i na Wołyniu, w polskich lasach i po 45 po to tylko, żeby to wszystko wróciło? Znów bezrobotne jest miasto mego urodzenia. Nazwiska bogatych, z małymi wyjątkami takie, jak przed wojną, nędzarze też tak się nazywają…Pod zmienionymi nazwiskami wracają Żydzi, potomkowie tych, co zdążyli przed 39 rokiem. I jaki tu postęp? Mam wrażenie, że zamiast cofnąć czas o godzinę, w Polsce cofnięto go o kilkadziesiąt lat. Jak więc postrzegam okres 1945-1989 po wstrząsie roku 1968. Trzeba powiedzieć, że wyizolowałem się i zacząłem bacznie obserwować. Skupiłem się na paru osobach: Karol Modzelewski. Jacek Kuroń i Krzysztof Pomian. To była grupa intelektu, ale i czynu, która w oparciu o marksizm usiłowała reformować polską rzeczywistość od wewnątrz. Jako słuchacz uczestniczyłem w paru spotkaniach i muszę dać świadectwo prawdzie, że to było interesujące i szalenie niebezpieczne. To byli prawdziwi krytycy rzeczywistości zastanej i pomysłodawcy rzeczywistości planowanej. Konsekwentnie stawiali na klasę robotniczą, że tylko ona może dokonać zmian. I to mi się bardzo podobało. W końcówce lat 70tych i w latach 80tych postawili również na Kościół, czyli wynieśli rewolucję na „zewnątrz”. Wówczas rewolucja straciła sterowność. Kościół w porozumieniu z robotnikami pozbawił ich (tych trzech) przywództwa, koncepcji a nawet wpływu na bieg zdarzeń. Po prostu „ochrzcił” rewolucję. Tu delikatnie starły się dwie koncepcje: socjaldemokracja – stanowisko grupy wokół tych „trzech” i liberalizm, który znany był Zachodniemu Kościołowi, ale przed którym ostrzegała Ameryka Łacińska. Ostatecznie obie grupy „wpływu” postawiły na „Solidarność” a ten ruch pozbawiony został siły sprawczej przez stan wojenny. Wówczas obie koncepcje rozbiły się na wiele mniejszych. Ruch zmarginalizował się. Kościół nastawił się na załatwienie swoich spraw, a koncepcja rozwoju społecznego zradykalizowała się przede wszystkim w pustej intelektualnie opozycji. Wyrazem tego są dzisiejsze zachowania intelektualistów PiSu czy IPNu, które z braku nowej koncepcji, stać tylko na krytykę poprzedników. Niszczy się dorobek, tradycję i zniekształca historię. Jest nadzieja, że następne pokolenie, poprzez krytykę wewnętrzną, naprawi te błędy, że względu choćby na pożeranie własnej historii. Z perspektywy osobistych doświadczeń, żałuję, że nie udało się ustalić jednego wspólnego mianownika dla rewolucji „wewnętrznej” (Modzelewski, Kuroń, Pomian i później inni) i tej „zewnętrznej” (Kościół, jego działacze i eksperci) i że ten wspólny mianownik nie zadziałał po zadaniu „Solidarności” ciosu w postaci stanu wojennego. I do dziś zastanawiam się, kto nie dopuścił do jedności, a przecież jest to jak najbardziej aktualny problem… Czyżby służby? Czy ci, co władzę „oddawali”? A może to też był jakiś boski plan? Dziś brak nam zarówno koncepcji, jak i realizacji społeczeństwa jako wspólnoty, jako uśrednienia koncepcji sprawiedliwości społecznej, koncepcji gospodarki rynkowej i redystrybucji dochodu narodowego. Panuje polityka typu: wyssać jak najwięcej z kolonii. Wrogiem jest komunizm i socjalizm mimo, że krytycy nie byli w Skandynawii… I dlatego nie mogę zakończyć mego peerelu. Link Zgłoś
Gość: jothagie Elity tego kraju są do wymiany… IP: *.olsztyn.mm.pl 28.10.09, 10:47 zamknięty I to jest jedyny sensowny wniosek, do jakiego dochodzę trwoniąc czas na obserwację naszego życia społeczno-politycznego. Trudno jednak zmienić sobie elity, ot tak sobie, dlatego popróbuję zmienić siebie. Jesień/zima będę więcej czytał. Zaszywam się w swoim mieszkaniu i zaczynam powtórkę z lektur istotnych dla mego życia. Przede mną leży właśnie pierwsza książka mego życia: Daniel Defoe „Przypadki Robinsona Crusoe”. A ponieważ do czasu osiągnięcia samodzielności kształtowała mnie przede wszystkim literatura, muszę więc zrozumieć, gdzie popełniłem błąd, że nie nadaje się do akceptacji tego, co jest. Obecna rzeczywistość zdecydowanie nie jest moim bohaterem i muszę sobie jakoś z tym poradzić. W „Teyu” był taki fragment pokazujący, jak to pracownicy są związani z zakładem pracy – przez kasę zapomogowo-pożyczkową. Trochę podobnie jest z moim przywiązaniem do kraju mego zamieszkiwania – poprzez emeryturę. Żadna idea – jestem jak ta miedź dźwięcząca i cymbał brzmiący…(1 List Św. Pawła do Koryntian, 13,1-13). Próbowałem osiąść w innym kraju, ale nie wyżyję ze świadczenia ZUSu. Tak więc mój patriotyzm to zrozumiana konieczność. Już dziś domyślam się, ale muszę to jeszcze przemyśleć, że przyczyna braku akceptacji obecnej sytuacji leży w dawnym zaangażowaniu się w ideologię (wszystko jedno, w jaką), a przywiodło mnie do tego zaczytywanie się Heglem, co ułatwiło mi drogę do Marksa. Ten jeden krok był chyba decydujący. Ale czy to był błąd? Zatrzymałem się dopiero na „grubej kresce”. To Mazowiecki zaproponował grubą kreskę i to wstrząsnęło mną, bo to była fikcja przy pozostawieniu w strukturach państwa tych spod tej ciemnej…kreski. To nie mieściło się w moim rozumieniu rozwijającego się z siebie umysłu. Potrzebą czasu byłoby zerowanie, ale nikt nie był na to przygotowany. Wtedy nie wydawało się to konieczne a dziś już nie jest to możliwe. I to ma swoje konsekwencje w braku identyfikacji ludzi ze swoim państwem. P.S. Mam kolegę Kubańczyka. Ostatnio spotkałem się z nim i zapytałem, czy już wystarczy tego komunizmu. Cytuję jego odpowiedź: „Gdyby Ameryka chociaż coś zrozumiała z naszej rewolucji i po zmianie ustroju nie zrobiła powtórnie z naszego kraju sobotnio niedzielnego burdelu, to tak. Teraz moje siostry i ich dzieci żyją w biedzie, ale życie nie zmusza ich do oddawania się turystom amerykańskim, żeby przeżyć. A to sobie cenimy najbardziej. Jesteśmy pełni honoru, naszych matek, żon, sióstr i córek. Nie wiem jednak czy na długo nam honoru wystarczy. Wielu marzy się zmiana, bo wszystko inne jest do kitu”. A Tajlandia przyjęła rolę zagłębia seksualnego…Tam, jak w Izraelu – ten noworodek nie będzie obrzezany, bo przeznacza się go do MOSADU, jak w Polsce – to dziecko zostanie księdzem lub oddamy je do klasztoru, a w Tajlandii (Thai po tajsku znaczy wolny) – ty wyjdziesz za mąż, a twoje trzy siostry pójdą do burdelu i będą ci pomagać. Amerykanie już ostrzą narzędzia, ale jest im trochę za daleko. Kuba to jest właśnie to! Konsekwencje? Tajlandia kwitnie… Izrael ma najlepszy wywiad i najlepszych wojowników… Polska, jak długa i szeroka przypomina ławeczkę z mamrotem… A Kuba? A Kuba wyspa, jak wulkan gorąca… Wiele jestem w stanie zrozumieć, ale mimo wszystko ubawiłem się: wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,7190962,Poludniowy_Koreanczyk_uciekl_do_komunistycznego_raju.html?skad=rss Link Zgłoś
Gość: jothagie I jak Was kochać cwaniacy? IP: *.olsztyn.mm.pl 29.10.09, 10:05 zamknięty Ogłoszenie brzmiało: „Zatrudnię sprzedawcę”. I telefon. Zgłosiły się 82 osoby. Wszystkim dano szansę powalczyć o pracę – każdy miał jeden dzień próbny. Trwało to przez trzy miesiące, po czym nie zatrudniono nikogo i dano nowe ogłoszenie. Rzecz w tym, że wszyscy przepracowali ten jeden dzień za darmo. Żadnego wynagrodzenia nie było. Proszę czekać, zadzwonimy – to jedyne słowa dziękczynne i pożegnalne zarazem. Niedoszli pracownicy przełknęli gorycz porażki. Nie pierwsza, nie ostatnia. Ale coś się w człowieku osadza. Głęboko bo nawet w genach i ujawni się w przyszłych pokoleniach. I jakby tak postudiować trochę przypadek Jakuba Szeli, czy dowolnego czekisty, to można doszukać się tego osadu krzywdy i poniżenia i jego rozładowania. Tak więc, kto wie, czy czyny ich nie będą pamiętane… Nie kuście cwaniacy powtórki z historii. W historii nie ma rzeczy niemożliwych, czyli wszyscy mogą stać się jej przedmiotem. Przeżywam to, w jakim jesteśmy stanie, jako państwo. Po okresie socjalizmu, bądź co bądź, ideowym ustroju, po okresie Solidarności, pełnej ideowych odniesień, powstaje Polska z piekła rodem. To jest właśnie to, że zamiast budować społeczeństwo obywatelskie, zachłyśnięto się liberalizmem. To było wiadomo, że neoliberalizm w ideowym świecie stanie się złośliwym dżinem, który uruchomi najbardziej niecne instynkty ludzkie. W ten sposób zaakceptowaliśmy moralnie pierwszy ukradziony milion. Bez zmrużenia oka akceptujemy również drugi milion wydobyty z łez i przekleństw niewolników pozbawionych jakichkolwiek szans. Zaakceptujemy również ogromne rozwarstwienie społeczne. Sprowokujemy również walkę o byt, walkę klas, a dalej to już znamy…"sprawiedliwość bezpośrednia" (Dresius Kedys), „akcja bezpośrednia” (Émile Pouget) czy „uzasadnienie terroru” (Bader-Meinhof). P.S. Nie zawracałbym Wam d…, gdyby to był jeden przypadek. Świnia zawsze się trafi, nawet w porządnej rodzinie. Rzecz w tym, że świństwa stają się nagminne. I wtedy nie ma żadnego CBA, CBS, PIP ani HGW. Może są to instytucje opłacane tylko z podatków pracodawców? Być może, bo pewna część społeczeństwa jest realnie pozbawiona tarczy ochronnej. A może prewencja myli im się z perwersją… Nie można przyjąć idei determinizmu społecznego, w którym pewna część społeczeństwa jest świadomie skazana na wyzysk. Ale o tym nie napiszą Wam demokratyczne, propaństwowe, propartyjne gazety… Link Zgłoś
Gość: fansld Re: I jak Was kochać cwaniacy? IP: *.olsztyn.mm.pl 29.10.09, 10:13 zamknięty Liberalizm? neoliberalizm? Przeciez to zwykly socjal. Tzw. panstwo opiekuncze. Placisz ogromne podatki a panstwo w zamian gwarantuje Ci leczenie, oswiate i emeryturke. To teoria a w praktyce... placimy podatki na koryto dla swin. Ot caly ustroj i cala idea. Nie ma zadnego liberalizmu, zadnego kapitalizmu jest tylko wiecznie zywa i wiecznie falszywa teoria sprawiedliwosci spolecznej. Link Zgłoś
Gość: jothagie Re: I jak Was kochać cwaniacy? IP: *.olsztyn.mm.pl 29.10.09, 15:27 zamknięty Widzę, że podświadomie jesteś zwolennikiem tezy Marksa, że filozofowie dotąd objaśniali świat, a idzie o to, żeby go zmienić („zmieniać” tłumaczą inni). Doceniam młodzieńczy zapał... To dobra podstawa do filozofii krytycznej, ale pamiętaj, że nauka wyznaczyła następujący kierunek: Hipoteza -> teza -> diagnoza (recepta) -> wykonanie -> ocena (wg np. modus tollendo tollens). Pamiętaj również o tym, że jesteś na pierwszym etapie… Uproszczeniem jest również zamiana hipotezy z oceną. Pokora nie zaszkodzi nikomu. Link Zgłoś
Gość: jothagie Jesień Średniowiecza IP: *.olsztyn.mm.pl 30.10.09, 10:13 zamknięty Było to chyba jeszcze w szkole średniej, kiedy przeczytałem książkę Johana Huizingi właśnie o tym tytule. Dziś już niewiele z niej pamiętam, ale to, co wyniosłem z lektury utrwaliło się w tym, że starałem się nie używać określenia „ciemne średniowiecze”. Za nic w świecie nie chciałbym żyć w tym okresie historii, ale zachowałem podziw dla umysłu ludzkiego, który w każdej epoce zaświadcza, że idzie do naszego dziś. Bohaterski umysł ludzki nie ogląda się wstecz i do swego myślenia stara się podciągać poziom struktury społecznej. I to bez wątpienia jest postęp który przyczynił się do stworzenia dzisiejszej cywilizacji. Wydawałoby się, że jest to kierunek obowiązujący i nieodwracalny. Wcale nie. Cywilizacja, jak ją zwiemy XXI wieku, a powracają stare struktury nie tylko z okresu feudalnego, ale jeszcze wcześniej – niewolnicze. Dostępne osiągnięcia cywilizacyjne sytuują człowieka wysoko w hierarchii bytów i w jego własnej świadomości, a tu przychodzi jakiś dupek i traktuje Cię jak chłopa pańszczyźnianego, np. Tesco adscriptus. Wsadź sobie pieluchę w majtki, bo nie możesz ani sikać ani kupciać w pracy. Czy to świadomość konieczności zemsty za getto przebija się w myśleniu właścicieli? wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7154910,Kasjerki_z_Tesco_maja_dosc__Pikieta_w_Lublinie.html?skad=rss Konkurowanie sieci sklepów między sobą kosztem pracowników wydaje mi się czymś okrutnym. Ja biorę pod uwagę, że są inni, którzy podejmą się tej pracy za te pieniądze, ale obecnie pracujący tez kiedyś byli takimi desperatami. Sens pracy to już nie jest socjalistyczne spełnienie siebie, tylko zarabianie pieniędzy na życie. Jeśli na życie nie wystarcza, to znaczy, że bezsensem jest pracować. A jeśli nie ma innej pracy, to rodzi rewolucyjną wściekłość. Czy Tesco specjalnie chce nam sprowokować bolszewicką rewolucję. To niech raczej popróbuje najpierw u siebie, w Anglii. Nie wracajmy do tego, co obrobiliśmy umysłowo i z czym pożegnaliśmy się na zawsze. Nie prowokujmy powtórki z historii, bo wtórnik może przerosnąć pierwowzór. Póki co przeżywamy mroczny okres wymuszonej tolerancji wobec Hunów XXI wieku. Ale nie jesteśmy całkiem bezsilni. Znajdą się patrioci, którzy metodą prawną uczeszą Imperium Ojczulka Attyli. Imperium już straciło na znaczeniu w Zachodniej Europie lub ucywilizowało się. To tylko kolonie jeszcze żywią potwora. Ale po kilku procesach nawet plamki na Biedronce są mniej krwiożercze. P.S. A propos Biedronka. Na zakupach spotykam tam starszego pana ze specjalistycznym wózeczkiem. Biedronka nie ma przechowywalni bagażu. I zdarza się, że panie przy kasie przeglądają mu ten wózek. Nie wolno tego robić! Macie kamery, macie ochroniarza, to pilnujcie. Jeśli macie uzasadnione podejrzenie, to ochroniarz może zatrzymać delikwenta a sklep lub firma ochroniarska zadzwonić po policję. Tyle! Takie są Wasze uprawnienia. Nieznajomość prawa szkodzi. Ktoś kumaty się zdenerwuje i poda do sądu. Ostatnia taka sprawa skończyła się 10tyś. skutecznym roszczeniem. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Jesień Średniowiecza IP: *.olsztyn.mm.pl 02.11.09, 12:35 zamknięty Gdybys sie troche orientowal w historii wiedzialbys ze w sredniowieczu to. np. polskim chlopom jeszce jakos tam bylo. Wlasnie od ok. XV wieku zaczeto przykrecac panszczyzniana srube. Udajesz znawce a klepiesz powszechnie utarte bajeczki. Snisz o mechanizmach obrony czlowieka przez uciskiem a nie rozumiesz ze to wlasnie te mechanizmy przyczyniaja sie najbardziej do tego ucisku. Jedynym sposobem walki z uciskiem jest wolnorynkowy kapitalizm. Caly ten socjalistyczny belkot, ta pseudoopieka, to dawanie komus przywilejow kosztem innych prowadzi w prostej linii tylko i wylacznie do wyzysku. Socjalizm jest pieknym ustrojem ale niestety nierealnym, przyroda nie daje nam wszystkim po rowno a historia ludzkosci pokazuje ze zawsze silniejsi beda meczyc slabszych. Link Zgłoś
Gość: jhg Re: Jesień Średniowiecza IP: *.olsztyn.mm.pl 02.11.09, 13:15 zamknięty Drogi Adwersarzu! Zadałem sobie trud i przeanalizowałem 59 Twoich wpisów na tym forum. Znalazłem tylko 3 początkowe wątki, gdzie usiłowałeś postawić jakiś problem, a reszta to „Re” czyli zwykłe przypieprzanie się do innych, albo tzw. składanie skrzeku ... Daje to wiele do myślenia. W związku z tym podrzucę Ci ważny wątek początkowy: Zastanów się, czy Ty nie masz jakichś problemów z sobą. Pewnie powiesz, że nie i zareagujesz agresją. Dlaczego jedynie słusznych recept nie stosujesz do siebie? Dlaczego jesteś taki ratlerek na cudze poglądy? Sądzisz, że taką argumentacją mnie przekonasz? Taka argumentacje to wsadź sobie… w buty – może trochę urośniesz. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Jesień Średniowiecza IP: *.olsztyn.mm.pl 02.11.09, 14:11 zamknięty Dziadek spokojnie bo padniesz na zawal i po co ci to :D to tylko forum, taka forma debil*nej zabawy Ty pleciesz bzdury a ja je komentuje i tyle :D :D Wyluzuj wiec i walnij sobie piwko bedziesz zdrowszy :D Link Zgłoś
Gość: jothagie Piąty rozbiór Polski trwa w najlepsze IP: *.olsztyn.mm.pl 31.10.09, 09:36 zamknięty Zaczęło się od okrągłego stołu, czyli od paktowania w stylu Ribbentrop-Mołotow – ostatecznie wojnę wypowiedziano społeczeństwu, niczego nie podejrzewającemu. Wszystkie strony „stołu” zabezpieczyły się w obawie przed powrotem komunizmu. Logika na zasadzie konstrukcji cepa – komunizm nie wróci, bo wszyscy mieliby coś do stracenia. Strony zabezpieczyły się dzieląc to sienkiewiczowskie nakrycie stołu. Balcerowicz publicznie zachęcał, by robić to szybko „zanim naród się zorientuje”. Społeczeństwu nie starczyło, ale popieczętowaliśmy to naszą zgodą i wyborem ludzi do rozbioru Polski (20 lat temu, co obchodziliśmy, o ironio!, z radością). Teraz trudno mieć pretensje. Po prostu: Ciszej nad tą trumną… Z okresu „burzy i naporu” (z romantyzmem nie ma to nic wspólnego) wyłania się Polska obrzydliwych osobników politycznych, Polska absolutnego chamstwa gospodarczego – nowi latyfundyści wręcz na chama, czyli kosztem siły roboczej, bo na jakiś patent umysł zbyt mały, starają się wejść w trendy globalizacji. Jeśli nie podoba się, to przenoszą swoje imperia do Chin mimo, że tu je za przysłowiowa złotówkę zdobyli. Patriotyzm jest dla malutkich a kusi nim Kościół, który też stał się latyfundystą. Niedługo nazbiera się tego tyle, że można się pokusić o państwo-miasto (Status Civitatis Vaticanae in Polonia) jeśli oczywiście nie uda się zdobyć całości… Mam nadzieję, że znajdzie się jakiś Wiktor Emanuel II, który na to nie pozwoli. Istnieją jednak podejrzenia, że wtórników Benito Mussoliniego jest ci u nas pod dostatkiem i traktaty laterańskie są możliwe. Póki co, wystarczy konkordat… Czyja więc jest ta Polska? Niestety, za wszelką cenę unika się ujawnienia stosunków właścicielskich, żeby tylko nie powiedzieć prawdy, że naród został wydziedziczony. Czego się spodziewać? Zwykłej okupacji, niewolnictwa… Dla inaczej myślących obozy – wzory są gotowe – Bereza, że o późniejszych nie wspomnę. P.S. A co na to wszystko prosty (rozumiem: prostolinijny) lud? Niestety, karłowacieje. Przyswaja sobie powiedzenie, że wcale nie trzeba być Piłsudskim ani gejem, żeby mieć wszystko w d… I to jest recepta na społeczeństwo obywatelskie, że o platformie obywatelskiej tylko wspomnę, bo broni się zza sejmowych murów, czego nawet Pytia nie przewidziała. Link Zgłoś
Gość: jothagie W rodzinnej tradycji mam wieloumieranie… IP: *.olsztyn.mm.pl 01.11.09, 13:26 zamknięty Pozwoliłem sobie dziś narzucić tradycję wszystkich świętych i dnia zmarłych. Nie obchodzę tego dnia jako święta i nie odwiedzam cmentarzy. Na cmentarzach bywam w piękne dni lata, albo w zależności od potrzeby. Wyjątkiem jest solidarność z przyjaciółmi, gdy towarzyszę im w ostatniej drodze. Patrzę na to w bardzo laicki sposób i żadna filozofia w tym temacie ani mi nie straszna, ani mi nie wzniosła. Dzisiejszy dzień jest wyjątkowy, bo zabiegamy z żoną o kupno miejsca w kolumbarium i poszliśmy zobaczyć, czy budowa trwa. Chcemy wykupić pieczarę, by dzieciom nie robić kłopotu z pomnikami ani z koniecznością odwiedzania „obelisku” raz na rok. Co nam na myśli z tą tradycją umierania? Mój dziadek umierał trzy razy… Jako poddany Cesarza brał udział w I wojnie światowej na froncie włoskim. Raz dostał się w ręce wroga i już był pod ścianą, ale uratowała go znajomość języka francuskiego. Drugi raz dostał kulkę w krtań i jak z tego wyszedł, nie umiał powiedzieć. Gdy za trzecim razem „skutecznie” umierał, to spokojnie cytował Senekę Młodszego: „Czy jest coś gorszego niżeli śmierć? Życie, jeśli pragniesz umrzeć”. Mój ojciec umierał cztery razy… Pierwszy raz w kampanii wschodniej z Piłsudskim. Wyszedł z tego choć z trudem. Drugi raz, gdy Niemcy bombardowali most a trafili w nasz dom. Trafiło i jego. Trzeci raz chciano go rozstrzelać za przechowywanie Żydów. Spodziewał się donosu, więc Niemcy nie znaleźli „corpus delicti”. Uratowała go jednak tylko dobra znajomość niemieckiego i Goethego (na pamięć). Moja Mama była do rozstrzelania tylko dlatego, że oficerowi radzieckiemu ugotowała rosół z połapanych przez sołdatów kur i włożyła do niego również kupry. W ramach protestu nigdy tego nie robię, choć podobno nadaje to rosołowi właściwy smak. Ja też umierałem wielokrotnie, bo poważnie zachorowałem i miałem krótkie utraty przytomności. Do pewnego stopnia przeżywałem to świadomie, bo ten stan sygnalizował się wcześniej. Powiem Wam, nie jest to straszne. W którymś momencie jest to nawet przyjemne. I oby tylko nie umierać w cierpieniach. Daleki jestem od trywializowania odwiecznych problemów życia i śmierci, ale nie odpowiada mi zarówno robienie z nich „sakramentu”, jak to w religiach bywa, ani pośmiewiska, jak to czyni zwyczaj helloween. Nie można istnienia obezwładniać strachem, ani niebytu przekształcać w karykaturę. Zarówno ludzie silnej wiary, jak i silnej niewiary nie powinni się bać śmierci. Śmierci boją się tylko ludzie niezdecydowani światopoglądowo. A niezdecydowanie światopoglądowe świadczy o mało poważnym nastawieniu do życia. Zycie natomiast trzeba brać poważnie, niezależnie od tego, jak je oceniamy. P.S. „Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie...”. Nie bójcie się - jest koźlarz, guślarz, kapłan. Leci z nami także i poeta… Lecimy na „Dziady”. Przyzywamy, zaklinamy… A lećże sobie z Panem Bogiem. Wkrótce, wkrótce koniec Dziadów. Słyszysz - trzeci kur już pieje; Tam śpiewają ojców dzieje, I rozchodzą się gromady. Link Zgłoś
Gość: jothagie Mielą nas jak mięso… IP: *.olsztyn.mm.pl 02.11.09, 10:19 zamknięty wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7146484,Splacil_kredyt__ale_nadal_sciga_go_komornik.html?skad=rss Zdarza się jeszcze tak, że ktoś wyskoczy z pojęciami poprzedniej epoki. A to sprawiedliwość społeczna, a to godność osoby ludzkiej, itp. „durnoty”, po których sam autor ręka chwyta się za buzię i czysta polszczyzną szepcze upssss. Niestety, pojęcia o które walczyły pokolenia stały się wstydliwe. Kościół też woli mówić o aborcji i in vitro zamiast o tego typu pojęciach, bo przecież błogosławieni pokorni, bo oni dowiedzą się czym jest boska sprawiedliwość. Och! Jak ja lubię oszustów! W tej historycznej wymianie pojęć to już czasami nie wiem, czy lepsza była demokracja socjalistyczna, czy obecna demokracja sondażowa. A już miało nie być przymiotników przy demokracji, a tu nie tylko przymiotniki ale i cała sfora tłumaczy z demokratycznego na nasze… Czasem to aż zęby bolą od czytania i słuchania tych translacji, których sens sprowadza się do ideologii i z niej wynika. Czyli następna sprawa w której zatoczyliśmy koło. A wszystko sprowadza się do tego, że mamy tylko jedno wyjście – zrozumieć konieczność. Czy przypadkiem tego już nie było, że wolność to uświadomiona konieczność? Przyznajcie, że ta definicja jest bardziej przejrzysta, niż te kłamliwe pierdy w stylu „niewidoczna ręka rynku”, która póki co, wsławiła się zabieraniem, okradaniem i policzkowaniem… Może zacznie uprawiać seks sama z sobą, bo ten gwałt mija się z istotą ludzkich oczekiwań. Czytając artykuł (powyższy link) zastanawiam się, gdzie jest jakaś najprostsza ochrona człowieka. Gdzie mechanizmy chroniące go przed zwykłym zmieleniem? Ja już nie mówię o upokorzeniach i innych samoobronnych mechanizmach. Czy jest jakaś ustalona granica deptania człowieka w kłopotach, czy tylko świadomość, że doszedł do końca sznura i dalej powinien wiedzieć, co się robi. Czasem zastanawiam się, czy musiało do tego dojść? Ale nie przeczę, że nachodzą mnie również i takie myśli: „Chcieliście, to macie”. Nigdy nie byliście choćby w RFN, a kapitalizm poznaliście z kolorowych widokówek. I to tym nie dziwię się, bo chcieli lepiej, ale zbiera mnie złość na nasze elity, które w jedno pokolenie odczłowieczyły się zupełnie. Trawestując pewne powiedzenie, dochodzę do wniosku, że elity to brzmi zbyt dumnie. P.S. Jeśli więc zasiadacie przed telewizorami, lub czytacie coś z bieżącej prasy, to koniecznie musicie posiąść pewne umiejętności. Po pierwsze, posiadać kilka twarzy na zmianę. Po drugie, wiedzieć na którą półkę włożyć te bajki. Zaczniecie się wyzuwać z człowieczeństwa, ale nie ma rady – taki kierunek obraliśmy. Dotąd zawijał świstak…a teraz wypadło na Was. Niestety, ja nie nadaję się do recyclingu. Link Zgłoś
Gość: jothagie Nie jestem lewakiem! IP: *.olsztyn.mm.pl 03.11.09, 09:51 zamknięty A kto nim jest i co to znaczy lewactwo. Trudno jest klarownie wytyczyć granicę między lewicowością a lewactwem (radykalną lewicą). Utrudnia to fakt, że radykalna lewica może wywodzić się od Lenina, ale może wyjść spod skrzydła Giertycha i Wrzodaka: "LPR jest partią społecznych dołów i jej działacze mówią jej radykalnym językiem. Nie ględzą o prawach mniejszości seksualnych, dyskryminacji kobiet, patriarchalnym reżimie, seksizmie i innych pierdołach rodem z anglosaskich uczelni, tylko o problemach ze znalezieniem pracy, z przeżyciem za zasiłek, o obawach przed utratą pracy, o konkurencji, jaką stwarzają dla małych sklepów sieci hipermarketów - o problemach polskich rodzin, które dotykają niezależnie od płci". Otóż właśnie problem lewackości tkwi w nadreprezentacji wartości lewicowych aż do pewnego stopnia zabobonu, np. nadaktywność w bronieniu interesów kobiet, atakowaniu Kościoła, innym razem reprezentowanie kościelnego socjalizmu w stylu Proudhona: "szlachetni ludzie, nie tknięci zepsuciem postępu, żyją w swych skromnych chatach w wielodzietnym, pobożnym patriarchacie, są biedni, ale szlachetni, nie skrzywdzą muchy itd." To takie typowe zestawienie Racji Polskiej Lewicy (Fakty i Mity) i Radia Maryja. W jednym i drugim brzmi jakaś fałszywa gorliwość. I może rację mają ci, co twierdzą, że podstawą istnienia radykalnej lewicy jest istnienie radykalnej prawicy. To jedna charakterystyka. Druga zaś jest następująca: Radykalna lewica opiera się wyłącznie na odrzuceniu kapitalizmu i na działaniach antysystemowych. Przeważnie, jak pokazuje doświadczenie, jest nierozerwalnie związana z ruchami pracowniczymi. Tak więc radykalna lewica może ujawnić się zarówno jako „Sierpień80”, jak i jako „Solidarność”. Dodam, że jest i radykalna prawica, która odrzuca socjalizm. I jaka różnica w postawie i myśleniu? Żadna. Wektory inaczej skierowane… Trzecia cechą radykalnej lewicy jest przywiązanie do światopoglądu. Wszystkie problemy są widziane w tej otoczce. I może to być fundamentalizm religijny, czy ateistyczny. Tak więc radykalni możemy być w sprawie gejów, w sprawie antykoncepcji, czy walczyć z nacjonalizmem, wspierać feminizm, aborcję itp. Przy okazji, dlaczego radykalna lewica jest „be” a radykalna prawica „cacy”? Tego nie uda się wyjaśnić tak długo, jak długo będzie obowiązywać „ wyższość świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkanocnymi”. Czwartą, wyróżniającą cechę radykalnej lewicy jest bezwarunkowy zakaz skrętu w prawo, czyli w praktyce tak mocne przekonanie o słuszności poglądów i działań, które uniemożliwia jakąkolwiek zmianę poglądów. Prawica też to ma. Stąd taka trwałość wszelkich fundamentalizmów. Są nie do zdarcia i nie do dyskusji. Dlatego nie mówmy o lewactwie czy prawactwie. Mówmy o zgubnym fundamentalizmie. Bo jest on zgubny dla sposobu myślenia, widzenia świata i własnego w nim uczestnictwa. Zauważcie, że na długo nie uda nam się pozbyć obecnego sposobu uprawiania polityki (PO) tylko dlatego, że PiS dopuściło się fundamentalizmu politycznego i wielu innych fundamentalizmów. P.S. Otóż stanowczo zaprzeczam jakobym był kimś takim. I proszę mi czegoś takiego nie imputować. Napisałem to w nadziei, że niezbyt wytworny epitet (lewak, lewactwo) zostanie zamieniony na opis pewnych postaw, które zdarzają się w różnych częściach sceny politycznej. Dedykuje to ludziom młodym, bo to oni są skłonni do radykalnych rozwiązań i często bardziej lewicowych niż prawicowych, ale skrajności są podobne, a nawet się warunkują. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Nie jestem lewakiem! IP: *.olsztyn.mm.pl 03.11.09, 09:58 zamknięty Jestes typowym lewakiem tylko nie zdajesz sobie z tego sprawy. Twoim ustrojem jest socjalizm a wszystkich ktorzy tego nie chca traktujesz jako skrajna prawice. :D Link Zgłoś
Gość: marpot Re: Nie jestem lewakiem! IP: *.ru 03.11.09, 13:24 zamknięty Zarówno Twój Nick (nawet jeśli jest przewrotny), jak i ferowane przez Ciebie oceny świadczą, że masz jakieś problemy podsufitowe, albo jesteś na skrajnym biegunie poglądów, czyli prezentujesz poglądy fundamentalistycznej prawicy. W to jednak wątpię, bo jesteś zbyt „płytki” w uzasadnieniach. Jeśli autor wątku jest lewakiem, jak go Ty oceniasz i jakiś zwariowany hrabia czy książe, to rozumiem, co to znaczy ginekolog-amator. Przecież „jothagie” to sardoniczny satyryk, którego niedostatek pchnął w satyrę i zabawę. Przy okazji coś trafnego mówi, z dużą erudycją. Nie widzę w tym ani zrzeszenia w organizacji, ani zaangażowania ideowego – tylko krzywe zwierciadło. To może rozwścieczać takich, jak Ty, ale to już tylko Twój problem. Ja pracuję z 27 letnim lewakiem i znam jego poglądy na wylot. Szczęście, że jest sam w tej pracy i nie zapoznał jeszcze podobnego sobie, bo mielibyśmy zalążek czerwonych brygad. To jest problem. Większy niż sztuka tolerowania Ciebie. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Nie jestem lewakiem! IP: *.olsztyn.mm.pl 03.11.09, 13:38 zamknięty Tylko ta satyra cos malo smieszna :-/ P.S. A poza tym to nikt nie kaze Ci czytac moich wypocin ;) To jest wlasnie fenomen internetu - masz wolnosci wyboru. Tylko ciekawe jak dlugo :-/ Link Zgłoś
Gość: jothagie Czym jest lewica? IP: *.olsztyn.mm.pl 04.11.09, 10:01 zamknięty Na tym i innych forach pada mnóstwo fałszywych poglądów na temat lewicy. Padają również obelgi. Nikt zaś nie dodaje, że swoje uogólnienia formułuje w oparciu o doświadczenia z SLD i jej poprzedniczek, dowodząc tym, że nie ma pojęcia o współczesnej lewicy. Trudno zresztą takie postaci politycznego działania, jak SLD zakwalifikować jako lewicowe, tym bardziej, że obecnie całkowicie porzuca się wzory sowieckie (rosyjskie) na rzecz lewicy kształtującej się samodzielnie na Zachodzie. Można by powiedzieć że z jednego pnia wyrastają różne sposoby patrzenia na rzeczywistość. Osobiście mam pewną sympatię do lewicy skandynawskiej, która uchroniła się od wpływów radzieckich i stworzyła w praktyce system społeczno-polityczny, godny pozazdroszczenia, jeśli ktoś opowiada się za takim kierunkiem myślenia. A kierunek, jak kierunek – dopóki nie stanie się ideologią przymusu, jest godny polecenia, przynajmniej jako alternatywa. W przeniesieniu obcych doświadczeń na nasz grunt i po doświadczeniach z „ naszą lewicą” obowiązuje podstawowa ostrożność: Po pierwsze, nie należy ani sobie, ani innym obiecywać zbyt wiele z powodu lewicy. Doświadczenia innych partii też to potwierdzają. Tu kłania się klasyczna definicja polityki jako sposobu osiągania możliwego. Po drugie, nie należy przeganiać się w pomysłach radykalnych i żądać takich od ruchów lewicowych. Uczciwie jest definiować „możliwe” na dany czas z uwzględnieniem stanu gospodarki i stanu świadomości ludzi. Po trzecie, nie należy utożsamiać lewicy z socjalizmem. To już jest tylko kwestia wyboru wersji organizacji społeczeństwa (u nas to prawicowy PiS organizował socjalistyczny sposób życia). Po czym poznać lewicę? Po kilku istotnych założeniach: 1. Świeckość państwa. Obecna Francja jest tu dobrym wzorem. Ktoś to musi załatwić, by już więcej nie padał argument, że przed każdymi wyborami wraca się do walki z Kościołem, bo wcale nie o to chodzi w tym postulacie. To wykorzystują ruchy religijne przedstawiając lewicę jako lewactwo i socjalizm. Na Zachodzie lewica nie walczy z religią – nie zezwala tylko na to, by religia była ważniejsza od państwa. Państwo ma obowiązek uznać wszystkie religie i nie identyfikować się z żadną z nich. 2. Państwo praworządne. Lewica odrzuca wszystko, co drażni tzw. porządnych obywateli. Czas pozbyć się aferzystów i „publicznych nieprawidłowości” (duński postulat). Lewica jasno określa prawny i moralny kierunek swego rozwoju wg którego rozlicza się z sympatykami, jeśli jest w opozycji i obywatelami, jeśli jest u władzy. 3. Zrównoważony wzrost gospodarczy mający odbicie w zrównoważonej opiekuńczości społecznej. Lewica nie godzi się na państwo kilku procent bogatych obywateli i ogromnej liczby ludzi bez pracy i możliwości rozwoju. Nikogo nie zagłodzimy…Nikogo nie doprowadzimy do rozpaczy… Nikomu nie odbierzemy jego życiowej szansy, itp. Te normy działają w praktyce skandynawskiej. Do tego poczuwają się ludzie bogaci, choć do solidarności społecznej zmusza również stanowione prawo. 4. Emancypacja od wszelkich form represji wobec jakichkolwiek pokrzywdzonych grup społecznych. Lewica jasno określa się po stronie tych ludzi i ich interes reprezentuje w pierwszej kolejności. W tym aspekcie odrzuca liberalizm i zabiega raczej o eliminacje przyczyn niż skutków. Ważniejsze jest społeczeństwo równych szans, niż społeczeństwo równomiernej dystrybucji dochodu narodowego. Ruch polityczny staje się lewicą ze względu na wyznawane wartości, chociaż wyraźnie powinien deklarować, że niektóre z nich są bardziej aktualne, a inne mniej, że pewne wartości są możliwe do zrealizowania hic et nunc, a jeszcze inne muszą zaczekać. 5. Lewica Zachodu jest przywiązana do pewnego typu światopoglądu, ale w takiej formie: Najpierw walczyliśmy o prawa cywilne, następnie o prawa polityczne, w końcu o prawa socjalne. Dziś skupiają się na idei praw człowieka - walczą z kolejnymi formami arbitralnego upośledzenia obywateli w społeczeństwie a przesłaniem podstawowym jest wolność, odpowiedzialność, poczucie bezpieczeństwa. I nie są to puste idee. P.S. Osobiście nie akceptuję ani lewicy od Lenina ani prawicy od pani Thatcher. W praktyce odcinam się od ludzi SLD i ich poczynań ale równie nie poważam „Chicago Boys” i ich następców. Nie znaczy to, że jestem w środku. Centrum to polityczne oszustwo. Prawdopodobnie samotnie tkwię gdzieś na lewicy. Mam swoje poglądy, z których nic ani społecznie, ani politycznie nie wynika. Ale mnie wystarczają na zezowate widzenie świata. I jeszcze jedno! Nie ma sensu dyskutować o lewicy czy prawicy jeśli nie sporządnieją ludzie idący do władzy. Ciemne strony ludzkiego charakteru nie mają koloru politycznego. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Czym jest lewica? IP: *.olsztyn.mm.pl 05.11.09, 10:37 zamknięty Typowy lewacki belkot. Lewica kieruje tylko i wylacznie jedna doktryna. Jest to doktryna sprawiedliwosci spolecznej. Oficjalnym celem tej doktryny jest pomoc slabszym kosztem bogatych. Prawdziwym celem jest jednak przymusowe opodatkowanie i zakleszczenie narodu przepisami w celu zbudowania silnej klasy bogaczy ktorzy beda mogli zarabiac bez absolutnie zadnej konkurencji. Efektem tej polityki jest w kazdym przypadku socjalizm czyli wyzysk i ubozenie spoleczenstwa. Sztandarowym przykladem lewakow jest tutaj Szwecja jako panstwo opiekuncze jednak malo ktory lewak wie ze Szwecja zajmuje 12 miejsce w swiecie w wolnosci gospodarczej i jest nawet przez Stanami ktore powszechnie sa uwazane jako bastion prawicy i kapitalizmu. Link Zgłoś
Gość: dr wet. Re: Czym jest lewica? IP: *.ovz33.hc.ru 05.11.09, 15:20 zamknięty Rozpoznaję u Ciebie wszystkie objawy A/H1/N1. Cóż, jaki nosiciel taka grypa. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Czym jest lewica? IP: *.olsztyn.mm.pl 06.11.09, 07:40 zamknięty a czytales "lekarzu" post przed moim gdzie gosc, napisal ze lewica popiera np. panstwo praworządne i "zrównoważony wzrost gospodarczy mający odbicie w zrównoważonej opiekuńczości społecznej". Czyli tłumacząc ten prymitywny belkot na nasze Przymusowo zabierac pieniadze pracowitym i dac leniuchm i pobrac wysoka prowizje za finansowe pośrednictwo. O to jest wlasnie lewacka „praworządność”. Link Zgłoś
Gość: jothagie PO śpi a jej rośnie… IP: *.olsztyn.mm.pl 05.11.09, 09:46 zamknięty Od pewnego czasy rozważam takie problemy: 1. Co będzie, jeżeli Tusk zostanie prezydentem? Odpowiedzi szukam w modelu sprawowania przez niego władzy i sposobie uprawiania polityki przez PO. Obecna zaś polityka dostarcza raczej smutnych wniosków. Platforma, która miała wprowadzić nowe standardy władzy, unowocześnić, przewietrzyć Polskę okazała się nawet gorsza od jakiejkolwiek partii w przeszłości. Wszędzie promują swoich. Dla ludzi spoza Platformy nie ma miejsca w sferze publicznej, są po prostu brutalnie eliminowani z różnych instytucji. Dla swoich zawsze znajdzie się etat, wygrają w każdym konkursie. Tak jest w wielu instytucjach i urzędach - zatrudnia się nie najlepszych ale swoich. Wszystko jest z góry ustawione. Chodzi tylko oto, aby uzyskać pełnię władzy i zdominować wszystko. Taż to demokratyczna dyktatura… 2. Jak to się dzieje, że PO w sondażach rośnie? To jest ciekawe, że po wynurzeniach posłanki Sawickiej na temat prywatyzacji służby zdrowia ludzie dalej są skłonni głosować na PO, a w sondażach to im nawet rośnie. Czyżby to tylko zależało od nieudacznictwa PiS? Wątpię, choć PiS to była i jest totalna demolka. Coś w tym jest, ale dokładniej dowiemy się tego niebawem. Mam jednak wrażenie, że nasze uczestnictwo w wyborach ustawicznie przypomina opowiadanie Z. Laskowika: Postawimy wiezienie na środku miasta i umieścimy tablicę z napisem "NARÓD - SOBIE". Godziliśmy się na ograniczenia mówiąc: jeśli tego wymaga Polska, to ograniczajcie. Ten proces trwa wprawdzie dłużej, ale od początku steruje nim myślenie przyszłego PO - liberalizm. Powoli dochodzimy do udzielenia zgody na własne unicestwienie. 3. Czy to przedmarksowska interpretacja rzeczywistości? (przypominam: dotąd filozofowie różnie interpretowali świat, idzie o to, by go zmienić). Zadziwiające jest to pouczanie społeczeństwa o zasadach poprawności współczesnego świata. Śmieszy mnie to tłumaczenie z demokratycznego na nasze, ale czasem i przeraża. Otóż okazuje się, że cenzura jest tylko jedną z odmian poprawności politycznej. Faktowi przesiedlania żydów na ziemie polskie towarzyszy jakaś upiorna walka z antysemityzmem. Obłęd, można być anty: amerykański, niemiecki, francuski. Byle nie antysemicki, bo wszystko co żydowskie to dobre, mądre, śliczne, nieomylne. Można by powiedzieć, że ksenofobi anty-francuscy, anty włoscy, ani anty-amerykańscy nie robili nigdy pogromów Francuzom, Włochom, czy Amerykanom. Ja też nie robiłem takich pogromów Żydom, więc mogę być anty-semicki. Choć nie jestem. Jestem tylko krytyczny i zauważam to wyraźnie, że Żydzi opanowali patent szantażowania antysemityzmem inne narody. Nie rozumiem tez poprawności politycznej wyczynianej wobec Niemców. Czy to naprawdę chodzi o nasze interesy? 4. Sekwencja niekonsekwencji? Co raz liczniej pojawiają się niekonsekwencje. Jest ich sporo, choć mnie „urzeka” jedna. J.S.Mill twórca, wręcz religijnie wyznawanego liberalizmu, wypowiedział taką tezę: "Wszystko jest dozwolone, tak długo, dopóki nie godzi to w interes drugiego człowieka..." Dlaczego jednak nie może to godzić tylko w interes ludzi bogatych? Te standardy PO powinna urealnić, by partia mogła dalej egzystować bez wizji katastrofy. Po zakrojonych sposobach aferowania, już wiemy, że rząd się sam (?) wyżywi…, a co z narodem? P.S. Jeśli Bush po utracie prezydentury w dowolnym momencie stwierdzi, że się mylił i wstąpi do ruchu antywojennego, to ja uwierzę Platformie Obywatelskiej – ostatni raz dopuszczę do swej myśli możliwość cudu. Link Zgłoś
Gość: jothagie O moich preferencjach…elektronicznych IP: *.olsztyn.mm.pl 07.11.09, 11:14 zamknięty W związku z ujawnionymi tu preferencjami…proszę o odrobinę tolerancji i o nie wydziwianie. Pisałem już tu gdzieś o wyższości Linuxa nad Windowsem. Kiedyś kupiłem pierwszego Windowsa, bodajże 3,11, potem wydałem pieniądze na 95 i jeszcze raz na 98. Więcej pieniędzy nie mogę wydać. W pracy dostałem 2000 a potem XP. Ta ostatnia (w mojej karierze) wersja jest dosyć wygodna, ale już za droga dla mnie. Po dokładnym oglądnięciu go doszedłem do wniosku, że ten system sam w sobie jest trojanem. Używam Linuxa live CD i mam poczucie niejakiej niezależności, choćby od programów antywirusowych. Ale to jest zabawa, przy czym niczego skomplikowanego nie robię więc wystarcza. Piszę to, bo chcę powiadomić Szanownych Internautów o zasadniczej zmianie moich preferencji elektronicznych, a mianowicie zamieniłem komórkę na kalkulator, w tym sensie, że poza domem nie mam komórki, ale mam kalkulator. Wprawdzie w komórce też można policzyć, ale staje się to bardziej skomplikowane, gdy trzeba coś ponaciskać. Kupiłem więc sobie kalkulator z cyferkami jak w telefonie ojca in vitro dra R. i prowadzę zakupy. Nawet nie macie Państwo pojęcia, jakie to ważne dla domowego salda pary emerytów. Niestety, w tych sprawach liczy się precyzja. Tu cuda Tuska nie obowiązują, a tylko kilka działań matematycznych. Po zrobieniu stałych opłat, wykupieniu lekarstw i zaplanowaniu funduszu rezerwowego pozostaje jakaś suma. Tą dzielę na ilość dni w miesiącu i otrzymuje stawkę dzienną. Od niej to odejmuję cenę każdego produktu. Teraz o czymś, co w świetle prawa… nt.interia.pl/news/policja-zalozy-podsluchy-w-komputerach,1392118 Orwell to jednak geniusz…Pomylił się tylko o dwadzieścia parę lat. Nie przewidział tylko jednego, że powszechnie, za darmo, będzie dostępny Linux live CD… A tu nie da się pogrzebać… Następny przymus w ramach poprawności politycznej. Cenzurę już zaakceptowaliśmy. Podsłuchy działają. Kolej na komputery. Potem kamery w sławojkach. Znów będziemy ustrój budować z zaparciem, bo strach iść do takiej sławojki. Podobno ostatnia umiera nadzieja, ale pierwsze pada zaufanie. Przeżywam to od 1968 roku. Efektem tego jest moja niepewność – szczepić się czy nie. Oczytałem się na ten temat. Opinie nie są jednoznaczne, dlatego nie mam własnego zdania, a władzy już nie uwierzę. Elity kolejny raz zawodzą. Obejrzałem wszystkie filmy z Piotrem Beinem i mam mętlik w głowie. P.S. Przynajmniej raz w miesiącu dzwoni do mnie ktoś w imieniu operatora dostarczającego TV i proponuje mi wersję cyfrową. Wysłuchuję całego wykładu, boć to przecież cudza praca, by w końcu powiedzieć: „Dziękuję, nie mam takiego telewizora, który mógłby przyjąć i przetworzyć wszystkie zalety tego sygnału”. A abonament? – zapyta ktoś. Abonament płacę, jak każdy porządny emeryt, chociaż 17 złotych dla mego kalkulatora to spora suma…Decyzją TK załapię się jednak na kasację abonamentu. Gotów byłbym dalej go płacić, ale wybitnie wkurza mnie TVPubliczna. Link Zgłoś
Gość: jothagie Nakręcanie trolla IP: *.olsztyn.mm.pl 09.11.09, 11:36 zamknięty Wiele osób twierdzi, że niemożliwa jest prawdziwa przyjaźń między kobietą a mężczyzną. Podobno zawsze kończy się tak samo. Nie do końca podzielam to stanowisko, chociaż brak mi w tym względzie przekonywujących doświadczeń. Z doświadczenia jednak wiem, że niemożliwa jest zabawa w dyskusję na forach internetowych. Może o robieniu placów ziemniaczanych tak, o laserowej depilacji bikini również, ale w sprawach światopoglądowych, społecznych i politycznych nie jest to możliwe. Większość oczywiście ma to gdzieś. Innym nie chce się dyskutować, ale wielu chętnie utopiłoby szukającego takiej rozrywki. Jeszcze inni zamiast swego poczucia humoru angażują swoje kiepskie maniery. Jedna z tych manier wychodzi na każdym kroku i niezależnie od tematu. Maniera ludzi wierzących – czuja się lepsi, specjalnie oświeceni. Sytuacja między ludźmi pogarsza się dodatkowo, gdy ludzi wierzących i niewierzących dzieli fundamentalizm jednej choćby ze stron. Wtedy nie ma miejsca nie tylko na zdanie przeciwne, ale niedopuszczalne są wszelkie wątpliwości. Wielokrotnie widziałem sytuację, że za konflikt na tym tle odpowiedzialni są wierzący. Nie mogli tego znieść, że ktoś nie podziela ich „prawdziwych” racji. To jest skutek wychowania apologetycznego – do obrony wiary, a nie do dyskusji. To odbija się również na polityce i na wszelkich dyskusjach, które z natury swej są niejednoznaczne. Ostatnio sytuacja całkowicie zagmatwała się w internecie, a dodatkowo gmatwa ją anonimowość. W praktyce głoszenie poglądów mających choćby swoje przeciwieństwo czy sprzeczność jest nakręcaniem trolla, który zmieniając nicki nie zmienia ani poglądów, ani rozpoznawalnego stylu. Do każdego tematu troll się znajdzie. W takiej sytuacji trudno zapobiec skrajności poglądów służących pognębieniu przeciwnika. Trudno też nawet samemu sobie wytyczyć granicę sporu między racją, a chamstwem. Troll wie swoje i żadne argumenty do niego nie docierają. Jeśli ktoś mu „wyłoży” rację to objawia się pod innym nickiem i dalej robi swoje. Dlatego lepsza formą jest blogowanie, gdzie czyta się Blogera dla niego samego, a komentarze są oddzielone i muszą mieć porządną argumentację, żeby nim potrząsnąć. Bywam na różnych forach, ale nigdy nie wpisałem się tam, gdzie założona jest tylko jedna opcja. Nawet gdy zauważyłem błędy, to dałem sobie spokój. Uważam, że ich nie przekonam i w tym wszystkim nie o to chodzi. Służy ono osobom mającym te same poglądy i wszystko jest jasne. Nie wpycham się więc na fora religijne (poza „Tygodnikiem Powszechnym”), narodowe, skrajnie polityczne i jeszcze wiele innych. Ale forum regionalne, tego typu jak niniejsze, służy do prezentowania różnych poglądów. Każdy może wypisać swój pogląd w celu pokazania czy nawet przekonania, a nie pokonania kogoś, jak to faktycznie ma miejsce (victus sed non convictus – pokonany ale nie przekonany). Wiele osób nie pisze tu swoich poglądów, ale czyta cudze i szkoda jeśli tu przyswaja sobie kanony chamstwa. Nie twierdzę, że wszystko, cokolwiek piszę, czy mówię jest słuszne. Tacy nieomylni to są tylko w PiSie, ale jak to już gdzieś tam powiedziałem, z moich poglądów nic na zewnątrz nie wynika. Żyję zgodnie z nimi, bo są rezultatem przemyśleń. Wielokrotnie je konfrontowałem w inteligentnej dyskusji. Wiele z nich padło, wiele zostało zmienionych, ale to, co ostało się, jest trwałe. Nie powiem, że postawiłem na nich pieczęć „ne varietur”, ale prawda jest taka, że jestem otwarty tylko na merytoryczne argumenty, które co raz rzadziej spotykam. Nie spotkałem też autorytetu, który dałby jasną instrukcje używania mózgu…każdego homo sapiens. Każdy myśli na własną odpowiedzialność. Nie ma zaś rozpusty gorszej niż myślenie - Wisława Szymborska. A z trollem nie podejmę dyskusji, bo on zamiast instrukcji został zaprogramowany, a do myślenia ma zbyt wyprany mózg... P.S. Jeśli ktoś chciałby zaszkodzić ludziom początkującym w myśleniu, to zapewne poleciłby mu następującą dyskusję: forum.gazeta.pl/forum/w,64,101117684,101117684,Olsztynski_SLD_o_lekcjach_religii_.html Zimny wychów trolli. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Nakręcanie trolla IP: *.olsztyn.mm.pl 10.11.09, 12:50 zamknięty oto cytaty czlowieka "skromnego" ktory nie wie wszystkiego najlepiej a ktory sie brzydzi trolami. tak dla przykladu: "Maniera ludzi wierzących – czuja się lepsi, specjalnie oświeceni." rozumiem ze Pan skromny zna wszystkich wierzacych i ich maniery oczywiscie. I zna rowniez maniery niewierzacych co sie logicznie implikuje. "Tacy nieomylni to są tylko w PiSie, ale jak to już gdzieś tam powiedziałem" Rozumiem ze Pan skromny wie (ciekawe skad) ze inni partyjniacy np. z PO, SLD uwazaja sie za omylnych i o tym glosno mowia. "Uważam, że ich nie przekonam i w tym wszystkim nie o to chodzi." - rozumiem ze Pan skromny zna jakas "swojsza" prawde niz jakies tam glupie trolle ale nie bedzie ich "uswiadamial" bo po co skoro i tak nie zrozumieja. :D :D :D :D :D :D Link Zgłoś
Gość: jothagie Polska miara hańby – w rocznicę runięcia muru… IP: *.olsztyn.mm.pl 10.11.09, 09:50 zamknięty Szacuje się, że w Polsce 2,5 miliona ludzi żyje w skrajnej nędzy. Wobec braku perspektyw nędza staje się dziedziczna. Staje się sposobem życia. Z powodu braku perspektyw pociąga za sobą patologie, analfabetyzm i inne negatywne cechy „pociągające” kraj na niższy poziom. Bezrobocie 11%. Długotrwałe bezrobocie deprawuje człowieka. Czyni go nieprzydatnym dla społeczeństwa. Po pięciu latach trwałego bezrobocia ludzie powinni uzyskiwać renty, bo żadna jest ich przydatność do pracy i do poszukiwania pracy. 55 butelek rocznie mocnego alkoholu na statystyczną głowę. I to jest o wiele mniej, niż dotąd. A jednak… Inne alkohole pomijam. Narkomania dosięga szkół podstawowych. Głupota? W pewnym stopniu, ale zastanawia mnie pytanie, czy od czegoś chcemy uciec? A jest od czego uciekać. Niestety, wielu dopada koniec drogi i ucieczki… Trudno powiedzieć, że nie wybrali czegoś sensownego, bo tego nie było. Przez okres 20 lat Wolnej Polski popełniono blisko 100 tysięcy samobójstw (najwięcej w 1997 r. – 5614). Wyludniło się spore miasto. Charakterystyczny wiek: 16-21 i 45-55 lat. Jak śmiesznie na tym tle wypadają problemy in vitro, aborcji i eutanazji. Zycie narodzone niewiele nas obchodzi. I to jest ta hipokryzja, dodatek do naszych przemian. Dodajmy jeszcze 5,5 tysiąca zabitych w wypadkach komunikacyjnych, z czego ok. 10% przez pijanych kierowców. Liczbę bezdomnych szacunkowo wymienia się nawet do 300 tysięcy. To jest problem, bo często wynika to ze społecznego i innych „skazania” a oprócz doraźnych gestów nie ma systemu wychodzenia z tego stanu. Utrudnia to dodatkowo fakt współtowarzyszących uzależnień. Szacuje się, że co trzecie dziecko w Polsce jest niedożywione. Około 2 miliony polskich dzieci nie wie, co to jest ciepły posiłek. A w tej sprawie nie mamy nic na swoje usprawiedliwienie. A ktoś to przewidział, że był już socjalizm, to czas na kanibalizm. A wokół ludzie bogaci, którzy w przypływie szczerości informują, że już uskładali np. na 7 żyć dla siebie i najbliższych. Gratulacje! Gdzie jest ta „Solidarność” i ta solidarność? Policja ledwo ciągnie, armia w rozsypce, służba zdrowia na OIOMie – zbyt późno, żeby szczepić… Miarę polskiej hańby pokazują dziś statystyki, bo są one haniebne. I co z tego? To nie jest tragedia – to tylko statystyka. I cóż, że obecna władza w przeciwieństwie do poprzedniej nie ukrywa tych danych? Dzisiaj mamy wolność polegającą tylko i wyłącznie na tym, że możemy o niej mówić... Reszta to uświadomiona konieczność. To uświadamiajmy dalej w tym stylu… P.S. Co posiedzenie sejmu to nowa lista obywateli zagrożonych przez posłów. Jak się kryzys pogłębi, to zacznie się układanie listy obywateli zagrożonych całkowitym wyginięciem. Kolejność dowolna, ale jak znam życie, to najpierw ci, co do partii rządzącej nie należą, lub mają do niej stosunek krytyczny. Może jakieś powszechne szczepienia… po których zmniejszy się nasze przeludnienie? Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Polska miara hańby – w rocznicę runięci IP: *.olsztyn.mm.pl 10.11.09, 12:33 zamknięty Nierozumiem. jak to bieda, jak nedza? W Tym najlepszym z ustrojow? Mamy cudowne panstwo opiekuncze, darmowa oswiate i sluzbe zdrowia i darmowe owocki w szkolach. Placimy niesamowicie wysokie podatki z ktorych czesc idzie na pomoc spoleczna w 80% dla rodzin z problemem alkoholowym. Poza tym kazda gmina wydaje ogromne pieniadze na walke z alkoholizmem. I jakis jgh pisze ze to nic nie daje? Ze mimo ze placimy taka ogromna kase na biednych alkoholikow to alkoholicy dalej sa? Nie wierze, to musi byc prowokacja. To nie mozliwe ze nasze podatki i to w takiej ilosci ida w przyslowiowe bloto. Link Zgłoś
Gość: Kansa Re: Polska miara hańby – w rocznicę runięci IP: *.ru 10.11.09, 13:35 zamknięty Trolli, trolli, trolli… Nic nie bolli? Nic nie uciska? Biały terror się spodobał? Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Polska miara hańby – w rocznicę runięci IP: *.olsztyn.mm.pl 10.11.09, 14:19 zamknięty jaki terror? To tylko socjalistyczny raj na ziemi :D :D Link Zgłoś
Gość: jothagie Starość nie radość, dropsy nie tik taki. IP: *.olsztyn.mm.pl 11.11.09, 12:35 zamknięty I to mnie przeraża: interia360.pl/artykul/ten-sejm-nalezaloby-przewietrzyc-a-poslow-rozsadzic,27272 Wywód jest prosty: Dwie emerytury. Dzielone są na następujące części: 1/Opłaty. 2/Lekarstwa. 3/Wyżywienie, skromne oczywiście. 4/Rezerwa. Jest to 400 złotych, które od pewnego czasu jest przejadane przez bezrobotne dzieci. Oszczędności żadnych. Jeśli dzieci dostaną pracę, to uratuje się rezerwę. Scenariusz może się tylko komplikować. Umiera jedno z emeryckiego małżeństwa. Odpada jedna emerytura a koszty życia na jedną osobę wzrastają. Nie ma już mowy o żadnej rezerwie. Zysk: jedna osoba ma spokój. Gdyby bezrobocie dzieci trwało dłużej, to pozostała osoba (z pary emerytów) wysyła ich na zbieranie puszek po piwie. Jeśli dostaną pracę i zechcą zająć się swoimi rodzinami, to pozostały rodzic byłby im tylko kulą u nogi. Każdy bowiem ma prawo chorować , zniedołężnieć i zdziecinnieć i nasr... w gacie. Co wtedy? Do przytułku. To budujmy do jasnej cholery te przytułki! Oswoiliśmy się z żoną z myślą, że jakieś siostry zakonne będą prać nas po mordzie, ale żeby chociaż była możliwość skorzystania z tej formy „ostatniej woli bożej”. I teraz retrospekcja: Lata 60te. Przechadzam się po rynku w Krakowie i rozważam dwie możliwości zrobienia kariery. Obydwie realne, ale wedle reguły, „coś za coś”. Jako dobrze wychowany i uczciwy młody człowiek, wybieram życie ze spokojnym sumieniem. Okazało się biednym życiem mimo, że nie angażowałem się przeciwko władzy. Z władzą też nie w każdej dziedzinie podjąłem współpracę…Owszem, budowałem to, co od pewnego czasu rozdaje się za złotówkę. Tak po prostu wybrałem i skutkiem tego wyboru jest moja emerytura. Podobnie jest z żoną, chociaż ona świadomie zaangażowała się w dzieci i nauki – swoje i dzieci. To też nie mogło przynieść oszałamiających dochodów. Zmienił się ustrój i okazało się, że takie życie, jakie wiedliśmy z żoną to o kant d…y potłuc, a na poprawkę nie ma szans. Dlatego mam prośbę budujcie przytułki i tolerujcie nas w nich. Jeśli to możliwe, to nie bijcie nas po głowach, nie znęcajcie się nad nami, bo i Wam może się coś w życiu skitrać. Jeśli teraz pomyślę o tych rzeszach moich rodaków, którzy emerytury będą mieć jeszcze mniejsze niż ja, bo przecież na bezrobociu się nie odkłada, a na najniższej krajowej się nie oszczędza, to jeszcze raz wzywam do zbudowania opiekuńczego państwa, bo inaczej nie tylko zakwestionuje się sens przemian, ale podważy się tezę, że jako ludzie jesteśmy osiągnięciem łańcucha ewolucyjnego. Liberalnymi decyzjami skazujecie ludzi na wyrafinowane samobójstwo, a ręce umywacie jak Piłat, który w Jezusie zwietrzył przywódcę zaraźliwej komuny. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Starość nie radość, dropsy nie tik taki. IP: *.olsztyn.mm.pl 12.11.09, 11:08 zamknięty Za komuny pieniazki z emeryturki ladowaly w wielkim wspolnym worku. Z tamtej kasy nie zostalo nic. Zostala rozkradziona i przejedzona. Majatek ktory zbudowali PRL-owcy tez zostal rozkradziony. Nie ma kasy po prostu. Dokonali tego nasi kochani "reformatorzy z solidarnosci" sterowani przez "ludzi honoru" pokroju Kiszczaka. A jak prawdziwi liberalowie z UPR mowili ze trzeba majatek po PRL zwyczajnie sprzedac i przeznaczyc na emerytury dla Polakow wszyscy jak jeden maz krzyczeli - oszolomy. Tak nie wolno!!! majatek trzeba "sprywatyzowac" co sie tlumaczy jako ukrasc ;) I pomyslec ze teraz taki jeden sie ciagle zastanawia jak zrozumiec "polityke naszych elit" jak ona niezmienna od lat i prosta jak drut. czyli - jak tu okrasc JHG zeby on myslal ze to dla jego dobra? :D :D Link Zgłoś
Gość: Kansa Re: Starość nie radość, dropsy nie tik taki. IP: *.ru 12.11.09, 11:40 zamknięty Trolli, trolli, trolli… Od niewiedzy nas wyzwoli. Bolszewik à rebours? I to ze służbowego komputera… Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Starość nie radość, dropsy nie tik taki. IP: *.olsztyn.mm.pl 12.11.09, 11:55 zamknięty A jak firma prywatna to tez sluzbowy? :D czy prywatny? :D Link Zgłoś
Gość: Kansa 007 na tropie. IP: *.ru 12.11.09, 12:45 zamknięty Jeżeli nie jest to spółka cywilna (a takich już niewiele), to koniecznie poczytaj sobie Kodeks Spółek Handlowych. W UPR pisać umieją, to fakt, chociaż z czytaniem kłopot. No ale tacy mądrzy nie muszą… Recepty w genach. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: 007 na tropie. IP: *.olsztyn.mm.pl 12.11.09, 13:22 zamknięty Nie jestem czlonkiem UPR. Nie wiem czy w UPR umieja czytac ale wiem ze przynajmniej oni jako jedyni maja zapisane w programie ze nie beda sie mna "opiekowac" za ponad polowe mojej pensji. :P I nie bede mnie zmuszac do placenia np. na Kosciol jak to robia partie o typowo bolszewickim stylu jak SLD, PO czy PiS. Link Zgłoś
Gość: jothagie Przed neofityzmem chroń nas Panie! IP: *.olsztyn.mm.pl 13.11.09, 10:22 zamknięty „Komunistyczną swołocz trzeba sadzać do więzienia” – tak Lenin pisze do Piotra Bogdanowicza o ówczesnych czekistach (trollach), którzy w nadgorliwości swojej dopuścili się szykanowania dyplomatów w Armawirze. Za czasów Lenina wyklarowały się dwie linie polityczne stosowania terroru. Pierwsza, Lenina i Dzierżyńskiego – terroryzm czerwony, państwowy, prewencyjny. I tu cytat: „Lepiej, żeby dziesiątki i setki inteligentów posiedziały kilka dzionków i tygodni, niż żeby 10 000 zostało pozabijanych. Dalibóg lepiej (...)” - pisał Lenin do M.F.Andrejewej 18 listopada 1919 r. Druga, Łacisa i Zinowiewa, czyli totalny terroryzm – czerwony i biały. Ten ostatni pojmowany jako wewnętrzny obowiązek rewolucjonisty przy każdej nadarzającej się okazji. To typowa „czujność czekisty” czy gorliwość Pawki Morozowa. I cytat rozkazu: strzelać do tych „białogwardyjskich świń”, czyli strajkujących robotników w Astrachaniu. Potem już istniała tylko druga, totalna linia terroru. To nam weszło w krew… nawet gdy patrzyliśmy na to z daleka. W niczym to nie nobilituje nikogo, kto terroryzm stosuje (od obcinania głów poprzez "waterboarding" do trollingu), ale warto pomyśleć, z czego wyrastamy, choćbyśmy bardzo tego nie chcieli. I właśnie o tym, tylko dzisiaj… Powstaje podstawowe pytanie, po co piszę to, co piszę. Dlaczego tak krytycznie przedstawiam naszą kapitalistyczną (neoliberalną) rzeczywistość. Ja nie przywołuję socjalizmu jako wzoru do powtórzenia, chociaż pewne wzory można pobierać za darmo. Ja patrzę raczej na historię społeczną w świetle odwiecznej walki na bazie ekonomicznej i politycznej. Czytam to dobrze i pytam, czy nie dałoby się zapobiec tej rzezi, którą tak beztrosko prowokujemy. Rewolucja, jako sposób rozwiązywania nabrzmiałych problemów nie zdarzyła się tylko raz. Ona też może się wielokrotnie powtórzyć. Czy warto mieć tylu chętnych na takie rozwiązanie. Prawicowe zadufanie jest tak wielkie, że nawet nie są stosowane jakieś środki powstrzymujące ów ewentualny rozlew krwi. Jeśli ja dziś dowiaduję się, że mój znajomy przedsiębiorca (wspominany tu kiedyś) zapowiedział, że kto przyniesie zwolnienie lekarskie z powodu grypy, to odbierze jednocześnie wypowiedzenie z pracy, to czyż on nie jest pierwszym kandydatem na rewolucyjny szafot, jeśli wcześniej nie zajmie się nim prawo. Dalej uważacie, że macie zagwarantowane rozwiązanie Pinocheta, który siłą, a więc wojskiem policją, torturami i zabójstwami uratował Chile przed komuna? Kapitalizmu można bronić siłą, a socjalizmu nie…? W tym kontekście dokonam zaskakującej rewolty umysłowej. Wrócę do naszych lat 1945 – 1956. Wówczas szalał terror, choć trzeba to uczciwie powiedzieć, że z tendencją malejącą. Ja to widzę tak, że nie był to tylko zbrodniczy terror sam dla siebie, dlatego, że zbrodnicza była ta władza. To był terror za przyzwoleniem społecznym. Terrorowi poddawani byli ludzie, których lud pamiętał jako wcześniej krzywdę czyniących. Tym zresztą też zjednywali sobie sympatyków. Miało to oczywiście „krótkie nogi”, bo było to swoiste wychowanie społeczeństwa, które potem „genami” odbiło się na władzy, szczególnie gdy „zaczęli brać naszych”. Teraz jest podobnie z zachęcaniem do białego terroru – taka współczesna wersja ZMP. Ale to też ma „krótkie nogi”, bo społeczeństwo jako takie na negacji niczego się nie dorobi. Wymaga pozytywnej edukacji. Choćby nawet obrany kierunek był zły. Tylko na krótką metę odczujecie skuteczność białego terroru. P.S. Co to jest trollizm? Personalny atak na uczestnika dyskusji poprzez agresywne wyszydzanie jego poglądów przy całkowitym braku własnych argumentów merytorycznych. Szczególnie mianem trollizmu określa się powyższe działania, gdy są one przez kogoś „zamówione”. Link Zgłoś
Gość: jothagie Dałem się omamić… IP: *.olsztyn.mm.pl 14.11.09, 11:34 zamknięty Wiele cudów obiecywanych przez polityków już sobie odpuściłem. Pod tym względem jestem kimś na kształt ateisty (może „a-tusk”, szerzej: a-polityk). Ale to nie wszystko, bo jestem przygotowany na wypadek, jakby jakaś woda w wino się zamieniła. Koniecznie czerwone i półwytrawne. Przyznam tylko, że w tej materii jestem agnostykiem. Kupię sobie sam i na nikogo nie liczę. Ale gdyby nagle coś zapukało do drzwi, pokazała się najpierw butelka, potem ręka, a potem jej 40letnia właścicielka przepięknej urody i lotnego umysłu, to nie wiem, czy nie uznałbym tego za cud. Na wszelki wypadek zapytam mojej ślubnej kurii… bo zgadzam się z powiedzeniem Roberta E. Pirsinga, że "jeśli jedna osoba ma urojenia, to mówimy o chorobie psychicznej. Gdy wielu ludzi ma urojenia, nazywa się to religią". A w tej cuda są możliwe… Zanim kuria rozstrzygnie wydam zaklęcie poezją starożytności: „Dziewczyno z fal, Galateo, słodsza nad kwiaty tymianu, Milsza od bluszczu, bielsza ponad łabędzi puch, W tej porze, gdy trzoda powraca z łąki do swojej zagrody, Przyjdź do mnie, jeśli Korydon jeszcze ci drogi, przyjdź!” Pal diabli to wino! W barku zawsze coś jest! I pomyśleć, że jak się człowiek do późna naogląda telewizji i nasłucha tych projektów, planów, to później głupoty mu się śnią. P.S. Ale nie o tym chciałem. Jak większość obywateli, żyję problemem szczepić się czy nie. Nasłuchuję autorytetów, bo sprawa jest poważna. Zdania zaś uczonych są podzielone, dlatego mamy problem. Na dzień dzisiejszy doszedłem do takich wniosków: Najskuteczniejszą szczepionką na grypę A/H1N1 byłaby prawda na ten temat. Wprost niewiarygodne są tu dwa fakty: 1/Niespotykana dotąd tajemnica, przecieki i mataczenia; 2/Straszny ruch w interesie - albo autentyczny strach, albo pieniądze, albo jakaś ideologia. Nie wykluczam ideologii, bo tylko przy jej pomocy można ogłupić miliony a jednocześnie dokonać przetasowania, panujących, niewygodnych, kryzysu, itp. Pieniądze też nie są bez znaczenia. Dla nich ludzie się podlą. Dlatego omijam lekarzy, którzy zastrzegają, że żaden inny lek tylko ten, mimo że w innym substancja aktywna jest taka sama, tylko polski producent i tańszy. Dlatego po dyskusji zorganizowanej w TVN w dniu 8 listopada przestaję oglądać tą stację – jawnie widać, że są sterowani i obiektywizm nie należy do ich kanonu uczciwości w informowaniu społeczeństwa. Nie bez znaczenia było dla mnie stanowisko RPO z dnia 13 (piątek). Wreszcie odważę się powiedzieć coś, co dawno wyczuwałem. Biały bolszewizm. Zasada jego jest taka: WHO stwarza wizję zagrozenia, stymuluje niezadowolenie a organizacje współpracujące z nią, stają na czele niezadowolonych (patrz: PiS). Metoda działania znana w chrześcijaństwie. W przełożeniu na język dnia dzisiejszego brzmiałaby następująco: Od kiedy wymyśliliśmy piekło, to my k… możemy wszystko. Kraje Zachodu rozumieją to, kupują szczepionkę, bo nie chcą ani niezadowolenia, ani nowych, wątpliwych przywódców, w wątpliwej zresztą sprawie. Czy jednak u nas dla PiSu warto ponieść takie koszty? Link Zgłoś
0nline Re: Dałem się omamić… 16.05.10, 13:39 zamknięty Ja kupuję tanie leki tylko w internecie. Nie słucham lekarzy, bo najczęściej nieuki. Wiedzę czerpię z dobrych źródeł w internecie lub książek specjalistycznych. Leczę się sam. Nie chodzę do apteki kiedy nie muszę, bo wystarczy tylko kilka kliknięć i mam zamówione laki i kosmetyki i cokolwiek jeszcze chcę. Dwa dni czekam i mam paczkę w domu, bez stania w kolejkach. Za wysyłkę płacę parę zł zwykle mniej niż 10zł a oszczędzam na zakupach kilkadziesiąt. Apteka online to przyszłość. Nie ma czasu na czekanie w kolejkach skoro w domu można sobie wybierać do woli bez pośpiechu :) Link Zgłoś
Gość: jothagie W odpowiedzi gest Aborygenów... IP: *.olsztyn.mm.pl 15.11.09, 15:36 zamknięty Opowiem trzy historie, które przez większość mego życia były wręcz niewiarygodne, ale teraz jakbym je rozumiał. Wreszcie są odpowiedzią na pytania i wątpliwości, których kiedyś nie znałem, a które dziś pojawiły się wraz z odpowiedzią. Właśnie taką… Miałem kiedyś dwie bardzo nobliwe ciocie, które były ważnym elementem mego wychowania patriotycznego. Obie przed wojną skończyły maturę na pensji u sióstr zakonnych a były niespotykanie inteligentne. Jedna zrobiła „karierę” jako służąca u słynnego kardiologa, najpierw we Lwowie potem we Wrocławiu, a druga całe życie była szefową kuchni w krakowskim zgromadzeniu zakonnym i kształciła młode zakonnice na kucharki. Spotkałem niedawno siostrę zakonną, która ją pamiętała, a szczególnie jej powiedzenie: „Jeśli sądzisz, że do serca mężczyzny trafisz przez żołądek, to koniecznie ureguluj przyrządy – muchy sporo wyżej, a szczerbinkę ociupinkę niżej...”. Obie nie żyją i gdy tylko jestem w tych miastach, to zawsze im świeczkę zapalam. Przy tej okazji nawiedza mnie wspomnienie pewnej rozmowy, którą już jako prawie pełnoletni chłopak z nimi odbyłem. Zapytałem wprost, co się stało, że nie wyszły za mąż i nie miały dzieci. „Czyżby popełniły jakiś błąd wobec kawalerów” – zapytałem. Otrzymałem klarowną odpowiedź, że wcale nie kultywują cnoty, że chętni byli, ale żaden z nich nie dawał gwarancji, że utrzyma rodzinę. Czasy zaś były takie, że było wiele chętnych raczej na utrzymanków. Decyzja więc staropanieństwa była świadoma i odpowiedzialna. I teraz fakt z innego kontynentu. Australia i historia Aborygenów. W historii tego ludu był taki moment, że na skutek ucisku, wyzysku i okrucieństwa kolonizatorów podjęli decyzję o zaprzestaniu rozmnażania się. To był taki pierwowzór gestu Kozakiewicza. Wydawałoby się, że prymitywny lud o kulturze zbieracko-łowieckiej, nie jest w stanie tego dokonać. A dokonał, skazując się na szczątkowe wręcz istnienie. I teraz gorzka refleksja. Rozmawialiśmy dziś z żoną, że gdybyśmy lat temu …dzieścia mogli odczytać historię czasu obecnego, to nigdy nie zdecydowalibyśmy się na posiadanie dzieci. Nie można egoizmu rodziców zamieniać na nędzę dzieci. Po pierwsze, żal tej młodzieży, która nie ma nie tylko pracy, ale i perspektyw. Po drugie, temu światu trzeba pokazać gest Kozakiewicza także w tej dziedzinie, nie mówiąc już o tym, że trzeba mu ułatwić, żeby nie musiał nas dobijać wojnami, terrorem, głodem, szczepionką (czy jej brakiem, bo to nie wiadomo) i brakiem elementarnych praw. P.S. Było to moje słowo na niedzielę. Link Zgłoś
Gość: jothagie Litania polityczna IP: *.olsztyn.mm.pl 16.11.09, 09:53 zamknięty Wyborcy! Myjcie się. Zbliżają się wybory. Będą Wam wchodzić do doopy. Oj, będą. Rząd już od dawna jest nieustającym komitetem wyborczym. Wszyscy inni też nie próżnują. Elity! Szanujcie wyborców, bo ktoś musi na Was głosować, a poza tym kogo będziecie okradać jeśli wszyscy wyjadą. Emeryci! Przypominam Wam hasło zawsze na czasie: Popierajcie rząd czynem – umierajcie przed terminem. Klimatolodzy do dzieła! Zróbcie coś! Będzie gorąco, bo geotermia o. doktora sięga już do piekła. Mohery! Wspomagajcie fundusz, bo do uratowania jest jeszcze jedna stocznia. Producenci aut! Dla elit produkujcie limuzyny z przyciemnionymi szybami, by im było wygodnie nic nie widzieć. Neofici! Odwalcie się. Ręce precz od wszystkiego… Obłudnicy! Podsłuchy wam przeszkadzają? A Bóg widzi i słyszy wszystko. Biskupi! Zamieńcie wreszcie to placebo na prawdziwe opium dla ludu. RM! W konkursach religijnych z nagrodami dawajcie realne nagrody - kałasznikowy i granaty. Specjaliści od wizerunku! Ucywilizujcie tego dzikiego człowieka władzy. Żydzi! Podziwiam Was, że jeszcze nie zapragnęliście stanowiska prezydenta USA. A wokół… Panie C! Nie chcesz być prezydentem? To czas na zmianę: żubr na Isabel a Gargamel na prezydenta! Ewolucjoniści! Homo homini lupus est… A Wy co na to? Rolnicy! Siała baba mak i dalej nie widziała jak… To po co my jesteśmy w tym Afganistanie? Łapówkarze! Załóżcie sobie kasy fiskalne, albo płaćcie podatki – będziecie lobbystami. Trybunale Konstytucyjny! Orzeknij coś wreszcie o Komisji Rabunkowej. O Panie z Sokółki! Daj się sklonować i jak ongiś w Jerozolimie przepędź kapłanów kupczących wokół świątyni. O sancta simplicitas! Ora pro nobis. O święta błazenado! Popełnij eutanazję. O święta przestępczości! Udław się wreszcie. O święta głupoto! Spiep… z tego kraju. P.S. My home is my castle. I wiem, że bardzo się tym przejmiecie… Link Zgłoś
Gość: jothagie Niebezpieczna ulga IP: *.olsztyn.mm.pl 17.11.09, 14:10 zamknięty W „Przekroju” ukazał się wywiad Piotra Najsztuba z Markiem Kondratem na okoliczność półmetka rządu Donalda Tuska. Krótkie omówienie publikacji z uwypukleniem zasadniczej tezy ukazało się w Internecie: wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7261337,Marek_Kondrat_o_polityce__Ulga_po_braciach_trwa_do.html?skad=rss Zainteresowała mnie dyskusja, bo ona pokazuje stopień zorganizowania głupoty na dowolny, choć społecznie wrażliwy temat. Wiadomo zaś, że społeczeństwo skrajnie podzielone ma sporo wrażliwych tematów. Dlatego ja jestem za wyrażaniem własnego zdania, koniecznie uzasadnionego i najlepiej na temat, w którym wiemy coś na pewno. Żeby nie było tak jak w przypadku grypy, gdzie zdania ludzi nauki są mniej warte, niż sprzedajnego politycznie dziennikarza. Ale wróćmy do wywiadu. Choćby na tym przykładzie widać, że łatwo jest rozpętać trolling, który psuje ludzi do tego stopnia, że żadnych granic nie uznają. Nie ma mądrych, żeby to zatrzymać, bo im dla kogoś gorzej, tym dla kogoś innego lepiej. Ta wątpliwa zasada zjada nasz potencjał przeciwstawienia się dowolnej przeciwności, bo zło jest jedno i już zostało zdefiniowane. To polityczne predefiniowanie dobra i zła niszczy nasza moralność w samej aksjologii. Zostaniemy ludźmi bez twarzy, albo takimi, których stać na dowolną, opłaconą twarz. Podzielam zdanie M. Kondrata, że po poprzednich rządach należy nam się ulga. Doświadczamy jej, ale czas oddzielić nasze prawo do niej, od błogostanu nicnierobienia. Obalenie czegokolwiek w historii nie jest automatycznie przepustką do przyszłości. To tylko działanie wypełnia sens dziejów, a w tym przypadku tego brak. Zostawmy już braci samych sobie, chociaż, kiedy już wiemy, do czego są zdolni, to doglądajmy ich jednym okiem, ale generalnie róbmy coś. W tej nowej rzeczywistości już drugi raz mam wrażenie, że bezpowrotnie tracę, cos bardzo istotnego. Coś co akurat spotkało mnie w socjalizmie. Tak! W socjalizmie… Otóż dech mi zaparło mi dwa razy. Pierwszy, gdy wyjechałem poza Kraków. A w Krakowie byliśmy tak szczęśliwi, że nawet do Nowej Huty nie było potrzeby jeździć. Zobaczyłem rozmach odbudowy i ludzkie nadzieje. Drugi raz, w bezdech popadłem w Berlinie Zachodnim. Podobnej sytuacji oczekiwałem, gdy ogłoszono „koniec komunizmu”, ale regularny oddech powrócił mi bardzo szybko. Podobnie dwa lata temu, gdy obalono wiadomy rząd. Dziś nie powiem, żebym miał, co opowiadać wnukom. Dziś jest, jak kiedyś w Krakowie. Dobrze. H. Franka już nie ma, a I. Koniew na obrzeżach. Można nie wiedzieć, kto rządzi. Można nie przekraczać granic miasta. Można życie wieźć na Rynku lub na Plantach. Można również w mieszkaniu, do czego akurat jestem zmuszony, bo każde wyjście to wydatek…Jeśli jest się młodym, to nawet dzwony nie przeszkadzają w spaniu. Jest jednak różnica; nie mogę założyć, że nie istnieje inny świat i inny sposób jego zorganizowania. Inny, to znaczy, egalitarnie dający ludziom szansę. Elitarności już mam dosyć… Link Zgłoś
Gość: jothagie Auto-da-fé agnostyka: IP: *.olsztyn.mm.pl 19.11.09, 09:52 zamknięty Wierzę tylko temu, kto wie, ale nie wierzę temu, kto wierzy. A do godnego i uczciwego życia potrzebne mi jest tylko prawo. Nie muszę mieć moralności innej, niż ta, która do tego prawa mnie przysposabia i która jest moją własną refleksją. W tej sprawie mam zapotrzebowanie na zdrowy rozsądek. I chociaż wyczuwam go najczęściej intuicyjnie, bo zarozumiałością jest wszystko przymierzać do własnego sposobu myślenia, to w sprawach społecznych, w tym także politycznych, prześladuje mnie jakiś alarm – zawsze kiedy zdrowy rozsądek zostaje zdradzony. A wiadomo, zdradzony rozsądek jest jak zdradzona Dynona (z Eneidy Wergiliusza), zapowiada zemstę: nadejście mściciela - Hannibala. Przy czym każdy ma takiego Hannibala na jakiego sobie zasłuży. Patrzę, kiedy stanie u bram…A jest to możliwe w kraju, gdzie oprócz zdrowego rozsądku i przyzwoitości można się spodziewać wszystkiego. W świadomości politycznej cały czas obracamy Machiavellego, w świadomości religijnej dopiero dogaszamy stosy pod czarownicami, a w świadomości kulturowej cały czas Kaplica Sykstyńska… P.S. Życie zawsze uważałem raczej za przyjemność niż za obowiązek, chociaż zobowiązania, a nazbierało się ich trochę, wzięte w trakcie bytowania zmieniły moją optykę. Żyję więc z obowiązku, ale przeraża mnie, że głupota spowoduje, iż u bram stanie jakaś świńska grypa. A u nas ministrowie (zdrowia) wierzący w cuda…Grypa jak grypa, minie. Przeraża mnie jednak to, że u bram stoi kolejna zaraza - grypa ośla, czyli nowa afera, a u ludzi za grosz honoru. Zauważyli to biskupi chociaż własne „zasługi” w tej kwestii przemilczeli. Tradycyjnie własnej „belki” w oku nie widzą. wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7106935,Biskup_do_prawnikow__Uporzadkujcie_to_.html?skad=rss Cóż, mój agnostycyzm trzeźwi fakt, że nawet u dalmatyńczyków nie widziałem, żeby ogon merdał psem. Niech się więc rzeczy toczą wg psiej logiki, cokolwiek by to miało znaczyć. Link Zgłoś